f l y f i s h i n g . p l 2024.04.13
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Odp: Sprzedam Guadeliny buty do brodzenia 44,45. Autor: Dorota Caputa. Czas 2024-04-12 20:23:37.


poprzednia wiadomosc Sadze na Solinie i Myczkowcach : : nadesłane przez zeralda (postów: 351) dnia 2024-02-19 13:04:46 z *.117.156.223.static.3s.pl
  Wróble ćwierkają, że O/Krosno dogadał się jednak z WP i sadze wrócą na swoje miejsce.
Ponoć Pan Dionizy też już nie jest pracownikiem WP.

Trzask pękającej dupy Dytkowskiego i innych członków SWP był ponoć słyszany w Sanoku...

Teraz pytanie - czy nowe władzę coś jednak zmienią w aktualnym układzie czy znów zakonserwujemy sobie "bylejakość" zarządzania obwodami (nie piszę o Krośnie ale ogólnie, o PZW w całej Polsce).


  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [50] 19.02 14:57
 
Wróble ćwierkają, że O/Krosno dogadał się jednak z WP i sadze wrócą na swoje
miejsce.

Ponoć Pan Dionizy też już nie jest pracownikiem WP.



Trzask pękającej dupy Dytkowskiego i innych członków SWP był ponoć słyszany w
Sanoku...



Teraz pytanie - czy nowe władzę coś jednak zmienią w aktualnym układzie czy znów
zakonserwujemy sobie "bylejakość" zarządzania obwodami (nie piszę o Krośnie ale ogólnie,
o PZW w całej Polsce).







Wygląda na to, że cierpisz na rozdwojenie jaźni.

Krytykujesz i wyśmiewasz działania SWP, które nie robi nic innego jak zwalczanie patologii i
piętnowanie nieprawidłowości w interesie i dla poprawy stanu wód a w kolejnym zdaniu
oczekujesz zmian w zarządzaniu obwodami.



 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [49] 19.02 15:38
 
Bo przecież najważniejsza w życiu jest walka i rozpier... wszystkiego wokół nas. Pod ścianę kułaków, burżujów i inny niepewny element, bo tylko wtedy będzie można zbudować sprawiedliwy, proletariacki ład...

P.S. Pewnie niedługo na te ogryzki z programu "Nasze Łowiska" zostaną zorganizowane przetargi na dzierżawę. Jak rozumiem, SWP weźmie w nich udział i w końcu złamiecie monopol PZW, pokazując niedowiarkom jak powinno się zarządzać?

 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [48] 19.02 17:37
 
Musieliby w pierwszej kolejności:
1. poprawić statut bo ten, który widnieje nie nadaje się na podpałkę do pieca;
2. pokazać osiągnięcia oprócz tych, ze spotkań ze złodziejami;( patrz zdjęcia z pandemii) choć już masek nie trzeba nosić;
3. przeprosić za zastraszanie ludzi;
4. przeprosić generalnie tych, co pomówili.
5. oddać kasę WP za robienie propagandy, przestać być pachołkami i chłopcami na posyłki;

No ale to za dużo jak na nich.


Bo przecież najważniejsza w życiu jest walka i rozpier... wszystkiego wokół nas. Pod ścianę kułaków, burżujów i inny niepewny element, bo tylko wtedy będzie można zbudować sprawiedliwy, proletariacki ład...

P.S. Pewnie niedługo na te ogryzki z programu "Nasze Łowiska" zostaną zorganizowane przetargi na dzierżawę. Jak rozumiem, SWP weźmie w nich udział i w końcu złamiecie monopol PZW, pokazując niedowiarkom jak powinno się zarządzać?

 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [47] 19.02 21:04
 
Musieliby w pierwszej kolejności:

1. poprawić statut bo ten, który widnieje nie nadaje się na podpałkę do pieca;

2. pokazać osiągnięcia oprócz tych, ze spotkań ze złodziejami;( patrz zdjęcia z pandemii)
choć już masek nie trzeba nosić;

3. przeprosić za zastraszanie ludzi;

4. przeprosić generalnie tych, co pomówili.

5. oddać kasę WP za robienie propagandy, przestać być pachołkami i chłopcami na posyłki;



No ale to za dużo jak na nich.





Bo przecież najważniejsza w życiu jest walka i rozpier... wszystkiego wokół nas. Pod
ścianę kułaków, burżujów i inny niepewny element, bo tylko wtedy będzie można zbudować
sprawiedliwy, proletariacki ład...



P.S. Pewnie niedługo na te ogryzki z programu "Nasze Łowiska" zostaną zorganizowane
przetargi na dzierżawę. Jak rozumiem, SWP weźmie w nich udział i w końcu złamiecie
monopol PZW, pokazując niedowiarkom jak powinno się zarządzać?







Śmieszni jesteście z tymi insynuacjami i wymyślonymi tezami. SWP nigdy nie miało zamiaru
żadnych wód dzierżawić i nikt złotówki nie wziął od WP. To wymysły nieudaczników z PZW.

W wypowiedzi kolegi powyżej dokładnie widać pomylenie z poplątaniem w jakie udało się
was wpędzić. Chcecie zmian ale tych co o te zmiany realnie walczą piętnujecie, wtórując i
popierając patologie. Jakie to polskie!!



Pozdrawiam


 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [4] 20.02 06:37
 
Przynależność do PZW nie ma żadnego znaczenia. Propaganda jaką tworzycie idealnie
wpisuje się w działalność WP. Wystarczy połączyć kropki.
Każdy z moich wymienionych punktów ma uzasadnienie. Oczywiście, że dowodów nie mam
na to braliście kasę ale domniemanie jest bardzo duże. Działania to potwierdzają.

W kręgach prawicowych, narodowościowych jest duża liczba homofobow, którzy bardzo
mocno atakują gejow. Co ciekawe istnieje udowodniona zależność, że im więcej oni mówią
o gejach w sposób negatywny, tym bardziej im staje.

Dla mnie jesteście ewidentnym przykładem że można brać. Pozostaje tylko kwestia forma
rozliczenia.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [1] 20.02 08:27
 
Przynależność do PZW nie ma żadnego znaczenia. Propaganda jaką tworzycie idealnie

wpisuje się w działalność WP. Wystarczy połączyć kropki.

Każdy z moich wymienionych punktów ma uzasadnienie. Oczywiście, że dowodów nie mam

na to braliście kasę ale domniemanie jest bardzo duże. Działania to potwierdzają.



W kręgach prawicowych, narodowościowych jest duża liczba homofobow, którzy bardzo

mocno atakują gejow. Co ciekawe istnieje udowodniona zależność, że im więcej oni mówią

o gejach w sposób negatywny, tym bardziej im staje.



Dla mnie jesteście ewidentnym przykładem że można brać. Pozostaje tylko kwestia forma

rozliczenia.




Domniemania oparte na przypuszczeniach. Wyssane z palca teorie. Tak podsumowałbym
twoje stanowisko. Z jakiegoś powodu odpowiada ci takie widzenie spraw. Może wrodzona
podejrzliwość i nieufność.

Pozdrawiam.


 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 20.02 10:22
 
Z natury podejrzliwy nie jestem i spiskowych teorii nie tworzę a na każdą patrzę podejrzliwie,
szczególnie na ludzi , którzy takowe formułują.
Jeśli przeanalizujesz sposób wypowiedzi danego człowieka, używanych słów czy zwrotów a
do tego masz dużą wiedzę wynikającą z przebywaniem wśród mądrych ludzi, gdzie dużo tez
popartych jest badaniami naukowymi czy studiowaniem przypadków to jak napisałem
wcześniej „ łączysz kropki”.

Pewien przykład z mojej pracy zawodowej.
Dawno temu na jednej z dużych konferencji w KC AIDS, z którym współpracowałem do
stolików, gdzie rozdawane były prezerwatywy podchodzili homoseksualni faceci. Głównie
znani politycy wypowiadający się przed kamerami TV.
Paradoks polega na tym, że głosząc hasła homofobiczne byli zdeklarowanymi gejami. Brali
gumki, dla zakamuflowania swoje orientacji. Geje na co dzień nie używają prezerwatyw. Jest
wręcz duża grupa tychże ludzi, która z zarażania siebie chorobami wenerycznymi ( tu AIDS
)wzajemnie mają niesamowitą frajdę.

Reasumując. Będąc przekaźnikiem treści, propagandy korzyści są w różnej formie
przekazywane. A treści Wasze podawane w eter dają wiele podstaw do takiej teorii.


Przynależność do PZW nie ma żadnego znaczenia. Propaganda jaką tworzycie
idealnie

wpisuje się w działalność WP. Wystarczy połączyć kropki.

Każdy z moich wymienionych punktów ma uzasadnienie. Oczywiście, że dowodów nie mam

na to braliście kasę ale domniemanie jest bardzo duże. Działania to potwierdzają.



W kręgach prawicowych, narodowościowych jest duża liczba homofobow, którzy bardzo

mocno atakują gejow. Co ciekawe istnieje udowodniona zależność, że im więcej oni mówią

o gejach w sposób negatywny, tym bardziej im staje.



Dla mnie jesteście ewidentnym przykładem że można brać. Pozostaje tylko kwestia forma

rozliczenia.




Domniemania oparte na przypuszczeniach. Wyssane z palca teorie. Tak podsumowałbym
twoje stanowisko. Z jakiegoś powodu odpowiada ci takie widzenie spraw. Może wrodzona
podejrzliwość i nieufność.

Pozdrawiam.


 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [1] 21.02 19:53
 
Sam założyciel grupy Solina Fishing się przyznaje do pewnych rzeczy.
To już są dowody.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 21.02 19:54
 
I jeszcze jeden...
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 20.02 09:05
 
Tak, żadnych wód SWP nie miało zamiaru dzierżawić ? to po co taki zapis w statucie:

15) Prowadzenie łowisk m.in. w formie dzierżawy zbiorników, czy też użytkowania

obwodów rybackich, jak również hodowla ryb, w tym produkcja materiału zarybieniowego.

Zostaliście użyci jako narzędzie, nawet o tym nie wiedząc.
Kończ waść
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [40] 20.02 14:07
 

Chcecie zmian ale tych co o te zmiany realnie walczą piętnujecie, wtórując i
popierając patologie. Jakie to polskie!!



Za to rozpierdalanie wszystkiego i zastąpienie tego niewydolnym i szkodliwym monopolem państwowym to jak można nazwać?

Mnie się to kojarzy z towarzyszami radzieckimi (z lat 30-40)...
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [39] 21.02 07:47
 


Chcecie zmian ale tych co o te zmiany realnie walczą piętnujecie, wtórując i

popierając patologie. Jakie to polskie!!







Za to rozpierdalanie wszystkiego i zastąpienie tego niewydolnym i szkodliwym monopolem
państwowym to jak można nazwać?



Mnie się to kojarzy z towarzyszami radzieckimi (z lat 30-40)...






To wasze rozumowanie i szukanie podstępu przypomina mi typowe myślenie jak w
dowcipie o Polaku, który modlił się, że on nie chce więcej świń tylko żeby sąsiadowi świnie
pozdychali. Zaślepieni nienawiścią i zawiścią. Kogoś kto próbuje naprawić chory system
trzeba niszczyć bo autorytety z patologicznego układu są bardziej przekonujące. Tym
bardziej, że stado wogóle nie kuma gdzie je wódz prowadzi.

Potworna mentalność. Brak realnego patrzenia i wierność utartym szlakom do nikąd.

Nie oczekujecie niczego poza pozornym spokojem w bierności i bylejakości. Żałosne.



Teraz nastanie wymarzona era PZW bo się dogadali, ustalili, że tak jak było jest dobrze i tak
ma być. Już nikt tego nie ruszy bo widać, że mózgi sprane i chcą, żeby było dalej jak dotąd,
nie rozumieją, nie chcą rozumieć wolą sobie beczeć. Teraz knury niczego już nie będą
ujawniać, nauczyli się jak działać żeby sprawy nie wypływały. System się obronił. Gratuluję!!



To oczywiście ironia ale jaka prawdziwa. Mam nadzieję, że się nie ziści mimo waszych
starań!!



Pozdrawiam
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 21.02 11:09
 
Ty na jakichś kursach PR-u organizowanych przez PiS bywałeś?
Świnie ci jakieś zdechły? Żadnych świń nie macie, natomiast możecie takowe nabyć przejmując jakieś obwody po WP. Dlaczego nie chcecie pokazać jak wspaniale można gospodarować?
Tak, myślałem, wolicie sąsiadowi zajebać tą trzodę i utworzyć Sowchoz...

P.S. Marnujesz się, weź się może za politykę, tam jakiejś radzie powiatu karierę może zrobisz..
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 21.02 11:34
 
No tak bo jak twoi mocodawcy się za coś wzięli to było Ok, same sukcesy😀wyręb puszczy
dla kasy, stajnia koni w Janowie , milion samochodów elektrycznych które powinny już
jeździć po drogach, milion mieszkań. Port lotniczy ,oddanie rafineri i lotosu w ruskie łapy,
można by wymieniać bez przerwy sukcesy twoich ulubieńców. 😀I tylko osioł w tej sytuacji
zaślepiony ideologią może twierdzić , że wody polskie dały by nam wody pełne ryb. Przykład
Odry nam pokazuje jak potrafią gospodażyć,

A jeziora które niestety przejęli są już puste. Ludzie tu poza tobą mają rozum i wiedzą że
pzw to kiepska alternatywa ale wiedzą też że nasze łowiska pod przewodnią siłą wód
polskich były by pustyniami. A kolejni złodzieje by się dochrapali Takich przypadków mamy
na pęczki. Zacznij myśleć choć może to w twoim wypadku nie być takie proste bo wyparli ci
mózg i przestań pleść te ideologiczne bzdury .Czasy propagandy się skończyły, przenieś się
na jakięś ideologiczne forum dla inteligentnych inaczej😀 tam pewnie te brednie które
wypisujesz znajdą posłuch.😀
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 21.02 15:43
 
Z Tobą to się gada jak ze Stiopą...
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [35] 22.02 12:45
 
"Ludzie tu poza tobą mają rozum i wiedzą że pzw to kiepska alternatywa ale wiedzą też że nasze łowiska pod przewodnią siłą wód polskich były by pustyniami"

Podepnę się pod to powyższe stwierdzenie. My tu w większość jesteśmy świadomi, że to nie funkcjonuje tak jak powinno.
No chciałoby się, żeby było idealnie ale nie jest. Długa droga do zmian i to się dzieje, ale musi dużo upłynąć wody w rzekach zanim to się wyprostuje ale znów, nigdy nie bedzie idealnie i dobrze. To jest niemożliwe. Takie jest życie.

Porównam to do kwestii zarządzania w firmach. W każdej jest mobbing tylko albo szefowie tego nie widzą albo nie chcą widzieć. Nawet nie chcą nazwać bo wypierają( " mnie, nas to nie dotyczy"). Nawet jest jest diagnoza to jest to prowadzone w taki sposób żeby urwać temu łeb i zamieść pod dywan. Oczywiście, nie mówię tu o firmach jednoosobowych.

W przypadku naszego zdania w tej kwestii w kontrze do Ciebie mamy wielką świadomość tego co się dzieje i dajemy Wam przyzwolenie abyście pokazali jak tym zarządzać, tworzyć, budować. Działajcie dobrze a pomniki same stawiać się będą.





Chcecie zmian ale tych co o te zmiany realnie walczą piętnujecie, wtórując i

popierając patologie. Jakie to polskie!!







Za to rozpierdalanie wszystkiego i zastąpienie tego niewydolnym i szkodliwym monopolem
państwowym to jak można nazwać?



Mnie się to kojarzy z towarzyszami radzieckimi (z lat 30-40)...






To wasze rozumowanie i szukanie podstępu przypomina mi typowe myślenie jak w
dowcipie o Polaku, który modlił się, że on nie chce więcej świń tylko żeby sąsiadowi świnie
pozdychali. Zaślepieni nienawiścią i zawiścią. Kogoś kto próbuje naprawić chory system
trzeba niszczyć bo autorytety z patologicznego układu są bardziej przekonujące. Tym
bardziej, że stado wogóle nie kuma gdzie je wódz prowadzi.

Potworna mentalność. Brak realnego patrzenia i wierność utartym szlakom do nikąd.

Nie oczekujecie niczego poza pozornym spokojem w bierności i bylejakości. Żałosne.



Teraz nastanie wymarzona era PZW bo się dogadali, ustalili, że tak jak było jest dobrze i tak
ma być. Już nikt tego nie ruszy bo widać, że mózgi sprane i chcą, żeby było dalej jak dotąd,
nie rozumieją, nie chcą rozumieć wolą sobie beczeć. Teraz knury niczego już nie będą
ujawniać, nauczyli się jak działać żeby sprawy nie wypływały. System się obronił. Gratuluję!!



To oczywiście ironia ale jaka prawdziwa. Mam nadzieję, że się nie ziści mimo waszych
starań!!



Pozdrawiam
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [2] 22.02 14:11
 
Długa droga do zmian i to się dzieje, ale musi dużo upłynąć wody w rzekach zanim to się wyprostuje


Seba,
To się nie wyprostuje. Cały system, który definiuje kto, jak i za co jest odpowiedzialny w kwestii
gospodarki na naszych wodach jest chory i w nim nic nie działa jak należy i nic nie jest na właściwym
miejscu.
A potrzeba tylko dwóch rzeczy: rzeki muszą przestać być wspólnym czyli niczyim zasobem do którego
można bezkarnie nasrać, który można zabetonować w ramach skorumpowanych układów gminnych, lub
spuścić do niego tony solanki w imię rozwoju konkurencyjności krajowego przemysłu, a stać się czyjeś
lub, puśćmy wodze fantazji, same być kimś w sensie prawnym.
I po drugie, możliwość gospodarki nazwijmy ją rybackiej na nich powinna trafić na rynek na równych
prawach.

Jak daleko od tego były monopolistyczne Wody Polskie, w rybackim zarządzaniu wodami kierujące się
sprawdzonym w zdobywaniu zwolenników populizmem, Biblią i dyrektorskim doświadczeniem nabytym w
komuszym PZW chyba nie trzeba wyjaśniać.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 22.02 16:31
 
”To się nie wyprostuje. Cały system, który definiuje kto, jak i za co jest odpowiedzialny w
kwestii gospodarki na naszych wodach jest chory i w nim nic nie działa jak należy i nic nie
jest na właściwym miejscu.
A potrzeba tylko dwóch rzeczy: rzeki muszą przestać być wspólnym czyli niczyim zasobem
do którego można bezkarnie nasrać, który można zabetonować w ramach skorumpowanych
układów gminnych, lub spuścić do niego tony solanki w imię rozwoju konkurencyjności
krajowego przemysłu, a stać się czyjeś lub, puśćmy wodze fantazji, same być kimś w sensie
prawnym.”


To się nie wyprostuje i nie zmieni. Nigdy. Z tym się zgodzę.
W tej „pierwszej” z dwóch rzeczy, wyobraź siebie że nad rzekami są ludzie, miasta i nic z
tym już nie zrobisz. Chyba że Putin, Hitlerowi „prawie się udało”. Tylko drastyczne,
barbarzyńskie „cięcia chwasta” wystarczają na jakiś czas. Z ostatniego przypadku na jakieś
pół wieku max. Innych opcji nie ma. Nie ma, zrozum to!

Do „drugiej” (rzeczy) nawet nie co się odnosić.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 22.02 21:18
 
Darek,
PZW jeśli ich nie zlikwidują a będą mogli dalej gospodarzyć na wodach to zmieniać się będą. Pamiętaj, że główną zarazą są ludzie w obecnej chwili od 50+ a w zasadzie od 60+. Potomkowie tych drugich mają jeszcze tę ich mentalność. Ubecja, ludzie z WSI i itd niedługo wymrą. Będą młodzi, którzy patrzą już inaczej. Powtarzam, że nie będzie idealnie ale będzie lepiej.
To co napisał Staszek. Monopol zabija i ogranicza konkurencję ale tu nie piszemy, że ktoś nagle wejdzie z przytupem na skalę masową i zrobi trochę zamieszania. Zgodnie z ekonomią: musi być potrzeba. Jeśli jej nie ma, nie ma zmian i reakcji na te potrzeby.

Zgodzę się z tym, ze PZW nie rozmawia z tymi, którzy mają decyzyjność i możliwość wpływu. To kwestia ludzka i powiązań. Istnieje wiele możliwości aby wpływać na tych, którzy mogą podjąć skuteczne decyzje. Nazywa się to grupą interesariuszy i decydentów trochę polityki, trochę biznesu, trochę lobbingu, itd....

można.




Długa droga do zmian i to się dzieje, ale musi dużo upłynąć wody w rzekach zanim to się wyprostuje


Seba,
To się nie wyprostuje. Cały system, który definiuje kto, jak i za co jest odpowiedzialny w kwestii
gospodarki na naszych wodach jest chory i w nim nic nie działa jak należy i nic nie jest na właściwym
miejscu.
A potrzeba tylko dwóch rzeczy: rzeki muszą przestać być wspólnym czyli niczyim zasobem do którego
można bezkarnie nasrać, który można zabetonować w ramach skorumpowanych układów gminnych, lub
spuścić do niego tony solanki w imię rozwoju konkurencyjności krajowego przemysłu, a stać się czyjeś
lub, puśćmy wodze fantazji, same być kimś w sensie prawnym.
I po drugie, możliwość gospodarki nazwijmy ją rybackiej na nich powinna trafić na rynek na równych
prawach.

Jak daleko od tego były monopolistyczne Wody Polskie, w rybackim zarządzaniu wodami kierujące się
sprawdzonym w zdobywaniu zwolenników populizmem, Biblią i dyrektorskim doświadczeniem nabytym w
komuszym PZW chyba nie trzeba wyjaśniać.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [31] 22.02 14:54
 
Każdy monopol jest zły.
Około 1995 r. były dyskusje nad tworzeniem alternatywnych dla PZW struktur - (salmo)kluby, towarzystwa
wędkarskie, towarzystwa przyjaciół rzek, itp. Pamiętam, jak jedna z osób obeznanych w temacie szczerze
i rozbrajająco stwierdziła, że Ministerstwo Rolnictwa nie było zainteresowane tworzeniem
zdecentralizowanych struktur w wędkarstwie. Dla niego najwygodniejszą sytuacją było posiadanie
jednego partnera do ew. rozmów. Nie miało znaczenia, czy PZW działa efektywnie. Chodzi o proste
wygodnictwo urzędnicze.
Do dzisiaj sytuacja nie uległa zmianie. Sądząc z kolejnych przyjmowanych rozporządzeń o ochronie ryb
(vide moje komentarze do nich), jakoś nie widzę woli zmiany sytuacji. Tam chyba nie ma osób które mają
głębszą wiedzę nt. stanu rybactwa słodkowodnego i potrzeb zmian. A przecież PZW jest największym
użytkownikiem rybackim wód w Polsce, więc siłą rzeczy to od PZW trzeba zacząć całą reformę.
Ja nie jestem przeciw PZW. Jest przeciw nieefektywności tej struktury, w dużej mierze wynikającej z
funkcjonowania mechanizmów (w tym korupcjogennych) z głębokiego PRL. PZW samo od siebie nie
podejmie reform, bo nie leży to w interesie działaczy zajmujących kierownicze stanowiska.

Poza tym, będę powtarzał do znudzenia, że główną winę za małą liczbę ryb w naszych wodach otwartych
ponoszą ci, którzy w majestacie prawa (a częściej wbrew prawu) niszczą to środowisko. Przy tak dużej
płodności, jaka jest u ryb, jeśli tylko są warunki do rozrodu i rekrutacji wszystkich roczników ryb, to zawsze
będą ryby. Jak ktoś nie wierzy, to niech sobie poczyta w książce Lipień część poświęconą działaniom na
rzecz eksterminacji tej ryby w Wielkiej Brytanii.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [30] 22.02 16:58
 
"Przy tak dużej płodności, jaka jest u ryb, jeśli tylko są warunki do rozrodu i rekrutacji wszystkich roczników
ryb, to zawsze będą ryby. Jak ktoś nie wierzy, to niech sobie poczyta w książce Lipień część poświęconą
działaniom na rzecz eksterminacji tej ryby w Wielkiej Brytanii".

----------

A w GB warunki dobre są?
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [29] 22.02 17:51
 
Proszę sobie poczytać .
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 22.02 23:37
 
Nie potrafię czytać...

 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [27] 23.02 07:23
 
Cieszę się, bo widzę, że dyskusja idzie w dobrą stronę.

Pojawia się coraz więcej wypowiedzi o potrzebie zmian przede wszystkim globalnych. Już
nie ma tej bezkrytycznej obrony patologii w postaci ataku na drugą stronę tej samej karty.

Po wylaniu wszystkich pomyj dociera powoli do świadomości i jest odwaga, żeby o tym
napisać, że cały system jest chory.

Wiadomo, że państwo jest nieudolne w swojej konstrukcji. Efekt kilkusetletniej okupacji raz
przez jednych potem innych. Dotrzeć jednak musi jeszcze jedna okoliczność. Są pewne
grupy interesów, bardzo utrwalone i powiązane z okupacyjnym systemem, których celem
jest dalsza eksploatacja i wyjałowienie tego państwa. I te grupy mają olbrzymi interes w
utrzymaniu patologicznego systemu.

W naszym przypadku PZW jest takim tworem i dopóki istnieje będzie robić wszystko aby
przetrwać i utrzymać to co latami się sprawdzało. To się nazywa lobbing.

Dzisiaj wyraźnie to obserwujemy. Dogadują się!! Gdzie? Oficjalnie czy w pozakuluarowych
działaniach. Odpowiednie polityczne ustawki, atak na państwo i prawo. Wiadomo, tak
najłatwiej pozyskać poparcie w ludzie niezadowolonym a jednocześnie, za plecami ludu
dogadywać się z tym państwem! To się dzieje!!

Nikomu bardziej, niż PZW nie zależy na braku zmian. GR Suwałki 130 jezior sieciowanych
do dna. Cały kraj opanowany z członkami płacącymi daninę. Setki biznesów i układy, układy,
układy. Bierność ponad prawem, utrzymywanie patologii i wszelkie aspekty takich działań.
Oczywiście dla niepoznaki, w grze pozorów sport i wychowywanie młodzieży!! A wody
narmajniejsze w Europie. Kto poszedł po rozum do głowy, jeździ na ryby do Szwecji,
Słowenii czy nawet do Słowaków. Tam jest po co.

Takiej przyszłości chcecie??



Pozdrawiam

 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [3] 23.02 08:45
 

Takiej przyszłości chcecie??


Jaką przyszłość proponujesz? Kto miałby zastąpiąć komusze PZW i na jakich zasadach. Tylko proszę o
konkrety.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 23.02 10:38
 
Związek wędkarzy polskich w zarządzaniu, korzystaniu i czerpaniu z tego dochodów (min.
dobrych) powinien zastąpić podmiot który jest blisko danej wody. Niech będzie Powiat,
Gmina jeżeli miałoby to być państwowe (czyt. dla wszystkich). Niestety jak wszyscy wiemy
wszystko co jest wszystkich jest niczyje wiec nie będzie to działać. Widać po firmach
państwowych. Tam brak wyników, zysku, brak chęci do pracy i niemożność załatwienia
czegokolwiek tłumaczy się w przeróżny sposób i co najwyżej dotuje, topiąc w to co nie
powinno już istnieć kolejne pieniądze. Jeżeli w taki sposób miałoby działać nowe
prowadzenie gospodarki rybackiej na wodach to lepiej żeby nikt nic nie prowadził i niech
wszystko szlag trafi w sposób naturalny. Jeżeli ma się znaleść „lekarstwo” na chorobę to
oddać to w ręce rynku gospodarki a prywatne podmioty szybko ocenią czy coś się da z tego
wycisnąć czy również olać wszystko. Samo zarządzanie przez pasjonatów (jak niektóre
wody teraz) dobre jest jedynie na krótką chwilę. A pasjonaci też nie będą utrzymywać
czegoś wyłącznie ze swojej kieszeni, choćby nie wiem jak kochali to co lubią. Kieszeń w
końcu okaże się za płytka.

Podsumowując, gminy/powiaty mogłyby gdyby choć trochę chciały robić coś dla swojej
korzyści (turystyka jak w innych krajach) ale jak to u nas, lepiej nic nie robić bo innym nie
będzie to np. pasować. A narażać się nie ma co bo „wybory” (zawsze, non stop) cisza w
każdym temacie.
Prywatni inwestorzy mogliby, ale podobnie jak z polityką i karierą, pchają się na taką minę
jedynie samobójcy i ludzie nie mający honoru. Ludzie mający zbyt duże ego ale i „mordę”,
bo umiejętności nie są wcale potrzebne. W przypadku zarządzania wodami „morda” nie
wystarczy.
Pasjonaci daliby sobie radę nawet na dłuższa metę gdyby tylko odrobinę państwo chciałoby
im w tym pomagać i ułatwić prowadzenie tak trudnych zadań. Państwo niestety też działa
„pod wyborców”. I jesteśmy w czarnej dupie, więźniami demokracji.

Wiec żadnego dobrego rozwiązania nie ma w sposób demokratyczny czy humanitarny.
Podobnie jak w wielu innych dziedzinach życia.

 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [1] 23.02 16:01
 


Takiej przyszłości chcecie??




Jaką przyszłość proponujesz? Kto miałby zastąpiąć komusze PZW i na jakich zasadach.
Tylko proszę o

konkrety.
i>

Takiej przyszłości chcecie??






Sprawa jest trudniejsza niż nam się wszystkim wydaje.

Po pierwsze musimy przyznać wprost, że nie chcemy tego co do tej pory. System
eksploatacji wód należy zmienić. Wiemy, że można inaczej. Przykładów dbania i efektów
tego nie brakuje. Wszędzie w Europie tylko nie u nas!!

Niestety dużo jeszcze ludzi, z pozoru inteligentnych uważa, że jest jak jest bo taki stan się
wykształcił i jest ok. Taki kolega Ruszkiewicz, bodajże, ze wszystkich stron grzebie nie
chcąc ruszyć korzeni. To postawa w myśl „jesteśmy w dupie urządzeni” śmierdzi ale jest
znośnie. Takie postawy hamują zmiany.

Problemem podstawowym jest brak w przestrzeni publicznej, prężnej i popularnej
organizacji, z zapleczem finansowym, która miałaby wystarczającą wolę, siłę działania i
przebicia w staraniach o zmiany legislacyjne. Tu jest najważniejsza robota do zrobienia.

W kontrze do takiego PZW dysponującego milionami i układami WSI, UB, politycznymi
kontaktami na dzisiaj środowisko wędkarskie nie ma żadnego silnego przedstawiciela. PZW
uzurpuje sobie takie prawa a wiemy, że działa sprzecznie z interesem wędkarzy. Sieciuje
jeziora, zaniedbuje swoje obowiązki i łupi wędkarzy opłatami, za które oferuje standardy
kołchozu ruskiego.

To, że my sobie tu pogadamy to jedno, ale doprowadxić do zmian to co innego. Na razie
świadomość jest mizerna na takie zmiany.

Jak ja sobie to wyobrażam. Podobnie, jak napisał Staszek Cios. Towarzystwa pasjonatów
dzierżawiące obwody, o nich możemy być spokojni, zadbają o wody. Problem w tym, że
ludzi chcących i mających środki jest bardzo niewiele. Krytykujących i narzekających nie
brakuje. Do tego rzetelna gospodarka z kontrolą i wymaganiami przez inne podmioty.
Również gminy, starostwa itd. To wszystko po zmianach UR, przejściu na ochronę zasobów
zamiast ekgploatację. Turystyka wędkarska jako promocja regionów.

To wsxystko jest możliwe, ale bez silnej organizacji mającej takie cele PZW będzie dalej
lobbować to co do tej pory. Tak więc kluczowe jest pozbawienie monopolu PZW. Tam gdzie
konkurencja tam zawsze wzrasta jakość. Wystarczy nie płacić na początek.

To w wielkim uproszczeniu.

Każdego, kto wątpi w świat bez PZW zapraszam na Wisłę do Macieja Wilka. Tam można
porównać wodę prowadzoną przez prywatnego dzierżawcę, pasjonata z pustynią oferowaną
przez okręg PZW tuż na najbluższych wodach.

Pizdrawiam.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 23.02 19:23
 
"Niestety dużo jeszcze ludzi, z pozoru inteligentnych uważa, że jest jak jest bo taki stan się wykształcił i jest ok. Taki kolega Ruszkiewicz, bodajże, ze wszystkich stron grzebie nie chcąc ruszyć korzeni. To postawa w myśl „jesteśmy w dupie urządzeni” śmierdzi ale jest znośnie. Takie postawy hamują zmiany.
.................................................................................................................
Z pozoru inteligentnych. OK. Może nie jestem wybitną intelektualnie jednostką ale coś kumam. Jakieś szkoły mam jak wielu tu piszących. Ale rozumiem, że masz z tym problem bo przekaz Twój nie trafia tak jak powinien i jest opór.
Co znaczy grzebie i nie chce ruszyć korzeni? Ja nie twierdzę, że PZW jest dobre. I nie twierdzę, że no trochę śmierdzi więc da się wytrzymać.
Czy Ty rozumiesz o czym ja pisałem wcześniej? Napisałem Ci, żebyś nie manipulował moimi słowami bo to jest skurwysyństwo. Nie rób tego więcej i zapamiętaj to sobie.

Przykładów dbania i efektów tego nie brakuje. Wszędzie w Europie tylko nie u nas!! - Napisz gdzie konkretnie. Przykład ale nie odnoś się do ryb łososiowatych tylko do całości wędkarstwa.
......................................................................................................................
Cytat: Problem w tym, że ludzi chcących i mających środki jest bardzo niewiele

Oczywiście, że niewiele, ale nawet gdyby oni chcieli to kto rozsądny chce się szarpać z bydlakami, którzy spuszczają ścieki do rzek i jezior, kto z tępakami chce iść na noże bo kłusują. Kto z prymitywnym ludem będzie dyskutował, że wędkarstwo to szczytna idea i wszystkim się opłaci.

Maciej Wilk jest dinozaurem w tej kwestii i nie wiadomo ile wytrzyma.

A Towarzystwa... Kluby czy inne takie.
Powiem Ci jak jest z członkami. Jest 50 chłopa. Założyli, napisali statut. I z tych 50 chłopa przyjeżdża na zarybienie 10 osób. Reszta pierdoli bo daleko, bo nie ma kasy na paliwo bo, bo, bo....Nie chce im się.
Składki płaci 35, reszta z opóźnieniem albo wcale. Składka roczna 200 zł a teraz pomyśl gdyby maiął być 2000 tyś albo wiecej. W między czasie robi się zrzutki, licytacje, jakieś szukanie pieniędzy aby wpuścić 40 kg tęczaka albo potoka.

Nikt normalny z kasą nie bierze się za to a biedni, którzy myślą, że jak wpuszczą i połowią przez rok trochę ryb to tak będzie zawsze. No nie będzie.

Tu tu wyjeżdżasz, że należy zliwkidować. Staszek też. I ja też. Przyłożę palec wyborczy i swój podpis pod likwidacją ale 55o tyś wędkarzy, którzy idą nad wodę po karpia czy płotkę tego nie zrobi.
Brak świadomości a do tego wizja utraty tego co mają z grosze. I to jest strach, który ich motywuje, żeby nic nie zmieniać.

Kumasz?




Takiej przyszłości chcecie??




Jaką przyszłość proponujesz? Kto miałby zastąpiąć komusze PZW i na jakich zasadach.
Tylko proszę o

konkrety.
i>

Takiej przyszłości chcecie??






Sprawa jest trudniejsza niż nam się wszystkim wydaje.

Po pierwsze musimy przyznać wprost, że nie chcemy tego co do tej pory. System
eksploatacji wód należy zmienić. Wiemy, że można inaczej. Przykładów dbania i efektów
tego nie brakuje. Wszędzie w Europie tylko nie u nas!!

Niestety dużo jeszcze ludzi, z pozoru inteligentnych uważa, że jest jak jest bo taki stan się
wykształcił i jest ok. Taki kolega Ruszkiewicz, bodajże, ze wszystkich stron grzebie nie
chcąc ruszyć korzeni. To postawa w myśl „jesteśmy w dupie urządzeni” śmierdzi ale jest
znośnie. Takie postawy hamują zmiany.

Problemem podstawowym jest brak w przestrzeni publicznej, prężnej i popularnej
organizacji, z zapleczem finansowym, która miałaby wystarczającą wolę, siłę działania i
przebicia w staraniach o zmiany legislacyjne. Tu jest najważniejsza robota do zrobienia.

W kontrze do takiego PZW dysponującego milionami i układami WSI, UB, politycznymi
kontaktami na dzisiaj środowisko wędkarskie nie ma żadnego silnego przedstawiciela. PZW
uzurpuje sobie takie prawa a wiemy, że działa sprzecznie z interesem wędkarzy. Sieciuje
jeziora, zaniedbuje swoje obowiązki i łupi wędkarzy opłatami, za które oferuje standardy
kołchozu ruskiego.

To, że my sobie tu pogadamy to jedno, ale doprowadxić do zmian to co innego. Na razie
świadomość jest mizerna na takie zmiany.

Jak ja sobie to wyobrażam. Podobnie, jak napisał Staszek Cios. Towarzystwa pasjonatów
dzierżawiące obwody, o nich możemy być spokojni, zadbają o wody. Problem w tym, że
ludzi chcących i mających środki jest bardzo niewiele. Krytykujących i narzekających nie
brakuje. Do tego rzetelna gospodarka z kontrolą i wymaganiami przez inne podmioty.
Również gminy, starostwa itd. To wszystko po zmianach UR, przejściu na ochronę zasobów
zamiast ekgploatację. Turystyka wędkarska jako promocja regionów.

To wsxystko jest możliwe, ale bez silnej organizacji mającej takie cele PZW będzie dalej
lobbować to co do tej pory. Tak więc kluczowe jest pozbawienie monopolu PZW. Tam gdzie
konkurencja tam zawsze wzrasta jakość. Wystarczy nie płacić na początek.

To w wielkim uproszczeniu.

Każdego, kto wątpi w świat bez PZW zapraszam na Wisłę do Macieja Wilka. Tam można
porównać wodę prowadzoną przez prywatnego dzierżawcę, pasjonata z pustynią oferowaną
przez okręg PZW tuż na najbluższych wodach.

Pizdrawiam.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [3] 23.02 10:00
 
Dobrze by było, gdybyś nie manipulował słowami bo teraz wyszło, że Twoja edukacja na poziomie prymitywnym dała dobry rezultat bo przeczytałeś parę zdań, które Ci odpowiadają.

Znów odwołam się do rzeczywistości.
W każdej firmie, społeczności, zbiorze ludzi są i występują grupy nacisku, grupy, które chcą dla siebie więcej. Partykularne interesy. W firmach czy na szczeblu Państwa uprawia się politykę. PZW nie jest żadnym wyjątkiem i nie ma tu znaczenia jacy i z jakiego pochodzenia są tam ludzie.

Zrozum wreszcie, że w każdej grupie zawsze znajdzie się ktoś, kto chce dla siebie więcej. I z reguły odbywa się to kosztem innych.

Mart CI zadał pytanie. Będzie dobrze jak merytorycznie się do tego odniesiesz.



Cieszę się, bo widzę, że dyskusja idzie w dobrą stronę.

Pojawia się coraz więcej wypowiedzi o potrzebie zmian przede wszystkim globalnych. Już
nie ma tej bezkrytycznej obrony patologii w postaci ataku na drugą stronę tej samej karty.

Po wylaniu wszystkich pomyj dociera powoli do świadomości i jest odwaga, żeby o tym
napisać, że cały system jest chory.

Wiadomo, że państwo jest nieudolne w swojej konstrukcji. Efekt kilkusetletniej okupacji raz
przez jednych potem innych. Dotrzeć jednak musi jeszcze jedna okoliczność. Są pewne
grupy interesów, bardzo utrwalone i powiązane z okupacyjnym systemem, których celem
jest dalsza eksploatacja i wyjałowienie tego państwa. I te grupy mają olbrzymi interes w
utrzymaniu patologicznego systemu.

W naszym przypadku PZW jest takim tworem i dopóki istnieje będzie robić wszystko aby
przetrwać i utrzymać to co latami się sprawdzało. To się nazywa lobbing.

Dzisiaj wyraźnie to obserwujemy. Dogadują się!! Gdzie? Oficjalnie czy w pozakuluarowych
działaniach. Odpowiednie polityczne ustawki, atak na państwo i prawo. Wiadomo, tak
najłatwiej pozyskać poparcie w ludzie niezadowolonym a jednocześnie, za plecami ludu
dogadywać się z tym państwem! To się dzieje!!

Nikomu bardziej, niż PZW nie zależy na braku zmian. GR Suwałki 130 jezior sieciowanych
do dna. Cały kraj opanowany z członkami płacącymi daninę. Setki biznesów i układy, układy,
układy. Bierność ponad prawem, utrzymywanie patologii i wszelkie aspekty takich działań.
Oczywiście dla niepoznaki, w grze pozorów sport i wychowywanie młodzieży!! A wody
narmajniejsze w Europie. Kto poszedł po rozum do głowy, jeździ na ryby do Szwecji,
Słowenii czy nawet do Słowaków. Tam jest po co.

Takiej przyszłości chcecie??



Pozdrawiam

 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [2] 23.02 10:49
 
Ale zadaj sobie pytanie i odpowiedz, po co komu PZW? Nie to z kół, Okręgów. To ogólne
czyli Zarząd Główny. Dla sportu międzynarodowego? Po co i za jakie pieniądze mamy
utrzymywać to co jest centralne gdzie do niczego ono mi się nie przydaje.
Mieszkam i płacę na swoich (mój okręg) i na wody z których najczęściej będę korzystał.
Jeżeli wyjadę na inne wody płacę ich gospodarzom. Po co mam więc płacić „haracz”
składkę członkowską PZW? Chyba że po to aby przedstawiciele centralni walczyli i byli
przedstawicielami przed państwowymi instytucjami moich interesów. Gorzej gdy
(skutecznie) tego nie robią, a jedynie są.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [1] 23.02 11:18
 
Przy takiej strukturze, jaka została stworzona być może musi być. Nie znam się na kwestiach prawnych. Dla mnie powinni być łącznikiem w takiej formie z władzami Państwa( na każdym szczeblu) aby scalać działania potrzebne wędkarzom.
W skrócie, mają dbać o to, żeby było dobrze i powinno się to przekładać na regiony. To tak jak z partią. Jest czapa ale są regiony, które robią robotę na dole.



Ale zadaj sobie pytanie i odpowiedz, po co komu PZW? Nie to z kół, Okręgów. To ogólne
czyli Zarząd Główny. Dla sportu międzynarodowego? Po co i za jakie pieniądze mamy
utrzymywać to co jest centralne gdzie do niczego ono mi się nie przydaje.
Mieszkam i płacę na swoich (mój okręg) i na wody z których najczęściej będę korzystał.
Jeżeli wyjadę na inne wody płacę ich gospodarzom. Po co mam więc płacić „haracz”
składkę członkowską PZW? Chyba że po to aby przedstawiciele centralni walczyli i byli
przedstawicielami przed państwowymi instytucjami moich interesów. Gorzej gdy
(skutecznie) tego nie robią, a jedynie są.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 23.02 12:03
 
Niby tak. Gorzej gdy "czapa" nie działa bo nie chce, boi się, nie ma argumentów (brak wiedzy przeróżnej) a
Państwo tak słabą "czapę" chowa do kąta. Winy Państwa nie da się również usprawiedliwić.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [14] 23.02 10:06
 

Po wylaniu wszystkich pomyj dociera powoli do świadomości i jest odwaga, żeby o tym
napisać, że cały system jest chory.


Jest chory, ale to, co WP chciały zrobić, jest nie tylko niezgodne z prawem (regulator nie może być
jednocześnie użytkownikiem rybackim), ale także cofnięciem się do najgorszych i nieefektywnych
rozwiązań PRL (jedna opłata krajowa). Sprawne systemy wędkarskie w innych krajach, przyciągające
też polskich wędkarzy, opierają się na 3 głównych rodzajach użytkowników rybacko-wędkarskich
(celowo podaję taką kolejność):
1. Lokalne towarzystwa wędkarsko-rybackie
2. Osoby prywatne (dzierżawcy, właściciele wód lub brzegu)
3. Władze lokalne i regionalne (na ogół odpowiedniki gminy lub województwa). Często jest to
wskazane, gdy na danym obszarze brak jest osób lub towarzystw zainteresowanych przejęciem wód,
albo nie mających stosownych kompetencji. Nieraz przypadek dużego akwenu też może przemawiać
za takim rozwiązaniem.

PZW, ani jego okręgi, nie mogą wypełniać funkcji lokalnego towarzystwa, bo:
1. Działacze okręgowi (decydenci) nieraz nie mają pojęcia o tym, jakie wody posiadają, jak na nich
należy gospodarować, itd. Im większy okręg (terytorialnie), tym jest gorzej. Najlepszym przykładem
jest Okr. Mazowiecki, składający się z kilku województw. Do władz okręgu nieraz wybiera się ludzi na
podstawie kryteriów pozamerytorycznych, a nie kompetencji. To, że ktoś jest dobrym wędkarzem i
kolegą, nie oznacza, że będzie sprawnym menadżerem (trzeba znać prawo, ekonomię, ichtiologię,
hydrobiologię, itp.).
2. W walce o władzę poszczególne okręgi się zwalczają (walka o stołki), a nie kierują energię na
rozwiązywanie problemów.
3. Okręgi mają podmiotowość prawną, ale pod wieloma względami są uzależnione od ZG PZW (m.in.
jest jeden statut, jedna stawka członkowska, szereg decyzji odgórnych, itp.).

Optymalnym rozwiązaniem byłoby stworzenie niezależnych towarzystw, a następnie powołanie
federacji, która działałaby na zupełnie innych zasadach, niż ZG PZW.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [13] 23.02 11:24
 
Staszku,
masz absolutną rację we wszystkim.
Jedyne co dodam, to to, że nie znam instytucji, która jest zarządzana w jakikolwiek sposób, aby nie było tam ludzi, którzy się na swojej robocie nie znają. Począwszy od firm a skończywszy na biurach samorządów, szpitali czy spółek komunalnych.
Wszędzie są ludzie, którzy nie mają kompetencji a funkcje sprawują.

Na koniec dodam jedno. Przysłowiowy "Kowalski" swoje potrzeby ma zapewnione. Ma zapewniony dostęp do wody, ma w niej ryby(mniej lub więcej ale są), może je zabrać, są zarybienia z których jest zadowolony bo łowi te ryby i za stawkę, która dzisiaj jest może łowić codziennie za parę złotych.

Przywołane wody zagranicą, gdzie jeżdżą nasi koledzy to promil bo to muszkarze czy spinnigiści w pogoni za pstrągiem czy szczupakiem. Cała masa spławikowców, feederowców czy innych jest zadowolona więc oni raczej do zmian nie prą.
My cały czas rozmawiamy o nas a nas jest garstka. A garstka w masie nic nie znaczy.



Po wylaniu wszystkich pomyj dociera powoli do świadomości i jest odwaga, żeby o tym
napisać, że cały system jest chory.


Jest chory, ale to, co WP chciały zrobić, jest nie tylko niezgodne z prawem (regulator nie może być
jednocześnie użytkownikiem rybackim), ale także cofnięciem się do najgorszych i nieefektywnych
rozwiązań PRL (jedna opłata krajowa). Sprawne systemy wędkarskie w innych krajach, przyciągające
też polskich wędkarzy, opierają się na 3 głównych rodzajach użytkowników rybacko-wędkarskich
(celowo podaję taką kolejność):
1. Lokalne towarzystwa wędkarsko-rybackie
2. Osoby prywatne (dzierżawcy, właściciele wód lub brzegu)
3. Władze lokalne i regionalne (na ogół odpowiedniki gminy lub województwa). Często jest to
wskazane, gdy na danym obszarze brak jest osób lub towarzystw zainteresowanych przejęciem wód,
albo nie mających stosownych kompetencji. Nieraz przypadek dużego akwenu też może przemawiać
za takim rozwiązaniem.

PZW, ani jego okręgi, nie mogą wypełniać funkcji lokalnego towarzystwa, bo:
1. Działacze okręgowi (decydenci) nieraz nie mają pojęcia o tym, jakie wody posiadają, jak na nich
należy gospodarować, itd. Im większy okręg (terytorialnie), tym jest gorzej. Najlepszym przykładem
jest Okr. Mazowiecki, składający się z kilku województw. Do władz okręgu nieraz wybiera się ludzi na
podstawie kryteriów pozamerytorycznych, a nie kompetencji. To, że ktoś jest dobrym wędkarzem i
kolegą, nie oznacza, że będzie sprawnym menadżerem (trzeba znać prawo, ekonomię, ichtiologię,
hydrobiologię, itp.).
2. W walce o władzę poszczególne okręgi się zwalczają (walka o stołki), a nie kierują energię na
rozwiązywanie problemów.
3. Okręgi mają podmiotowość prawną, ale pod wieloma względami są uzależnione od ZG PZW (m.in.
jest jeden statut, jedna stawka członkowska, szereg decyzji odgórnych, itp.).

Optymalnym rozwiązaniem byłoby stworzenie niezależnych towarzystw, a następnie powołanie
federacji, która działałaby na zupełnie innych zasadach, niż ZG PZW.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [1] 23.02 12:10
 
My cały czas rozmawiamy o nas a nas jest garstka. A garstka w masie nic nie znaczy.

Jest garstka muszkarzy, ale nie spinningistów. Spinningistów jest w kraju dużo (moim zdaniem ok. 95%
wędkarzy łowi tą metodą), i oni mają niektóre podobne problemy, co muszkarze. Ich też dotyka spadek
populacji ryb drapieżnych (niszczenie tarlisk i stref rekrutacji, zanieczyszczenie wody, niskie stany wody,
przyduchy letnie, itd.), stąd coraz powszechniejsze głosy w tym środowisku nt. No-Kill i innych działań
ochronnych (coraz wyższe wymiary ), które i tak nie dają zauważalnych skutków, bo leczy się objawy, a
nie chorobę.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 23.02 14:49
 
Staszku,
Nie wiem czy 95%. Załóżmy, że tak, wędkują mniej lub więcej ale jak nie złowi dzisiaj
szczupaka to jutro idzie na karpie czy leszcze i jest zadowolony.

Ja bym bardziej dał tezę, że jest ich dużo ale świadomych tych zagrożeń o których tu
piszemy jest w dalszym ciągu niewielu. Na tyle, że nie mają siły przebicia. Miejmy jeszcze
świadomość tego, że bardzo dużo wędkarzy nie czyta, nie analizuje tego ciśnie dzieje w ich
środowisku. Nie mają potrzeby…



My cały czas rozmawiamy o nas a nas jest garstka. A garstka w masie nic nie znaczy.


Jest garstka muszkarzy, ale nie spinningistów. Spinningistów jest w kraju dużo (moim
zdaniem ok. 95%
wędkarzy łowi tą metodą), i oni mają niektóre podobne problemy, co muszkarze. Ich też
dotyka spadek
populacji ryb drapieżnych (niszczenie tarlisk i stref rekrutacji, zanieczyszczenie wody, niskie
stany wody,
przyduchy letnie, itd.), stąd coraz powszechniejsze głosy w tym środowisku nt. No-Kill i
innych działań
ochronnych (coraz wyższe wymiary ), które i tak nie dają zauważalnych skutków, bo leczy
się objawy, a
nie chorobę.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [10] 23.02 12:15
 
"... nie znam instytucji, która jest zarządzana w jakikolwiek sposób, aby nie było tam ludzi, którzy się na
swojej robocie nie znają. Począwszy od firm a skończywszy na biurach samorządów, szpitali czy spółek
komunalnych.
Wszędzie są ludzie, którzy nie mają kompetencji a funkcje sprawują."

----------

I pytanie dlaczego takie instytucje/firmy istnieją? Istnieją bo są sztucznie utrzymywane przy życiu. Sztucznie
rozmywane, załatwiane problemy aby uniknąć odpowiedzialności. Mam z tym styczność (gmina, powiat) wiem
wiec jak to musi "hulać" .... aby przegrałeś. Jeszcze. Normalnie to tak słabe twory z wolnego rynku powinny już
dawno wyskoczyć. PZW podobnie (nie dotyczy pojedynczych w miarę sprawnie działających Okręgów).
Jednak jest jak jest.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 23.02 12:29
 
"I pytanie dlaczego takie instytucje/firmy istnieją? Istnieją bo są sztucznie utrzymywane przy życiu.
Sztucznie rozmywane, załatwiane problemy aby uniknąć odpowiedzialności. Mam z tym styczność (gmina,
powiat) wiem wiec jak to musi "hulać" .... aby przegrałeś . Jeszcze.


..... aby przetrwać.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [8] 23.02 14:43
 
Takie instytucje istnieją siłą rozpędu. Często to rozpędzona maszyna, i nawet jeśli ma wady
to jedzie. Oh…. Mnóstwo takich.
Kiedyś przyjechał do mnie pewien manager regionu sprzedaży i po paru minutach
zastanawiałem się kto takiego debila przyjął na tak wysokie stanowisko.
Odpowiedz jest jedna. Podobny do niego rekruter, dział HR a na końcu wybrał go dyr.
Sprzedaży. Takich ludzi spotykam sporo. Tumany, nie ogary intelektualne często z MBA. I to
są koncerny, korpo gdzie takich tepakow jest wielu bo to przechowalnia.
W przypadku Twoich komunalnych działa system nepotyzmu, partyjny system i jakiś
dziwnych układów.

Dlatego nie dziwi mnie, że w PZW są tacy ludzie. Każdy chce żyć dobrze🙄😄🤦
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [7] 23.02 15:37
 
Dziwisz się? Przecież w tych czasach jakość nic nie znaczy. Może jej w ogóle nie być. Zacznijmy od
najniższych szczebli-dzieci, szkół. Masz tam jakąś jakość doboru? Polowanie na najlepszych? Bullshit, sztuka
wystarczy, byleby był "łeb" bo inaczej szkołę zamkną, nauczyciele nie będą mieli pracy, itd. Wiec łapie się "na
sztukę" wszystko a później narzeka że z tych którzy mogli na kogoś wyrosnąć (zdolnych) -uj wyszedł bo nie
mieli powodu (poziomu) aby się uczyć będąc w klasie/szkole z innymi tumanami "ze sztuk". To samo jest
wyżej. Choćby w pracy. Firma nie pozwoli sobie na zatrudnienie fachowców bo oni za dużo chcą. Ale umieją i
robią jakość. Lecą wiec firmy na "dziadach" którzy nie dość że nic nie myślą bo nie umieją i nie są
wykształceni, to jeszcze zaniżają jakość tych którzy coś potrafią. I udają że pracują. Nic nie powiesz bo się
pozwalniają i leżysz. Ot firmy, zwykle przetrwalniki. Szkoły, szpitale, firmy budowlane, komunalne to już totalne
dno bo państwowe. Wszystko na krawędzi nad dnem, kwestia tylko chwili gdy jebnie w dół. Tak działa to
wszędzie. Nie tylko w tym kraju. Nawet w Niemczech, Szwecji już nie ma jakości. Jakość nie jest potrzebna
nikomu, potrzebne są tylko jak największe zyski zerowym kosztem. A cena końcowa produktu najlepiej gdy jest
zbliżona do zera. Niestety. W prywatnym biznesie działa to trochę inaczej. Gdyby znowu Balzerowicz wpadł ze
swoim pomysłem na naprawę gospodarki w państwowych firmach może w tym syfie jakąś jakość ktoś
zacząłby doceniać. W prywatnym nie ma że coś się nie da, opłaca się czy nie. Nie da się, nie umiesz,
odpadasz.
Wszystko to co robimy zmierza ku zagładzie. Ważne żeby net był, zasięg, Insta czy FB. Ewent. trochę pożywki
z politycznej napierdalanki. A Ukraina pokazuje co każdego prędzej czy później czeka. Tam nie ma "tych"
problemow. Tam jest wszystko naturalne. Najbardziej naturalne czyli walka o życie w normalnym prawdziwym
świecie.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [6] 23.02 18:58
 
Odniosę się w pierwszej części do biznesu.
Biznes prywatny zawsze kieruje się zyskiem. To jest jego podstawowy cel ale w biznesie wszędzie są ludzie nieprzydatni, albo tłuki albo tac, którzy muszą być. Pisałem już o tym.

Biznes państwowy.
Ten zawsze nie sprywatyzowany będzie pod zarządem polityków bo to daje stołki a to z kolei daje poparcie w wyborach. Proste dlatego też - przykład katastrofy Odry pokazuje, że zaniedbania i naruszenia norm środowiskowych oraz przepisów przez państwowe spółki- gdyby PIS przyznał, że to wina tych ww. to musliby coś z tym zrobić a tak zamietli pod dywan. Ochrona swoich.

Ukraina
Ukraina sama sobie zapracowała na to jest dzisiaj. Gigantyczna korupcja na szczeblach władzy, sprzedajność polityków, lewe interesy, kolaboracja z Rosją, grabież majątku państwowego przez oligarchów. To się nie zmieniło. Dalej tak jest. Sprzęt wojskowy, który idzie z Europy trafia tak jak przyszedł do Hamasu( to jest info naprawdę z wiarygodnego źródła);
O tym, że będzie wojna wiedzieli już a przynajmniej się przygotowywali rok wcześniej. Było wielkie zapotrzebowanie na buty wojskowe. W fabrykach, które szyją dla wojska widać było po zamówieniach. Można by mnożyć przykładów. Zaprzepaścili pomarańczową rewolucję i dzisiaj mają to co mają więc nie pisz, że dzisiaj walczą o życie. Walczą na własne życzenie.

Czy jakość nic nie znaczy? znaczy. Bardzo wiele tylko łatwiej się sprzedaje info i produkt bull shit. Tak jak w programach informacyjnych. Lepiej pokazać morderstwo i celebrytę niż zwycięstwo Polaka, który odniósł sukces.




Dziwisz się? Przecież w tych czasach jakość nic nie znaczy. Może jej w ogóle nie być. Zacznijmy od
najniższych szczebli-dzieci, szkół. Masz tam jakąś jakość doboru? Polowanie na najlepszych? Bullshit, sztuka
wystarczy, byleby był "łeb" bo inaczej szkołę zamkną, nauczyciele nie będą mieli pracy, itd. Wiec łapie się "na
sztukę" wszystko a później narzeka że z tych którzy mogli na kogoś wyrosnąć (zdolnych) -uj wyszedł bo nie
mieli powodu (poziomu) aby się uczyć będąc w klasie/szkole z innymi tumanami "ze sztuk". To samo jest
wyżej. Choćby w pracy. Firma nie pozwoli sobie na zatrudnienie fachowców bo oni za dużo chcą. Ale umieją i
robią jakość. Lecą wiec firmy na "dziadach" którzy nie dość że nic nie myślą bo nie umieją i nie są
wykształceni, to jeszcze zaniżają jakość tych którzy coś potrafią. I udają że pracują. Nic nie powiesz bo się
pozwalniają i leżysz. Ot firmy, zwykle przetrwalniki. Szkoły, szpitale, firmy budowlane, komunalne to już totalne
dno bo państwowe. Wszystko na krawędzi nad dnem, kwestia tylko chwili gdy jebnie w dół. Tak działa to
wszędzie. Nie tylko w tym kraju. Nawet w Niemczech, Szwecji już nie ma jakości. Jakość nie jest potrzebna
nikomu, potrzebne są tylko jak największe zyski zerowym kosztem. A cena końcowa produktu najlepiej gdy jest
zbliżona do zera. Niestety. W prywatnym biznesie działa to trochę inaczej. Gdyby znowu Balzerowicz wpadł ze
swoim pomysłem na naprawę gospodarki w państwowych firmach może w tym syfie jakąś jakość ktoś
zacząłby doceniać. W prywatnym nie ma że coś się nie da, opłaca się czy nie. Nie da się, nie umiesz,
odpadasz.
Wszystko to co robimy zmierza ku zagładzie. Ważne żeby net był, zasięg, Insta czy FB. Ewent. trochę pożywki
z politycznej napierdalanki. A Ukraina pokazuje co każdego prędzej czy później czeka. Tam nie ma "tych"
problemow. Tam jest wszystko naturalne. Najbardziej naturalne czyli walka o życie w normalnym prawdziwym
świecie.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [5] 23.02 21:36
 
"Ukraina sama zapracowała sobie na to co jest dzisiaj"?

To tak jakbyśmy po Jaucie sami sobie zapracowali na to co mieliśmy. Co Ty pitolisz? Wystawili Ukrainę
zapominając kto i za co miał ich chronić. Przed czym to już inna kwestia bo przed kim, jak nie zawsze przed
ruskimi. Ci którzy mieli ich chronić zostawili lub zostawią ją jak nas w 39r. Nie rozumiesz że Zachodnia Europa
nie wie co to wojna. Mieli I światową i na długo im to wystarczy. Oni wojny nawet pod uwagę nie biorą myśląc
że zawsze się wykupią lub "dogadają". Europa Zachodnia kolebka rewolucji przemysłowej boi sie konfliktu bo
za dużo może stracić. Wolą stracić honor, dane słowo niż iść i pokazać czym i jak naprawde są silni. Chyba że
są słabi jak muchy a stwarzają jedynie pozory to wcale się im nie dziwię. Boja się jakiejkolwiek rakiety która
mogłaby nie daj Bóg spać na jakiekolwiek większe miasto. Jednej rakiety. Ale na Ukrainę może spaść
wszystko i zmielić do gołej ziemi bo przecież Ukraina to nie Europa Zachodnia. Ukraina, Gruzja, Polska, Litwa,
itd, itp. To jakiś zaścianek Europy. Kurwa mać!!!!!

Powtórzę jak już wielu znajomych mówiło: wyrżnąć wszystko co "ruskie" do Uralu i Europa będzie Europą.
Wyrżnàć lub wypędzić tam gdzie ich miejsce, czyli za Ural. Popatrz na mapę jak łatwo byłoby to zrobić. Od
dołu Turcja wraz z pomocnikami mającymi już dość "ruskich", z zachodu Europa, z północy ludy północy i do
Uralu mamy porządek. Za Uralem Chiny i reszta mających chrapkę na ten "rozwinięty europejski naród" jakim
jest sovietikus zrobią z nimi co będą chcieli.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [4] 24.02 07:34
 
Tak po ludzku to jest mi wstyd za Ciebie choć w zasadzie powinienem mieć to w dupie.
Dotyczy wyrżnięcia ruskich.
To mniej więcej tak, jakby Żydzi nawoływali do wymordowania Polaków za mordowanie
Żydów przez nich, za szmalcownictwo. To tak, jakby czarnoskórzy z Afryki nawoływali do
wybijania białych w Europie choć Europejczycy pochodzą właśnie z potomków Afrkanskich
ludów.
W życiu bym się nie wpodziewl takich słów po Tobie.

A co do historii dlaczego Ukraińcy sami sobie są winni radziłbym poczytać dobre źródła i
analizy polityczne i wojskowe bo kłania się elementarny brak wiedzy. Opinia innych ludzi
oparta na nienawiści jako takiej do ruskich jest kiepskim pomysłem. Począwszy od utraty
Krymu który Ukraińcy sprzedali za garść srebrników za pomocą służb specjalnych i
skorumpowanych urzędników.
I pamiętaj o paragrafie:

Art. 255.

§ 2. Kto publicznie nawołuje do popełnienia zbrodni, podlega karze pozbawienia wolności
do lat 3.

Zalecałbym daleko idącą ostrożność w formułowaniu treści i przekazu.



"Ukraina sama zapracowała sobie na to co jest dzisiaj"?

To tak jakbyśmy po Jaucie sami sobie zapracowali na to co mieliśmy. Co Ty pitolisz?
Wystawili Ukrainę
zapominając kto i za co miał ich chronić. Przed czym to już inna kwestia bo przed kim, jak
nie zawsze przed
ruskimi. Ci którzy mieli ich chronić zostawili lub zostawią ją jak nas w 39r. Nie rozumiesz że
Zachodnia Europa
nie wie co to wojna. Mieli I światową i na długo im to wystarczy. Oni wojny nawet pod uwagę
nie biorą myśląc
że zawsze się wykupią lub "dogadają". Europa Zachodnia kolebka rewolucji przemysłowej
boi sie konfliktu bo
za dużo może stracić. Wolą stracić honor, dane słowo niż iść i pokazać czym i jak naprawde
są silni. Chyba że
są słabi jak muchy a stwarzają jedynie pozory to wcale się im nie dziwię. Boja się
jakiejkolwiek rakiety która
mogłaby nie daj Bóg spać na jakiekolwiek większe miasto. Jednej rakiety. Ale na Ukrainę
może spaść
wszystko i zmielić do gołej ziemi bo przecież Ukraina to nie Europa Zachodnia. Ukraina,
Gruzja, Polska, Litwa,
itd, itp. To jakiś zaścianek Europy. Kurwa mać!!!!!

Powtórzę jak już wielu znajomych mówiło: wyrżnąć wszystko co "ruskie" do Uralu i Europa
będzie Europą.
Wyrżnàć lub wypędzić tam gdzie ich miejsce, czyli za Ural. Popatrz na mapę jak łatwo
byłoby to zrobić. Od
dołu Turcja wraz z pomocnikami mającymi już dość "ruskich", z zachodu Europa, z północy
ludy północy i do
Uralu mamy porządek. Za Uralem Chiny i reszta mających chrapkę na ten "rozwinięty
europejski naród" jakim
jest sovietikus zrobią z nimi co będą chcieli.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [3] 24.02 10:14
 
No tak. Jak to robi „ktoś” to 3 lata wyliczasz. Ale jak to zrobi Marszałek („Putina wgnieciemy
w ziemie”) to już nie tak źle. Ot wolność słowa. Demokratyczna.

Pamiętaj, chwasty się wyrywa. Podobnie jak raka … wycina. Recepta, nie „nawoływanie”.

Za mnie się nie wstydź. Jeżeli będzie taka potrzeba sam to zrobię.

Życzę Wszystkim szybkiego powrotu logicznego rozumowania. Podczas wojny samo, z
automatu przyjdzie.

Pozdrówko.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 24.02 16:07
 
W takim razie chwastem musiałabym nazwać wszystkich homofobow,rasistow,
nacjonalistow, narodowców( składowa wszystkich tych cech). I rzeczywiści, gdyby ich nie
było świat byłby piękniejszy bo Putin posiada wszystko te cechy. No to jak? Wyrzynamy
30% społeczeństwa polskiego?bo patrząc na wyniki wyborów ci obywatele utorzsamiaja się
z takimi wartościami.

Przestań pisać głupoty w kwestii Ukrainy. Rosja nigdy się nie pogodziła z utratą tego
terytorium i robi wszystko aby wróciło to do dawnych czasów. I społeczeństwo ukraińskie
bardzo się do tego przyczyniło. Dzisiaj tego może nie udać bo wojna, bo walczą ale
sprzedali ten kraj po kawałku. Począwszy od Krymu. Służby specjalne rozegrały i dalej
rozgrywają jak chcą.


No tak. Jak to robi „ktoś” to 3 lata wyliczasz. Ale jak to zrobi Marszałek („Putina
wgnieciemy
w ziemie”) to już nie tak źle. Ot wolność słowa. Demokratyczna.

Pamiętaj, chwasty się wyrywa. Podobnie jak raka … wycina. Recepta, nie „nawoływanie”.

Za mnie się nie wstydź. Jeżeli będzie taka potrzeba sam to zrobię.

Życzę Wszystkim szybkiego powrotu logicznego rozumowania. Podczas wojny samo, z
automatu przyjdzie.

Pozdrówko.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [1] 24.02 20:18
 
Chwastów się nie wyrywa tylko przycina by nie przerastały roślin pożądanych,pozostawiając ścinki jako nawóz.
Ogród biodynamiczny Argentyna.
Co ciekawe owady żerują na pozostawionych chwastach i pestycydy stają się zbędne.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 25.02 13:29
 
Poetycko ... to ująłeś. Może w tych wolnych czasach tak właśnie trzeba. Ekologicznie.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [3] 23.02 19:25
 
Według Dytkowskiego,jesteś tu wybitną postacią.
Taka samą jaką on był na komendzie🤣🤣🤣🤣🤣
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [2] 23.02 19:27
 
jebie mnie to


Według Dytkowskiego,jesteś tu wybitną postacią.
Taka samą jaką on był na komendzie🤣🤣🤣🤣🤣
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 23.02 19:46
 
jebie mnie to
Nie bierz wszystkiego do siebie, miałem na myśli bezwonny gaz ,chociaż
na tym forum sporo smrodu narobił😉

Według Dytkowskiego,jesteś tu wybitną postacią.
Taka samą jaką on był na komendzie🤣🤣🤣🤣🤣
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 02.03 12:12
 
Co to za język,opanuj się !
 
       


Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus