f l y f i s h i n g . p l 2019.11.15
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Odp: Wróbelek,a mUSZKARZE.... Autor: Sławo. Czas 2019-11-14 17:28:05.


poprzednia wiadomosc Odp: San - dziękuję Panu Koniecznemu i Kolegom strażnikom : : nadesłane przez sima (postów: 5) dnia 2019-10-21 19:51:02 z *.umcs.lublin.pl
  Kiedyś Panie to były ryby…. Dobrze jest pogadać, ale nic z tego nie wynika, bynajmniej dla Sanu. Ktoś pisał o
kłusowniku zdaje się, nie trudno go znaleźć jeżeli ktoś jeździ nad San i rozmawia z ludźmi nad wodą.
Szkodnik grasuje w pełnym świetle dnia i z „bumagą”. Wyławia ryby z rzeki i przenosi je w inne „bezpieczne” dla
nich miejsce. Tak ginie po nich ślad.
Moim zdaniem, ale oczywiście mogę się mylić, należy dać Rzece spokój na jakieś 2 lata.
Zero odłowu w czasie tarła, a jeżeli już to pod rygorystyczną i obiektywną kontrolą oraz z wielkim ograniczeniem,
przy jednoczesnym dosypaniu zdrowych ryb z dobrego źródła. Wtedy jest szansa, że SAN sam się odrodzi. A na
pewno nie będzie gorzej.
Zdaję sobie sprawę, że teraz jest to raczej niemożliwe. Zbyt duża grupa interesu.
Jedna samica z tarła /pstrąg, lipień/ daje jakieś 2 tysie na czysto, Głowacka troszkę lepiej, co daje przy odłowie
1000 sztuk i więcej sporą sumkę i to już nie jest zabawa, a tym bardziej wolontariat.
Naturalne tarło jest zbyt małe i osłabione bo największe sztuki zabrano z rzeki – kruchy ekosystem się wali.
Ponieważ wędkarze płacą to chcą łowić, więc dopuszczamy ryby z hodowli. Jak podrosną do tarła to je
zabieramy, aby potem wyhodować i zarybić i tak w koło. Wyławiamy –zarybiamy …. wędkarze się cieszą, a
najbardziej pobliska hodowla, bo to woda na jej młyn. W ten sposób rzeka staje się zakładnikiem, a wręcz
integralną częścią hodowli.
Niczego nie trzeba prywatyzować, bo już jest prywatne.
Tam gdzie w grę wchodzi interes i całkiem nie małe pieniądze, kończy się koleżeństwo i ekologia.
Jedynym wyjściem jest dać rzece wytchnienie, zapomnieć o niej jako o łowisku. Bacznie obserwować i pilnować,
aby nikt nic z niej nie zabrał. Wtedy jest szansa, tylko szkoda że nie zależy to od nas.
Dobrze, że chociaż możemy podyskutować i poważyć, chyba że ktoś nas usunie z forum.
Kiedyś Panie to były zarybienia….
Z wędkarskim pozdrowieniem!

  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Brak odpowiedzi na ten list. Zobacz następną wiadomość.    
       


Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus