| |
Nie wiem czy akurat preparat "Mugga" będzie odpowiedni dla dziecka. Chyba, że jest coś pod tą nazwą handlową co nie zawiera więcej niż 10% czynnej substancji.
Jak idę w nadrzeczny gąszcz, to czasem polewam się preparatami z 30% DEET (to zdaje się jest przyjęte maksimum dla cywilnego użytku), ale dziecku tego bym nie zaaplikował. Dla maluchów sugeruje nie kupować wynalazków przez internet, tylko coś dobrze przebadanego i z naszymi krajowymi atestami ( pozytwna opinia Centrum Zdrowia Dziecka nie zaszkodzi) -w aptece lub drogerii.Na swoich pociechach -jak już muszę - to stosuję popularne preparaty Johnsona z serii OFF o obniżonym kilkuprocentowym stężeniu. Raczej nie sprey, co by niepotrzebnie nie wdychały trucizny. Atomizer, mleczko, żel/pianka. Zwykle na opakowaniu jest opisane coś w stylu "delicate", "family" lub po prostu znak graficzny odnoszący się do dzieci.
|