f l y f i s h i n g . p l 2026.06.09
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Odp: Ekspercki Quiz – Sucha mucha - autor AI. Autor: trouts master. Czas 2026-06-07 23:30:39.


poprzednia wiadomosc Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego : : nadesłane przez Venca (postów: 207) dnia 2010-03-09 10:45:10 z 78.157.187.*
  Szczypiący w palce i uszy mróz, mimo pięknego marcowego dzionka za oknem, oraz dokuczliwe przeziębienie, którego nabawiłem się łażąc w lodowatej wodzie Brennicy ostatnimi dniami, przykuł mnie chwilowo do fotela w domowym zaciszu.
Ten chwilowy, przejściowy marazm popchnął mnie do "powertowania" w nieczytanych wcześniej artykułach, m.innymi na Flyfishingu. I tu natknąłem się na relację J.Lacha z ubiegłorocznego "Romaniszyna". I w porządku. Aż do momentu, gdzie zwycięzcy w naszpikowanych, jak zawsze skromnością słowach, uchylają nam rąbka tajemnicy, jak to po trudach walki, dobrnęli do zwycięzkiego podium.
- cytuję swój komentarz, który umieściłem pod wspomnianym wyżej atrykułem -
„ ...Przez całe zawody łowiłem na „glajchy „ ...,.... Łowiłem metodą żyłkową , przerobioną wędką dł. 355 cm...."
Dziwnie się robi człowiekowi czytając te "zeznania" zwycięzcy, że chodziło o zawody w wędkarstwie muchowym, a nie o zawody spinningowe (met. jiggową z bocznym trokiem).
Panowie """muszkarze""", jak daleko się jeszcze posuniecie ?

Nie chce mi się dalej pisać, bo o czym?
Pozdrawiam wszystkich muszkarzy
P.s. mój post ma charakter prowokacyjny!
  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 09.03 13:22
 
Jak prowokacyjnie to prowokacyjnie.
Czemuż to Kol. nie czepia się imitacji pijawek? To też pierścienice a nie owady. Czemuż to Kol. nie czepia się streamera i mokrej muchy. W streamerze 80% przynęt to imitacje ryb a w mokrej muszce przynajmniej 20% wzorów też imituje narybek. Czemuż to kolega nie czepia się przynęt muchowych imitujących np koniki polne? Koniki polne to owady nie związane ze środowiskiem wodnym i podobnie jak dżdżownice występują tam przypadkowo.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [2] 09.03 13:24
 
Jeszcze tak dla prowokacji.
Dwa posty poniżej jest dyskusja na temat ....... żab. Ewentualna imitacja tego PŁAZA na wędce muchowej Kol. nie bulwersuje???
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [1] 09.03 22:21
 
Witam Cię, Ostrynosie.
Już kiedyś ( w ubiegłym roku?) dyskutowaliśmy na tym forum i podjęliśmy żelazne zobowiązanie do porzucenia ZMP-owskiej formy zwracania się do siebie "Kolego".
Przeszliśmy wówczas na stosowaną powszechnie wśród wędkarskiej braci, sympatyczną formę "Ty". Niech tak zostanie.
Czy ja się czegoś czepiam? Nieee. Niech sobie każdy łowi jak chce, to jego sprawa. Ale...
Właśnie to "ale"
Dzięki mojemu sąsiadowi dorobiłem się nowego garnituru. Garnituru składającego się z szczęki górnej i dolnej, "made in POZ Wiesława Santarius-Urbaś, stomatologia"(to moja siostra).
Garnitur ten jest wygodny i "niebolący" co ważne, łatwy w obsłudze, ładnie ułożony.
W tym zakresie sąsiadowi należało by podziękować. Jak do tego, doszło? Otóż sąsiad uznał, że nauczy się grać. Na gitarze. Wiele talentu Bozia mu nie dała, postanowił zastąpić go ambicjami. Grał tak co wieczór, przy otwartym oknie, żeby i z nami, sąsiadami, podzielić się tą swoją nową pasją i wykazać nam postępy. Ale mnie od tego zaczęły pobolewać zęby. Najpierw lekko, potem stawały się coraz dokuczliwsze. I tak, z upływem czasu, zacząłem się pozbywać w mojej gębie żródeł bólu, jednego po drugim. Po czasie dwa mi pozostały, i mam je do dzisiaj, bo sąsiad się gdzieś wyprowadził. Pies mojej siostry również przestał jakoś dziwnie wyć wieczorami. Ale mam tez teraz wspomniany, nowy garnitur.
Urodziłem się niedaleko Wisły, nad Olzą. Swoją przygodę z wędkarstwem zacząłem na wczasach w Białokoszu, gdzie wspólnie (jako początkujący - pomocnik) z ratownikami z Ośrodka FWP i pewnym miejscowym strażnikiem rybackim zakładaliśmy pupy na węgorze i 200-tu metrowe sznury. Efekty mieliśmy mierne, węgorze nie chciały brać, ale tak zaczęła się moja pseudo na wówczas, wędkarska pasja.
Zapisałem się do PZW i wraz z nowopoznanymi kolegami - specjalistami, zacząłem łowić. sandacze. Na żywca. To była jedyna metoda, którą łowiłem przez bez mała, dwadzieścia lat. Oczywiście, na ilość, za 100 sandaczy w sezonie, przyznawaliśmy sobie tytuł "zandermanna". Metoda prosta, skuteczna. Wędzisko - kryka, , żyła "25", spławik z korka po winie, żywiec za grzbiet i plum do wody.
Często przejeżdżałem wzdłuż Wisły, nieraz widywałem nad krzakami tańczący w powietrzu sznur muchowy, prowadzony ręką mistrza wywijał różne esy, floresy, by potem misternie spaść na wodę. TO BUDZIŁO MÓJ ZACHWYT, KUSILO. Ale przez ten kunszt, wydawało mi się tak nieosiągalne!!!
Jeżeli czasem zdarzało mi się rozmawiać z którymś z takich mistrzów, stawałem dwa kroki dalej, w postawie wyrażającej najwyższy szacunek. Z daleka tylko łypałem wzrokiem na otwarte pudełko z arcydziełami na które łowił, nigdy bym nie śmiał nawet poprosić, żeby choć na chwilę taką muszkę wsiąść do swojej zbrudzonej krwią skłusowanych węgorzy i sandaczy łapy.
Aż przyszedł taki czas, poznałem swojego Mistrza. Też podobnie jak ja kiedyś zaczynał, łatwiej mu było przygarnąć pod swoje opiekuńcze skrzydła. Wiele mnie nauczył. Jaka wędka, jaki sznur, jakie materiały na muszki, jak się tym wszystkim posługiwać.
Po paru latach nauki, mój sznur tez wywija esy floresy, chociaż do Mistrzów daleka droga.
Precyzja „podawania” muszki w punkt też nie taka, czasem za daleko, czasem za blisko, ale za którymś razem się udaje. A o samych muszkach, które czasem sobie „umotłam”, lepiej nie wspominać. Ale jest to wszystko piękne, warto było.
Granie mojego sąsiada, które dla mnie na szczęście się już skończyło (pozwalając mi zachować dwa zęby), niczym wirtuozerii Hendrixa, Claptona, Santany nie przypomina.
O klasykach muzyki nie wspomnę.
Tak też operowanie kryką z umotłaną żyłką,( rodem wziętą od francuskich mięsiarzy), z uwiązanym na końcu wytworem na wielgachnym, krzywym haku owiniętym kilogramem ołowiu, z nawleczonym pomarańczowym kondomem, niczym wirtuozerii muszkarstwa nie przypomina. Bardziej zbliża moją wyobraźnię do starej, sandaczowej żywcówki.

Pozdrawiam.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 10.03 08:53
 
Ja też Cię witam Venca. Na początek gwoli wyjaśnienia - formę "Kolego" stosuję dla tego że tak się przyjęło (i trwa do dzisiaj) w naszym środowisku, poza tym co niektórzy na forum są bardzo wrażliwi i nie chcę przypadkiem ich urazić formą bezpośrednią. Wątek o którym wspominasz jakoś przeoczyłem ale spróbuję się dostosować.
Jeżeli chodzi o historię to ja zaczynałem za "gówniarza" (a było to 40-parę lat temu) łowienie w formie bezpośredniej, tzn ręką pod kamieniami (głowacze i ślizy). Co do uzębienia to może troszkę Cię pocieszy fakt że moja górna szczęka właściwie to ..... nie jest moja. Powodem tego były przyczyny bardzo prozaiczne a nie artystyczne.
Idąc Twoim tokiem myślenia - bardzo lubię impresjonizm a nie znoszę np abstrakcjonizmu (malarstwo). Jednakże dopóki ktoś nie każe mi podziwiać nielubianego przeze mnie kierunku (czy wręcz nie zacznie narzucać jako jedynie słusznego itp) to stosuję zasadę "de gustibus non est disputandum". Co prawda wzroku bym od tego nie stracił ale nerwy tak.
Tak jak napisałem, ulubionymi moimi metodami to streamer i mokra mucha. Bardzo lubię podawać z dalszej odległości (linką muchową) przynęty w upatrzone miejsce (pochlebiam sobie twierdząc że potrafią to zrobić bardzo precyzyjnie), Jednocześnie nie stanowi dla mnie problemu że ktoś inny w tym miejscu wchodzi prawie w samą miejscówkę i "orze" ciężkimi nimfami z pod kija (np "glajchami") - jego wybór, jego sprawa. Powiem więcej, jeżeli warunki nie pozwalają na zastosowanie moich ulubionych metod muchowych (lub te metody w danych warunkach są mało efektywne) - to nie mam problemów moralnych by samemu tak postąpić. Co do "jedynie słusznych zasad" to ....... deja vu".
Odnośnie glajchy w postaci "wielgachnego, krzywego haku owiniętego kilogramem ołowiu, z nawleczonym pomarańczowym kondomem" to Twoje pojęcie o tej przynęcie jest mocno ograniczone. Najbardziej skuteczne są "niezbyt wielki lekko profilowany hak z niedużym obciążeniem". Co do kondoma to kwestia producenta przynęty (chociaż biorąc pod uwagę że kondom przed właściwym użyciem to tylko kawałek wysokiej jakości gumy zazwyczaj lateksowej, to nie widzę powodu obrzydzania sobie tego materialu tylko z powodu jego innego pierwotnego przeznaczenia - jakoś nie spotkałem się aby ktoś używał na przynętey kondomow "przechodzonych").
Konkludując - skupmy się bardziej na poszanowaniu podmiotu naszego hobby (ryby i ich środowisko) a nie wymyślajmy sloganów w stylu "wirtuozeria muszkarstwa".
Co do postu REXMARA to to jego "wyznanie wiary" można jeszcze uzupełnić o "Cała reszta to wymysł zawodników, masonów i żydów - którzy łowią punkty i przeciągają przepisy na swoją stronę". Więcej komentować nie warto.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [1] 09.03 13:41
 
Co do glajch to.................................... sam ich nie mam w pudełku.
Co do metody to w latach 70 na zawodach lowiono na 4,5 m teleskopy( sowieckie) na sucha muchę bez sznura..( podobno bardzo skutecznie)
Może ktoś bliżej zna tą historyjkę
Zdaje się że zapis o posiadaniu sznura(i chyba kołowrotka na zawodach) obowiązuje od tamtej pory.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 10.03 22:08
 
Mówił mi o tym Marek Krzemień. Z takim wyposażeniem zjawili się wędkarze z ... nieważne - wiem, że jeden z nich już nie żyje. To chyba było pod koniec lat '70 czy po stanie wojennym. W tej opowieści były jeszcze fakty o podmienianych koszykach... i wtedy Marek w proteście, na łamach WW zamknął cykl muchowego Grand Prix. Świat jak widzicie wtedy wcale nie był piękniejszy, choć ja dzięki Markowi nauczyłem się muszkarstwa na tamtym wspaniałym jeszcze gdzieś do końca lat 80. Sanie.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [5] 09.03 17:02
 
Witam,

Niby wszystko ok, tylko gdzieś zabrakło mi linki w całym tym zamieszaniu!


pozdrawiam
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [4] 09.03 22:41
 
Po co im linka. Wystarczy pół litra.
pozdrawiam
Leszek
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [3] 10.03 06:58
 
Moim zdanie towarzysze Venca i LSD mają wielkie kompleksy i wylewają je na forum opowiadając przy tym bajki.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [1] 10.03 07:00
 
Przepraszam wdarła się literówka
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 10.03 07:58
 
Oto co na to wikipedia:


Wędkarstwo muchowe – metoda wędkowania, która polega na poławianiu ryb na sztuczną muszkę.

Wędkarz, muszkarz, posługuje się tu wędką muchową zaopatrzoną w kołowrotek muchowy oraz jednym z trzech rodzajów specjalnej linki nazywanej także sznurem. Podstawowe rodzaje linek muchowych to pływająca (ten rodzaj używany jest najczęściej), tonąca (używa się; linek tonących z różną szybkością, od kilku do kilkunastu centymetrów na sekundę) oraz pośrednia (która może pełnić funkcję; pływającej lub powoli tonącej, w zależności od techniki prowadzenia sznura i jego uprzedniego przygotowania do połowu przy pomocy specjalnych smarów). Są też sznury pływające z tonącymi końcówkami o długości do kilku metrów. Do sznura, dowiązany jest przypon składający się ze związanych ze sobą kilku odcinków coraz cieńszych żyłek, na końcu którego wiąże się sztuczną przynętę, którą jest na ogół imitacja owada, zwana muszką, sporządzona przez uwiązanie na haczyku kombinacji piór, nici i innych materiałów (np. przędzy, sierści, sztucznych włókien czy gąbki). W wędkarstwie muchowym zwykle nie stosuje się obciążenia, choć ciężar muszki rzadko przekracza ułamek grama. Wędkarz zarzuca muszkę wykorzystując ciężar i bezwładność sznura oraz sprężystość wędziska- AMEN

Cała reszta to wymysł zawodników którzy łowią punkty i przeciągają przepisy na swoją stronę.

Marek
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 10.03 20:24
 
Ho ho hoooo, jasnowidz z Ciebie ! A i zgoła niezły psychoanalityk ! A może masz dostęp do tajnych tek IPN-u?
Mam nadzieję, że za bajki mnie nie posadzą...
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 10.03 20:10
 
E tam beznadzieja.... Beznadziejne to jest połącznie wędkarstwa z niezdrową rywalizacją "za wszelką cenę". Metoda nie jest beznadziejna, bo przecież i przepływanka i spinning są fajne, a stosuje się żyłkę.
Długa wędka, zyłka, spławianie przynęty - to przepływanka, wszystko jedno co na haku i wszystko jedno czy jest spławik czy nie.
Dla mnie osobiście, to wina samych ludzi - skoro zamierzają się ścigać w łowieniu metodą muchową, to powinni gentelmeńsko zrezygnować z "metody żyłkowej". Przecież można zapisać się do klubu spinningowego albo przepływankowego i łowić na żyłkę, bez męczenia się sznurem.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [7] 10.03 21:05
 
Ja mam tylko jedno pytanie, czy chociaż jeden z was spróbował kiedyś metody żyłkowej? Chodzi mi o prostą odpowiedź, tak lub nie. Bez żadnych rozprawek.

Pozdrawiam, Maciej Putniorz.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 10.03 21:37
 
Witam.Panowie sprawa jest bynajmniej dla mnie bardzo prosta.Jeśli któryś z kolegów decyduje się startować w zawodach muchowych i chce osiągać dobre wyniki,to niestety chyba nie ma wielkiego wyboru.Musi albo powinien iść z "postępem" bo inaczej zostanie sklasyfikowany na dalszym miejscu.Co do samej metody to zdecydowanie daje lepsze wyniki w łowieniu niż tradycyjna nimfa na poczciwej lince.Przyznam sie szczerze.ze sam korzystam z tej metody na zawodach,a prywatnie lubię pośmigać linką.Zapomniałem tylko dodać że to my sami decydujemy na co i jaką metodą będziemy łowić.Zwolenników jak i przeciwników metody żyłkowej jest równie wielu.Pozdrawiam
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [4] 10.03 22:22
 
Ja mam tylko jedno pytanie, czy chociaż jeden z was spróbował kiedyś metody żyłkowej?
Chodzi mi o prostą odpowiedź, tak lub nie. Bez żadnych rozprawek.

Pozdrawiam, Maciej Putniorz.


Nie łowiłem bo ja osobiście do podania muchy rybie uzywam sznura.
Przypon służy mi do tego aby aby uwiązać do niego muchę.
Do czego zawodnikowi słuzy w tej metodzie sznur??
Do wypełnienia regulaminowego obowiązku jego posiadania w metodzie muchowej??

Pozdrawiam
Marian

PS. Łowiłem z ludźmi stosującymi tą metodę.
moje zdanie:
Krótka nimfa na długim kiju więc linka tylko przeszkadza...
Wypaczenie idei i tradycji wędkarstwa muchowego ( długie przypony o dwukrotnej długości
wędziska stosowano i dopuszczono przy łowieniu płochliwych ryb zwłaszcza w wodach
stojących)
Równie dobrze powinni dopuścić na zawodach dapping i dowolnie długie kije...
Tam tez łowi się sztuczna muchą...
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [3] 11.03 00:27
 
Drogi Marianie, żyłką akurat w 80% łowi się na długich dystansach a nie na krótko.

Pozdrawiam: Jacek
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 11.03 00:37
 
Do "krótkiej" nimfy nie potrzeba żyłki.

Pozdrawiam: Jacek
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [1] 11.03 10:49
 
Drogi Marianie, żyłką akurat w 80% łowi się na długich dystansach a nie na krótko.

Pozdrawiam: Jacek


Jacku łowi się na róznych dystansach... (17 metrową tyczką też sie łowi dalej niz zwykłym
wędziskiem w przypadku spławika)
Linka w przypadku tak długiego kija tylko dodatkowo obciąża zestaw.
Przy próbie łowienia bliżej - ucieka w przelotki.
Pytam sie tylko właśnie na co zawodnikowi w ogóle linka potrzebna??
Jeśli nie jest potrzebna poza wymogiem regulaminowym jej posiadania ??
(może dopuścić
posiadanie linki w kamizelce a nie na kołowrotku pod 20 metrami "przyponu")
Idąc dalej nalezy dopuścić dapping (tam przynajmniej uzywa się jedwabnej linki) i tenkarę do
zawodów - mozna rozegrać trzy tury z których jedna to dapping, druga tenkara a trzecia
dowolna.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 11.03 15:38
 
Marian, takie a nie inne rozwiązania narzuca zawodnikom FIPS. Jeżeli inni stosują, nasi zawodnicy też muszą by nie zostać w tyle.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 11.03 08:11
 
Macku,
Dobrze wiesz, ze metoda zylkowa nie jest dla wszystkich. My, smiertelnicy, mozemy uzywac przyponu nieprzekraczajacego dwukrotnej dlugosci wedziska. Nie zebym narzekal, i tak bym tak nie lowil, tak jak nie lowie na legalna ciezka nimfe, bo mi sie ta metoda nie podoba, ale cos w tym musi byc, ze jedni moga, a drudzy nie. Jezeli licencjonowani zawodnicy twierdza, ze ta metoda wcale nie jest taka skuteczna, to niech przestana jej uzywac. To tak jak jakis pan doktor twierdzil, ze te leki na astme zazywane przez niektorych sportowcow nie zwiekszaja wydolnosci zdrowego. Tylko dlaczego sa zabronione?
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 10.03 23:54
 
Zawody muchowe a zawodnik bez linki?
A co to za metoda żyłkowa?
Spinning czy może gruntówka?
Pozdrawiam muszkarzy "bezlinkowych"
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [2] 11.03 00:02
 
wlasnie dzisiaj ktos mi to wyjasnil krotko mi tresciwie-w Polsce nie ma ryb wiec sfrustrowani ludzie czepiaja sie wszystkiego; w Anglii ryby sa wiec je po prostu sie lowi
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [1] 11.03 08:17
 
Witam, pomijając sam wątek (dla mnie "żyłka" ma tyle wspólnego z wędkarstwem muchowych co loty na księżyc z produkcją kiełbasy krakowskiej), pisałeś o Anglii , w Anglii zawodnicy rzeczni stają na głowie żeby opanować tą technikę łowienia,tak więc nie sądzę ,żeby miało to jakąkolwiek zależność z ilością ryb . Po za tym, kto po za samymi zawodnikami ,prywatnie dla zabawy łowi na żyłkę?...
pozdrawiam
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 11.03 08:49
 
nie wiem nic o wedkarstwie sportowym w Anglii i nie wiem na czym oni tan staja. Faktem jest ze w Polsce nie ma ryb i ludzie sie czepiaja tego i tamtego.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [29] 11.03 07:57
 
Osobiście to mam w głębokim poważaniu jak łowią ludzie na zawodach. Ustalają sobie reguły i niech się bawią. Martwi mnie jedynie, że muszą się oszukiwać. Nawijają linkę na kołowrotek bo tak wymaga regulamin, dowiążą glajchę i obetną ostrze by ciężarek nie czepiał się dna. I po co? Może lepiej używać kołowrotka typu centerpin ze zwykłą żyłką, zamiast zaginać/obcinać ostrze w haku dowiązać oliwkę ołowianą,. Po co obcinać fajny kij jakim jest Shimano Beastmaster. Nie lepiej go używać takim jaki jest? Oszukiwanie samego siebie prowadzi do wrzodów .
PS. Na pytanie czy próbowałem żylki jest prosta odpowiedź- nie próbowałem też seksu z facetem. Wiem jednak, że mi to nie odpowiada. Nie przeszkadza mi jednak to, że inni to lubią.....
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [28] 11.03 13:56
 
Trafione w sedno, w rzeczy samej. Jeżeli ktoś lubi łowić na żyłke, niech łowi, nikomu nie powinno to przeszkadzać. Nie nazywajmy tego tylko wedkarstwem muchowym. Z tych samych powodów nie nazywajmy tak również ciężkiej nimfy. Każdy rozsądnie myślący wedkarz przyzna, że jedynym elementem wyróżniającym metodę muchową od innych jest sposób zarzucenia przynęty gdzie decydującą rolę odgrywa waga linki a nie samej przynety bądż innego obciązenia umieszczonego na końcu zestawu (vide Wikipedia). Rozumie to świetnie Maciej Wilk nie zezwalając na łowienie na zyłkę na muchowym odcinku Wisły. Tylko hipokryci którzy w imie innych celów (zazwyczaj skuteczności pozyskania ryby z łowiska) nie chcą zrozumieć lub udaja że nie rozumieją tej prostej definicji wedkarstwa muchowego. Jedyną rzeczą która mi osobiście przeszkadza to nazywanie zwycięzców zawodów stosujących metodę żyłkowa albo krótkiej nimfy mistrzami w wedkarstwie muchowym.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [24] 11.03 14:30
 
Mnie udało się wygrać w ubiegłym roku Jesiennego Lipienia Sanu- dozwolona metoda tylko sucha mucha. Suchą muszkę lubię najbardziej mimo to nie jestem przeciwnikiem metody żyłkowej. Oczywiście można się czepiać definicji ale to niczego nie zmieni. Istotne jest natomiast to, że rynek szybko reaguje na wprowadzane zmiany w pewnym sensie rozwój. Można nabyć zamiast żyłki linkę sage 000 za około trzy stówy i wychodzi na to samo co żyłkówka. Nie oszukujmy się jeżeli ktoś lubi może stosować nawet koński włos zamiast żyłki a jeżeli ktoś lubi wędki za 5000zł to też może takich używać, nie sądzę byśmy wrócili do czasów tylko klasycznej mokrej muchy. Na marginesie zawodnik, który stosuje metodę żyłkową ma obowiązek wypuszczać wszystkie złowione ryby czy Wy drodzy przeciwnicy metody żyłkowej wypuszczacie bezwzględnie wszystkie złowione ryby. Nie czytuję tu na forum tekstów sprzeciwiających się mordowaniu ostatków pstrągów i lipieni za o często czytam wylewane żale na zawodników i metodę żyłkową. To zapewne my zawodnicy jesteśmy wszystkiemu winni -pladze kormoranów itd.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 11.03 14:53
 
Gratuluje zwyciestwa w zawodach muchowych.
Co do reszty argumentów to przepraszam najmocniej ale są nie na temat. Zgodnie z definicja wędkarswa muchowego przedstawiona powyżej łowienie linką w klasie 000 na obciązona nimfe tak samo nie mieści sie w kategoriach wedkarstwa muchowgo bo w czasie zarzucania to przyneta "ciągnie" linke a nie odwronnie.
Argument o zezwoleniu na stosoawnie metody zyłkowej pod warunkiem zakazu zabierania ryb jest kuriozalny. Proponuję dopuścić też używanie agregatów pradotwórczych pod warunkiem wypuszczania złowionych z ich pomoca ryb (oczywiście w imię rozwoju dyscypliny muchowej i podążania z duchem czasu)...
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 11.03 15:08
 
A tekstów sprzeciwiających sie mordowaniu ryb, gdzie jak gdzie, ale na tym forum nie brakuje. Problem w tym że dopóki regulamin dopuszcza zabieranie ryb z danego łowiska nie mozna tego nikomu zabronić (jesli trzyma się limitów i miar). Wielu z nas łącznie ze mna juz zrozumiało że populacja ryb w łowiskach w porównaniu z obecną presją i doskonaleniam metod połowu (np. metoda żyłkowa) nie ma szans na utrzymanie przy obecnych poziomach zarybień i limitów/wymiarów ochronnych, i ograniczyło zabieranie ryb. Inni muszą jeszcze do tego dojrzeć. Jeszcze innych zmuszą do tego gospodarze łowisk. Dla pozostałych zostaną puste wody i mozliwość zabrania kompletu którego nigdy nie złowią lub łowiska typu put and take gdzie za każdą zabrana rybę placi się jej rynkową wartość.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [20] 11.03 15:13
 
Ja tam nikogo o nic nie oskarżam. Mnie tylko bawi cała ta heca z linkami 000, linką na kołowrotku i 20 metrami żyłki, zagiętym hakiem w glajchach, przerabianiem odległościówek. To jest ewidentna BZDURA. Po jakiego diabła oszukiwać samego siebie i wszystkich dookoła. Po grzyba ta linka na kołowrotku. Tak jak napisał Marian powyżej- może lepiej ją nosić w kieszeni. Przynajmniej się nie odkształci. Na kołowrotek można nalepić naklejkę np. DT3F albo WF7S i gites. Potem zwycięzca mógłby wytłumaczyć, że lepiej brały na zestawie z naklejką sinking niż floating . Bawcie się jak chcecie, Wasza sprawa.
PS. Co to za argument, że ktoś zabiera ryby a ktoś nie? Czy tego dotyczy ta dyskusja? Moim zdaniem nie. Zresztą jadę jutro na ryby i nie chce mi sie tłuc o jakieś żyłki. Ubiję ryb całe wory i będę świecił w nocy fosforem .
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [11] 11.03 15:33
 
Ja bym tylko Piotr chciał zobaczyć wykonanie poprawnego klasycznegu rzutu z nad głowy
takim "zawodniczym zestawem".
Ciekawe jakby był taki wymóg przed zawodami i dopuszczeniem do nich
Co wtedy by panowie zyłkowcy poczęli

PS. odbierz majla na adresie z fors.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [10] 12.03 07:54
 
Rzecz w tym, że wędkarze- zawodnicy nie są kalekami i łowią wszystkimi muchowymi metodami. W ubiegłym sezonie gdyby zawodnik potrafił łowić tylko nimfą nie miałby szans w cyklu zawodów GP. Przykładowo Puchar Sanu odbył się głównie na nimfetkach ze sznura plus sucha i streamer z mokrą na jeziorze. Żyłkowa to zmodyfikowana krótka nimfa, którą stosują właściwie wszyscy. Czasem mam wrażenie, że żyjemy w dwóch różnych światach. Wędkarze, których widzę na co dzień zgodnie łowią na nimfę podczas gdy większość forumowiczów wzdryga się na samą myśl użycia ołowiu w konstrukcji nimfy.
Wcześniej poruszyłem kwestię wypuszczania ryb, otóż moim zdaniem lipieniowi wszystko jedno czy zberetuje go muszkarz łowiący suchą muchą czy ten łowiący na nimfę. Nie metoda zabija ryby tylko wędkarz.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [8] 12.03 09:15
 
Ok, czyli rozumiem że jesteś zwolennikiem dopuszczenia na wodach górskich wszystkich metod i przynęt pod warunkiem wprowadzenia obowiązku C&R?
Przecież lipeniowi czy pstragowi to wszystko jedno czy złowi go i wypusci zawodnik metodą zyłkową, czy zwykły wedkarz na przepływankę i czerwonego robaka, prawda?
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [7] 12.03 09:52
 
O czerwonym robaku napisał Pan nie ja. Swoje zdanie napisałem prosto i czytelnie więc proszę takich bredni nie wkładać w moje usta.
Sugerowałem, że niemal wszyscy muszkarze łowią nimfą a znikomy procent wyłącznie suchą czy streamerem. Różnica między krótką nimfą a metodą żyłkową jest taka, że nad lustrem wody zwisa linka bądź żyłka przy czym przy tej drugiej wędkarz ma obowiązek wypuszczania wszystkich złowionych ryb. Wobec czego jeżeli mamy zakazywać to nie tylko metody żyłkowej ale także i krótkiej nimfy a to już nie będzie miało tylu zwolenników.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 12.03 10:48
 
cyt:''Różnica między krótką nimfą a metodą żyłkową jest taka, że nad lustrem wody zwisa linka bądź żyłka przy czym przy tej drugiej wędkarz ma obowiązek wypuszczania wszystkich złowionych ryb.''

Przepis wypuszczania ryb,złowionych metodą żyłki dotyczy chyba tylko zawodników a nie łowiących rekreacyjnie,nie prawdaż ?
Coś kolega się rozpędził w swych wywodach.

Pozdrawiam-Piotr.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [5] 12.03 11:35
 
Dlaczego zaraz bredni.. Przecież jasno napisałeś, że, cytuję: "to nie metoda zabija lecz wedkarz". Stąd logiczny wniosek, zgodnie z Twoim rozumowaniem każda metoda powinna być dozwolona, a ograniczeniom powinno podlegać jedynie to co zrobimy z pozyskaną przy jej pomocy rybą...
Zrozum prosze ze to co staram się tu wykazać to hipokryzja. Proszę jasno napisać że zawodnicy stosują metodę żyłkową a wszyscy wędkarze ciężką nimfę bo są to SKUTECZNIEJSZE sposoby złowienia ryby niż metoda muchowa. W tym kontekście robak też jest skuteczniejszy więc czemuż napawa Cie takim obrzydzeniem?
Jeśli uznajemy wędkarstwo muchowe za sport, to powinny być jasno określone zasady na jakich jest on uprawiany. Ja po prostu chciałbym wiedzieć gdzie jest GRANICA naciągania definicji sportu pt. wędkarstwo muchowe. Pytam się, bo widzę że w imie skuteczności wyciągania ryb z wody zawodnicy i związek sportowy degenerują szlachetną metodę.
Jako jedyny argument podaje się: "przecież zaakceptowaliśmy krótką nimfę". Jakie bedzie następne "udoskonalenie" nie wiem. Wiem tylko że gdy ktos bedzie kwestionował jego wprowadzenie podniesiony zostanie argument: " przecież zaakceptowaliśmy metodę żyłkową".
Byc może nie wszyscy pamietają ale pare lat temu obowiązywał u nas zakaz obciazania much (poza owijką). Zgoda, było ciężko egzekwować jego przestrzeganie i pod tym pretekstem został zniesiony i krótka nimfa rozgosciła się nad wodami, doprowadzając ideę połowu nimfą do absurdu (ważące kika gramów ołowiane "muchy" z zagiętymi grotami na końcu zestawu). Ale problem mozna rozwiązać, wystarczy zakazać stosowania 2 much - tak jak w Słowenii. Wymusi to stosowanie umiaru i rozsądek w korzystaniu z obciążania much. Ale na to nikt nie pojdzie, bo przecież takie łowienie nie bedzie już tak SKUTECZNE. I w tym cały problem. Dlatego bardzo proszę o mniej HIPOKRYZJI w kontekście obrony "muchowości" metody żyłkowej.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [4] 12.03 12:17
 
Nie bronię "muchowości" metody żyłkowej. Natomiast zasady dotyczące sportu są określone bardzo JASNO przez FIPS. A łowienie na zawodach ma być właśnie jak najbardziej SKUTECZNE w ramach w/w przepisów. I tu na pewno nikt nie będzie się ograniczał, dopóki nie zmienią się przepisy. Takie są prawa dżungli. Jeżeli regulamin nakazywałby łowienie sznurem na jedną, nieobciążoną muchę, to tak by łowiono. I pretensje nie powinny być kierowane pod adresem zawodników, tylko tych, którzy te przepisy tworzą i akceptują.

Pozdrawiam: Jacek
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 12.03 12:26
 
I tutaj Jacku masz rację. Martwi mnie tylko u nas obniżanie wymiaru pstrągów na zawody przez nasze PZW. Stale nurtuje mnie jedno pytanie: Po co?
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [1] 12.03 12:53
 
Oczywiście że FIPS jasno okreslił zasady zezwalając na połow na zawodach muchowych metodą która dla mnie nie spełnia definicji wedkarstwa muchowego. Na decyzje FIPS nasz wpływ jest ograniczony niech więc zawodnicy scigają się jak im pasuje i FIPS zezwala.

Rzecz w tym czy akceptujemy i dopuszczamy żyłkę do połowu na wodach PZW gdzie dozwolona jest wylącznie metoda muchowa. W mojej opinii nie powinniśmy tego robić:
a) w imię tradycji,
b) w imie ochrony rybostanu i ostatnich mateczników niedostępnych do przełowienia "krótką czesko-polska"
A argument o wprowadzeniu obowiazku C&R dla żyłkarzy jest demagogią co udowodniłem na przykładzie agregatu i robaka na co szanowni koledzy sie tak oburzyli...

A więc apeluje: do kolegów i PZW - nie idźcie ta drogą! Nie idźcie na łatwiznę. Zdaje sobie sprawę że jest to pewnie wołanie na puszczy czego dowodzi przyklad górnego Bobru na którym przez ostanie sezony obowiązywał zakaz brodzenia od września do maja, zniesiony w tym roku. Jak myślicie dlaczego?....
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 12.03 13:51
 
Dlatego, jak już wyżej napisałem, uwielbiam łowić klasycznie sznurami i prywatnie prawie zawsze tak łowię.

Pozdrawiam: Jacek
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 12.03 14:13
 
Nie bronię "muchowości" metody żyłkowej. Natomiast zasady dotyczące sportu są określone
bardzo JASNO przez FIPS. A łowienie na zawodach ma być właśnie jak najbardziej
SKUTECZNE w ramach w/w przepisów.
Pozdrawiam: Jacek


No i wreszcie dochodzimy do kompromisu w stanowiskach
FIPS zezwolił na stosowanie takiej konstrukcji zestawu więc zawodnicy go uzywają.
Może kiedys Ci panowie tworzący przepisy zrozumieja że ta metoda niewiele się różni od
dappingu który nie jest na zawodach dopuszczony jako niemuchowy.
Poza przynętą i zastosowanym wędziskiem nie rózni się też od zwykłej przepływanki bez
spławika.
Dziwię się natomiast zawodnikom którzy jakoby stoją na strazy tradycji muszkarstwa że w
pogoni za wyczynem nie apelują o zmianę tych przepisów...
Jak w każdym sporcie tak i tutaj oprócz wyniku liczy się widowiskowość....
Czy dla potencjalnego widza i kibica bardziej fascynujące jest machanie żylką czy kilkunastoma
metrami linki??

To wszystko poszlo w zła stronę....
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 12.03 11:01
 
Rzecz w tym, że wędkarze- zawodnicy nie są kalekami i łowią wszystkimi muchowymi
metodami. W ubiegłym sezonie gdyby zawodnik potrafił łowić tylko nimfą nie miałby szans w
cyklu zawodów GP

Mnie w tym wypadku chodziło o wykonanie klasycznego rzutu tym własnie zestawem
żyłkowym.
Da się??
chcialbym zobaczyć gościa kładącego chocby 10 metrów linki na wodzie i prawidłowo do tego
rozłozony "przypon".
Zestaw zyłkowy to parodia i kpina z zestawu muchowego.
sprężynki, duperelki i inne indykatory.
Niech FIPS zniesie ograniczenie długości kija.
Bedzie można na zawodach łowic jak na spławikowych z krzesełka 18 metrowa tyczką.
Sędzia sie nie nabiega po wodzie.
Widowiskowośc sie podniesie.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [7] 11.03 15:35
 
A ja nie rozumiem o co ta cała awantura. Jak ktoś chce, niech łowi sznurami, a jak chce żyłką. Tylko po co na siebie najeżdżać? Ja osobiście uwielbiam łowić sznurami i prywatnie prawie zawsze tak łowię. Zawody to inna bajka. Nie będę w myśł nie wiadomo jakich idei zostawał w tyle za całą resztą. Chcąc osiągać wyniki trzeba się dostosować. Niech kadra pojedzie na MŚ lub ME i nie dostosuje się do aktualnych kryteriów łowienia - ostatnie miejsca pewne. A porównanie metody żyłkowej do agregatu, to już delikatnie ujmując, choroba.

Pozdrawiam: Jacek
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 11.03 15:58
 
Przyznaj jednak, że to zabawne, że musisz nawijać linkę na kołowrotek by jedynie spełnić wymogi regulaminowe. FIPS ma pewno jakieś konszachty z wytwórcami linek. Ja bym wnioskował o powołanie komisji sejmowej .

Marian odpisałem.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [1] 11.03 16:03
 
JAcku FIPS po prosty się nie ogarnął z przepisami i luka w nich która wykorzystuja zawodnicy.
Rozumiem że aby utrzymac się w czołówce i osiagać wyniki trzeba się dostosowac do innych.
Popatrz w jaką stronę to zmierza??
W skokach narciarskich juz zabroniono tych kombinezonów-paralotni które zwiększały
powierzchnię nośna zawodnika, w pływactwie zabroniono stosowania kombinezonów
przyspieszających pływanie.
Może czas zaapelować do władz FIPS o przywrócenie zasad zdrowej rywalizacji gdzie o
wyniku będzie decydowała umiejętnośc posłużenia się klasycznym zestawem??
Gdzie decydować będzie umiejętnośc cichego i precyzyjnego polożenia muchy.
Niech Zawodnicy i mistrzowie będą wzorem nie tylko w skuteczności ale i umiejętnościach.
Inaczej za kilka lat mistrz świata nie będzie umiał rzucić sznurem....
Inaczej za kilka lat nikt poza "starymi ortodoksami" nie będzie potrafił ukręcić klasycznej muchy
bo nowoczesne materiały sprowadzą muchę do nawleczenia gumowej imitacji na hak...
Postęp i nowoczesność tak ale niech to pozostanie w zgodzie z tradycjami.

pozdrawiam

Marian
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 11.03 17:19
 
Marian, ja tylko piszę jak jest, a tak poza tym to się w 100% z tobą zgadzam.

Pozdrawiam: Jacek
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [2] 11.03 16:14
 
Drogi Jacku, nikt przecież na nikogo nie najeżdża (no moze poza zarzucaniem choroby osobom przedstawiającym rzeczowe argumenty). Przecież wiesz równie dobrze jak ja że porównanie z agregatem było jedynie po to aby unaocznićnić bezsens argumentu o "podąrzaniu z duchem czasu" jako usprawiedliwienia uznania metody zylkowej za muchową. W swojej odpowiedzi powyżej przyznajesz że bez zyłki zawodnicy nie maja czego szukać na zawodach. Dlaczego? Ano dlatego że żyłka jest zdecydowanie skuteczniejsza niż polów metodą muchową. Agregat też. Nikt nie zarzuca zawodnikom że sie dostosowują do reguł jakie narzuca konkurencja. Pytanie jest natury ogólnej - czy poza zawodami uznajemy łowienie na żyłke za wedkarstwo muchowe i czy dopuszczmy jego stosowanie na naszych i tak juz ogołoconych z ryb wodach. A agregat był przenośnią bo na końcu drogi udoskonalania skuteczności pozyskania ryb z łowiska stoi właśnie on.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [1] 11.03 16:26
 
A jeśli nie uznajemy żyłki za metodę muchowa to nikt nie powinien łowić tą metodą na wodach zastrzeżonych tylko dla metody muchowej. Także zawodnicy. Tam gdzie przynety sztuczne - prosze bardzo.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 11.03 17:23
 
Oczywiście, emocje. Przepraszam Cię Mack. Jak już wyżej napisałem, łowię sznurami prywatnie, jedynie przed zawodami żyłką ( coby nie zapomnieć ).

Pozdrawiam: Jacek
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 18.03 12:24
 
A ja nie rozumiem o co ta cała awantura. Jak ktoś chce, niech łowi sznurami, a jak chce żyłką. Tylko po co na siebie najeżdżać? Ja osobiście uwielbiam łowić sznurami i prywatnie prawie zawsze tak łowię. Zawody to inna bajka. Nie będę w myśł nie wiadomo jakich idei zostawał w tyle za całą resztą. Chcąc osiągać wyniki trzeba się dostosować. Niech kadra pojedzie na MŚ lub ME i nie dostosuje się do aktualnych kryteriów łowienia - ostatnie miejsca pewne. A porównanie metody żyłkowej do agregatu, to już delikatnie ujmując, choroba.

Pozdrawiam: Jacek


Niech choc raz pojada i powiedza oficjalnie i przy prasie ze wycofuja sie bo to nie jest metoda muchowa.
Zobaczysz jakie beda skutki.
Nastepne reprezentacje pewnie tez chcialy by tak postapic ale boja sie ryzyka, jesli jedna reprezentacja tak zrobi to mozesz byc pewny ze przy nastepnych zawodach bedzie ich o wiele wiecej i sprawa bedzie przesadzona, na kozysc tradycyjnego muszkarstwa.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 11.03 15:28
 
. Na marginesie zawodnik, który stosuje metodę żyłkową ma obowiązek wypuszczać wszystkie złowione ryby czy Wy drodzy przeciwnicy metody żyłkowej wypuszczacie bezwzględnie wszystkie złowione ryby. Nie czytuję tu na forum tekstów sprzeciwiających się mordowaniu ostatków pstrągów i lipieni za o często czytam wylewane żale na zawodników i metodę żyłkową. To zapewne my zawodnicy jesteśmy wszystkiemu winni -pladze kormoranów itd.
Odpowiedz mi prosze na jedno tylko pytanie - dlaczego metody zylkowej moga uzywac wylacznie zawodnicy posiadajacy licencje. Skoro jest taka muchowa, to dlaczego nie dla wszystkich?
 
  Odp: Beznadziejna mutacja .... - brawo WKS Wydra Skoczów [2] 11.03 14:55
 
To fragment z relacji z tegorocznego Pucharu Brennicy (ilość uczestników - 90 + 6 juniorów)
Szybka odprawa, którą prowadził jak zwykle Krystian Janik z podkreśleniem iż na łowisku nie można stosować metody żyłkowej oraz bezwzględnej dyskwalifikacji za wykryte wykroczenia
Brawo Wydra ! Brawo Maciej WILK !Mucha to mucha, spinning to spinning.
I tak powinno być na zawodach muchowych, wszystko na ten temat
 
  Odp: Beznadziejna mutacja .... - brawo WKS Wydra Skoczów [0] 11.03 16:26
 
Nie chcę być monotematyczny , ale nazywanie siebie sportowcami , dyscypliny sportowej która nie istnieje jest conajmniej śmieszne.Myślę że należało by to określać jako TKKF dla troszkę starszych Panów którzy chcą podtrzymywac tężyznę fizyczną.Metoda żyłkowa nie oszukując siebie tak naprawdę nie ma nic wspólnego z łowieniem na muchę , co wcześniej zostało już napisane ,a czy tkkefowcy juz wogóle nie jedzą ryb ,można tylko gdybać .
 
  Odp: Beznadziejna mutacja .... - brawo WKS Wydra Skoczów [0] 11.03 23:44
 
90 "sportowców" na wybetonowanym siurku... Zgroza!
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [1] 11.03 16:32
 
Czyli mamy podział wędkarzy muchowych na równych i równiejszych w świetle przepisów . Jedni mogą łowić muchą tradycyjną trzymając się wymiarów ryb, drugim dopuszcza się metodę żyłkową i obniżony wymiar. Samo życie i przepisy PZW.
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 11.03 17:26
 
Krzysztof, nie do końca jest to sprawiedliwy osąd, bo mimo wszysko ( zgodnie z przepisami ) ci łowiący "równo" mogą sobie zaberetować komplet, zaś ci łowiący "równiej" wszystkie ryby wypuszczają.

Pozdrawiam: Jacek
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [1] 11.03 18:35
 
Trochę racji masz, ale równie dobrze możesz powiedzieć że obniżone wymiary na zawodach to pikuś bo równi beretują też taki wymiar. I dyskusja kręci się w kółko. Coś jednak jest w temacie jeżeli tak często jest poruszany temat zwykłych wędkarzy i wędkarzy sportowców. A to żyłka, a to obniżone wymiary, a to kwestia opłat na łowiskach specjalnych. Gdzieś tkwi błąd którego nikt nie może, albo nie chce czy nie potrafi naprawić. Tylko dokąd to będzie trwało i po co ? Pozdrawiam
 
  Odp: Beznadziejna mutacja wędkarstwa muchowego [0] 11.03 19:02
 
Wynika z tego, że "sportowcy" używaja "metody" żeby cokolwiek złowić bo gdyby ryb było więcej to nie musieliby kombinować...? To ja sugeruję żeby sportowcy wzięli się za ochronę rzek i wtedy nie będą się musieli zmagać z żyłką bez linki itp wymysłami a zaczną po prostu rywalizować (skoro muszą) normalnie jak ludzie...
kwiat
 
       


Copyright © flyfishing.pl since 1999
FlyFishing.pl is maintained by Taimen.com - international fly-fishing shop and Taimen.pl - Polish fly-fishing shop