f l y f i s h i n g . p l 2026.03.12
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Odp: Kolejna dewastacja wód górskich przez PGW Wody Polskie. Autor: bami. Czas 2026-03-12 20:09:02.


poprzednia wiadomosc Odp: Historie z …. : : nadesłane przez Piotr Konieczny (postów: 1609) dnia 2025-02-13 15:20:32 z 78.30.96.*
  Jasne...
każdy, kto mówi nasze/moje musi mieć do tego tytuł - własności, użytkowania, dzierżawy itd.
Jeśli tego niema może mieć "prawo moralne" do czegoś, o co dba, pracuje na rzecz itd.
Samo płacenie składek stawia wędkarza raczej jako klienta a nie pełnoprawnego członka stowarzyszenia,
a już mieszkanie nad wodą nie daje żadnych praw, nawet moralnych.


  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: Historie z …. [4] 13.02 15:48
 
Zwłaszcza po upadku zaborów, okupacji (Nazi, Stalin, innych) gdy wszystko jest nie
wiadomo do końca czyje. W Hiszpanii zostawisz chałupę bez kontroli na II tyg. i jakiś cwany
obcy (przyjezdny) ją zajmie i masz z nim problem. Czasy ówczesne, ewolucji gospodarczej,
prawnej, demokratycznej, nie zaborów.
Nie sądzę żeby swoje „dobra” każdy kto w swoim życiu dorobił się ciężką praca tak chętnie
oddawał innym, którzy przyjdą z hasłem na ustach (każdy ma prawo i jest tak samo moje jak
i twoje).
 
  Odp: Historie z …. [3] 13.02 16:36
 
Wody są państwowe na mocy prawa. Nie miejscowych. O czym tu dyskutować. Mówię o
rzekach z jeziorami jest trochę inaczej
 
  Odp: Historie z …. [2] 13.02 17:37
 
Zgadza się. Nie dyskutuje. A państwo to kto? Z tego co wiem państwo tworzy społeczność.
Jakaś.
Nie bronię rownież zachowań niezgodnych z prawem. Gorzej gdy ktoś na to zezwala,
choćby z braku kontroli „swojego” i odpowiedniego karania jego naruszeń. To jakby zachęta
do takich postępowań.
Jak pisałem, po zaborach (przeróżnych) wszytko było nie nasze. Aż w końcu przyszła
wolność czyli odebrało się „swoje” zaborcom i wyglądało to jak opisałem ze wspomnień
książkowych. Ciekawią mnie takie rzeczy i informacje bo wtedy człowiek wie jak naprawde
było a nie z wydumanych wyobrażeń lub bzdurnych tez ludzi którzy pojęcia nie mają jak i co
wyglądało. Zwłaszcza interesuje mnie historia zlewni, dorzecza i okolic Sanu.
 
  Odp: Historie z …. [0] 13.02 17:50
 
Ja wiem jak to było tylko nie chcę TUTAJ o tym dyskutować.
 
  Odp: Historie z …. [0] 14.02 11:04
 
Niech kolega przeczyta (a może już to zna): Tadeusz Sulimirski - "Rybołóstwo na Górnym Sanie" (LA
PECHE SUR LE HAUT SAN). Jest to niezwykle ciekawa prezentacja opisująca jak to drzewiej - w
dwudziestoleciu międzywojennym rybacy poławiali ryby, "jadąc" od dołu w górę rzeki, w miejscowościach:
Mrzygłód, Trepcza, Zasław, Postołów. Polecam i pozdrawiam.
 
  Odp: Historie z …. [0] 13.02 15:59
 
Jasne...
każdy, kto mówi nasze/moje musi mieć do tego tytuł - własności, użytkowania, dzierżawy itd.
Jeśli tego niema może mieć "prawo moralne" do czegoś, o co dba, pracuje na rzecz itd.
Samo płacenie składek stawia wędkarza raczej jako klienta a nie pełnoprawnego członka stowarzyszenia,
a już mieszkanie nad wodą nie daje żadnych praw, nawet moralnych.

Dlatego też zdziwieni byliśmy, kiedy we dwójkę łowiliśmy poniżej Postołowa (na wysokości skałki) w
latach 90-tych. Otóż przyszedł tubylec i w chwili kiedy zaczęliśmy już wchodzić do wody - kazał
natychmiast opuścić ten teren, wskazując, ze to jego woda i on ma prawo jedynie tutaj łowić.
Zaniemówiliśmy jednocześnie, ale, żeby nie zaogniać sytuacji dyskretnie zeszliśmy nieco w dół rzeki.
Zupełnie inną historię przeżyłem nieco wcześniej w Hoczwi, kiedy przeszedłszy przez Hoczewkę na
wysokości ceglarni przechodziłem skrajem pola udając się na łowisko. Otóż w pewnym momencie , nagle
wyskoczył z krzaków miejscowy gospodarz przystawiając się do mnie z widłami. Stwierdził, jednoznacznie,
ze ma dosyć już tego ustawicznego użerania się z pseudo wędkarzami, którzy bezczelnie tratują mu bez
przerwy zboże, wskazując też ręką na to "dzieło". Istotnie kawał pola był dokładnie stratowany, o czym
świadczyły ślady po gumiakach (woderach, czy spodniobutach). Nieco ochłonąłem już później na łowisku,
bo sprawa z mojej perspektywy nie była za ciekawa..
 
       


Copyright © flyfishing.pl since 1999
FlyFishing.pl is maintained by Taimen.com - international fly-fishing shop and Taimen.pl - Polish fly-fishing shop