f l y f i s h i n g . p l 2019.10.15
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Odp: Dlaczego stosowanie wymiaru na MMP jest bez sensu. Autor: Tomasz Dyduch. Czas 2019-10-15 20:58:57.


poprzednia wiadomosc Odp: Kawior : : nadesłane przez Forest-Natura (postów: 543) dnia 2019-03-04 21:32:14 z *.play-internet.pl
  Witam.
Coś muszę jeść, jestem często głodny i lubię ryby.
A tak na serio - możemy zacząć tutaj kolejną rozprawkę w temacie wsiedlania (celowego lub przypadkowego)
tęczaka, źródlaka, palii i ich mieszańców, do wód gdzie jednak powinien pływać potokowiec, albo przyjąć to że
część z nas (wędkarzy) takie rzeczy akceptuje, a druga część nie.
Należę do tej drugiej częśći, więc zabijam (wiem że to brzydkie i niechętnie używane słowo) tęczaki tam gdzie jest
to dozwolone, żeby później je zjeść.
Jestem również zwolennikiem łowiectwa, strzelania do kormoranów i bobrów, wycinki lasu na Mierzei Wiślanej i
usuwania posuszu z lasów gospodarczych Puszczy Białowieskiej. Oraz przeciwnikiem "ekologów" bez żądnego
pojęcia o przyrodzie i samej ekologii. Każdemu z wielką chęcią, bez kłótni i napinki i ze stoickim spokojem mogę
logicznie wytłumaczyć dlaczego oraz poprzeć to logicznymi argumentami.
Może dlatego że kompletnie nie znam się na elektryce, chirurgii ogólnej czy nawet szczękowej i programowaniu w
javie, ale troszkę na przyrodzie właśnie
Pozdrawiam.
  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: Kawior [16] 05.03 07:53
 
A tak na serio - możemy zacząć tutaj kolejną rozprawkę w temacie wsiedlania (celowego lub
przypadkowego) tęczaka, źródlaka, palii i ich mieszańców, do wód gdzie jednak powinien pływać
potokowiec.

Każdemu z wielką chęcią, bez kłótni i napinki i ze stoickim spokojem mogę
logicznie wytłumaczyć dlaczego oraz poprzeć to logicznymi argumentami.
.


To wytłumacz proszę, bez kłótni i napinki, co jest złego "w temacie wsiedlania" tęczaka do naszych
wód?
 
  Odp: Kawior [15] 06.03 00:17
 
Witam.
Sam wiesz że ten temat był poruszany dziesiątki razy na wszelkich forach wędkarskich.
Żeby go po raz kolejny nie roztrząsać odpowiem trochę przewrotnie - podaj prosżę choć jeden udany przykład
rybiej introdukcji na terenie naszego kraju, kóry przyniósł jakieś pozytywne skutki przyrodnicze ...
Jeszcze takiego nie było - począwszy od karpia, a skończywszy na lipieniach i glowacicy w Sanie, który to daje w
tej chwili jednoznacznie do zrozumienia że z tymi rybami jednak mu nie po drodze. A my ludzie - istoty rozumne,
nie do końca wiemy dlaczego.
Pozdrawiam.
 
  Odp: Kawior [10] 06.03 08:49
 
Jeszcze takiego nie było - począwszy od karpia, a skończywszy na lipieniach i glowacicy w Sanie, który to daje w
tej chwili jednoznacznie do zrozumienia że z tymi rybami jednak mu nie po drodze.

Przestań się już błaźnić!!!
 
  Odp: Kawior [9] 06.03 09:31
 
Witam.
Możesz merytorycznie rozwinąć ?
Czy odpuszczasz dyskusję ?
Pozdrawiam.
 
  Odp: Kawior [8] 06.03 09:53
 
Twój cytat z jerbaita z 13.12.2018 w którym piszesz, że nie jeździsz na San i nie znasz jego realiów. Widzę, że po 2 miesiącach już znasz. Irytują mnie tacy ludzie co zawsze się wtrącają w dyskusję a mało wiedzą i próbują strugć mądrego.
 
  Odp: Kawior [0] 06.03 09:57
 
Nie przeniosło ale wklejam specjalnie żebyś sobie przypomniał całość:

"Witam.
Zadałem bardzo konkretne pytania, żeby zrozumieć czy nie są to puste urzędowe zapisy. Bo nie wiem - nie jeżdżę na OS San, więc po prostu nie wiem i nie znam się na na jego realiach. I z chęcią bym poczytał o tym. Zabrałeś już trzykrotnie głos po moim pytaniu - jeżeli znasz konkretną odpowiedź, którą udzieli takżę Mariusz, to prosimy bardzo, udziel ją wcześniej. Bo na FF niekoniecznie chce się zaglądać, nie mówiąc już żeby tam czegoś szukać.

Poproszę.

Pozdrawiam.

PS. Na Małej Wiśle też jest regulaminowy zapis o zakazie łowienia na żyłę i jest to właśnie tylko pusty zapis, który niczego w utrzymanie czy zwiększenie pogłowia ryb tam nie wnosi. Nie poprawia on też w żaden sposób warunków bytowych jakiegoś konkretnego gatunku - został wprowadzony po prostu jako swego rodzaju fanaberia dzierżawcy wody, po to tylko żeby wędkarze, którzy płacą za łowienie "od progu do progu" mogli z nieukrywaną dumą powiedzieć na forach muchowych że łowią tam, gdzie nie wolno łowić na "żyłę" ... :rolleyes:"
 
  Odp: Kawior [6] 06.03 10:23
 
Witam.
A jakie ma to odniesienie do ogólnych praw i zależności występujacych w przyrodzie ?
Głowacica została wsiedlona w miejsce podobnego, dużego drapieżnika szczytowego, jakim były w Sanie łosisie i
trocie. Tyle że one pojawiały się w większej ilości okresowo, podczas ciągów. Nie trudno zauważyć że ta różnica
może wczesniej czy później odbić się czkawką w sztucznie stworzonym przez człowieka ekosystemie, w którym
tak naprawdę dopiero ten czćłowiek uczy się gospodarować.
Kiedy tak ze 40 lat wstecz zaczęła znikać w ogromnym tempie populacja zająca w naszym kraju, nikt nie wiedział
dlaczego tak się dzieje. Poszły ogromne pieniądze, badania, dokoraty i ... po jakichś dziesięciu latach stwierdzono
że tak naprawdę nie da się do końca jednoznacznie powiedzieć dlaczego. Dopiero po kolejnych dziesięciu latach i
powstaniu kilku równoległych hipotez i równoczesnym ich połączeniu okazło się że natura kompleksowo podeszła
do tematu zająca. My jak oczęść tej natury dołożyliśmy się sporo przez nieodpowiedzialne pchanie łap najpierw w
sztuczne utrzymywanie zbyt licznych i zbyt zagęśczonych populacji tego zwierzęcia łownego, co skończyło się
wygenerowaniem przez samą naturę choroby ograniczającej liczebność zajęcy. Potem w walkę ze wścieklizną
wśród lisów, nadmierny i niekontrolowany rozroszt populacji wiejskich burków (kilka milionów wąłesających się po
polach psów) i zmany środowiskowe jakie zaszły w okresie transformacji rolnictwa z modelu socjalistycznego na
obecny.
Jeżeli masz ochotę Majowy, porozmawiać w szerszym przyrodniczo temacie to zawsze możesz to zrobić
osobiście. Te same, ogólne prawa przyrody rządzą się każdym jednym ekosystemem - obojętne cz to woda, las
czy pustynia.
Jak wolisz grzebać po internecie i wyciągać zdania wyrwane z kontekstu oraz łapać kogoś za słówka, to może
zostań politykiem
Pozdrawiam.
 
  Odp: Kawior [1] 06.03 10:46
 
Witam.
A jakie ma to odniesienie do ogólnych praw i zależności występujacych w przyrodzie ?
Głowacica została wsiedlona w miejsce podobnego, dużego drapieżnika szczytowego, jakim były w
Sanie łosisie i trocie. Tyle że one pojawiały się w większej ilości okresowo, podczas ciągów. Nie trudno
zauważyć że ta różnica może wczesniej czy później odbić się czkawką w sztucznie stworzonym przez
człowieka ekosystemie, w którym tak naprawdę dopiero ten czćłowiek uczy się gospodarować.
.


Łosoś i troć są podobne do głowacicy ale tylko trochę i wyłącznie z wyglądu. Ich rola i oddziaływanie ze
środowiskiem jest kompletnie inna. Poza tym, halo pobudka, od czasu łososi i troci w Sanie pojawiła
się pewna zmiana - 2 mln ton betonu w poprzek rzeki - i tak już pozostanie na wieki, więc o jakim
zagrożeniu dla środowiska ze strony tęczaka mowa?
 
  Odp: Kawior [0] 31.03 00:06
 
: :
 
  Odp: Kawior [2] 06.03 10:47
 
Znowu próbujesz zabłysnąć pisząc wypracowania, politykiem nie będę i nie wyciągam słów z kontekstu tylko zacytowałem Twoją wypowiedź z dyskusji w której nie powinieneś zabierać głosu nie mając nic konstruktywnego do powiedzenia. Nie jestem też Majowy jak Ci się wydaje.
 
  Odp: Kawior [1] 06.03 12:31
 
Witam.
Przepraszam Piotra i Ciebie - nie chciałem was pomylić. Przez przypadek wyszło.
Zamiast mówić czy mam zabierać głos czy nie i czy w tym co mówię jest coś konstruktywnego czy nie, nie czytaj
jeżeli Ci się to nie podoba
Proste.
Pozdrawiam.
 
  Odp: Kawior [0] 06.03 12:52
 
Nie podoba mi się i czytał nie będę.
 
  Odp: Kawior [0] 06.03 22:53
 
Wybacz Ziemowicie, ale troć i łosoś drapieżnikami szczytowymi w Sanie nigdy nie były. A tej prostej racji, że podczas wędrówki tarłowej i tarła praktycznie nie żerują. Trochę, ale też marginalnie żarły jako kelty. Nie da się tego porównać z głowacicą.
Obecne rozmieszczenie gatunków (ryb) jest pochodną głównie zarybień, ale jak to się ma do nawet nieodległej historii tak naprawdę nie wiemy. Co najważniejsze nie wiemy dlaczego?
Przywołany lipień zasiedlał (w czasie znanym nam z przekazów) wszystkie prawe dopływy górnej Wisły do Sanu. Beż Wisły i Sanu, dlaczego? HGW.
Na północy jeszcze ciekawiej. W Czarnej Hańczy wyginął około 1870 roku, to akurat wiadomo, ale dlaczego? HGW!
W Stanach byłem w miejscowości Grayling, nad rzeką, w której od dawna ten gatunek nie występuje, pstrągi, a jakże są.
Dlaczego głowacicy nie ma w rzekach południowej Polski, które w okresie zlodowaceń płynęły na południe, jak np Dunajec? HGW! Przecież właśnie wtedy tajmień skolonizował część zlewiska Morza Czarnego, ale np. na Kaukazie go nie ma.
Pojęcie gatunków obcych jest co najmniej kontrowersyjne. Przyjmowanie jako kryterium granic skądinąd zmiennych kraju jest co najmniej dyskusyjne. Do tego dochodzi chyba jeszcze ważniejsze kryterium czasowe.
Sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana niż się wydaje. Oczywiście na forach internetowych są ludzie którzy wiedzą, nawet dadzą się prawie za to pokroić, przecież znaleźli w Internecie, ale to nie w temacie tego wątku.
 
  Odp: Kawior [3] 06.03 09:37
 
Niestety przegięliśmy a w międzyczasie jeszcze nastała moda na lobby ekologiczne, które nauczyło
się skutecznie wtrącać w nie swoje kompetencje i czerpać z tego powodu całkiem spore zyski.

O jakich kompetencjach piszesz? Kto zatem je posiada?
To nie moda a potrzeba. Tam gdzie nie było kompetencji urzędniczych, bo to niestety decyzje
urzędników wydających pozwolenia definiują kształt naszego środowiska, na szczęście weszły większe
i mniejsze organizacje eko i uratowały wiele obszarów, siedlisk, rzek przed dewastacją. Lista
przykładów jest długa, podobnie jak lista prób zdyskredytowania ich działalności, do której Ty się też,
jak widzę, dopisujesz. Owsiak i Eko NGOsy to złodzieje i nieudacznicy, tak?
Co do tęczaka to, patrząc 10 lat do przodu, nie ma dla niego alternatywy jeżeli chcemy zachować choć
pozory tradycyjnego fly fishingu. I nie pisz proszę o skutkach przyrodniczych zarybień tęczakiem bo
samo wędkarstwo i związana z nim ludzka aktywność wnosi więcej złego niż dobrego.
 
  Odp: Kawior [2] 06.03 09:58
 
Witam.
Widzę że jednak nie potraficie szanowni koledzy porozmawiać bez nerwów i merytorycznie.
Poproszę o wskazanie gdzie i kogo nazwałem złodziejem i nieudacznikiem.
bardzo bym prosił o nie dopisywanie mi wypowiedzi, których nie popełniłem.
Co do kompetencji ...
Dla jednych wydaje się że je mają, jak poczytają parę niusów w tabloidach, zapiszą się do światowej organizacji
ze znaną i szumną nazwą, pojadą do puszczy, przykują się łańcuchem do drzewa i trochę pokrzyczą.
Dla drugich sposobem na zdobycie kompetencji jest skończenie jakiejś kierunkowej szkoły, studiów zdobycie
jakiegoś stopnia naukowego, czy długoletnia praktyka zawodowa w kierunku jaki ich pasjonuje. Tacy ludzie
zdobywają wiedzę teoretyczną i praktyczną. Wtedy mają kompetencje i prawo do ich pokazywania w dyskusjach z
drugim człowiekiem, który takich kompetencji nie posiadł.
Tak jest najczęściej w cywilizowanych częściach świata. Nasz kraj po kilkudziesięciu latach wpajania że na
wszystkim najlepiej zna się tylko klasa robotnicza, trochę jeszcze będzie musiał do tego dochodzić.

Pozdrawiam.
 
  Odp: Kawior [0] 06.03 10:25
 
Dla drugich sposobem na zdobycie kompetencji jest skończenie jakiejś kierunkowej szkoły, studiów
zdobycie jakiegoś stopnia naukowego, czy długoletnia praktyka zawodowa w kierunku jaki ich
pasjonuje. Tacy ludzie zdobywają wiedzę teoretyczną i praktyczną. Wtedy mają kompetencje i prawo do
ich pokazywania w dyskusjach z drugim człowiekiem, który takich kompetencji nie posiadł.


Zatem proszę wskaż mi konkretny przykład akcji czy protestów organizacji ekologicznych, w których nie
brali udziału kompetentni wg. powyższego opisu ludzie reprezentujący te organizacje.
 
  Odp: Kawior [0] 06.03 10:33
 
Co do kompetencji ...
Dla jednych wydaje się że je mają, jak poczytają parę niusów w tabloidach, zapiszą się do
światowej organizacji ze znaną i szumną nazwą, pojadą do puszczy, przykują się łańcuchem
do drzewa i trochę pokrzyczą.Dla drugich sposobem na zdobycie kompetencji jest
skończenie jakiejś kierunkowej szkoły, studiów zdobycie
jakiegoś stopnia naukowego, czy długoletnia praktyka zawodowa w kierunku jaki ich
pasjonuje. Tacy ludzie
zdobywają wiedzę teoretyczną i praktyczną. Wtedy mają kompetencje i prawo do ich
pokazywania w dyskusjach z drugim człowiekiem, który takich kompetencji nie posiadł.


Jeżeli chodzi o Tę puszczę, o której niedawno było tak głośno to miałem wrażenie, że
protestowali tam nie tylko ekolodzy bez żadnej wiedzy. Miałem nawet wrażenie, że
wątpliwości w tej sprawie miało wielu naukowców z PAN czy uczelni państwowych.
 
  Odp: Kawior [4] 05.03 08:15
 
A mi proszę co masz przeciwko bobrom.
 
  Odp: Kawior [3] 06.03 00:55
 
Witam.
Osobiście nic
Żeby nie przynudzać za dużo ... Przyroda to układ, który zawsze dąży do równowagi. Chociażby w liczebności
populacji gatunków roślin i zwierząt zależnych od siebie.
Człowiek zmienia tą równowagę - nie zawsze jest to procesem negatywnym. Dzięki temu mamy gdzie
mieszkać, gdzie pracować i co jeść.
Niestety doszliśmy do pewnego etapu rozwoju że musimy sztucznie sterować i regulować wieloma
populacjami, różnych gatunków roślin i zwierząt, bo naruszyliśmy tą równowagę na tyle dużo, że rozrost ponad
miarę tych populacji roślini zwierząt zaczyna nam samym stwarzać problemy. I tym zwierzętom lub roślinom
również.
Bóbr i kormoran są takimi klasycznym przykładami. Łoś też na ten przykład obecnie.
Jeszcze nie tak dawno temu - to kwestia 30-50 lat wstecz (bóbr i kormoran, bo łoś to ledwie okres 21 lat), sami
doprowadziliśmy te gatunki do krawędzi ich liczebności zagrażającej stabilności puli genetycznej w naszym
kraju (tak jak to stało się z żubrem).
Więc sami podjęliśmy działania zmierzające do odtworzenia tych populacji. Niestety przegięliśmy a w
międzyczasie jeszcze nastała moda na lobby ekologiczne, które nauczyło się skutecznie wtrącać w nie swoje
kompetencje i czerpać z tego powodu całkiem spore zyski.
Bobrów jest po prostu, tak jak kormoranów za dużo i powodują z tego powodu nieowracalne już i ogromne
straty w ekosystemach wodnych. NIe wiem czy wiecie, ale już żadne państwo europejskie nie chce
przyjmować z Polski bobrów. U nas w kraju nie ma już ich gdzie zasiedlać. Pojemność środowiskowa
wielokrotnie została przekroczona ze szkodą dla tego gatunku w postaci howu wsobnego i degeneracji
osobniczej. Przez zbyt duże zagęszczenie lokalnych populacji, które nie mają gdzie migrować z racji
terytorializmu tego zwierzęcia. Bobra można spotkać wszędzie tam,gdzie dawniej nie było nawet mowy o tym
żeby wystepował. W Zakopanem na ten przykład, czy na miejskich kompielskach miast - molochów.
Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę z tego że bóbr jest też główną przyczyną nadmiernego rozrostu populacji
wydry w naszym kraju.Stwarza obecnie dla niej idelane warunki bytowania tam, gdzie też normalnie by nigdy
nie zasiedliła terenów.Bo nie miała by co jeść i gdzie się rozwijać.
Każde stworzenie zasługuje na szacunek. Ale musimy zdwać sobie sprawę że musimy często akceptować
działania polegające na sztucznym regulowaniu liczebości niektórych innych gatunków niż Homo sapiens.
Bo sami doprowadziliśmy do takiej sytuacji i nie możemy jej niestety już cofnąć.
Pozdrawiam.
 
  Odp: Kawior [1] 06.03 09:10
 
To napisz po prostu że jesteś za kontrolą liczebności populacji bobrów a nie że jesteś
przeciwko.
 
  Odp: Kawior [0] 06.03 09:40
 
Witam.
Tomek ... a możesz mi wskazać miejsce gdzie napisałem że jestem przeciwko ?
Wyraźnie zaznaczyłem że jestem zwolennikiem strzelania do bobrów. Odstrzały redukcyjne są obecnie jedynym
sposobem na opanowanie jego populacji z racji tego że odłowy i przesiedlenia już nie wystarczają.
Z przyrodniczego punktu widzenia bober jest zarąbisty ... ale nie co 500 metrów na każdym ciurku i w każdym
rowie
Jedyną rzeczą, która powstrzymuje powrót bobra na listę zwierząt łownych jest obecna pseudoekologia medialna
...
Pozdrawiam.
 
  Odp: Kawior [0] 06.03 09:28
 
Forest - wrzuć jakiegoś linka do literatury albo do badań - szczególnie jeżeli chodzi o współwystępowanie wydry i
bobra i krzyżówki wsobne bobrów, bo albo gdzieś czytałeś albo jesteś autorem badań.
Wiem, że odstrzał bobrów jest w Polsce możliwy i RDOS-ie wielokrotnie wydawały takie decyzje. Podobnie jest z
kormoranem - ale tu należy zachować pewną ostrożność.
Przyznam, że jestem zwolennikiem regulowania populacji, ale nie eksterminacji. W przypadku bobrów można
stosować liczne zabiegi, które utrzymują populacje w ryzach. Tu masz link: https://docplayer.pl/5602690-Bobr-
europejski-castor-fiber.html - Krajowy Plan Ochrony Castor fiber, 2007. Dane o populacji już nieaktualne, ale cała
masa informacji jak z bobrami postępować. Wniosek z opracowania jest prosty i aktualny do dziś - zabiegi
związane z ograniczeniem szkód powodowanych przez bobry będą skuteczne, pod warunkiem, że będą
przeprowadzone prawidłowo.
Kormorany - to inna bajka. Szkodliwość masakryczna. W tym przypadku należy jednego lub dwa ze stada
odstrzelić i reszta prawdopodobnie się wyniesie. Bardzo inteligentne i kalkulujące, bez naturalnego wroga. Migrują
przeważnie w dół cieków - tam gdzie mają gdzie żerować bez zagrożenia.
A tęczak? Napisz - jaka jest jego szkodliwość w rzekach w których wędkujemy? W mojej opinii żadna. Przy takiej
presji wędkarskiej, przy takiej ilości muszkarzy...Wręcz przeciwnie - dla mnie tęczak to dzisiaj ochrona pośrednia
potoka i lipienia.
Pozdrowienia
 
  Odp: Kawior [10] 05.03 09:04
 
Sprowokowałeś mnie Foreście.
Pozajączkowało Ci się totalnie. Dlaczego wrzucasz bobry do jednego worka z kormoranami?
Nie pisz takich bzdur!
Mam nadzieję, że wiesz co powinno się robić z bobrami gdy zaczynają rujnować ekosystem (ciągle jeszcze
wierzę, że to był lapsus a Twoja wiedza nt. ekologii nie jest czysto internetowa).
Generalnie materia gat. inwazyjnych, obcych i introdukowanych jest bardzo miałka.
Kiedyś założyłem wątek "tęczak do tablicy' - całkiem fajna dyskusja się wówczas pojawiła.
W dalszym ciągu uważam, że przy tak przełowionych rzekach zarybienia tęczakiem, który się nie rozmnaża (a się
nie rozmnaża - jak Ci wiadomo!) jest ok. Cała cywilizowana Europa tęczakiem zarybia. Można go zabrać albo
zostawić - potoki i lipki zostają.
Pozdro
 
  Odp: Kawior [9] 06.03 11:26
 
Witam.
Olsen ... nie znam takich badań w temacie bobrów i nie wiem czy były gdzieś robione.
Natomiast nie uważam żeby bóbr róznił się w tym względzie np. od miejskich kotów, więc pozwol że użyję tego
porównania.
Kot też jest zwięrzęciem terytorialnym. I też mamy problem z jego zbyt dużą ilością. Wszędzie - nie tylko u nas.
W jednej piwnicy rodzi się regularnie jakaś liczba kotów. Koty rosną, opuszczają gniazdo i ... idą w świat.
Wszystko jest OK jeżeli mają gdzie pójść - tworzą wtedy nowe, odrębne populacje. Pomędzy nimi (populacjami
tymi) chodzą sobie kotki i kocury, krzyżują się i wymieniają pulę genową. Ale kot jest zwięrzęciem
terytorialnym. Silniejszy bierze lepsze i większe terytorium. Jeżeli ma co wziąć. A jak już tych silnych ze swoim
terytorium jest za dużo i są wszędzie wkolo ? To co wtedy ?
Wtedy dochodzi do sytuacji że słabszym wygodniej jest zostać w tej rodzinnej piwnicy lub w jej pobliżu,
zaczyna się krzyżowanie z rodzeństwem i rodzicami również. Zaczyna się degradacja populacji.
W końcu sama natura daje o sobie znać i nastepuje pierdolnięcie. Ludzka grypa czy dżuma, zajęcze "aids",
koci katar, afrykański pomór świń, influenza (ptasia grypa). itp. Obojętne czy to człowiek czy zwierzę - natura
sobie radziła i doskonale radzi dalej z tym problemem.
Wracając do piwnicy i kotów ... bobrów znaczy.
Młode wychodzą z gniazda i co ... ? Mają do wyboru migrację, ale niby gdzie skoro wszystko wkoło nadające
się za lokum już jest zamieszkane. Więc zaczynają bytować w o parę set metrów od rodzinnego gniazda.
Dobrym przykładem są góry. Nie rozległe bagna, mokradła i tereny z dużą ilością wody. Góry mają jej mało,
bobry mogą się osiedlać praktycznie tylko wzdłuż lokalnych rzek i strumieni. Co 200-300 metrów kolejna nora i
kolejna bobrza rodzina. Stąd przytaczany wczesniej przykład bobra w przysłowiowym ... Zakopanem.
Najprawdopodobniej żadnych badań w temacie powiazania bobrów i wydr też nie ma. Nie jestem w stanie tego
sprawdzić na tę chwilę, Opisuję to co samemu obserwuję przez czterdzieści parę lat w miejscu gdzie
najczęciej łowię rybki.
Nie było tam bobrów praktycznie wcale. Wyder też. Kormoranów w ogóle, podobnie jak czapli. Jedynym
rybożercą był bocian czarny. Powstały ogromne zalewiska wody stojącej w postaci paru zbiorników
zaporowych. Przybyło też w dużej ilości stawów rybnych. Pojawił się kormoran, czaple siwe, zaczęły
gniazdować czaple białe, które były tylko widywane pojedynczo i przelotnie. Pojawił się bober, który poszedł
jak strzała w górę nawet do wysokości koło tysiąca metrów npm. Pojawiła się wraz z nim tak wysoko wydra. Bo
wczesniej nie miała tam zbytnio co robić. Ale jak bober zaczął tworzyć spiętrzenia i rozlewiska wody, a stawy
rybne zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu, to nagle pojawiły się i również dla niej dogodne warunki do
rozwoju i wychowywania młodych.
Każdemu mogę dokłądnie wskazać i nakreślić ten rejon. To podbeskidzie od Cieszyna, przez Żywiec, Suchą
do Suchej. I myślę że podobne moim obserwacje usłyszycie od każdego jednego przyrodnika, leśnika, ekologa
(takiego prawdziwego) z tego regionu.
Nie wszystko Olsen należy opierać o jakieś badania. Często wystarczy własna obserwacja. WIem że mogę tu
być posądzony o brak mertoryczności i konkretów ... ale chyba nie o brak logiki i przyrodniczych podstaw.
Dzięki Olsen za skierowanie dyskusji na właśicwe tory
O tęczakach wolę już podyskutować osobiście żeby za bardzo nie przynudzać. tylko wspomnę że karpie i
japońce też kiedyś się nie rozmnażały naturalnie w naszym kraju. Obecnie już jak najbardziej. A japońce to
nawet doprowadziły do tego że ich własne samce nie są im w naszym klimacie potrzebne do tego.
Pozdrawiam.
 
  Odp: Kawior [8] 06.03 12:25
 
Forest - każdy ma prawo do swojej oceny, aczkolwiek obserwacje kotów w blokowisku są mało wiarygodne. Nie
budujmy teorii, bo inni zrobili to za nas. Może o kotach ktoś napisał już jakiś fajny artykuł, ale póki co trochę
kojarzy mi się to z budowaniem teorii nt, tupolewa i doświadczeń z puszkami po koli lub parówkami:)
Mają być badania i kropka.
W Polsce powinien być powołany urząd "bobrowniczego". Masz fachowca, który zna zwyczaje, siedliska i wie co
robić żeby go Castor nie oszukał.
Jem mięso i noszę buty ze skóry ale jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że nie jestem w stanie zabić
zwierzęcia, czy to tęczak, bóbr czy lipek, czego i Wam wszystkim życzę. Podkreślam, że zupełnie nie przeszkadza
mi, że ktoś inny chce złowić i zjeść rybkę.
A odnośnie tęczaka - powyżej jest wątek dot. pośrednio GURU wędkarstwa, tylko że u niego tęczaki wchodzą ze
zbiornika. Myślisz, że można zarzucić mu niekompetencję lub brak wiedzy i zaangażowania patrząc co Chłop
robi?
Zobacz - tam gdzie są tęczaki są potoki.
Pozdrowienia.

 
  Odp: Kawior [0] 06.03 12:58
 
Witam.
Zawód / stanowisko bobrowniczego jak najbardziej istnieje u nas w kraju. Lokalnie - tam gdzie jest taka potrzeba,
np. w Wigierskim Parku Narodowym.
Pozostałą populacją (poza Parkami Narodowymi) na terenie naszego kraju zajmują się WIOŚ-ie, które mają na
głowie nie tylko bobry. To raczej marginalny temat dla nich.
Pozdrawiam.
 
  Odp: Kawior [6] 06.03 13:09
 
Witam.
A odnośnie tęczaka - powyżej jest wątek dot. pośrednio GURU wędkarstwa, tylko że u niego tęczaki wchodzą
ze
zbiornika. Myślisz, że można zarzucić mu niekompetencję lub brak wiedzy i zaangażowania patrząc co Chłop
robi?
Zobacz - tam gdzie są tęczaki są potoki.

Olsen ... ja lubię czasem postawić jakiś problem przewrotnie. Spytaj się więc GURU dlaczego nie zajął się w
swoim życiu zagadnieniem wsiedlania pstrąga tęczowego w nasze polskie potoki, tylko próbą odtworzenia lokalnej
rasy pstrąga potokowego ...
Myślę że odpowiedź na to pytanie dała by wielu wędkarzom dużo do myślenia.
Pozdrawiam.
 
  Odp: Kawior [0] 06.03 14:47
 
No to wychodzi, że konfliktu nie ma - konfliktu tęczaka z rasą myślenicką potoka.
Stanowisko bobrowniczego? - to są raczej osoby zajmujące się tematyką bobrów i jeszcze kilku innych gatunków
przy okazji.
A uprawnienia bobrowniczego wiesz do czego służą? do odstrzału.
Odstrzał jest ostatecznością, w miejscach najbardziej konfliktowych, gdzie wyczerpały się możliwości.

Pozdro
 
  Odp: Kawior [4] 06.03 15:53
 
Spytaj się więc GURU dlaczego nie zajął się w swoim życiu zagadnieniem wsiedlania pstrąga
tęczowego w nasze polskie potoki


Bo tu nie ma się czym zajmować i czego rozkminiać. Nie mówimy o wsiedlaniu, rozumianym jako
"zakotwiczenie" gatunku w polskich rzekach, tylko o wpuszczaniu odpowiednio dużych ryb, czyli tzw.
patelniaków, które zanim zaczną spływać do morza dadzą satysfakcję sportowcom i amatorom rybki z
grilla. Po prostu sypiesz do wody, która się do tego nadaje, tyle ryb ile trzeba i ot cała filozofia, a przy
okazji szansa na powrót pstrąga (tylko trochę w innym kolorze) do wód z których wypadł, co spowoduje
odciążenie zdeptanych do bólu i kurczących się z roku na rok ostatnich łowisk "dzikich" (hehe) P&L.
Naprawdę nie wiem jak zarybienie tęczakiem np. Sanu poniżej Sanoka może komuś przeszkadzać i jaki
konflikt przyrodniczy tu zachodzi.
 
  Odp: Kawior [3] 06.03 17:09
 
Witam.
Mart ... OK - pociągnijmy więc ten temat. Napisz proszę dlaczego koniecznie trzeba wpuszczać takiego tęczaka ?
Nie lepiej było by wpuścić tam od razu tej samej wielkosci i ilości pstrągów potokowych ?
W czym taki tęczak jest lepszy od potokowca ?

Pozdrawiam.
 
  Odp: Kawior [1] 06.03 17:27
 
Wykazuje chęć do życia w wodzie wiślanej jakości i t>25C, potrafi
wziąć w takich warunkach przynętę a nawet przybrać na wadze.
 
  Odp: Kawior [0] 06.03 18:48
 
Może jeszcze w kwestii PLN jest lepszy.
 
  Odp: Kawior [0] 08.03 07:34
 
Forest - co jest? Poległeś czy nie masz czasu?
Pozdro
 
  Odp: Kawior [0] 05.03 11:13
 
do tych kormoranów to tak dla zabawy?
 
       


Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus