f l y f i s h i n g . p l 2026.02.13
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Odp: wywiad z Grzesiem Łoszewskim. Autor: Piotr Chybiło. Czas 2026-02-12 14:25:21.


poprzednia wiadomosc Odp: Zarybienia czy warto i co dają, co lepsze ikra czy selekt. : : nadesłane przez Arkadiusz Mikrut (postów: 1384) dnia 2025-10-14 13:55:10 z *.31.26.115.mobile.internet.t-mobile.pl
  Maćku, bardzo skrupulatnie to policzyłeś.

Ale to wciąż założenia hodowlane a od tego należałoby zupełnie odejść w
przypadku P&L.

Wg mnie 500 szt przeniesionych dzikich ryb z Żylicy do np Leśnianki to o
500 szt zdrowych, zdolnych do przeżycia i może w przyszłości
naturalnego rozrodu ryb zasilających w 100% Sołę.
Strata dla Żylicy żadna bo naturalne tarło uzupełnia to w kolejnym
sezonie.
W porównaniu z obecną ilością na poziomie zero to różnica jest
kosmiczna. Kolejne 500szt wpuszczonych do Soły w np. Rajczy to
znowusz +500szt. dzikich ryb.

W porównaniu z tonami dwulatka co roku sypanymi do Soły z których nie
ma żadnego efektu to te 500 szt to jest i tak przepaść. I co najlepsze. ZA
DARMO!! Odłów i przewóz na takie odległości to koszt pomijalny.

A obwodów uzupełniających jest dużo więcej.

Pozdrawiam


  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: Zarybienia czy warto i co dają, co lepsze ikra czy selekt. [8] 14.10 14:27
 
Ale to tak nie działa, że jak przeniesiesz 500 dzikich ryb do potoku, w którym ich nie ma, to one się
tam „pojawiają” i zrobią populację. Przykład z podwórka: dopływem Brennicy jest Chrobaczy — potok
znam dobrze, mam nad nim domek. Wody niesie sporo, a pstrąga tam praktycznie nie ma; czasem
coś wchodzi z Brennicy, ale tylko na samym dole. Zarybiałem go dwukrotnie. Ryby przezimowały, a
potem z czasem znikały. Do tarła się nie utrzymały. Z drugiej strony są potoki, gdzie „na oko” nic nie
powinno pływać, a pstrąga jest dużo. Dlaczego? Nie wiem.

I jeszcze jedno: nie patrz na to w kategoriach „marnowania się”. W przyrodzie nic się nie marnuje —
osobniki, które „znikają”, są zjadane i spełniają swoją rolę w systemie.

Co do odejścia od systemu hodowli — jak najbardziej się zgadzam, ale to nie jest proste ani
jednowymiarowe. Dla ryb najlepiej byłoby je zostawić w spokoju, tylko że nie o to tu chodzi;
rozmawiamy dlatego, że chciałbyś aby wędkarze mieli co łowić teraz dodatkowo ewentualnie żeby
przyszłe pokolenia też mogły korzystać.

Problemem nie są ryby same w sobie, tylko korzystanie z nich i zapewnienie możliwości korzystania
w przyszłości. Cel niby ten sam (chodzi o ludzi), ale w zależności od podejścia będziemy robić to
inaczej.

I teraz: jeśli masz pustą wodę, bo coś poszło nie tak, to niestety najprostsze, co można zrobić, to
zarybić — z tym że zarybienie powinno być w ostatecznością, a nie jako podstawowy środek. A jeśli
już je robić, to tak, by była szansa na realny efekt. Tu o to chodzi.
Jeśli chcemy jednak, aby zostało coś przyszłym pokoleniom, to przede wszystkim należy zadbać o
środowisko, bo zarybienia z zasady też są ingerencją w nie — i to wcale nie zbawienną.
Przenoszenie ryb problemu nie rozwiązuje, to nic innego jak zarybienie, tylko trochę inne.


Pozdrawiam,
maciej
 
  Odp: Zarybienia czy warto i co dają, co lepsze ikra czy selekt. [0] 14.10 15:00
 
W większości podobnie to widzę.

Co do przenoszenia ryb z obwodów uzupełniających nie ma
stuprocentowej gwarancji powodzenia. Jest za to 100% więcej szans na
utrzymanie się tych ryb. Nie mówię o przemieszczaniu ryb z pomorza czy
innej zlewni. Tu chodzi o pracę na własnym terenie, przez górkę albo dwie.
Rezultaty, mimo ryzyka, będą nieporównywalnie lepsze niż sypanie bez
opamiętania sztucznego materiału.

Zachęcam. Zbadaj to u siebie. Wytypuj odcinek kontrolny nr a Wiśle i
przenieś kilka setek oznakowanych ryb z Brennicy.
Będzie czarno na białym.

Pozdrawiam


 
  Odp: Zarybienia czy warto i co dają, co lepsze ikra czy selekt. [6] 14.10 15:07
 
I jeszcze jedno — to nie jest tak, że zarybienia są zawsze „w celu hodowlanym”.
Zarybienie nie musi mieć celu hodowlanego.

Cel hodowlany jest wtedy, gdy zarybiasz po to, żeby „pozyskać rybę” — złowić, a potem znów zarybić,
bo jej nie ma. To klasyczna hodowla.

Ale zarybienie może mieć cel środowiskowy: zarybiasz po to, żeby odtworzyć populację, która sama się
utrzyma, bez dalszego „dosypywania”. Innymi słowy: zarybiasz po to, żeby już nie musieć zarybiać.
Zarybienie w tym wypadku jest tylko środkiem a nie celem.

Niestety w Polsce zarybienia są celem. I w tym kontekście masz rację

pozdr Maciej
 
  Odp: Zarybienia czy warto i co dają, co lepsze ikra czy selekt. [5] 14.10 15:20
 
Dokładnie tak.

Kuriozum są przepisy. Sam tego doświadczasz bo prowadzisz operatowe
zarybienia mimo, że na Wiśle nie pozyskuje się P&L. W takim przypadku
chodzi o utrzymanie dobrej kondycji obwodu, ewentualne uzupełnianie
strat po ichtiofagach czy wyjątkowych sytuacjach pogodowych.

Zabawa w gospodarowanie w takim przypadku polegające na tym co
opisuję mogłaby dać wiele satysfakcji i bezcennych doświadczeń.
Wiem, że jesteś pasjonatem i robisz to dla satysfakcji więc może
wartałoby takie pionierskie działania z WP negocjować. Masz argumenty.
Dewastują ci obwód.
Mam nadzieję, że w przyszłości stanie się to normą.

Powodzenia

 
  Odp: Zarybienia czy warto i co dają, co lepsze ikra czy selekt. [4] 15.10 11:00
 
Źle to odbierasz, nie robię niczego czego bym nie chciał.

Operat co do zasady sam sporządzam (tak mówi rozporządzenie) – więc robię to, co w nim
świadomie wpisałem, a nie „wbrew sobie”. Tu masz takie ogólne założenia "operatowe", co do
gatunków i dlaczego:
Pstrąg: moje obecne zarybienia nie mają już na celu odtworzenia populacji; są inne powody, dla
których je ciągle prowadzę i to świadomy wybór. Częściowo powody które podałeś.
Lipień: był tu historycznie (XIX w.), więc to próba restytucji; na razie wychodzi – ryby się trą. Co
będzie dalej, zobaczymy; jeśli nie wyjdzie, przestanę zarybiać. Więc znowu świadomy wybór.
Dodatkowo:
Brzana: restytucja po wymarciu w latach 80. Znowu cel wiec środowiskowy.
Świnka: zarybienia po dewastacji stanowisk 2013–2014 przez Wody Polski, ale wygaszam, bo jej jest
już dużo. Mam zamiar jeszcze spróbować z miętusem, który zniknął z obwodu gdzieś koło 2008 r, ale
nie udało mi się zakupić z tego źródła z którego bym chciał go kupić, jak kupię to zarybię.

Mówiąc prościej: nie robię niczego, do czego nie mam przekonania — działam zgodnie z tym, co sam
uważam za sensowne. Wydaje mi się, że robię coś fajnego, przynajmniej z mojej perspektywy.
Gdybym miał robić coś tylko po to, żeby spełnić cudze oczekiwania (przepisy) i na tym zarobić,
dawno bym to rzucił. Po prostu w tym na taką skalę nie ma pieniędzy, za to użerania jest mnóstwo.

Negocjować „pionierskie działania” z WP w sprawie zarybień? Nie widzę sensu ani powodu. Nawet
bym nie chciał. Na gospodarce rybackiej się nie znają, a operat i tak jest mój, jak go przygotowałem
tak też go realizuję. Z WP mogę co najwyżej negocjować inne postanowienia wynikające z ustaw i
umowy – i to właśnie robię, niestety w sądzie, bo „po dobroci” nie idzie.
Pozdrawiam,
Maciej
 
  Odp: Zarybienia czy warto i co dają, co lepsze ikra czy selekt. [1] 15.10 11:44
 
Małe sprostowanie: jeśli chodzi o rozmowy z Wodami Polskimi, to widzę pole do negocjacji — nie w
sensie „czy mogę mi coś zmniejszyć”, tylko ile powinni mi dołożyć za prowadzenie robót w korycie
wbrew zasadom, na jakich mogą je prowadzić, a więc z tytułu wyrównania strat za szkody rybackie. W
tym kontekście moje negocjacje i „pionierskie działania” są nie tylko możliwe, ale i prawdopodobne.

Pozdraiwam
Maciej
 
  Odp: Zarybienia czy warto i co dają, co lepsze ikra czy selekt. [0] 21.10 20:46
 
Odpowiedzialne zadanie. Wszystkie te działania, przy zachowaniu odpowiednich proporcji, muszą zmieścić się w ściśle określonych ramach czasowych. https://www.alevibox.fr/sur-l Warunki do posadowienia ikry w pana wodzie są odpowiednie, a dla lipienia ta technika jest niezbędna. https://www.youtube.com/shorts/WEtMs3I1Nhs Że Wody Polskie to, a tamto! Skąd to wiadomo, skoro nikt nie próbował umieścić takich działań w operacie? Pod koniec ubiegłego roku w dyskusji wędkarzy padło pytanie: "Co zrobić, aby odrodzić populację lipienia? Jak to zrobić? Szybko. Pozdrawiam Janusz
 
  Odp: Zarybienia czy warto i co dają, co lepsze ikra czy selekt. [1] 20.10 10:17
 
Chyba nie do końca jest tak jak piszesz.

Rozumiem zadowolenie z tego, że sam piszesz operat i czapa z głowy i
realizujesz swoje plany i poczucie, że to ty jesteś panem na swoim
terenie. Jednak nie zaprzeczysz, że zasady ustalił kto inny a ty musisz się
im podporządkować. Opiniuje twoje wyliczenia IRŚ pośrednio pieczątką
osoby tam kształconej , więc, chcąc czy nie, niezależnie od poczucia
swobody realizujesz założenia i rozwiązania tej szkoły. A to szkoła
stworzona i zbudowana na potrzebie produkcji żywności, której dorobek
podważają setki badań i opracowań i te przytaczane tu powyżej są w
kontrze do tego co realizujesz.

Idę o zakład, że gdybyś miał realną swobodę działania to wykorzystałbyś
inne, skuteczniejsze sposoby utrzymywania dobrego stanu populacji P&L
u siebie. Dzisiaj nie bierzesz i pod uwagę, bo jesteś skoncentrowany
stricte na tym co zatwierdzi ci w operacie pieczątka IRŚ a oni nie mają
zielonego pojęcia choćby o inkubacji in situ bo nigdy tego nie robili.

Pozdrawiam

 
  Odp: Zarybienia czy warto i co dają, co lepsze ikra czy selekt. [0] 20.10 11:30
 
Jeszcze w uzupełnieniu dla jasności wypowiedzi.

Nie jest moim celem podważanie, negowanie czy dyskredytowanie
dorobku IRŚ. To olbrzymia wiedza i doświadczenie. Niezaprzeczalnie.

Chodzi o to, że ta wiedza jest ukierunkowana na sztuczną hodowlę i w
tym względzie ma doskonałe rezultaty.

Olbrzymim nadużyciem i kluczowym błędem jest przełożenie kalki tych
doświadczeń na naturalne ekosystemy. Pisałem o tym wielokrotnie.
Biotop P&L nigdy nie będzie równoważny ze stawem hodowlanym z
karpiami czy innymi gatunkami.
Naturalne środowisko to miliony powiązań, o których najwyżsi
profesorowie z najlepszych uczelni w dalszym ciągu mają nikłe pojęcie i
choćby w tabelkach wychodził im cud gospodarczy to w przełożeniu na
naturę to będzie wciąż klęska do kwadratu

Majestat natury jest ponad możliwością ludzkiej kompetencji.

Dopóki pieniądz jest na pierwszym miejscu doputy natura jest na prostej
do zagłady.

Ale w ostatecznym rozrachunku planeta się i tak obroni w prosthy sposób,
najprostszy z istniejących. Mechanizm samokontroli unicestwi człowieka
i po temacie. Wróci nie tylko naturalne tarło, wróci rozkwit wszystkiego.


Pozdrawiam
 
       


Copyright © flyfishing.pl since 1999
FlyFishing.pl is maintained by Taimen.com - international fly-fishing shop and Taimen.pl - Polish fly-fishing shop