| |
Dlatego takie (kask, żyłka, zawody) łowienie już mnie nie interesuje. Szybko zrozumiałem.
Plastik to chyba higieniczne, tańsze, lżejsze i takie tam. Wybieram papier, szkło. Na dowód
w 2 m-ce ciężko mi zapełnić żółty worek w dwie osoby. Może za mało kupuje, może za mało
przyczyniam się do wzrostu PBK i pogłębiam kryzys jak mnie ocenił kolega. Mi to…. Kupuję
żeby przeżyć.
Mokra naprawdę nie wiem co imituje. Patrząc na klasyczne czy inne znane katalogowe nie
mam pojęcia. Nic mi nie przypominają. Podobnie jak „cukiereczki” (kolorowe „kaski”) na
które tak świetnie biorą ryby. Chyba że mam je przyrównać do małych streamerow, wiec
kolorowe rybki? Ale chyba nie o to chodziło twórcom? Mokra to na pewno nie imitacja
wychodzącego owada bo żadne owady tak nie wychodzą.
Trout Master niekoniecznie musi dotyczyć muchy.
To że łowię na kiełża czy streama nie znaczy że nie wiem że jest to nielegalne. Staszek Cios
wiele razy to wyjaśniał. Dotyczy to szczególnie łowiska „sztuczna mucha” bo tam gdzie się
dozwolone sztuczne przynęty niekoniecznie. Spinningować (okres ochronny pstrąga
potokowego) niekoniecznie spinninguję kiełżem (-ami), streamerem mimo że zestaw mam
inny. Połów metodą muchową nie jest wtedy zakazany tyle że ta ilość (dwa) niezgodna jest z
przepisami.
Dlatego podsumowując napisałem że chcemy być klasykami (elitą), wprowadzamy zakazy,
staramy się być zgodni z zasadami a tu taka dupa. Sami (PZW, wędkarze) naciągamy
przepis żeby nam pozwalał łowić. Nie robimy tego do końca sumiennie. Ani przekazując
nowe przepisy do Ministerstwa jako użytkownik PZW, ani jako gospodarze łowiska, strażnicy
ani jako wędkarze.
Powiedz mi czy tak trudno byłoby zrobić klasyczne łowiska dopuszczające jedynie suchą
czy mokrą muchę? Proste zasady, sucha i mokra. Na klasycznym zestawie muchowym. Ty
to może wiesz, czujesz, ja też, może kilku innych. Ale czy gospodarz wód? On ma
prowadzić łowisko. Nikt mu pieniędzy na fanaberie (klasykę) nie da. Chyba de będzie to
„prywaciarz”. Tyle w temacie. Chyba że znowu ktoś określi nimfę, strima jako mokrą wersję
muchy to będzie „-(w)uj”. Jak zwykle.
Wszystko przed nami. Może muszą minąć klejone dekady aby to zrozumieć i wprowadzić.
Tyle że tych ryb które będziemy chcieli klasycznie złowić już nie będzie. Zawsze 30-50 lat za
…. I tak możemy sobie gadać, pisać, pierd***ć.
Tak jak nazywanie much. March Brown czy wersja MB. Katalogowo wiemy jak ma być a że
ja czy ktoś inny nazwie sobie muchę wykonaną przez siebie MB, to niech mu będzie. Może
być nawet Nawrocka, Kwaśniewska czy Bloody Marry. Byleby nie znalazła się w katalogu
klasyków jako już znana i skatalogowana.
|