f l y f i s h i n g . p l 2024.04.22
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Odp: Czy fly fishing to bujda, a ryb po prostu nie ma?. Autor: Piętek. Czas 2024-04-22 08:26:18.


poprzednia wiadomosc Odp: Głowatka - mój obraz : : nadesłane przez S. Cios (postów: 2008) dnia 2022-11-25 13:08:13 z *.static.chello.pl
  Krótki komentarz:
Ad. 4. Do 1990 r. mieliśmy więcej ichtiologów, bo znaczenie rybactwa było większe, niż współcześnie. Np.
w Morskim Instytucie Rybackim w szczytowym okresie (lata 70.) pracowało ok. 1000 osób (dziś jest
znacznie mniej). Za komuny rząd troszczył się (lepiej lub gorzej) o wyżywienie narodu. Dziś każdy troszczy
się sam o siebie. Ponadto, z punktu widzenia władz centralnych państwa rolą PZW nie było uczenie
wędkarzy jak zakładać robaka na haczyk, tylko maksymalizacja produkcji ryb (dlatego za państwowe
pieniądze budowano ośrodki zarybieniowe i hodowlane, a następnie przekazywano je PZW). W dużym
stopniu czuwali nad tym ichtiolodzy, zatrudnieni w różnych ośrodkach naukowych. Dziś jest ich mało i nie
ma widoków, że będzie ich więcej. Dodatkowo, ich głównym zmartwieniem jest robienie publikacji i ciułanie
punktów, które są podstawowym kryterium oceny naukowca oraz jednostki naukowej. Robienie badań na
wodach PZW im się nie bardzo opłaca (albo wolą robić inne badania, niż chcieliby wędkarze). C'est la vie.

ad. 1. Wszystko wskazuje, że głowatka lepiej znosi nieco wyższą temperaturę, niż pstrąg i lipień. Pisałem
o tym w Głowatce...
Z pewnością materiał zarybieniowy pochodzący z dzikich tarlaków, jest (powinien być) lepszy, niż z ryb
hodowlanych (takie zalecenia są np. w przypadku lipieni). Ale tarlaki w hodowli dają gwarancje pozyskania
materiału, czego nie zawsze można powiedzieć o dzikich rybach. Sprawa złożona. Nic mi nie wiadomo,
żeby kwestia termiki wody w ośrodku zarybieniowym miała wpływ na przeżywalność wypuszczanych ryb.
Tym bardziej, że ryby wpuszcza się w okresie, gdy woda w rzece ma niewysoką temperaturę, a ryby mogą
swobodnie migrować do miejsc, w których im będzie lepiej.

Z pewnością temat dalszej obecności głowacicy w naszych rzekach jest istotny. Wymaga to: 1) wiedzy
specjalistycznej (z tym jest najgorzej), 2) odpowiednich funduszy.
  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: Głowatka - mój obraz [0] 25.11 13:40
 
Nic mi nie wiadomo, żeby kwestia termiki wody w ośrodku zarybieniowym miała wpływ na
przeżywalność wypuszczanych ryb.
Tym bardziej, że ryby wpuszcza się w okresie, gdy woda w rzece ma niewysoką temperaturę, a ryby
mogą swobodnie migrować do miejsc, w których im będzie lepiej.


A ja sądzę, że wpływ ma. O wrodzonej odporności na przegrzania wody "dzieci" rodziców z ośrodka nie
wiemy nic bo nie znamy odporności samych rodziców. Jeżeli mówimy o wodzie z Tmax oscylującą wokół
25 stC, a i nie możemy zapominać o ciągle podwyższonej średniej T na przestrzeni roku, to jestem
przekonany, że duży odsetek ryb z takich zarybień pada w czasie upałów. Miejsca, gdzie im jest lepiej
powoli przestają istnieć, potoki które często pełniły tę rolę kompletnie wysychają w lecie. Przykład:
Olszanka w Krasiczynie (info od Kolegi, który zna doskonale temat głowacic z tamtego odcinka), która w
lecie często nie niesie kropli wody, a która kiedyś pełniła tę rolę.
 
       


Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus