f l y f i s h i n g . p l 2026.01.13
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Odp: Zasady brodzenia w rzece. Autor: andrzej cywinski. Czas 2026-01-13 15:33:44.


poprzednia wiadomosc Wybrane aspekty ekonomiczne, społeczne-dorzecze Sanu : : nadesłane przez namuche.pl (postów: 102) dnia 2025-02-17 07:40:15 z *.dynamic.chello.pl
  Wybrane aspekty ekonomiczne, społeczne i środowiskowe rybactwa w dorzeczu Sanu od XVI w. do lat 60. Ww

Napisane przez dr Stanisław Cios, 17 luty 2025.

Współcześnie dorzecze Sanu należy do najważniejszych rzek w Polsce z punktu widzenia jego walorów przyrodniczych, turystycznych i rybołówstwa rekreacyjnego. Wiąże się to z relatywnie niskim stopniem degradacji środowiska, a także – w ślad za wybudowaniem zapór w Myczkowcach w 1960 r. i Solinie w 1968 r. stworzeniem warunków dla występowania ryb łososiowatych na długim odcinku rzeki. Sprzyjają temu również działania użytkownika rybackiego, którym jest głównie Okręg Krośnieński Polskiego Związku Wędkarskiego (PZW), na rzecz ochrony ichtiofauny, w tym w zakresie kontroli presji wędkarskiej.
Celem opracowania jest omówienie historycznych informacji na temat rybactwa w dorzeczu Sanu od średniowiecza do lat 60. XX w. Jest ono uzupełnieniem opracowania poświęconego głównym gatunkom ichtiofauny w dorzeczu Sanu w dawnych czasach (Cios 2017) i pozwala poznać niektóre kwestie, dotyczące zwłaszcza wpływu człowieka na populację ryb w przeszłości. Doświadczenia historyczne mogą być pomocne m.in. przy określenipotencjału gospodarczego i przyrodniczego dorzecza Sanu, a także optymalizacji gospodarki rybacko-wędkarskiej.


Nadesłany link: https://namuche.pl/

  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: Wybrane aspekty ekonomiczne, społeczne-dorzecze Sanu [9] 17.02 20:18
 
Bardzo ciekawe, dla mnie szczególnie działalności Towarzystwa Sportowo-Rybackiego, niby o nim
czytałem, chyba u P.Stoka ale z tamten tekst sugerował trochę inny charakter towarzystwa.

Pozdrawiam
Maciej
 
  Odp: Wybrane aspekty ekonomiczne, społeczne-dorzecze Sanu [8] 18.02 21:27
 
W opracowaniu, którego z zaciekawieniem przeczytałem (b. ciekawy tekst nawiązujący do
zróżnicowanych opłat dzierżawnych na wyszczególnionych ciekach, sprawy związane z
zanieczyszczeniami za sprawą szybów naftowych powstających jak grzyby po deszczu itp.), jest
nawiązanie do pracy napisanej przez dwu doktorów : Bazylego Pasznyckiego, (nie Pasznickiego), który
był Ukraińcem, oraz Jana Falkowskiego. Obaj byli wykładowcami, na UJK we Lwowie i obaj napisali
niezmiernie ciekawą książkę pt. "Na Pograniczu Łemkowsko- Bojkowskiem". W paragrafie 8 Tej książki J.
Falkowski, który zajmował się kulturą materialną Łemków pisze : We wszystkich potokach i rzekach
znajdują się ryby Najprostszym i wszędzie występującym sposobem łowienia jest chwytanie ryb rękami.
Narzędzia rybackie występują tam, gdzie rzeczki są już większe, i woda głębsza, pozwalająca na
używanie ich. najczęściej występuje oścień (hwizdka tryzubna), którym łowi się przy świetle sołomy,
smolakiw, kahanciw. Używane są też sity, bihunci, czerpak na trzy hrany albo czotyry i sakula. Do
głuszenia ryb pod lodem służy młot drewniany hatisz. Rybactwu właściwie nikt się nie poświęca, albowiem
rzeczki nie wyłączając Sanu są naogół płytkie. Stawy sa tylko gdzieniegdzie, podobnie jak do rzadkości
należą jeziorka (np. jeziorka Duszatyńskie, - mój przypis). Nie sprzyjało to oczywiście rozwojowi rybactwa,
które bardziej rozwinęło się nad górnym Sanem (T. Sulimirski).
 
  Odp: Wybrane aspekty ekonomiczne, społeczne-dorzecze Sanu [7] 18.02 21:55
 
Kolega dzisiaj potwierdził to o czym piszesz. Ryby (pstrągi) w potoku z Berezki łowiło się rękami. A jak były na
tarle to tylko się je "zbierało" z wody.
Podobne opowieści słyszałem niejeden raz od miejscowych znad każdego potoku wpadającego do Sanu.
Nawet najmniejszych. Sam pamiętam pstrągi w strumieniu pomiędzy gorą Bazztą a Czulnią. Miejsce koło tzw.
"beczek" (niebieskich). A strzeble? Strzeble to Ustrzykach Dolnych na wodospadach przy osiedlu PCK i
pojedyncze małe pstrążki. W Lesku również. W potoku/strumieniu zaraz za drogą gdzie obecnie mieszkam.
Gorzej że tego strumienia już nie ma bo jest w "kręgach" (kanalizacji burzowej).
 
  Odp: Wybrane aspekty ekonomiczne, społeczne-dorzecze Sanu [6] 18.02 22:43
 
Znam ten strumień koło beczek, wogóle to całe te Huzele - klasyka łowienia lipieni na suchą zarówno z
lewego brzegu, jak i bliżej środka. Pod beczkami w latach 80-tych podarowałem jednemu miejscowemu
młodemu wędkarzowi (był niemową - pare suchych much (nie były to moje muchy, ale to niemiało
znaczenia), grunt, że kolega się ucieszył. Przez Czulnię niejednokrotnie przechodziłem - skrótem udając
się w kierunku Zwierzynia, mijając Średnią Wieś z prawej. Z Hoczwi znowu skrót był (do Średniej Wsi), ale
przez pola...Do potoku "idącego' z Myczkowa, a wpadającego do jez. Myczkowieckiego pojawia się
pstrąg.,.Co sie stało ze wspomnianymi przez Ciebie strzeblami?. Coraz mniej tej drobnicy
jest...Pozdrawiam.
 
  Odp: Wybrane aspekty ekonomiczne, społeczne-dorzecze Sanu [5] 20.02 07:07
 
„Głuchy” żyje. Ryb już nie łowi z wiadomych (raczej) względów. Długo go nie było (na
wyjeździe) ale wrócił do Leska. Może tam mu przeszło łowienie. A dobry był w tamtych
czasach. Wyrobił się chłopak. Może za sprawą Twojej pomocy i inspiracji.
Strzeble w Sanie mają się dobrze. W dopływach nie zauważam wiec nie mogę powiedzieć
dobrze czy źle z populacją. Na pewno gorzej.
 
  Odp: Wybrane aspekty ekonomiczne, społeczne-dorzecze Sanu [4] 20.02 11:44
 
Dzięki za wiadomość, wspomniany kolega jest moim rówieśnikiem. Rzeczywiście musiał być dobrym
wędkarzem-obserwatorem, ponieważ... doskonale wiedział które muchy będą skuteczne (szczególnie te
na lipienie). Na łowisko przyszedł "z góry" od strony wspomnianego potoka, na wysokości niebieskich
baniaków. W tamtym czasie odcinek Sanu był równomiernie obławiany - wędkarze przepisowo co 50m,
śmigajacy regularnie, głównie na suchą, mniej więcej (najgęściej) na odcinku Łączki "biały domek" -
Huzele "przed prądami". Ciężko się było wepchnąć tutaj, należało cierpliwie czekać. W chwili obecnej
znacznie mniej odwiedzam powyższy rejon skupiając się nieco mocniej na nizinnym odcinku Sanu. Bardzo
dobrze, że jest również strzebla o którą Cię zapytałem. Pozdrawiam.
 
  Odp: Wybrane aspekty ekonomiczne, społeczne-dorzecze Sanu [3] 21.02 21:10
 
Rówieśnikiem? A z wpisu wyszło mi że był młody (młodszy wg mojego rozumowania).

”… podarowałem jednemu miejscowemu młodemu wędkarzowi (był niemową - pare
suchych much (nie były to moje muchy, ale to niemiało znaczenia), grunt, że kolega się
ucieszył. "


Czyli młody podarował młodemu? A można było napisać „podarowałem miejscowemu
wędkarzowi”.

STO LAT!!!
 
  Odp: Wybrane aspekty ekonomiczne, społeczne-dorzecze Sanu [2] 22.02 11:43
 
Ta,k to trochę "na wyrost " zapisałem. Sprawdzając w kalendarzyku (prowadzę stosowne, wędkarskie
zapiski od ~ 40 lat), w 1984r., rok po maturze. napotkany kolega z Leska był niewiele młodszy, co nie
wyklucza faktu, że ja też czułem się wówczas młodo. To, że zaniedbałem naukę, kosztem muchowego
łowienia, to inna sprawa. W pewnym momencie można śmiało powiedzieć, że dosłownie zgłupiałem, na
punkcie tego łowienia . To było jak narkotyk. Musiałem to wszystko później nadrabiać, a z racji z tego, że
uczyło to cierpliwości, to w moim przypadku - rozeszło się to "po kościach". Z perspektywy czasu wcale
tego nie żałuje. Do wszystkiego trzeba było dochodzić samodzielnie, zarówno sprzętowo (łowiłem
wówczas sztywną jak diabli niemiecką, czarna muchówka, później był Pewexowski Conolon za 8$), jak i
mentalnie - pod kątem iście filozoficznego podejścia do zagadnienia. Pozdrawiam.
 
  Odp: Wybrane aspekty ekonomiczne, społeczne-dorzecze Sanu [1] 22.02 14:44
 
"Do wszystkiego trzeba było dochodzić samodzielnie, zarówno sprzętowo (łowiłem
wówczas sztywną jak diabli niemiecką, czarna muchówka, później był Pewexowski Conolon za 8$), jak i
mentalnie - pod kątem iście filozoficznego podejścia do zagadnienia."

_________

Każdy kto chciał w tamtych czasach spróbować łowić na "prawdziwe" fly fishing zaczynał od tego samego.
Pełny szklak, bambus lub klejonka (z bambusa chyba), szkło aż doszedł do kompozytu grafitowego (czyli
często wrzucone trochę pyłu węglowego w żywicę jako wypełniacz i barwnik). Prawdziwy czysty grafit to
dużo później za w miarę rozsądne pieniądze.

Foty sprzętu o jaki wspominasz masz w linku niżej, w Galerii. Znajdziesz na pewno.

Ta czarna niemiecka muchówka to co to było? Pełna była Gremina ale nie pamiętam czy czarna. Czarne
(jak na fotkach) to chyba były z Czechosłowacji. Ale to pełny pręt szklany. Chyba że o jakiejś "rurce"
piszesz.

 
  Odp: Wybrane aspekty ekonomiczne, społeczne-dorzecze Sanu [0] 22.02 19:47
 
"Do wszystkiego trzeba było dochodzić samodzielnie, zarówno sprzętowo (łowiłem
wówczas sztywną jak diabli niemiecką, czarna muchówka, później był Pewexowski Conolon za 8$), jak
i
mentalnie - pod kątem iście filozoficznego podejścia do zagadnienia."

_________

Każdy kto chciał w tamtych czasach spróbować łowić na "prawdziwe" fly fishing zaczynał od tego
samego.
Pełny szklak, bambus lub klejonka (z bambusa chyba), szkło aż doszedł do kompozytu grafitowego
(czyli
często wrzucone trochę pyłu węglowego w żywicę jako wypełniacz i barwnik). Prawdziwy czysty grafit
to
dużo później za w miarę rozsądne pieniądze.

Foty sprzętu o jaki wspominasz masz w linku niżej, w Galerii. Znajdziesz na pewno.

Ta czarna niemiecka muchówka to co to było? Pełna była Gremina ale nie pamiętam czy czarna.
Czarne
(jak na fotkach) to chyba były z Czechosłowacji. Ale to pełny pręt szklany. Chyba że o jakiejś "rurce"
piszesz.

Tak,pusta Germina, kolega miał czeską Sonkę - lepiej pracowała, aniżeli ta z NRD. Miałem ją krótko,
"poszła" końcówka na zaczepie w silnym nurcie w Witryłowie, i nie było sensu podobnej kupować. Te
kołowrotki BEMY jeszcze mam, nie sprawdziły się, żyłka wchodziła pomiędzy szpulę na okrągło,
Hamulec tez słaby był - musiałem cały czas zmieniać podkładki...W Pewexie była dostępna jeszcze
ABU Garcia, 2,75m (za 40$) z pełnego grafitu, lżejsza od Conolona, ale sztywniejsza. Byłem bardzo
zadowolony z Conolona (miałem ich 2) w szczególności jeśli chodzi o lipienia - przy połowie na
krótkich dystansach. Niestety dosyć szybko wyrabiały się tutaj przelotki , robiły się wżery, które
niszczyły sznur. Natomiast byłem niesamowicie zadowolony z 'kadrówki" jakim był kij Quick Fly AFTM
7, 2,85m,. w szczególności jeśli chodzi o szybkie łowienie na nimfę, lekki, z pełnego grafitu, Należało
uważać, bo szczytówka szybko się łamała, czego doświadczyłem już na zawodach...Jakby nie pomoc
kolegi "po kiju" (załatwił mi nową szczytówkę), to niemiał bym w tym czasie na co łowić...Pozdrawiam.
 
       


Copyright © flyfishing.pl since 1999
FlyFishing.pl is maintained by Taimen.com - international fly-fishing shop and Taimen.pl - Polish fly-fishing shop