 |
Odp: Zarybienia czy warto i co dają, co lepsze ikra czy selekt.
: : nadesłane przez
Maciej Wilk (postów: 183) dnia 2025-10-14 15:07:39 z 195.43.143.* |
| |
I jeszcze jedno — to nie jest tak, że zarybienia są zawsze „w celu hodowlanym”.
Zarybienie nie musi mieć celu hodowlanego.
Cel hodowlany jest wtedy, gdy zarybiasz po to, żeby „pozyskać rybę” — złowić, a potem znów zarybić,
bo jej nie ma. To klasyczna hodowla.
Ale zarybienie może mieć cel środowiskowy: zarybiasz po to, żeby odtworzyć populację, która sama się
utrzyma, bez dalszego „dosypywania”. Innymi słowy: zarybiasz po to, żeby już nie musieć zarybiać.
Zarybienie w tym wypadku jest tylko środkiem a nie celem.
Niestety w Polsce zarybienia są celem. I w tym kontekście masz rację
pozdr Maciej
|
| |
[Powrót do
Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem] |
|
|
| |
|
Nadawca
|
Data |
|
Odp: Zarybienia czy warto i co dają, co lepsze ikra czy selekt. [5]
|
|
14.10 15:20 |
| |
|
Dokładnie tak.
Kuriozum są przepisy. Sam tego doświadczasz bo prowadzisz operatowe
zarybienia mimo, że na Wiśle nie pozyskuje się P&L. W takim przypadku
chodzi o utrzymanie dobrej kondycji obwodu, ewentualne uzupełnianie
strat po ichtiofagach czy wyjątkowych sytuacjach pogodowych.
Zabawa w gospodarowanie w takim przypadku polegające na tym co
opisuję mogłaby dać wiele satysfakcji i bezcennych doświadczeń.
Wiem, że jesteś pasjonatem i robisz to dla satysfakcji więc może
wartałoby takie pionierskie działania z WP negocjować. Masz argumenty.
Dewastują ci obwód.
Mam nadzieję, że w przyszłości stanie się to normą.
Powodzenia
|
|
|
|
Odp: Zarybienia czy warto i co dają, co lepsze ikra czy selekt. [4]
|
|
15.10 11:00 |
| |
|
Źle to odbierasz, nie robię niczego czego bym nie chciał.
Operat co do zasady sam sporządzam (tak mówi rozporządzenie) – więc robię to, co w nim
świadomie wpisałem, a nie „wbrew sobie”. Tu masz takie ogólne założenia "operatowe", co do
gatunków i dlaczego:
Pstrąg: moje obecne zarybienia nie mają już na celu odtworzenia populacji; są inne powody, dla
których je ciągle prowadzę i to świadomy wybór. Częściowo powody które podałeś.
Lipień: był tu historycznie (XIX w.), więc to próba restytucji; na razie wychodzi – ryby się trą. Co
będzie dalej, zobaczymy; jeśli nie wyjdzie, przestanę zarybiać. Więc znowu świadomy wybór.
Dodatkowo:
Brzana: restytucja po wymarciu w latach 80. Znowu cel wiec środowiskowy.
Świnka: zarybienia po dewastacji stanowisk 2013–2014 przez Wody Polski, ale wygaszam, bo jej jest
już dużo. Mam zamiar jeszcze spróbować z miętusem, który zniknął z obwodu gdzieś koło 2008 r, ale
nie udało mi się zakupić z tego źródła z którego bym chciał go kupić, jak kupię to zarybię.
Mówiąc prościej: nie robię niczego, do czego nie mam przekonania — działam zgodnie z tym, co sam
uważam za sensowne. Wydaje mi się, że robię coś fajnego, przynajmniej z mojej perspektywy.
Gdybym miał robić coś tylko po to, żeby spełnić cudze oczekiwania (przepisy) i na tym zarobić,
dawno bym to rzucił. Po prostu w tym na taką skalę nie ma pieniędzy, za to użerania jest mnóstwo.
Negocjować „pionierskie działania” z WP w sprawie zarybień? Nie widzę sensu ani powodu. Nawet
bym nie chciał. Na gospodarce rybackiej się nie znają, a operat i tak jest mój, jak go przygotowałem
tak też go realizuję. Z WP mogę co najwyżej negocjować inne postanowienia wynikające z ustaw i
umowy – i to właśnie robię, niestety w sądzie, bo „po dobroci” nie idzie.
Pozdrawiam,
Maciej
|
|
|
|
Odp: Zarybienia czy warto i co dają, co lepsze ikra czy selekt. [1]
|
|
15.10 11:44 |
| |
|
Małe sprostowanie: jeśli chodzi o rozmowy z Wodami Polskimi, to widzę pole do negocjacji — nie w
sensie „czy mogę mi coś zmniejszyć”, tylko ile powinni mi dołożyć za prowadzenie robót w korycie
wbrew zasadom, na jakich mogą je prowadzić, a więc z tytułu wyrównania strat za szkody rybackie. W
tym kontekście moje negocjacje i „pionierskie działania” są nie tylko możliwe, ale i prawdopodobne.
Pozdraiwam
Maciej |
|
|
|
Odp: Zarybienia czy warto i co dają, co lepsze ikra czy selekt. [0]
|
|
21.10 20:46 |
| |
|
Odpowiedzialne zadanie. Wszystkie te działania, przy zachowaniu odpowiednich proporcji, muszą zmieścić się w ściśle określonych ramach czasowych. https://www.alevibox.fr/sur-l Warunki do posadowienia ikry w pana wodzie są odpowiednie, a dla lipienia ta technika jest niezbędna. https://www.youtube.com/shorts/WEtMs3I1Nhs Że Wody Polskie to, a tamto! Skąd to wiadomo, skoro nikt nie próbował umieścić takich działań w operacie? Pod koniec ubiegłego roku w dyskusji wędkarzy padło pytanie: "Co zrobić, aby odrodzić populację lipienia? Jak to zrobić? Szybko. Pozdrawiam Janusz |
|
|
|
Odp: Zarybienia czy warto i co dają, co lepsze ikra czy selekt. [1]
|
|
20.10 10:17 |
| |
|
Chyba nie do końca jest tak jak piszesz.
Rozumiem zadowolenie z tego, że sam piszesz operat i czapa z głowy i
realizujesz swoje plany i poczucie, że to ty jesteś panem na swoim
terenie. Jednak nie zaprzeczysz, że zasady ustalił kto inny a ty musisz się
im podporządkować. Opiniuje twoje wyliczenia IRŚ pośrednio pieczątką
osoby tam kształconej , więc, chcąc czy nie, niezależnie od poczucia
swobody realizujesz założenia i rozwiązania tej szkoły. A to szkoła
stworzona i zbudowana na potrzebie produkcji żywności, której dorobek
podważają setki badań i opracowań i te przytaczane tu powyżej są w
kontrze do tego co realizujesz.
Idę o zakład, że gdybyś miał realną swobodę działania to wykorzystałbyś
inne, skuteczniejsze sposoby utrzymywania dobrego stanu populacji P&L
u siebie. Dzisiaj nie bierzesz i pod uwagę, bo jesteś skoncentrowany
stricte na tym co zatwierdzi ci w operacie pieczątka IRŚ a oni nie mają
zielonego pojęcia choćby o inkubacji in situ bo nigdy tego nie robili.
Pozdrawiam
|
|
|
|
Odp: Zarybienia czy warto i co dają, co lepsze ikra czy selekt. [0]
|
|
20.10 11:30 |
| |
|
Jeszcze w uzupełnieniu dla jasności wypowiedzi.
Nie jest moim celem podważanie, negowanie czy dyskredytowanie
dorobku IRŚ. To olbrzymia wiedza i doświadczenie. Niezaprzeczalnie.
Chodzi o to, że ta wiedza jest ukierunkowana na sztuczną hodowlę i w
tym względzie ma doskonałe rezultaty.
Olbrzymim nadużyciem i kluczowym błędem jest przełożenie kalki tych
doświadczeń na naturalne ekosystemy. Pisałem o tym wielokrotnie.
Biotop P&L nigdy nie będzie równoważny ze stawem hodowlanym z
karpiami czy innymi gatunkami.
Naturalne środowisko to miliony powiązań, o których najwyżsi
profesorowie z najlepszych uczelni w dalszym ciągu mają nikłe pojęcie i
choćby w tabelkach wychodził im cud gospodarczy to w przełożeniu na
naturę to będzie wciąż klęska do kwadratu
Majestat natury jest ponad możliwością ludzkiej kompetencji.
Dopóki pieniądz jest na pierwszym miejscu doputy natura jest na prostej
do zagłady.
Ale w ostatecznym rozrachunku planeta się i tak obroni w prosthy sposób,
najprostszy z istniejących. Mechanizm samokontroli unicestwi człowieka
i po temacie. Wróci nie tylko naturalne tarło, wróci rozkwit wszystkiego.
Pozdrawiam |
|
|
| |
|
|
|