| |
ja robię samymi rękami z pomocą córki jakieś 7minut jeden.ładny kaształt wychodzi i koniczny jest.zaplatam z żyłki 0,14starej,a nową świeżą 0,14,dowiązuję do pętelki z przodu przyponu na dł 1 1/2 plecionego.fajna rzecz do suchej bo bardzo celnie lata,i powietrze łapie w sploty między splecionymi żyłkami,no wtedy pływa jak korek na wodzie.taki przypon daje dosyć sporą amortyzację,ale i tak robię z jednej (do muchy) i zdrugiej(do pętelki przyponu) silne węzły.węźmie kleń 1,5 kg albo 2kg to jak stara żyłka przy muszcze to zerwie.na przyponie może być stara ,taka po jednym sezonie i nic mu sie nie dzieje przez 3lata albo i dłużej.zleży jak sie obcinaczem manewruje do obcinania węzłów.
dochodziłem do tego splotu jakies 10-15lat,aż wreszcie przyszedł taki dzień ,że przypon wyszedł koniczny i piekny z pętelkami.pętelki -to dopiero chyba Bóg ręką pokierował,że takie ładne wychodzą,a końca węzła nie widać.wezełek na pętelce tak widać ,ale końca żyłki z węzła nie ma.tania sprawa na zyłce posezonowej.nigdy żaden mi się jeszcze nie zerwał.
|