f l y f i s h i n g . p l 2019.10.19
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: MMP. Autor: Piotr Konieczny. Czas 2019-10-19 11:30:59.


poprzednia wiadomosc Odp: O : : nadesłane przez trouts master (postów: 5667) dnia 2019-10-02 21:56:40 z 195.205.175.*
  "W niczym nie przeszkadza, że do dziś prezes ZO jest ten sam od 1975r. border="0"> To ZO podejmuje decyzje, Dyrektor prowadzi sprawy, a i prezes pod ich wpływem się zmienił.
Wielu z tych członków ZO jest wybieranych od 1997r. na kolejne kadencje.

Podobnie krzykliwi są ci, którym nie w smak jest określenie 40 dni na wodzie w roku w ramach składki rocznej.
Wobec tego, że ponad 90% wędkarzy jest na wodzie mniej niż 30 dni w roku, co było racjonalną podstawą dla
ustanowienia tego regulowania presji, jest to rozwiązanie bardzo uczciwe. Mając na uwadze znaną "zasadę
Pareto", ograniczenie tej grupy kilkuprocentowej, najmocniej eksploatującej łowiska, ma sens. No i mimo
krzykliwości - propozycje zmiany tych zasad nie pojawiają się.
Podobnie wygląda sytuacja zakazem zabierania lipieni, ograniczeniami metod, czy regułami dotyczącymi
sprzętu i wyposażenia podczas łowienia ryb. To wszystko ustanowione wolą wędkarzy. Nie chciałbym, żeby ci
własnie byli wrzucani "do jednego wora" z tymi, którzy nie potrafią ...

Dobrze byłoby rozpowszechniać "dobre praktyki" zamiast skupiać się na problemach i marudzić ... src="imx/icons/smile2.gif" border="0">


Skoro maruderzy i krzykliwi zostali wywołani do tablicy to ja jako najbardziej krzykliwy w sprawie "ograniczenia
presji" wytłumaczę swoją krzykliwość.
Od lat dziecięcych i szkolnych nienawidzę odpowiedzialności zbiorowej. Ktoś zawala, ktoś nie może sobie z
tym poradzić, więc wszyscy po dupie równo. Rodzina, szkoła, praca, państwo.
Przykłady? Zacznijmy od podwórka kierowców. Wypadki spowodowane przez młodocianych wariatów jak i
starszych którzy nie mając wyobraźni, właściwego szkolenia i doświadczenia zabijają siebie i innych na
drogach jeżdżąc jak wariaci. Nie robi się nic żeby eliminować takie jednostki tylko władowuje nowe przepisy
które biją po dupie normalnych kierowców a wariaci mają je gdzieś i dalej jest jak jest. Ograniczenia prędkości
do 50km w terenach zabudowanych w które nie powinny nimi być, gdzie pies czy kot z kulawą nogą nie
pojawia się w okolicy jezdni, z chodnikami dla "jakiś" pieszych których widać na nich jedynie "sezonowo"
(niedzielna msza, godziny wyjazdów/powrotów do/z pracy). Kolejny krzyk, "pijani kierowcy". Zabójcy, straszne
statystyki zatrzymań, wysokie statystyki ofiar, itd,itd. Pytam się ilu z tych pijaków morderców było młodymi
gówniarzami jeżdżącymi po imprezach? Ile promili mają ci którzy powodują wypadki śmiertelne? W Niemczech
czy Francji normy na zawartość alkoholu są wyższe i są jakieś miarodajne dane twierdzące ze pijani kierowcy
podwyższają złe statystyki skoro normy są takie jakie są? Może nie chodzi więc o zawartość alko we krwi a złą
krew polskich macho, którzy bez względu na to czy wypiją czy nie są mistrzami kierownicy. Pytam się więc
dalej, dlaczego za "zabójstwo" prowadzącego pojazd pod wpływem alkoholu są tak niskie kary? Wszędzie
szuka się ulg zamiast walić od razu z grubej rury, "spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym min 25 lat
bezwarunkowego więzienia". Może srogie kary włączyły by myślenie a nie modna "tolerancja", szansa,
przebaczenie, zrozumienie zachowań. Zachowań i nawyków uczy się człowiek od najmłodszych lat więc jeżeli
przez całe życie będzie wiedział że "25 lat" za to czy tamto, zaryzykuje?
Przejdźmy teraz na podwórko wędkarskie. Ograniczenie najlepszej pory dołowienia na suchą muchę, czyli tzw
zmierzch. Przyczyny znane. Dlaczego wszyscy mają mieć odciętą możliwość połowienia sobie w najlepszym
okresie dnia skoro kilkoro osobników przegina? Wypadałoby ich wyeliminować a nie udupiać wszystkich.
Podobnie z presją wędkarską. Kilka osób nie stosuje się do regół a my (wy) trzymamy ich w Związku i
wprowadzamy ograniczenia dla wszystkich. Wystarczyło wprowadzić zakaz zabierania ryb (-y) i presja poszła
... gdzie indziej.
Dlaczego nie słyszałem o innych miejscach w Polsce gdzie jest jakieś "ograniczenie liczby wyjść na wodę"?
Krosno robi sobie jakieś doświadczenia, które w sumie nic nie dały?
Nie interesuje mnie czy 90% jest 30 razy w roku na rybach czy 5. Myślę że "puszczenie wodzy" na bezrybnej
wodzie dałoby podobny wynik jak jest w tej chwili.

Wynikami od roku 1997 do dnia dzisiejszego chyba nie ma się co chwalić. O jakości oferty Okręgu Krosno
(choćby Sanu) piszą tu i tam. Prawda jaka jest znają wszyscy. Może pozwólmy ludziom łowić tak jak łowią
zawodnicy, to wystarczy . Kilka dni w roku i spokój. Skoro zawodnicy mogą to innym też wystarczy.

"No i mimo krzykliwości - propozycje zmiany tych zasad nie pojawiają się".

Propozycje pojawiały (-ją) się łącznie z uzasadnieniem od początku tego doświadczenia na każdych rocznych
walnych zebraniach w kołach. A że w Okręgu decydentami (wybranymi reprezentantami) są ludzie mający w
dupie łowiska górskie i etyczne łowienie, głosują jak głosują.
Kto korzysta na ograniczeniach presji na wodach górskich Okręgu Krosno? Kłusownicy tak jak napisał kolega
@Remigiusz, którzy nie są przez nikogo niepokojeni. Mniej dotyczy to Sanu Lesko-Sobień i Myczkowiec.
Reszta wód jest tylko teoretyczne górska ale uchwała je dotyczy. Szkoda że tylko na papierze i w wyobraźni.

  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Brak odpowiedzi na ten list. Zobacz następną wiadomość.    
       


Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus