f l y f i s h i n g . p l 2026.06.11
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
SPRZĘTOWE  FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Odp: Rio Premier Outbound Short WF-I/S3/S5. Autor: mart123. Czas 2026-05-22 12:58:06.


poprzednia wiadomosc Odp: czy to jeszcze mucha? : : nadesłane przez bami (postów: 671) dnia 2026-03-28 13:21:13 z *.centertel.pl
  ok
czytam w Regulaminie OS San:
"Połów ryb odbywa się za pomocą much skonstruowanych na pojedynczym, bezzadziorowym lub
pozbawionym zadziora haczyku. Dokonujący połowu mają obowiązek posiadania podbieraka podczas
łowienia"

czyli: co to jest mucha nie doprecyzowano...



Przynęty muchowe, bo tak dzisiaj a w zasadzie już od dawna powinno się mówić, powinny być podzielone szczegółowo na kilka grup. Utrzymywanie zbiorczej definicji pt. "mucha" to dzisiaj anachronizm, który jest wręcz szkodliwy.

Myślę, że właśnie masa własna przynęty jest w nowoczesnej definicji kluczem, bo współczesne wędkarstwo muchowe ewoluowało tak bardzo, że to ten parametr determinuje nie tylko sposób prezentacji, ale i całą fizykę rzutu.

Obecna definicja sugeruje, że każdą „muchę” obsługuje się tak samo, a przecież każdy muszkarz wie, jaka jest różnica w operowaniu bez wagową suchą muchą a ciężką nimfą itp. itd.
  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: czy to jeszcze mucha? [5] 28.03 17:30
 
Tak jak można powiedzieć, że metoda żyłkowa nie jest metodą muchową, tak można zdecydowanie powiedzieć, że nie jest to mucha.
To, że coś jest skandynawskie nie oznacza, że jest dobre.

Tak samo, to że, ktoś ukręci muchę przypominającą np. March Brown i nazwie ją March Brown jest nią z automatu.
No nie jest.

Dla mnie ta blaszka, ten haczyk to już bardzo duże nadużycie. I ten krętlik....

jakaś paranoja.

 
  Odp: czy to jeszcze mucha? [2] 28.03 17:53
 
Tak jak można powiedzieć, że metoda żyłkowa nie jest metodą muchową, tak można zdecydowanie powiedzieć, że nie jest to mucha.
To, że coś jest skandynawskie nie oznacza, że jest dobre.

Tak samo, to że, ktoś ukręci muchę przypominającą np. March Brown i nazwie ją March Brown jest nią z automatu.
No nie jest.

Dla mnie ta blaszka, ten haczyk to już bardzo duże nadużycie. I ten krętlik....

jakaś paranoja.



Widzisz, dla mnie, od strony wizualnej to absolutnie nie jest mucha, bo to wszystko, o czym napisałeś i u mnie wywołuje dysonans, jednak gdybym był niewidomym lub pozbawionym poczucia estetyki wędkarzem, to strona wizualna straciłaby znaczenie. Wówczas liczyłby się sposób podania tego czegoś i jeśli tylko sznur byłby nośnikiem, to uznałbym to cudo za przynętę muszkarską.
 
  Odp: czy to jeszcze mucha? [1] 28.03 22:10
 
Takim cudem z objawieniem kiedyś, z 15 lat temu a może i więcej była mucha wymyślona przez Łukasza Ostafina.
Nimfa z dorobionym ogonkiem jak z twistera. ( link) oznaczona jako Glajcha. Nazwijmy ją muchą. Była piekielnie skuteczna. W odpowiednim miejscu i dobrze poprowadzona rozbiła spustoszenie w wodzie.







Tak jak można powiedzieć, że metoda żyłkowa nie jest metodą muchową, tak można zdecydowanie powiedzieć, że nie jest to mucha.
To, że coś jest skandynawskie nie oznacza, że jest dobre.

Tak samo, to że, ktoś ukręci muchę przypominającą np. March Brown i nazwie ją March Brown jest nią z automatu.
No nie jest.

Dla mnie ta blaszka, ten haczyk to już bardzo duże nadużycie. I ten krętlik....

jakaś paranoja.



Widzisz, dla mnie, od strony wizualnej to absolutnie nie jest mucha, bo to wszystko, o czym napisałeś i u mnie wywołuje dysonans, jednak gdybym był niewidomym lub pozbawionym poczucia estetyki wędkarzem, to strona wizualna straciłaby znaczenie. Wówczas liczyłby się sposób podania tego czegoś i jeśli tylko sznur byłby nośnikiem, to uznałbym to cudo za przynętę muszkarską.
 
  Odp: czy to jeszcze mucha? [0] 29.03 09:09
 
To PZW naciągnęło sobie Ministerialny przepis kwalifikując robala jako sztuczną muchę. W
obowiązującej Ustawie jak i Rozporządzeniu jak byk pisze : „linką zakończoną nie więcej niż
dwoma haczykami, każdy ze sztuczną przynętą imitującą owada lub jego stadia rozwojowe,
….”. W zasadzie nie naciągnęło tylko sami wędkarze to robią. Nie wyłączając „sportowców”
zawodników w zawodach krajowych czy międzynarodowych.

Nie ma wiec w Ustawie/Rozporządzeniu definicji sztucznej muchy. W Regulaminie PZW już
taka jest wiec ta organizacja dodatkowo jakby utrudniła/ułatwiła sobie połów ryb na
muchówkę. W zasadzie określiła go jako odrębną metodę połowu ze szczególnym
zastosowaniem do połowu szczególnych ryb i obowiązującą na szczególnych wodach.
Określiła dopuszczalną ich ilość na zestawie (zgodnie z Ustawą) a Informator Krainy
Pstrąga i Lipienia wskazuje gdzie „sztuczna mucha” jako metoda muchowa obowiązuje.
Gorzej że głupi wędkarz nie myśli nad tym czy zastosowanie dwóch much jest zgodne z
Ustawą czy nie, nie zwraca uwagi na to co jego „mucha” imituje. I tu Państwowa Straż
Rybacka ma pole do popisu (gdyby tylko chciała) skoro PZW nie próbuje zmienić dziwnego
ministerialnego przepisu który sami mu zaproponowali pół wieku temu.

Krótko, jeżeli sztuczna przynęta imituje owada i jego stadia rozwojowe to możesz łowić na
dwie takie przynęty. I innym przypadku (robal, streamer, kiełż, itd, itp) na zestawie ma być
jeden wabik bo jest to już przynęta sztuczna. Spełniająca definicję „sztucznej muchy” z
Regulaminu PZW ale wizualnie nie spełniająca ustawowej definicji „owada”. Nie można też
łowić na tzw. indykator którym jest sucha mucha, o którym tyle wcześniej pisaliśmy. Chyba
że podwieszona „nimfka” imituje stadia rozwojowe owada. Nie można do strima dowiązać
mokrej muchy (gorzej że sam nie wiem co mokra mucha imituje). Nie można do strima
dowiązać nimfy czy suchego (chrusta). I tak dalej, i tym podobnie. Kolejny wiec bajzel
prawny.

Może to tylko my sami utrudniamy sobie łowienie gdy cały świat wchodzi w nowości.
Próbujemy być klasyczni, „święci od …”, koszerni. Trochę na siłę. W zasadzie udając. Nie
robiąc tego profesjonalnie i z głową.
 
  Odp: czy to jeszcze mucha? [1] 28.03 19:25
 
Tak jak można powiedzieć, że metoda żyłkowa nie jest metodą muchową, ...

Metody też należy przepisać na nowo.

Metoda klasyczna oparta o masę linki i metoda żyłkowa oparta o masę przynęty, taki podział daje prawdziwe spojrzenie na dzisiejszy ff.


Tradycja jest ok, ale jeśli się jej nie rozwija, to ostatecznie zostaje przeżytkiem.
 
  Odp: czy to jeszcze mucha? [0] 28.03 22:15
 
Tradycja jest OK pod każdym wzgledem. Rozwija w obrębie tradycji i zasad przyjętych, szanowanych. Ale pójście na skróty nie jest już tą zasadą, która ma rozwijać. Powoduje, że coś staje sie kundlem, którego nikt nie szanuje.

I tak jak rzucanie ołowiem jest dzisiaj większą wartością niż rzucanie linką.

Tradycja wyznacza kierunek, pod warunkiem, że jest szanowana przez większość i wnosi do życia wartość. Z automatu dobrą.

 
       


Copyright © flyfishing.pl since 1999
FlyFishing.pl is maintained by Taimen.com - international fly-fishing shop and Taimen.pl - Polish fly-fishing shop