f l y f i s h i n g . p l 2025.12.05
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Odp: Raczej test wstawienia zdjęcia.. Autor: Robert Kostecki. Czas 2025-12-05 18:04:36.


poprzednia wiadomosc Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy : : nadesłane przez Arkadiusz Mikrut (postów: 1370) dnia 2025-11-09 09:55:33 z *.dynamic.gprs.plus.pl
  W nawiązaniu do postu poniżej, o skali C&R proponuję rozmowę na temat,
Jak wygląda realna ochrona przez kłusownictwem w PL.
Opiszę swoje doświadczenia, podam przybliżone statystyki i fakty z mojego otoczenia. Mam tu dosyć sporo do
przekazania. Nie wiem czy tak jest w całym kraju. W okręgu PZW Bielsko wygląda to TRAGICZNIE.

Mam prośbę do ciebie, Maćku. Wiem, że ochrona u ciebie jest bardzo rzetelna, realna i skuteczna. Myślę, że może
stać się punktem odniesienia i dać obraz zakłamania lub nieświadomości tego problemu w skali kraju.
Chciałbym poznać rzeczywisty obraz skali wykroczeń na podstawie twoich i twoich strażników doświadczeń.
Jak to wygląda na Wiśle? Jeżeli znalazłbyś trochę czasu proszę o parę danych statystycznych z ubiegłych lat.


Zestawimy to z danymi dostępnymi z PSR i PZW. To może być cenna wiedza.

Chcemy mieć ryby w wodzie a co z ochroną??

Pozdrawiam

  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [9] 09.11 14:17
 
Na początek opiszę sytuację z dzisiaj.

Potok Żylica, górny bieg, w zasadzie można by kwalifikować jako matecznik. W przepisach użytkownika odcinek
muchowy.

Od 1.09. całkowity zakaz wędkowania. Okres ochronny pstrąga potokowego, tarło w pełni.
Zatrzymanie obywatelskie. Ukrainiec, lowi na spining, zabija każdą rybę. W reklamówce ok 30 ryb w wymiarze od 12
do 23cm. Policja przyjeżdża w miarę szybko w ostatniej chwili kiedy Ukrainiec postanawia, że mu zimno i chce iść do
domu. Zabrany na komisariat. Policjanci za bardzo nie wiedzą co zrobić, proszą o kontakt do komendantów PSR.
Po godzinie widzę Ukraińca wracającego piechotą do domu z komisariatu.
Policja po konsultacji z komendantem wojewódzkim PSR oddała mu wędkę (podobno sam zniszczył) i ukarała go
mandatem.
Zgodnie z art 27 c ust 4 w zw z art 8 pk1 6-8 taki czyn kwalifikuje się jako przestępstwo.
A przestępstwa są podobno ścigane z urzędu. Podobno.

5 lat łażenia wkoło rzeki, narażania się, pilnowania, płoszenia itd, itd. Pojawiły się duże pstragi w dużej ililości.
Cieszyliśmy się bardzo. Ten rok bardzo niepewny. Trochę odpuściłem na rzecz realizowania innej pasji. Nie widujemy
dużych ryb????? Wyjątkowo mało gniazd tarłowych.

W reklamówce Ukraińca ok 30 ryb. Żadna nie większa niż 25cm. Tylko takie pozostały? Przypuszczenia o kilku
osobnikach z Ukrainy niestety zaczynają się potwierdzać

Problem Ukraińców jest bardzo poważny. Policja i PSR nie radzą sobie skutecznie.

W kolejnych wpisach o SSR Bielsko i Żywiec.






 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [1] 09.11 14:21
 
Ok 3 kg pstrągów potokowych złowionych w okresie tarła
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 09.11 14:22
 
Chyba nie da się zdjęcia załączyć.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [1] 09.11 15:37
 
Masz jeszcze jakiś przypadek zaprezentowania oprócz Ukraińca?
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 09.11 17:24
 
Masz jeszcze jakiś przypadek zaprezentowania oprócz Ukraińca?

Przypadek Ukraińca, który jak się okazuje czyścił rzekę od miesięcy "wskoczyl" na gorąco po porannym patrolu.
Bardzo obrazowo pokazuje problem. Będzie jutro skarga do komendanta Policji i PSR też.

Liczę na to, że Maciej ujawni skalę procederów u siebie. Ma profesjonalną ochronę.
Może i Piotr Konieczny się pochwalić, na NS nie liczę bo kto miałby tam odwagę się pochwalić.

Ja działam ostatnio doraźnie i sporadycznie. Miałem okres 2 lat działania bardzo intensywnie w SSR Bielsko i wtedy
70% wszystkich (70% WSZYSTKICH) wniosków całej SSR Bielsko i PSR wychodziło ode mnie. Rozstałem się z SSR w
okolicznościach kontroli zarybień przez PZW. Ale to opiszę później. Chcę przedstawić obraz tej patologii (mam na
myśli okręg Bielsko) w oddzielnym wpisie.

Nie dziękuj za to. Robiłem to dla własnej satysfakcji i żebyś ty też mógł zobaczyć ryby w rzece.

Wiem, że ty nie masz w tym temacie nic konkretnego do powiedzenia i pozostaje ci tylko hejt. Używaj sobie do woli.



 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 09.11 16:49
 
Widzisz, chodzi o solidne ukaranie. Nieważne czy pierwszy raz, czy drugi czy mocna
recydywa. W tym kraju jednak jest o zawsze przebacz, wybacz i -uj wie co.
A karę wystarczy policzyć.
Jedna ryba z jakiej ilości „tarła” musi wyjść aby dorosła do danej długości. Ile może ona
złożyć ikry, dać kolejnych „żyć”, dać „kasy” z zezwoleń na wędkowanie (przykładowo OS
San). W ten sposób można wyliczyć ile taka czy każda inna sztuka wartuje dla użytkownika.
On powinien decydować o tym jaka jest kara.

Zabijesz bobra, kormorana, wydrę czy zwykłego kota (np. samochodem) i szybko dowiesz
się ile kosztuje jego życie. Ale pstrąga ? Kogo to obchodzi. To jest właśnie porażka tego
państwa.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [3] 10.11 11:03
 
Z tego, co opisałeś, Policja w zasadzie nie miała innego wyjścia: skoro sprawca przyjął mandat,
sprawę zakończono na miejscu. Po przyjęciu mandatu co do zasady nie kieruje się już sprawy do
sądu; uchylenie mandatu jest możliwe tylko wyjątkowo (np. gdy czyn w ogóle nie był wykroczeniem).
Nie jest też przesądzone, że w sądzie „dostałby większą grzywnę”. Sąd ma szersze widełki – co do
zasady od 20 do 5000 zł, a przy wykroczeniach z ustawy o rybactwie śródlądowym dolny próg bywa
określony wprost (np. 200 zł przy art. 27b). Z kolei mandat zwykle ma niższe limity (w typowych
sprawach mandatowych do 500 zł lub 1000 zł przy zbiegu), więc sprawa sądowa wcale nie musi
skończyć się surowiej.

Łowienie ryb poniżej wymiaru ochronnego, w okresie ochronnym, albo bez wymaganego zezwolenia
to wykroczenia, a nie przestępstwa – wynika to z art. 8 ustawy (zakazy) w związku z art. 27b
(przepisy karne dotyczące wykroczeń). Nie ma tu zastosowania art. 27 c w związku z art. 8 ust 1 pkt 6-8 który
przywołałeś bo dotyczy czego innego :
6) przez wytwarzanie w wodzie pola elektrycznego charakterystycznego dla prądu zmiennego;
7) środkami trującymi i odurzającymi;
8) narzędziami kaleczącymi, z wyjątkiem sznurów hakowych, pęczków hakowych, haczyka wędki
i harpuna kuszy;


W praktyce jest więc tak, że ile by tych ryb nie nałowił jeśli to robił wędką, mógł co najwyżej
odpowiadać, za wykroczenie. Tak jest dlatego, że w 1989 (data z pamięci) weszła nowelizacja
ustawy, gdzie do ustawy wpisano zapisy w praktyce regulamin PZW. Jest to wadliwa kontraktacja
prawna – ale tak jest i już.

Jest wiec tak, że w ustawie postanowiono, że o tym czy dany czyn jest przestępstwem lub
wykroczeniem decyduje narzędzie, a nie wielkość szkody. Jeśli jest to wędka (określona w rozporządzeniu) wykroczenie -
jeśli żyłka z haczykiem bez kijka - to można formalnie kwalifikować jako przestępstwo.
ale jak z żyłką pójdziesz do sądu wnioskując o ukazanie za przestępstwo -
to sąd prokuratora i policję prawdopodobnie wyśmieje.

To trochę tak jakby za jazdę po pijaki motorem kwalifikować jako wykroczenie a samochodem
przestępstwo. Dlaczego takie idiotyczne regulacje - dłuższa opowieść.

Jak już próbować ukarać wędkarza za przestępstwo to nie z ustawy o rybactwie, bo tu się tego nie
da, ale z k.k. - kradzież ryb, są nawet pojedyncze takie orzeczenia sądów ale to dyskusja na
całkowicie inny temat. Na podstawie ustawy o rybactwie - jest jak jest łowienie ryb bez zezwolenia, w
okresie i wymiarach to wykroczenie. Policja postąpiła zgodnie z obwiązującym prawem.


pozdr Maciej
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [2] 10.11 12:19
 
Wieczorem podeślę linki z podobnych spraw które zakończyły sie deportacja lub, nawiazkami w dużych kwotach.

Nie chciałbym rozdrabniać tematu o ten przypadek. Mówimy raczej o ochronie ogólnie.

Czy ta ochrona jest czy jej nie ma?? To jest sedno tego wątku.

Jak możesz podaj jakieś statystyki z twojego obwodu.


 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [1] 10.11 13:43
 
Wieczorem podeślę linki z podobnych spraw które zakończyły sie deportacja lub, nawiazkami w
dużych kwotach.


Deportacja za wykroczenie? Nie ma takiej sankcji w ustawie o rybactwie śródlądowym ani w prawie
wykroczeń. „Deportacja” (w praktyce: decyzja o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu) to odrębna,
administracyjna procedura z ustawy o cudzoziemcach i jest stosowana z innych przesłanek (np.
nielegalny pobyt, zagrożenie porządku publicznego), a nie „za wykroczenie” samo w sobie.

Co do nawiązki, nawiązka jest to szczególna forma kompensacyjna ustalana w postępowaniu
karnym, która co do zasady ma za zadanie naprawienie szkody/krzywdy. To nie jest kara - karą jest
grzywna lub pozbawienie wolności.

Naprawa szkody, co do zasady, następuje w postępowaniu cywilnym, a nie karnym, więc nic nie stoi
na przeszkodzie, aby PZW wystąpiło o odszkodowanie w postępowaniu cywilnym. Brak orzeczenia
nawiązki, ani jej niepełna wysokość zasądzona w postępowaniu karnym, co do zasady nie zamyka
drogi cywilnej. (W prawie wykroczeń nawiązkę orzeka się tylko, gdy przewiduje to przepis szczególny
– tu właśnie art. 27b; co do zasady roszczenia cywilne można dochodzić niezależnie).

Mówimy raczej o ochronie ogólnie.
Czy ta ochrona jest czy jej nie ma?? To jest sedno tego wątku


Na tak postawione pytanie trudno mi odpowiedzieć w skali kraju. Ochrona to przede wszystkim
realne, codzienne działania w terenie i jest bardzo lokalna – nie wiem, jak i gdzie prowadzi się ją na
innych wodach.

U nas wygląda to tak, że strażnicy średnio pięć razy w tygodniu sprawdzają obwód i w tym czasie
kontrolują średnio 50-80% łowiących. Jak jest gdzie indziej – nie mam pojęcia.

Statystyk „skuteczności” nie prowadzę. Liczba skazań ma dla mnie znaczenie drugorzędne: sama w
sobie mówi tylko tyle, że część spraw trafiła do sądu. Jeśli trafiało by dużo co raczej świadczyłoby o
słabszej prewencji niż byśmy chcieli. Mówiąc inaczej sukcesem dla mnie było by to aby, żadna
sprawa nie trafiała na Policję czy do Sądu. Więc z założenia mamy inne cele . Moim zdaniem
chcesz coś wykazać, czego wykazać się nie da, bo tylko jeśli masz kiepską kontrolę na co dzień
przy nagłej kontroli jesteś w stanie wykazać dużą liczbę spraw na policję. W przypadkach skrajnych
brak ochrony/i dobra ochrona liczba spraw na Policję może być taka sama.

Pozdr Maciej

ps. Mam gdzieś zestawienia z PZW z lat 60 gdzie PZW miało dwa rodzaje strażników etatowych (z
ustawy z 1932r - pracowników) oraz honorowych (w latach 60 w członkowie drużyn wodnych ORMO -
czyli społecznicy z pewnymi uprawnieniami) - Jest tam liczba tych strażników i porównanie sprawa skierowanych do sądu. Jak
znajdę to wystawię, będziesz mógł sobie porównać skuteczność - jaka kiedyś była, na wodach PZW.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 10.11 14:32
 
Wszystko co piszesz od strony prawnej sie zgadza. Wiem o tym. Piszę też żeby otworzyć oczy nieświadomym.
W UR wszystko jest dosyć dokładnie ujęte i większość spraw jest na widelcu. Ten aspekt narzędzi połowiwyvh
decydujący o przestępstwie jest wyjątkowo nieadekwatny.
W Polsce można w okresie tarła wyjałowić matecznik ponosząc koszty jak za przekroczenie prędkości hulajnogą.

Zobaczymy czy okręg bielski PZW wystąpi o nawiązkę w opisanej sprawie?

Ale nie o tym wątek.

Czego chcę dowieść.

Chcę odpowiedzieć na pytanie jak ma się ochrona wód w PL, i jaka jest skala problemu?

W przypadku użytkowników prywatnych zdaję się nie ma wątpliwości.

Co z największym użytkownikiem czyli PZW??

I nie 60 lat wstecz tylko bieżący stan.



 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [2] 09.11 17:47
 
Ja w temacie ochrony jak PSR czy SSR nie robię nic bo nie pracuję w powyższych. Jak wielu, wielu wędkarzy.

Ja odnoszę się do tego co napisałeś i bardzo mnie interesuje poniższe:
" Opiszę swoje doświadczenia, podam przybliżone statystyki i fakty z mojego otoczenia. Mam tu dosyć sporo do
przekazania"

Na razie napisałeś o Ukraińcu. Jak nie było ukraińców przed wojną to na kogo należało zwalić proceder kłusowania?

I co zgłosisz do PSR? Że akurat kiedy gość kłusował to ich tam nie było? I co mają z tym zrobić? Kamerę postawic żeby Cię?nas zadowolić?


Jeszcze Cię nie hejtuję. Tak dla Twojej wiadomości.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [1] 09.11 19:42
 
Wg prof. Rozwadowskiego przed wojną we wschodnich Karpatach też kłusowali Ukraińcy/Rusini/ ale za
namową obywateli Wyznania Mojżeszowego.Teraz widocznie działają samodzielnie.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 09.11 23:45
 
Niekoniecznie, bo mają prezydenta, o ile działa samodzielnie.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [63] 10.11 07:24
 
Do rozpoczęcia tematu skłoniła mnie dyskusja ze strony o Bielsko na FB.
Wędkarze znad Skawy skarżą sie na brak ochrony odcinka Świnna-Witanowice.
Piszą, że od lat nikt nie był kontrolowany, nikt nie widzial kontroli.że rzekach została w większości zjedzona przez
ukrainców i naszych specjalistów. Wzajemne oskarżenia. Grupa lokalnych osób poświęcających swój czas na
ochronę zdaję się popadła w konflikt z okręgiem. Nie pierwsza taka sytuacja.
Co ciekawe pojawia się wpis SSR Wadowice i stwierdzenie, że to, że was nie kontrolujemy nie oznacza, że nas nie ma
nad wodą. Jesteście obserwowani. I seria gróźb w stronę wędkarzy. To jest standard SSR PZW?
Marnie u mnie z czasem w tym tygodniu. Napiszę ogólnie.

Problem SSR O PZW Bielsko jest poważny i od lat bardzo, bardzo zmanipulowany i zakłamany.

Na dzisiaj nie funkcjonuje żadna, podkreślam żadna zirganizowana ochrona wód w okręgu Bielskim PZW.
To efekt zasiedzenia tej formacji przez osoby obrzydliwe w moim odczuciu.
Duraj, Salamon, Hankus i od trzech lat Konieczny.

Pobierane są olbrzymie kwoty na ochronę i przrpadają w okręgowej dziurze.

Większość strażników odeszła, konflikty i jedna wielka rozpierducha. Wody pozostawione samopas!!

Konieczny zapowiadał rozliczenia, zmiany. Dostał się do zarządu okręgu i całe SSR położył na glebę.
Wody P&L są wyrybione, min. przez sutuacje jak wyżej. Opowiadał o SSR Wadowice, dużych pieniądzach tam
pompowanych z okręgu i ani jednym strażniku poza byłym wieloletnim dziadkiem prezesem.
Soła w Kętach zupelnie bezpańska. SSR Żywiec zupełnie przestało działać. Konflikty, strażnicy poobrażani, zero
działań.

To w dużym uproszczeniu. Będę w miarę czasu rozwijał ten temat.

Wybieram się do Starostwa w celu uzyskania wyjaśnień i dam znać jak wygląda na papierze sprawozdań ta ochrona.

Bardzo pomocne byłoby przedstawienie problemu przez Macieja. On ma największą wiedzę w tym aspekcie.
Jestem przekonany, że to co dzieje się u niego jest tak samo na pozostałych wodach, które mimo pobierania opłat są
bezpańskie jak pies z kulawą nogą.

Kogoście wędkarze wybrali do rządzenia tym bajzlem? Komuście pozwolili doprowadzić do upadku to o czym śnicie
po nocach??!! Nie wierzę, że jesteście tak odmóżdżeni, żeby pozwolić na taki marazm.
Nie macie odwagę, żeby pogonić to tałatajstwo?? Nie wierzę!!! Sory. ale krew się gotuje jak się to wszystko do kupy
poskłada!!







 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [62] 10.11 18:19
 
Dla Ciebie ochrona wód to tylko PSR lub SSR. Bierzesz inne czynniki, które mają wpływ na to co się dzieje z wodą?

Dla przykłądu podam CI koszt obsługi w PSR, najprostrzy z możliwych:

Pracownik:
Pensja:
7 147,39 PLN kwota netto
10 000,00 PLN kwota brutto
12 048,00 PLN łączny koszt pracodawcy

Samochód służbowy: koszt leasingu oraz koszt paliwa: w przybliżeniu = 10 tyś. zł brutto

Koszt ubioru na rok: 2000 zł
tel. 100 zł
Inne koszty: 1500 zł( szacunek)

Razem: ok. 286 800 zł

Takich starżników ile potrzeba, żeby kontrolowiali codziennie każdą wodę, w różnych godzinach, miejscach?

Oczywiście zależy to od ilości rzek, jezior.

Można to wyliczyć.
3 pracowników na jedną dobę czyli tryb pracy 3 zmianowy jeśli pracują non stop czyli tu masz koszt 860 tyś zł.
Dla przykładu 7 takich zmian to 860 tyś x 7 czyli 6 mln zł.

Teraz liczba członków PZW, jednego okręgu( wartośc szacunkowa) 10 tyś.
Total składek: 6 mln zł

To teraz powiedz mi, gdzie się nie spina ochrona tego co chciałbyś żeby było? Jeśli możesz, zweryfikuj, podaj swoje dane abyśmy mogli rozmawiać.

W kwestii zachowania kolegów z SSR nie piszę bo są chamskie.

A kwestia ukraińców... zawsze bedzie jakiś wróg, na którego można zwalić zło. Przerabiamy to ostatnio w życiu od kilkunastu lat.

Dawaj swoje wyliczenia.

A ty tylko koszty osobowe....ochrony.


















 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 10.11 18:23
 
Nie dodałem, że koszt PSR jest kosztem Wojewody czyli podatnicy płacą za nasze widzimisię, satysfakcję i rozbuchane ego. Gdyby PZW miał to płacić....Ale gdyby tak odwrócić sytuację i płaci PZW? ile ma wynosić składka?


 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [60] 10.11 20:11
 
Seba. O czym Ty piszesz? PSR to służba państwowa, taka sama jak Policja, finansowana z budżetu publicznego, z
nałożonymi ustawą obowiązkami czyli głównie ochroną ryb, będących składnikiem majątku narodowego, przed
kradzieżą i niszczeniem. Ryby w wodach to w pierwszym rzędzie nie obiekt połowów w wykonaniu wąskiej grupy
nojlepioków a element przyrody podlegający ochronie.
Na taką ochronę w normalnym państwie, nie z kartonu, kasa musi być.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [59] 10.11 20:23
 
No tak. Państwowa.
Wskazałem ile to mniej więcej kosztuje. Dopisałem że koszt po stronie państwa.

Dobro narodowe? Darek. Z naszych składek. Państwo nie dokłada do tego ani grosza poza
PSR.

Zadałem pytanie wskazując jakie są koszty ochrony zwykłego pracownika ile powinno być
tych strażników żeby było dobrze.
Dalej twierdzę, że łowienie i wypuszczanie to zaspokajanie własnego ego, w takim zakresie
jakie jest teraz. Nie musimy tego robić.

Jeśli by Państwo zarybiało z kasy budżetu czyli składek wszystkich obywateli można mówić
o dobru narodowym. A tak, w obecnej sytuacji to ryby państwowe za niepaństwową kasę.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [58] 11.11 05:51
 
Możemy rozmawiać o kilku różnych formach ochrony.

Państwo realizuje ochronę swoich dóbr na różne sposoby. Po pierwsze jest ustawa. Ona nadaje charakter i zakres.
Jest ochrona celowa czyli PSR. Jest ochrona ogólna czyli Policja, jest ochrona "poboczna" Straż Leśna, Straż Miejska,
są też obywatele. Nie ma sensu wyliczać ich kosztów bo są to zadania finansowane z budżetu państwa.
Można się zastanawiać czy wywiązują się należycie z postawionych zadań?
Jakie mają kompetencje i czy je realizują?
Co do PSR. W woj. śląskim strażników jest KILKU na tysiące km rzek, tysiące km2 jezior. To nie może działać
skutecznie. W soboty i niedziele, dni wolne od pracy niech ktoś spróbuje dodzwonić się na podane nry?
Głuchy telefon. Są grupy terenowe i posterunki. Jakoś tam działają. Jak ludzie.Mają sprawy sądowe, patrole,
wszystko naraz na kilka osób. Nie są w stanie być wszędzie, to pewne. Od tego jedt Policja, Straz Miejska, i....

Tu pojawia się temat SSR. To Starosta powołuje straż społeczną, nadaje jej zadania i kontroluje regulamin i efekty. Ma
taki ustawowy obowiązek.

W tym miejscu możemy rozmawiać o kosztach. O ile dla prywatnego użytkownika małego obwodu koszty są
olbrzymie, jak podałeś, i zgadza się muszą je pokryć wpływy z pozwoleń. To mogą być decydujące koszty w
ekonomicznym ujęciu opłacalności utrzymania obwodu. Wystarczy sobie policzyć ile zezwoleń musi sprzedać Maciej,
żeby zwróciły się koszty ochrony czyli ok 0,5 mln rocznie. Gdzie zysk?? W przypadku Wisły ochrona jest rzetelna i
skuteczna, to pewne.

To teraz porozmawiajmy o PZW. Przyjmijmy o Bielsko ok. 8 tysięcy członków. Prezes przechwala się, że wzrosła
liczba bo przytulili (uzupełnili tych co odeszli) ukraińców bez jakiejkolwiek weryfikacji.
Budżet przy rosnących składkach to będzie min. 5mln.
Straż obecnie i od lat nie funkcjonuje w zasadzie wogóle. To co było, opierało się na poświęceniu prywatnym paru
strażników dbających o swoje podwórka. Najczęściej za swoje pieniędze, bez żadnego wsparcia merytorycznego,
szkoleniowego czy jakiegokolwiek. Żadnej ewidencji środków, żadnej rzetelnej oprawy. Składka na ochronę w górę i
miliony zł. gdzieś przepadają?? Kto to przeżera?

A wody pozostawione samopas, no i ten arogancki ton działaczy.

Wskazuję na te aspekty bo uważam, że jesteśmy w tym przypadku podwójnie walcowani. Raz opłaty za coś czego nie
ma, dwa zaniedbanie naszego dziedzictwa i majątku wspólnego. Ktoś zarabia na tym, że my tracimy.










 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [57] 11.11 11:49
 
Możemy rozmawiać o kilku różnych formach ochrony.

Państwo realizuje ochronę swoich dóbr na różne sposoby. Po pierwsze jest ustawa. Ona nadaje
charakter i zakres.
Jest ochrona celowa czyli PSR. Jest ochrona ogólna czyli Policja, jest ochrona "poboczna" Straż
Leśna, Straż Miejska,
są też obywatele. Nie ma sensu wyliczać ich kosztów bo są to zadania finansowane z budżetu
państwa.
Można się zastanawiać czy wywiązują się należycie z postawionych zadań?
Jakie mają kompetencje i czy je realizują?
Co do PSR. W woj. śląskim strażników jest KILKU na tysiące km rzek, tysiące km2 jezior. To nie może
działać
skutecznie. W soboty i niedziele, dni wolne od pracy niech ktoś spróbuje dodzwonić się na podane nry?
Głuchy telefon. Są grupy terenowe i posterunki. Jakoś tam działają. Jak ludzie.Mają sprawy sądowe,
patrole,
wszystko naraz na kilka osób. Nie są w stanie być wszędzie, to pewne. Od tego jedt Policja, Straz
Miejska, i....

Tu pojawia się temat SSR. To Starosta powołuje straż społeczną, nadaje jej zadania i kontroluje
regulamin i efekty. Ma
taki ustawowy obowiązek.

W tym miejscu możemy rozmawiać o kosztach. O ile dla prywatnego użytkownika małego obwodu
koszty są
olbrzymie, jak podałeś, i zgadza się muszą je pokryć wpływy z pozwoleń. To mogą być decydujące
koszty w
ekonomicznym ujęciu opłacalności utrzymania obwodu. Wystarczy sobie policzyć ile zezwoleń musi
sprzedać Maciej,
żeby zwróciły się koszty ochrony czyli ok 0,5 mln rocznie. Gdzie zysk?? W przypadku Wisły ochrona
jest rzetelna i
skuteczna, to pewne.

To teraz porozmawiajmy o PZW. Przyjmijmy o Bielsko ok. 8 tysięcy członków. Prezes przechwala się,
że wzrosła
liczba bo przytulili (uzupełnili tych co odeszli) ukraińców bez jakiejkolwiek weryfikacji.
Budżet przy rosnących składkach to będzie min. 5mln.
Straż obecnie i od lat nie funkcjonuje w zasadzie wogóle. To co było, opierało się na poświęceniu
prywatnym paru
strażników dbających o swoje podwórka. Najczęściej za swoje pieniędze, bez żadnego wsparcia
merytorycznego,
szkoleniowego czy jakiegokolwiek. Żadnej ewidencji środków, żadnej rzetelnej oprawy. Składka na
ochronę w górę i
miliony zł. gdzieś przepadają?? Kto to przeżera?

A wody pozostawione samopas, no i ten arogancki ton działaczy.

Wskazuję na te aspekty bo uważam, że jesteśmy w tym przypadku podwójnie walcowani. Raz opłaty
za coś czego nie
ma, dwa zaniedbanie naszego dziedzictwa i majątku wspólnego. Ktoś zarabia na tym, że my tracimy.


Najpierw wątpliwość: - 5 mln i 8 tys. członków to daje 625 zł na łeb. Raczej nierealne przy dzieleniu się
z kołami, ZG i ulgach. Połowa z tego może i tak ale 5 - wątpię. Nasze składki na ochronę i
zagospodarowanie" z członków okręgu to 1,6 miliona.

Teraz ochrona wód.
Problemem jest rozdwojenie a nawet roztrojenie. PSR, SSR i użytkownik rybacki (wszystko jedno jaki).
Ten ostatni może mieć niewielki wpływ na działania dwóch pierwszych, choć działaniami powinien być
najbardziej zainteresowany bo "to jego dobra chronią". A na ostatniej naradzie PSR w Rzeszowie padło
zdanie że SSR powinna być rozwiązana. Dlaczego? No właśnie !
SSR działa społecznie i chwała im za to. Ale to nie są pracownicy którym można coś kazać.
I tu kłania się rozwiązanie o tworzeniu Straży - jak zwał tak zawał - użytkownika rybackiego. Straży na
zasadzie etatów a nie społecznych działań! Swego czasu przedstawiłem propozycję - obowiązek -
nakładany na użytkownika utrzymania jednego strażnika np. na 500 ha użytkowanej wody.
Niestety nikt nie był zainteresowany zmianami w przepisach dotyczących umów i konkursów na
obwody ani dotyczących etatów dla ochrony wód ani uwzględnieniem w nakładach na zarybienia np.
budowy tarlisk.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [56] 12.11 09:31
 
Cieszę się, że się odezwałeś.

Idealnie byłoby, gdyby to państwo organizowalo ochronę swoich dóbr. Ideałem byłaby liczna, skuteczna,
dofinansowana i doposażona PSR. Jest prawie odwrotnie.

Straż użytkownika ma sens w przypadku takiego, który swoje powodzenie "interesu" warunkuje kondycją wody. Tak
jest na każdej komercji.

Mam bardzo duże obawy co do SSR tworzonej przez PZW.
Z całym szacunkiem do twoich działań i wkładu.
Mamy tu przypadek gdzie użytkownikowi nie zależy na dobrej kondycji dzierżawionych obwodów.

Tak jest ogólnie i proszę, nie bierz tego do siebie. Spójrz krytycznie na swojego chlebodawcę. To co opisuje może nie
dotyczyć twojej osoby a jest powszechne w całym PZW. Wiem, żeś wrażliwy na to bo u ciebie jedt inaczej.

Pamiętam słowa prezesa Gluzy, to nie są nawet nasze ryby, musimy zarybiać i jeszcze każą nam ochraniać.
To śpiewka na zebraniach w kołach. To standardowe podejście. Dotyczy oczywiście dzierżawionych obwodów bo na
łowiskach związkowych mysz się nie prześlizgnie przez zapory.
Tak więc SSR to konflikt interesów dla PZW. Dlatego nie działa. Statystyczny strażników SSR w PZW to figurant do
sprawozdania dla Starosty. Setki osób ma blachy i nigdy nie skontrolowała nikogo, no chyba, że zajął takiemu
miejscówkę na łowisku. Druga sprawa to miliony na ochronę pobierane of wędkarzy.
Ciekawostką jest par 11 statutu i niewydawanie pozwoleń dla karanych z ustawy rybackiej. Każdy taki przypadek to
odpływ składki. Kolejny konflikt interesów. Dlatego SSR w PZW to fikcja.

Dlatego moim zdaniem SSR miałaby sens gdyby była niezależna od użytkownika, organizowana przez Starostę ale
finansowana przez użytkownika. Tylko wtedy realnie byłaby niezależna. A dlaczego nie mogłoby tak być?

Skoro jako użytkownik zarabiasz na sprzedaży zezwoleń to finansuj ochronę zewnętrzną.

Takie rozwiązanie znacznie poprawiłoby jakość i skuteczność SSR.

To Starosta powinien powoływać samodzielnie SSR.





 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 12.11 13:11
 
Idealnie byłoby, gdyby to państwo organizowalo ochronę swoich dóbr. Ideałem byłaby liczna, skuteczna,
dofinansowana i doposażona PSR. Jest prawie odwrotnie.

Jest odwrotnie ponieważ zarybienia idą ze składek wędkarzy więc państwo wychodzi z założenia, " chcecie łowić ryby to sobie je chrońcie".


Straż użytkownika ma sens w przypadku takiego, który swoje powodzenie "interesu" warunkuje kondycją wody. Tak jest na każdej komercji.

Państwo nie widzi w tym żadnego interesu i posiadaniu w dobrej kondycji wód. Po drugie państwo nie jest i nie powinno być komercją.

Mówiąc jednym słowem. Ryby dla państwa to żaden biznes, coś kołoczego można chodzić. Dlaczego? ponieważ nie jest to spółka skarbu państwa, w której moża umieścić swoich na stołkach a które dawałyby realną władzę. Począwszy od zatrudniania po wygrywalność i sponsoring wyborów.

 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [54] 14.11 02:24
 
Idealnie byłoby, gdyby to państwo organizowalo ochronę swoich dóbr. Ideałem byłaby liczna, skuteczna,
dofinansowana i doposażona PSR. Jest prawie odwrotnie.


Było już tak, w przeszłości – był nawet taki przepis:
Mienie ogólnonarodowe: złoża mineralne, wody, lasy państwowe, ..... podlega szczególnej trosce i opiece
państwa oraz wszystkich obywateli.

Potem się to trochę zmieniło i postanowiono, że państwo co do zasady powinno chronić legalne korzystanie z
majątku „ogólnonarodowego”, a nie mienie „ogólnonarodowe” przed jego obywatelami, tak jak wynikało to z
art. 8 Konstytucji Ludu Pracującego Miast i Wsi.

PSR po zmianach ustrojowych nie służy więc do „ochrony wód państwowych” w sensie PRL-owskiego
pilnowania mienia państwowego przed obywatelami, tylko do pilnowania przestrzegania ustawy, czyli przede
wszystkim do ochrony uprawnionych do rybactwa przed naruszeniami przepisów na które są narażeni, w
praktyce chroni się ich uprawnienie do połowu.

Uprawnieni do rybactwa to w olbrzymiej większości użytkownicy stawów, sadzawek i innych zbiorników
wodnych. PSR ma obowiązek chronić ich wszystkich na równych zasadach, bo tak wynika obecnie
obowiązującej Konstytucji. PSR chroni – w praktyce głownie podmioty prywatne. PZW po 1991r też jest
stowarzyszeniem prywatnym.

I to jest zasadnicza różnica wobec dawnego myślenia: przedmiotem ochrony nie jest już „święte mienie
ogólnonarodowe”, tylko porządek prawny i prawa konkretnych użytkowników wód.

Mam bardzo duże obawy co do SSR tworzonej przez PZW. ….Mamy tu przypadek gdzie użytkownikowi nie
zależy na dobrej kondycji dzierżawionych obwodów.


Widzę jednak, że Ty dalej chcesz chronić wody (majątek państwowy) przed ich legalnym użytkownikiem a w
zasadzie użytkownikami bo taka SSR pewnie miał by „dbać” o wszystkich uprawnionych do rybactwa – nawet
wbrew ich woli. De facto piszesz tak:
– jeśli SSR tworzy PZW, to będzie zła i nieskuteczna,
– skuteczna będzie dopiero wtedy, gdy będzie „niezależna” od użytkownika.

Przenosisz własne postrzeganie PZW na grunt szerszy i proponujesz rozwiązania generalne, o których z
historii wiemy, że to nie zadziałają. Ja raczej szukał bym przyczyn średniego funkcjonowania SSR w tym, że
PZW ma ograniczony wpływ na SSR, więc nie może formalnie członków SSR zadarniować. Na marginesie
Starosta też nie może - bo nie ma takich uprawnień od 1999 r.

Dlatego moim zdaniem SSR miałaby sens gdyby była niezależna od użytkownika, organizowana przez
Starostę ale finansowana przez użytkownika. Tylko wtedy realnie byłaby niezależna. A dlaczego nie mogłoby
tak być? Skoro jako użytkownik zarabiasz na sprzedaży zezwoleń to finansuj ochronę zewnętrzną.


Jak chcesz mieć „niezależną” SSR od PZW (czyli od użytkownika), a jednocześnie złożoną z członków PZW,
to jak by nie patrzeć – sam sobie projektujesz powrót do drużyn wodnych ORMO. Dokładnie tak komuniści
„chronili” majątek tzw. społeczny: tworzyli straże niby społeczne, ale realnie podporządkowane aparatowi
państwa i służbom.

Przecież to już było – „straż honorowa” PZW, gdzie sporo działaczy było równocześnie w ORMO. Jako
ormowcy podlegali pod UB/MO, a ich zadaniem było „dbanie” nie tylko o wody PZW („majątek społeczny
dzierżawiony przez organizację Ludu Pracującego Miast i Wsi”), ale też spółdzielni, PGRyb i państwowych
gospodarstw rybackich - stawów. Czyli mieli właśnie tę „dużą niezależność” od PZW, o której piszesz.

Ustawiasz użytkownika w roli podejrzanego, którego trzeba pilnować „zewnętrzną” strażą. Były Prezes PZW
DZ nawet to wpisał taką konstrukcję w ustawę prawo wodne – motyw podejrzewam miał podobny. Zamiast
chronić uprawnionego do rybactwa przed kłusownikiem czy trucicielem, chcesz chronić wody przed ich
legalnymi posiadaczami w tym „przed PZW”, za pomocą „niezależnych” społeczników z uprawnieniami
policyjnymi.

Co do finansowania, to nawet w czasach PRL nie było tak, jak byś chciał – ORMO było finansowane ze
środków MO.
Mówiąc inaczej: jak chcesz tworzyć niezależną od użytkownika SSR, to finansowanie musisz znaleźć gdzie
indziej. To, że PZW pobiera opłaty, ma się mniej więcej tak samo, jak to, że kierowcy jeżdżą po drogach – a
nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje, że będą z tego tytułu utrzymywać „niezależną społeczną policję
drogową.

Powiem tak, jak SSR jest zależna od PZW to czasami to funkcjonuje w PZW. Ma to jakieś uzasadnienie,
użytkownik (tu PZW) jest zainteresowany prowadzeniem kontroli zezwoleń które wydaje – naturalna rzecz,
członkowie PZW są w tej SSR więc wszystko jest jakby w śród swoich – jest to zrozumiałe – mają jasny
wspólny interes. SSR uprawnień specjalnych nie nadaje, ale daje choćby ochronę prawną. Ale jak masz
niezależną straż od użytkowania – to zawsze ci wyjdzie ORMO. Jaki interes ma członek „niezależnej” SSR aby
kontrolować cudze wody - Pana Jana staw czy obwód PZW?

Na koniec mała dygresja. Chyba w 1997 roku, kiedy prezesem PZW był Grabowski, on też marzył o
„niezależnej” SSR z dużymi uprawnieniami (a przypomnę – wtedy SSR wciąż jeszcze formalnie była mocniej
powiązana ze strukturami państwa). Jak miał wysłuchanie w Sejmie, to się skarżył, że jego „świetne pomysły”
zostały wyśmiane na komisjach i że zarzucono mu, iż chce polskie wody chronić przy pomocy ORMO. W
internecie jest sprawozdanie z tego wystąpienia – polecam lekturę.

Pozdr Maciej



 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [53] 14.11 06:58
 
Fajnie to opisałeś. Ciekawy punkt widzenia.

Moim zdaniem może być trochę inaczej.

Sama konstrukcja przepisów dotyczących ochrony wód w UR jest nienajgorsza.
Krytycznie odnoszę się do UR ale w tym względzie nie jest najgorzej.

Jednak widzę to trochę inaczej niż ty.

Jest państwo, są obywatele, jest jakieś dobro narodowe z którego ci obywatele mogą korzystać. Np. Góry, lasy, wody.
Część tych zadobów udostępnia sie obywatelom do użytkowania (zarabiania z ich wykorzystaniem).
Obowiązek ochrony pozostaje jednakowy. Tak jak w przypadku parku narodowego ochrania się przyrodę z zasady a
nie dla interesu.
I tak powinny być ochraniane wszystkie wody. Z zasady.
Myślę, ze państwo tak właśnie podchodzi do ochrony.
Czym innym jest wypaczenie tego przez PZW. Komunistyczny układ, który szczegółowo kiedyś opisałeś.
Tu zostało to tak skonstruowane, aby grupa interesów była chronoona pod pozorem ochrony dóbr ogólnych.
Wiadomo, SSR chroni dzisiaj interes PZW, a nie interes obywateli.
Sprawdza przede wszystkim zezwolenia od użytkownika, a może i powinna kontrolować przestrzeganie przepisów.

Widać wyraźnie ten konflikt interesów w przypadkach kiedy niezależnie ludzie chcą działać w ramach SSR. Tak było w
przypadku SSR Żywiec i jedt w kilku miejscach w Polsce. Wszystkie te przypadki lawinowo powodowały napływ
wniosków o ukaranie do PSR. A w PZW nikomu na tym nie zależy bo to oznacza po pierwsze wydatki na działania po
drugie (teoretycznie) odpływ ukaranych płatników składek [par 11 statutu].
Tak więc ochrona wód w PZW to fikcja.
A swego czasu Rudnik chwalił się, że 40mln. na ochronę przeznacza PZW.
Kolejny patologiczny system przewalania kasy i oszustwo, ludzie myślą, że ochrania się wody, a chroni się kasę PZW.
To patologia PZW.
Dlatego SSR powinna wyjść spod struktur użytkowników. Niech sobie użytkownik kontroluje, czy wędkarz wykupił
zezwolenie, ale Straż ma chronić zasoby i przestrzeganie przepisów.

Na dzisiaj nie ma ochrony wód, jedt ochrona interesu PZW.

Pamiętam sytuację, kiedy przyprowadziłem do prezesa koła Gluzy gliździarza, złapanego na miejscu z zakazem
wędkowania. Wtedy jeszcze myślałem, tak jak większość nieświadomych wędkarzy do dzisiaj. Oczekiwałem, ze
sprawa skończy sie poważnymi konsekwencjami, bo zawsze tak myślałem. A skończyła się na stwierdzeniu.
"Nie możesz tak robić, przyjdż w poniedziałek, wyrobimy ci kartę i wykupisz sobie zezwolenie".
To był szok. I tak jest do dzisiaj. Zero konsekwencji. A takie sprawy ucina się jak najszybciej.

Innym tematem jedt teoretyczne uprawnienie SSR do kontroli zarybień. Wiemy jakie wały kręci się w PZW przy tej
okazji. Tu SSR nie ma nic do powiedzenia. Czy to prawidłowe. Nie, to patologia!!

Dlatego SSR nie powinna być na pasku PZW. Powinna być zupełnie niezależną formacją, podległą PSR i organizowaną
bezpośrednio przez Starostę ale finansowaną przez użytkownika, przynajmniej w jakiejś części, proporcjonalnie do
użytkowanego obszaru.


 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 14.11 07:09
 
I jeszcze w kwestii ZOMO, ORMO i innych wynalazków komuny.

Nie ma co tego podawać jako jakikolwiek przykład, że już było. Wiemy, że to wszystko zostało postawione na głowie.
zmanipulowane i patologicznie skonstruowane w jednym celu. Grabieży wszelkich dóbr i zasobów jakimi państwo
polskie dysponowało.

Dzisiaj rozmawiamy o czymś zupełnie innym. O potrzebie skonstruowania od nowa systemu gospodarowania i
ochraniania zasobów.

To co było należy uznać jednoznacznie za wypaczenie i patologiczny układ inetesów grup uprzywilejowanych.
Trudno w to uwierzyć, że po ponad 30 latach od transformacji ustrojowej mamy jeszcze w naszej przestrzeni
publicznej obszary wypisz, wymaluj przetrwałe z PRL. UR i kwestia użytkowania wód to skansen
postkomunistycznego koszmaru jaki nawiedził nasz kraj.

 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [51] 16.11 01:31
 
„Sama konstrukcja przepisów dotyczących ochrony wód w UR jest nienajgorsza.”

Moim zdaniem właśnie w tym miejscu konstrukcja UR kompletnie leży. Nie chodzi o ideę – chodzi o to, jak to
jest napisane.
Weź chociaż absurd z „wędką określoną przez ministra”. Łowiąc normalnie, legalnym sprzętem, w okresie
ochronnym popełniasz wykroczenie. Ale jak łowisz „bez wędki”, jakimś kawałkiem żyłki na kiju poniżej 20 cm,
to już przeskakujesz poziom wyżej – robi się z tego przestępstwo. Dziecko nad jeziorem z żyłką w reku ma
teoretycznie cięższy zarzut niż dorosły drący szczupaka w tarle.
Podobnie z zakazem posiadania narzędzi. Jak odziedziczy po dziadku sieci, w momencie przyjęcia spadku
popełniasz wykroczenie. Masz oścień? To już nie jest narzędzie, które podpada pod zakaz posiadania, choć
nielegalne przy połowie, ale posiadać je możesz. Jak z tym ościeniem chodzisz po cudzej wodzie, to
udowodnienie czegokolwiek graniczy z cudem – przecież zawsze możesz powiedzieć, że ćwiczysz rzuty.
Państwowy Monitoring Wód. Nie jesteś uprawnionym do rybactwa – ustawa robi z ciebie wykroczeniowca.
Kłusownik z ościeniem może wyjść na czysto, a człowiek ze swym narzędziem pracy zleceniem od Państwa
na badania – pod paragrafem. Taki mamy poziom logiki legislacyjnej.
To tylko przykłady, mi nie bardzo wypada pisanie o błędach legislacyjnych w zakresie „ochrony” codziennej, ale
spytaj kolegów z SSR to pewnie powiedzą Ci więcej.


„Jest państwo, są obywatele, są zasoby narodowe… państwo chroni z zasady… Tu zostało to tak
skonstruowane, aby grupa interesów była chronoona pod pozorem ochrony dóbr ogólnych.”


Tyle że to jest wizja idealna, taka socjalistyczna, a nie to, co wynika z samej ustawy rybackiej. Ustawa rybacka
nie chroni wód jako takich. Wody w Polsce – przynajmniej formalnie – chroni Prawo wodne. I jak ta ochrona
działa, każdy widzi: regulacje rzek, beton, melioracje, wycinki pod „utrzymanie”, wywalone siedliska, ryby
mielone w turbinach. Jeśli to jest ta „ochrona państwa”, to chyba tylko w sensie utrzymania infrastruktury, nie
przyrody.

Ustawa rybacka natomiast chroni przede wszystkim interesy użytkowników wód, czyli „uprawnionych do
rybactwa”. W krótkim i długim okresie. Nie chroni rzek, nie chroni ekosystemu, tylko chroni prawo do
„pobierania pożytków” z ryb.

I to nie jest moja opinia – to literalny sens ustawy. Bo przecież według UR ryby to pożytek, który możesz
pobierać z obwodu. To jest definicja gospodarki rybackiej: pobieranie pożytków. Nie „ochrona przyrody”, tylko
„utrzymanie możliwości pozyskiwania”.

Jeśli ktoś chce rzeczywiście chronić wody, gatunki, siedliska – to musi się odwoływać do zupełnie innych
ustaw: Prawo wodne, o ochronie przyrody, o środowisku, o gatunkach chronionych, o ocenach oddziaływania.
UR niewiele ma z tym wspólnego, bo od samego początku była pisana pod gospodarkę, a nie pod ochronę.
I tu jest cała różnica: Ty opisujesz model, w którym państwo stoi na straży dobra wspólnego. A w praktyce
mamy ustawę, która stoi na straży pożytków z ryb, a nie ryb jako elementu ekosystemu. Tu nie ma filozofii –
taki jest cel ustawy zapisany w jej fundamentach.


Wiadomo, SSR chroni dzisiaj interes PZW, a nie interes obywateli.

SSR została powołana do ochrony interesów uprawnionych do rybactwa, a nie „obywateli” w jakimkolwiek
znaczeniu. To wynika już z samej konstrukcji ustawy: jest uprawniony do rybactwa → on gospodaruje, on
pobiera pożytki, on odpowiada, a SSR ma mu tego pilnować. Proste.

To, że w PRL-u dorabiano do tego propagandę o „dóbr wspólnych”, „zasobach narodowych” i „społecznym
czuwaniu”, to była tylko narracja – taka typowa dekoracja ideologiczna tamtych czasów. W praktyce chodziło
dokładnie o to samo co dziś: o pilnowanie, żeby interes gospodarującego nie był naruszany – wtedy chodziło o
interes gospodarczy jednostek uspołecznionych (państwowych).

I to się nie zmieniło ani po 1989. Po prostu retoryka przestała być socjalistyczna, ale sens został identyczny:
SSR stoi przy uprawnionym, a nie przy społeczeństwie.

Dlatego mówienie, że SSR ma chronić „interes obywateli”, to jest trochę odwrócenie pojęć. Obywatel
obywatelowi nierówny. Wędkarz, który łowi bez zezwolenia „uprawnionego”, jest w świetle tej logiki intruzem, a
nie „korzystającym z dobra wspólnego”. SSR ma go z tego obwodu wygonić nie dlatego, że zagraża naturze,
tylko dlatego, że narusza prawo do pobierania pożytków przez podmiot, który ten obwód „dzierży”.

I w tym miejscu wychodzi cała fikcja myślenia o SSR jako „społecznej ochronie przyrody”. Ona nigdy nie była
od przyrody. Zawsze była od pilnowania interesów tego, kto ma na papierze władzę gospodarowania. (kiedyś
było SOP – ale to straż ochrony przyrody rozwiązano po zmianach ustrojowych)

„Sprawdza przede wszystkim zezwolenia od użytkownika, a może i powinna kontrolować przestrzeganie
przepisów.”


A co innego miałaby sprawdzać, skoro nie ma żadnych realnych uprawnień, żeby wyjść poza weryfikację
papierów? SSR z definicji jest przywiązana do URS, więc jej faktyczna rola sprowadza się do pilnowania, czy
ktoś łowi „zgodnie z zezwoleniem”, czyli de facto: czy płaci temu, komu trzeba, i czy nie narusza interesu
użytkownika w sensie gospodarczym.

O żadnej kontroli „przestrzegania przepisów ochronnych” w sensie przyrodniczym mowy być nie może, bo nie
ma tam ani narzędzi, ani kompetencji, ani nawet podstawy prawnej, żeby wchodzić w kwestie środowiskowe.

Uparcie chcesz „chronić wody przed PZW” czy przed użytkownikami poprzez SSR, ale to po prostu nie ma
prawa zadziałać. SSR nie ma żadnych realnych narzędzi, żadnej siły prawnej wobec samego uprawnionego
do rybactwa. Może co najwyżej wskazać, że jakiś wędkarz łowi niezgodnie z regulaminem użytkownika — czyli
de facto pilnować interesu tego użytkownika.

Natomiast wobec samego posiadacza obwodu? Zero. Uprawniony ma prawo do połowu z art. 4 URŚ, więc
SSR nawet nie ma podstawy prawnej, żeby żądać od niego jakiegokolwiek dokumentu. On nie potrzebuje
„zezwolenia”. To on je wydaje innym.

Dlatego koncepcja „niezależnej SSR” to czysta iluzja. Bo ta „niezależność” kończy się dokładnie w momencie,
kiedy działania strażników zaczynają przeszkadzać uprawnionemu. Jeśli SSR zaczyna „kopać” w kierunku
użytkownika, to nie ma żadnego zaskoczenia, że ten użytkownik zrobi wszystko, żeby ją wyeliminować. A
najprostszy sposób? Skarga do PSR, roszczenie cywilne wobec komendanta SSR czy strażników, w
przypadku PZW wywalić strażników z PZW — zrobić ich „niezależnymi”. System został tak skonstruowany i to
nie kwestia złej woli, tylko konstrukcji prawnej: SSR funkcjonuje w strukturze, która ma chronić użytkownika,
nie kontrolować go.

Innym tematem jedt teoretyczne uprawnienie SSR do kontroli zarybień. Wiemy jakie wały kręci się w PZW
przy tej
okazji. Tu SSR nie ma nic do powiedzenia.


PSR też takich uprawnień nie ma — a co dopiero SSR, która ma nawet węższy katalog kompetencji niż PSR.
Zarybienia to czynność uprawnionego do rybactwa, oraz właściciela wody (stawu czy obwodu) - nie ma
znaczenia. SSR jest „społecznym dodatkiem” z czasów PRL, nie jest natomiast organem kontrolnym – nigdy
też takim nie było. Zatem jeśli masz podejrzenia „wałów” to raczej należy kierować sprawę do prokuratury niż
do PSR czy SSR.

Podsumowując — jeśli chcesz przez SSR walczyć z uprawnionym do rybactwa, szczególnie z takim
instytucjonalnym jak PZW, to po prostu wymyśliłeś sobie złe narzędzie do tej walki.
SSR nie została stworzona do kontrolowania uprawnionego, nie ma do tego kompetencji, nie ma podstaw
prawnych, nie ma niezależności, a jej funkcjonowanie zależy właśnie od tego, z kim próbujesz walczyć.
To tak, jakby próbować naprawić auto młotkiem tapicerskim — niby narzędzie, ale kompletnie nie do tego
zadania.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [8] 16.11 10:15
 
Ciekawy punkt widzenia.

W większości zgadzam się zupełnie. Cieszę się, że to opisałeś. Niech spadnie kolejna kurtyna i jasno zostanie
powiedziane, że dzisiejsza SSR ochrania i teresy PZW.
99,9 % wędkarzy myśli inaczej. To nie wynika z ich naiwności, tylko z oszustwa jakie zostało stosowane przez
PRLowskie władze. Tak zostaliśmy wychowani i uwierzyliśmy w kłamstwa.

Co do UR i uprawnień SSR mam trochę inne zdanie.

Podstawowym jej mankamentem jest sprowadzenie wód otwartych, ekosystemów z tysiącami zależności
biotopowych do roli stawu hodowlanego z karpiami. Wapnujesz na wiosnę, sypiesz kroczka, sypiesz kukurydzę,
paszę i co tam masz. Przed świętami odławiasz i sprzedajesz.
To w naturze nigdy nie zadziała, tylko zniszczy ekosystem.
To zasadniczy bubel jaki daje UR. Zarybienia. I to należałoby wykreślić zupełnie. Tak jak nie zarybiać się dorszem czy
śledziem, czy flondrą mórz i prowadzi się rybactwo wielkoskalowe na zadobavh samoutrzymujących się tak należy
zrezygnować z prowadzenia gospodarki rybackiej na wodach lądowych otwartych opartej o zarybienia jak karpiem
stawu. Idealnie byłoby przekierować ten potencjał na turystykę i wędkarstwo amatorskie.

W kwestii ochrony. Wiadomo, że jest część zapisów kuriozalnych. Celowo lub jeszcze bardziej celowo. Choćby ten
dot. narzędzi połowiwych. Absurd
Jest jednak cały katalog przepisów ochronnych, gatunków zupełnie chronionych w całości, gatunków inwazyjnych, są
okresy i wymiary ochronne. To wszystko wpływa na ochronę gatunków pozagospodarczych.
Jest też w miarę precyzyjny katalog przewinień i sankcji. Niewielki tuning mógłby doprecyzować te zagadnienia.
Niewielki.

Co do SSR i PSR i ich uprawnień w stosunku do użytkownika. Mają takie same jak do pozostałych korzystających.
Nigdzie UR nie zwalnia użytkownika z przestrzegania przepisów, co więcej reguluje te przepisy i daje uprawnienia PSR
do kontroli ich przestrzegania. Spróbuj, jako użytkownik wprowadzić gatunek obcy, lub odławiać prądem bez
dezyderaty. Przekonasz się jakie ma uprawnienia PSR a co za tym idzie SSR powołana do pomocy PSR w kontroli.
Jako użytkownik jesteś normalnym obiektem kontroli w świetle UR.

Błąd UR polega na zapasie powoływania SSR "na wniosek" użytkownika. To clue problemu.
Taka SSR będzie zawsze na pasku użytkownika.

SSR niezależna, może działać z zupełnie inną intencją. Ochrony wód, ich zasobów, w całym spektrum. Od UOŚ, przez
UPW i UR, a nawet więcej. Zakres legislacyjny jest olbrzymi. Skoro rybh, żyją w wodzie to Straż ma ochraniać
wszystko co z nią związane.

Na szkoleniach strażników SSR, powtarza się im, że w zasadzie to nie mają żadnych uprawnień. Błąkają się potem
nad wodą i nie zabardzo wiedzą co robić.
Tymczasem o zakresie uprawnień SSR i konsekwencjach przekonało się bardzo dosadnie wielu delikwentów. Tylko w
tych przypadkach trzeba wyłamać się z kleszczy PZW i ich demagogów.

Osobiście mogę to potwierdzić. Zdeterminowany strażnik SSR jest w stanie wykonać lepszą robotę od PSR czy Policji.
Oczywiście bez tych drugich niewiele zdziała ale nie został powołany do karania, tylko do ujawniania. Od karania są
sądy, Policja i PSR. A SSR ma za zadanie ujawnić i doprowadzić przed organ egzekwujący.
I ma do tego szereg uprawnień takich samych jak każdy funkcjonariusz publiczny. Brakuje tylko świadomości tego.
Ale to już robota demagogów PZW i temat na inny wpis.

Miłej niedzieli, wszystkim.

 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [7] 16.11 14:46
 
Panie Arku,
Pan nic nie zrozumiał pomimo, że napisałeś że w większości się zgadzasz z tym co opisał
Maciej( za co bardzo osobiście dziękuję).
Już w drugim czy trzecim zdaniu zanegowałeś wszystko potwierdzając to na końcu Twojego
wywodu.

Dzięki Maciek za bardzo konstruktywne opisanie rzeczywistości.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [6] 16.11 18:57
 
Ja muszę być dla ciebie jakimś niewyobrażalnym konkurentem. Przykro mi, nie mam takich aspiracji.

Dejże chłopie spokój, zajmij się koszykami wędkarskimi i fotkami. Masz tam wielu wielbicieli. Realizuj się w tym w
czym jesteś dobry. Nie wystarczy ci to? Musisz leczyć swoje kompleksy na innych?

Pozwól żyć

Pozdrawiam serdecznie



 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 16.11 19:05
 
Analizujesz mnie jak jakiś psychiczny jack wu! To wygląda na obłąkanie. O ile temu czubkowi płacą za szkalowanie
mnie to ty chyba masz jakiś uraz psychiczny i na mnie go leczysz. Zaczynam się obawiać o ciebie. Albo jesteś
zwykłym hejterem w co wątpię. Robisz fajną robotę w swojej galerii a tu takim szlamem szastasz.

Jak masz coś konkretnego do powiedzenia w sprawie ochrony wód to pisz. Może czegoś się dowiemy. Chętnie
powymieniam zdania z tobą.

Ale, proszę ad meritum, nie ad persona bo to potwornie płytkie.

Pozdrawiam
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [4] 16.11 20:17
 
Nie ma takiej dyscypliny, w której bylibyśmy po dwóch stronach. I raczej nie widzę szans na
to aby się to wydarzyło. Z całym szacunkiem dla Twojej osoby.

Ja na przestrzeni wielu lat, w szczególnie jak zrobiliście wał z kolegami i koleżankami w
Waszym stwowarzyszeniu z kasą od Wód Polskich, braku wypełnionego Statutu i
powieszeniu go na stronie jak zwykły papier w kiblu nie otrzymałem od Ciebie odpowiedzi
na żadne pytanie.
Koledzy, którzy tu piszą, a wielu czyta bez pisania, są zniesmaczeni tym, że w każdej
dyskusji obrażasz innych słowami o komuchach, patologiach w PZW, obrażając dobrych
ludzi, który pracują na rzecz swoich kół i swoich kolegów. Za darmo. Z pasji.

Na koniec wchodzisz w dyskusję z człowiekiem, który czyta doskonale prawo, potrafi je
bardzo dobrze wyłożyć na prosty język co wielokrotnie dał temu przykład w innych
dyskusjach a Ty potem piszesz, że w większości się z tym zgadzasz ale jakby nie patrzeć to
wszystko po to aby komusze PZW miało dobrze.
Zaprzeczasz wszystkiemu do potwierdziłeś i masz czelność pisać, że ja jestem jakiś
psychiczny czy niespełna rozumu.
Człowieku, tylko idiota może powiedzieć drugiemu, że ma rację w dyskusji ale tak w ogole
to pierdolisz.

Odnośnie GM. Ma już prawie 20 lat. Kilka tysięcy zdjęć, setki artykułów, znana jest na całym
świecie.

Mart zadał Ci pytanie odnośnie stwórcy osiągnięć odnośnie zarybiania i Twoich pomysłów w
konkretnych rzekach. Chłop spać nie może się otrząsnąć do tej pory, bo nie otrzymal
odpowiedzi.
Maciej zadał pytanie odnośnie Twoich badań bo on swoje pokazał.

A Ty co pokazałaś na dowód , że masz jakąkolwiek rację? Żaden.

I kto tu jest z defektem umysłowym….
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [3] 16.11 21:08
 
Jednak się nie myliłem, obsesja na moim punkcie.

Krótko, w odpowiedzi na te bzdury powyżej.

Wszystkim urażonym, tym, którzy poświęcili się ciężko pracując dla komuszego PZW bardzo, bardzo współczuję.
Zła wiadomość jest taka, że jesteście zwykłymi frajerami i daliście się nabić w butelkę. Mimo waszego ogromnego
wkładu pozostanie wam tylko ból straconych lat. Żadne tam skowytanie pana SR nie wyniesie was na piedestał.
Taki wasz los. Nie przejmujcie się. Wielu pracujących ciężko dla partii spotkał ten sam los.
Wielu, którzy walczyli z tą patologią nie miało tyle szczęścia co wy a UBekom wrócili emerytury.
Cieszę się, że mogę to napisać. Chooj wam wszystkim w dooope.

Kolega SR zadowolony?!



 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 16.11 21:25
 
Nie bo jesteś zwykłym chamem no ale na to nie ma ratunku. Czas Cię ignorować i traktować
jak powietrze.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [1] 17.11 13:09
 
"W doopę" jak już piszesz po angielsku.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 17.11 14:25
 
Panowie,
po co Wam te dyskusje...
odpuścić najlepiej
ignorować...


"W doopę" jak już piszesz po angielsku.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [41] 17.11 00:10
 
Jest jednak cały katalog przepisów ochronnych, gatunków zupełnie chronionych w całości, gatunków
inwazyjnych, są okresy i wymiary ochronne. To wszystko wpływa na ochronę gatunków pozagospodarczych.



Tu bym trochę ostudził entuzjazm.
Okresy ochronne i wymiary w UR mają przede wszystkim charakter gospodarczy – to nie jest ochrona „dla
ochrony”, tylko po to, żeby ryba zdążyła się raz–dwa razy wytrzeć, urosnąć do „opłacalnego” rozmiaru, a
potem można ją było legalnie złowić i zjeść. To jest myślenie typowo produkcyjne, nie przyrodnicze. Dotyczy to
wszystkich wód a nie tylko wód otwartych.

Gatunki chronione i inwazyjne wcale nie są „wynalazkiem” ustawy rybackiej.
UR w praktyce tylko odsyła do przepisów o ochronie przyrody i gatunkach obcych – ochrona tych gatunków
wynika z:
• ustawy o ochronie przyrody + rozporządzeń o ochronie gatunkowej,
• przepisów o gatunkach obcych i rozporządzeń do nich. (przepisy unijne + rozporządzenie RM
W UR to jest doczepione wtórnie, na zasadzie: „to, co już jest chronione gdzie indziej, też trzeba jakoś
uwzględnić przy rybactwie”. Czyli ta „ochrona gatunków pozagospodarczych” w UR jest bardziej efektem
ubocznym innych ustaw, niż realnie zaprojektowanym systemem ochrony w samej ustawie rybackiej.


Co do SSR i PSR i ich uprawnień w stosunku do użytkownika. Mają takie same jak do pozostałych
korzystających. Nigdzie UR nie zwalnia użytkownika z przestrzegania przepisów, co więcej reguluje te przepisy
i daje uprawnienia PSR do kontroli ich przestrzegania.


To, co piszesz o uprawnieniach PSR i SSR wobec użytkownika, nie jest zgodne z ustawą. W UR wcale nie ma
jednej grupy „korzystających”. Ustawa bardzo wyraźnie rozróżnia uprawnionego do rybactwa, wędkarza,
osobę łowiącą na rzecz uprawnionego, rybaka zawodowego. Każdą z tych grup dotyczą zupełnie inne
obowiązki i inny zakres odpowiedzialności. Wrzucanie uprawnionego do rybactwa do jednego worka z
wędkarzem po prostu nie działa.

PSR nie ma prawa kontrolować prowadzenia gospodarki rybackiej przez uprawnionego. To jest domena
marszałka województwa – wprost z ustawy. Wynika to z art. 27 URŚ, gdzie opisane są wykroczenia
uprawnionego i to marszałek jest stroną takich postępowań. PSR nie ma ani kompetencji do karania
uprawnionego, ani możliwości prowadzenia sprawy o wykroczenie z tego artykułu. Może co najwyżej wysłać
zawiadomienie do marszałka – dokładnie tak samo jak zwykły obywatel. I to wszystko.

Tak samo wygląda kwestia dokumentów. PSR może żądać od wędkarza karty i zezwolenia, a od osoby
łowiącej na rzecz uprawnionego — upoważnienia z art. 5. Natomiast od samego uprawnionego do rybactwa
nie może żądać ani jednego, ani drugiego, ponieważ ustawa w ogóle nie przewiduje, aby uprawniony
wystawiał takie dokumenty sam sobie. Uprawniony nie ma „zezwolenia”, bo on jest tym, kto je wydaje innym.
Nie ma też „upoważnienia z art. 5”, bo upoważnia on, a nie jego. I dlatego PSR nie ma mu czego „sprawdzać”.

Odpowiedzialność karna w UR również jest inna. Wędkarz zatrzymując rybę poniżej wymiar albo w okresie
ochronnym zawsze popełnia wykroczenie. Zawsze. Ryba, którą
zatrzyma poniżej wymiary, nie jest jego własnością – pozyskuje ją nielegalnie. Natomiast osoba łowiąca na
rzecz PZW odpowiada tylko wtedy, gdy jej działanie wykracza poza racjonalną gospodarkę rybacką.

Jeżeli używa narzędzi dozwolonych, łowi zgodnie z zasadami i wykonuje zwykłe odłowy gospodarcze, to
nawet jeśli złowi rybę niemiarową, to ma obowiązek uwolnić ją do tego samego łowiska jeśli jest żywa, te co
się uduszą się może zatrzymać w ramach prowadzenia racjonalnej gospodarki, a złowione ryby które się
zadusiły się siecią są własnością uprawnionego do rybactwa. Jeśli w sieci ryb o wymiarach i okresie znajdują
się mniej niż 5-10% to ustawa przewiduje możliwość takiego przyłowu. Zatem ustawa przewiduje możliwość
złowienia narzędziami rybackimi ryby niemiarowej i w okresie i jej zatrzymanie — bo takie ryby przy połowach
gospodarczych trafiają się z definicji. Ustawa to wie i tego nie penalizuje.

Nawet jeśli uprawniony do rybactwa chce pozyskać tylko ryby o wymiarach i w okresie, to może to robić,
wystarczy że wystąpi do Marszałka, wędkarz nawet jak chce to nie może nawet wystąpić, bo nie posiada
intreresu prawnego aby o takie odstępstwo wystąpić, nawet jeśli posiada interes faktyczny (np. prowadzi
wylęgarnię, czy akwarium). Więc znowu „dyskryminacja”.

Uprawniony do rybactwa odpowiada tylko z art. 27 URŚ, czyli za swoje obowiązki gospodarcze. I znów —
jedynym organem, który może prowadzić takie postępowanie, jest marszałek, nie PSR. Pracownik PZW może
popełnić wykroczenie jako osoba fizyczna, ale PZW jako uprawniony do rybactwa nie jest „sprawcą połowu”,
bo sam nie łowi. W efekcie nawet jeśli złapiesz człowieka z PZW łowiącego niezgodnie z przepisami, to
odpowiada ten człowiek, a nie PZW jako podmiot uprawniony. PZW nie łowi ryb — PZW wydaje zezwolenia i
upoważnienia.

Konstrukcja ustawy jest tu bardzo jednoznaczna: inne zasady obowiązują wędkarza, inne pracownika
łowiącego na rzecz uprawnionego, a jeszcze inne samego uprawnionego. Odpowiedzialność karna też jest
rozdzielona: 27a i 27b dotyczą połowu, a 27 dotyczy prowadzenia gospodarki. I to nie PSR jest od rozliczania
uprawnionego, tylko marszałek.

Spróbuj, jako użytkownik wprowadzić gatunek obcy, lub odławiać prądem bez
dezyderaty. Przekonasz się jakie ma uprawnienia PSR a co za tym idzie SSR powołana do pomocy PSR w
kontroli. Jako użytkownik jesteś normalnym obiektem kontroli w świetle UR.


Jako uprawniony do rybactwa (użytkowanik) mogę odpowiadać tylko z tych przepisów, które w ogóle dotyczą
uprawnionych do rybactwa – czyli w praktyce z art. 27 URŚ. Jeżeli jestem osobą fizyczną, to oczywiście może
się zdarzyć, że odpowiem też za naruszenia „połowowe”, ale wtedy odpowiadam jako konkretny człowiek
(rybak, wędkarz), a nie jako „uprawniony do rybactwa” jako podmiot. Uprawniony w sensie ustawy to funkcja
gospodarcza, a nie magiczna osoba, którą można obciążyć wszystkim. W przypadku PZW jest tylko ta różnica,
że nawet nie jesteś w stanie za wykroczenia rybackie/wędkarskie osób fizycznych obciążyć osoby prawnej.

Spróbuj, jako użytkownik wprowadzić gatunek obcy, lub odławiać prądem bez
dezyderaty. Przekonasz się jakie ma uprawnienia PSR a co za tym idzie SSR powołana do pomocy PSR w
kontroli.


Co do „łowienia prądem bez dezyderaty”: agregat jest normalnym narzędziem połowowym, ujętym w
przepisach wykonawczych, tak jak sieci, wontony czy żaki. Przyjmując twoją logikę, że samo „łowienie prądem
bez dezyderaty” ma być z automatu przestępstwem użytkownika, to konsekwentnie trzeba by uznać, że
łowienie wędką też wymagałoby jakiejś osobnej „dezyderaty”, bo również jest narzędziem służącym do połowu
ryb. Przestępstwo następuje tylko w wypadku jeśli ryby o wymiarach i okresach pozyskam, czyli jeśli są żywe
nie uwolnię do tego samego łowiska, dotyczy to wszystkich narzędzi gospodarczych i wszystkich wód.

I na koniec: nie, uprawniony nie jest „normalnym obiektem kontroli” w tym samym sensie, co wędkarz na
brzegu. Wędkarza PSR może złapać za brak karty, brak zezwolenia, niewymiar, okres, limit – wszystko to jest
wprost w art. 27a i 27b. Uprawnionego (użytkownika) rozlicza się z czegoś zupełnie innego: z gospodarki
rybackiej (art. 27), i to przed marszałkiem, a nie przed PSR. PSR może najwyżej donieść, dokładnie tak jak
każdy obywatel.


SSR niezależna, może działać z zupełnie inną intencją. Ochrony wód, ich zasobów, w całym spektrum. Od
UOŚ, przez UPW i UR, a nawet więcej. Zakres legislacyjny jest olbrzymi. Skoro rybh, żyją w wodzie to Straż
ma ochraniać wszystko co z nią związane.


Osobiście zetknąłem się z dwiema takimi „niezależnymi” strażami.
Pierwszy przypadek widziałem na filmie – to nie były wody PZW, tylko jakiś były PGR rybacki. I co robiła ta
„niezależna” straż? Zamiast walczyć z kłusownictwem, walczyła z pracownikami użytkownika. Nachodzenie
ludzi w pracy, żądanie dokumentów, które ci i tak mieli, sprawdzanie ryb, które mogli legalnie łowić,
kwestionowanie sieci, choć były stawiane zgodnie z ustawą o rybactwie. Zero ochrony wód, za to własna mała
polityka. Celem nie była ochrona, tylko doprowadzenie do odsunięcia tego użytkownika od obwodu. Klasyczna
patologia – grupa osób, najpewniej związanych z PZW, chciała po prostu przejąć obwód.

Druga „niezależna” straż, o której słyszałem, nagle wzięła się za intensywne kontrole na zbiorniku PZW, i to nie
po to, by chronić wodę, tylko żeby maksymalnie utrudnić życie wędkarzom PZW. Znowu – nie ochrona, tylko
prywatny konflikt pomiędzy komendantem SSR a PZW. Niezależność oparta nie na trosce o wodę, tylko na
konflikcie z użytkownikiem.

W obu przypadkach „ochrona wód” była tylko pretekstem. Realnym celem były partykularne interesy
konkretnych osób, rozgrywki personalne i chęć przejęcia wpływów. I to jest moim zdaniem realne ryzyko przy
twojej wizji „niezależnej” SSR – bardzo łatwo zamienić ją w narzędzie czyjejś prywatnej wojny, a wcale nie w
formację, która faktycznie dba o wodę.

Co do twoich postulatów – SSR po prostu nie ma takich uprawnień, i to nie jest przypadek, tylko świadomy
wybór ustawodawcy. To, że ktoś jest „zaangażowany obywatelsko”, nie znaczy, że ma dostać katalog środków
zarezerwowanych dla państwa.

To, o czym piszesz jako o „niezależnej SSR” z szerokimi kompetencjami, to w praktyce jest dokładnie to, czym
było ORMO – prywatne osoby, z prywatnymi konfliktami i sympatiami, wyposażone w quasi-policyjne
narzędzia, ale bez realnej odpowiedzialności jak funkcjonariusz publiczny.

Problem z ORMO był właśnie taki, że ludzie formalnie wciąż byli osobami prywatnymi, ale faktycznie dostali
możliwość wchodzenia w buty państwa. Bardzo szybko okazywało się, że te „uprawnienia” służą nie
„porządkowi publicznemu”, tylko załatwianiu prywatnych porachunków, lokalnych wojenek, interesów
organizacji, do której należeli.

Przy twojej wizji „niezależnej SSR” ryzyko jest identyczne:
masz formację, która nie jest ani PSR, ani Policją, ale chciałaby mieć uprawnienia zbliżone – i jednocześnie
nie ponosi takiej samej odpowiedzialności jak funkcjonariusz publiczny działający w strukturach państwa. To
jest dokładnie przepis na ORMO-bis, tylko w wersji „dla wędkarzy i rybaków”. Ludzie osadzeni w środowisku wędkarskim, zaczynają realizować swoje
prywatne cele za pomocą uprawnień quazi - policyjnych.

Jeśli ktoś chce działać na rzecz ochrony wód, to ma ku temu pełen zestaw narzędzi obywatelskich:
zawiadomienie Policji, PSR, Wód Polskich, marszałka, prokuratury, przepisy o sygnalistach itd. Do tego nie
trzeba tworzyć para-milicji z plakietką „niezależna SSR”. Im więcej „obywatelskiej policji”, tym mniej realnego
państwa prawa.

Popatrz na to od strony zwykłego wędkarza, bo to tu jest klucz.

Każdy, kto łowi na wodach dowolnego uprawnionego do rybactwa – PZW, spółki rybackiej czy prywatnego
użytkownika – świadomie godzi się na kontrolę tego podmiotu. To jest absolutnie naturalne: ten ktoś wydaje ci
zezwolenie, ma obowiązek prowadzenia gospodarki, określa zasady połowu, więc logiczne, że ma prawo
sprawdzić, czy te zasady są przestrzegane.

To jest prosta relacja:
dajesz zgodę na łowienie → godzę się na kontrolę tego, kto tę zgodę wydał.
Problem zaczyna się dokładnie tam, gdzie ty chcesz tę zależność uciąć.
Jeżeli nagle pojawia się jakaś „niezależna SSR”, która nie reprezentuje użytkownika, nie wydaje zezwoleń, nie
prowadzi gospodarki, nie ma żadnej relacji prawnej z wędkarzem… to pojawia się fundamentalne pytanie:
na jakiej podstawie i w czyim imieniu ona w ogóle ma mnie kontrolować?
Bo:
– to nie jest PSR,
– to nie jest Policja,
– to nie jest uprawniony do rybactwa,
– to nie jest nawet ktoś, z kim wędkarz ma jakikolwiek stosunek prawny.

Więc zwykły wędkarz, widząc takiego „niezależnego strażnika”, ma pełne prawo zapytać:
„Kim pan jest, w czyim imieniu działa i dlaczego mam panu pokazywać dokumenty?”

I to nie jest żadna złośliwość ani „kombinowanie” – to jest zwyczajne korzystanie z prawa do niewpuszczania
prywatnej osoby w swoją prywatność.

Jeśli ktoś działa na wodach PZW jako strażnik PZW – wędkarz rozumie relację.
Jeśli działa PSR – też rozumie.
Jeśli Policja – wiadomo.

Ale jeśli działa „niezależna SSR”, której nikt nie zna, nie ma żadnej odpowiedzialności jak funkcjonariusz, nie
jest związana z użytkownikiem, nie prowadzi gospodarki, a mimo to chce kontrolować ludzi nad wodą – to
naturalne pytanie brzmi:

„Po co mnie kontrolujesz, w czyim interesie?”
I to właśnie jest największy problem tej koncepcji.

Pozdrawiam,
Maciej


 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [40] 17.11 14:54
 
Przyjmijmy takie przykłady.
Zezwolenie z PZW, właściciel zezwolenia łamie jego zasady: ilość ryb ponad limit ustalony
przez użytkownika (w tym przypadku PZW), za krótkie/długie, przekroczone limity
dobowe/miesięczne/roczne, zakazy połowu, itp.). Limity zaostrzone przez użytkownika
rybackiego ale nie łamiące „Ustawy Rybackiej”.
Kto, jaka straż ma się wziąć za takiego delikwenta? PSR? SSR? Straż użytkownika
rybackiego? Która straż co może zrobić?
Inna rzecz czy złamanie jakichkolwiek zasad ujętych w zezwoleniu jest już kłusownictwem
(czyli łowieniem bez zezwolenia)?

Czy jest możliwe coś takiego że użytkownik rybacki (PZW) odbiera zezwolenie na skutek
wykroczeń a delikwent wykupuje zezwolenie od jakiś niby Wód Polskich na połów ryb? I nim
się podpiera przy kontrolach.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [5] 17.11 15:52
 
Czy jest możliwe coś takiego że użytkownik rybacki (PZW) odbiera zezwolenie na skutek
wykroczeń a delikwent wykupuje zezwolenie od jakiś niby Wód Polskich na połów ryb? I nim
się podpiera przy kontrolach.


Spróbuj sie podeprzeć paragonem z Biedronki w Lidlu...
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [3] 17.11 16:13
 
Sorry za off topic, chociaż tak do końca to nie jest off. Pytanko. Temu pacanowi z Leska co w kwietniu,
bodajże 2018 lub 2019 zabil glowatkę 114 (dla przypomnienia gatunek z Czerwonej Księgi) pod skala w
Lesku i jeszcze się tym chwalil to PZW w tamtym roku pozbawilo gościa zezwolenia a w następnych
latach odmówilo sprzedaży kolejnych? Jaką motywację do dzialania, często z narażeniem, maja mieć
Strażnicy jak potem tacy kolesie idą do Kola i nikt im nie robi problemów z wykupieniem zezwolenia na
rok kolejny? Jaką korzyść w czlonkowstwa takich typków ma Związek i racjonalna gospodarka?
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [1] 17.11 16:17
 
Przyznaję, że nie wiem co z nim było dalej.
Wiem za to że ma być centralna baza danych z ewidencją osób wykluczonych lub pozbawionych ale czy
wszyscy skarbnicy będą z niej korzystali tego nie wiem.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 18.11 23:59
 
"Wiem za to że ma być centralna baza danych z ewidencją osób wykluczonych lub pozbawionych ale czy
wszyscy skarbnicy będą z niej korzystali tego nie wiem".

________

Ot i rozwiązanie. Wprowadzimy coś co ma przeciwdziałać, chronić ale nie "wiemy czy będą korzystać"! A kto
ma korzystać? Strażnicy będą korzystać i na "kopach w ...ę" wywalać takiego czy innego cwaniaczka z
łowiska? Czy może sprawy będą trafiać tam gdzie powinny jako "recydywa"?
Jak się coś robi (ochrona-wykroczenie-kara) to chyba w jakimś konkretnym celu?
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 19.11 00:02
 
Co do połowu, zezwoleń, ochrony mam pewne pomysły ale muszę je na spokojnie przemyśleć żeby
przedstawić. To co jest teraz, opłata za zezwolenie (na odstrzał), odstrzał, limit, itd to śmiechu warte. Na tak
cenną rybę i tak trudną do utrzymania w łowisku.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 18.11 23:43
 
A są jakieś wody w naszym Okręgu Krosno które są wodami "Wód Polskich" na których łepek wykupujący
opłatę może na nich łowić? Doszły mnie słuchy o takich bzdurach dalatego pytam. Kto jest w stanie
skontrolować pacjenta z takim "zezwoleniem" i je wyśmiać, podważyć i wyciągnąć odpowiednie
konsekwencje? Państwowa Straż Rybacka?
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [33] 17.11 21:26
 
. Limity zaostrzone przez użytkownika
rybackiego ale nie łamiące „Ustawy Rybackiej”.

Jak użytkowanik zaoszczy limity, to idą one z ustawy. Ma delegację ustawową aby to zrobić, a z ustawi idzie że
wędkarz ma obowiązek ich rzestrzegać. Na poziomie ustawy wymiary i limity z rozporządzenia i zezwolenia są
znikome. Z punktu widzenia odpowiedzialności karnej nie ma to większego znaczenia. Różnica polega tylko na
tym, z którego artykułu odpowiadasz – 27a albo 27b. Łowienie wbrez warunkom zezwolenia 27a też jest
sankcjonowane karnie, a wyniarów z rozporządzenia 27b.

W obu przypadkach da się dochodzić i kary, i naprawienia szkody w postępowaniu karnym, albo samej szkody
w cywilnym.


Kto, jaka straż ma się wziąć za takiego delikwenta? PSR? SSR? Straż użytkownika
rybackiego? Która straż co może zrobić?


Największe uprawnienia ma… sam użytkownik rybacki, czyli PZW.
Dlaczego? Bo może dochodzić:

– ukarania sprawcy,
– naprawienia szkody w postępowaniu karnym (nawiązka lub orzeczenie),
– albo samego odszkodowania w cywilnym.

PSR prowadzi wyłącznie postępowanie karne – i to tylko w zakresie czynów z URŚ. Nie załatwi kwestii szkody,
jeśli użytkownikowi zależy tylko na naprsawieniu szkody, a nie na ukaraniu.

SSR – nie prowadzi żadnych spraw. Może zgłosić do PSR i tyle. SSR nie ma ani postępowania, ani
kompetencji procesowych, nie ma podstaw aby dochodzić szkody w postępowaniu karnym, bo nie jest poszkodowanym.

Inna rzecz czy złamanie jakichkolwiek zasad ujętych w zezwoleniu jest już kłusownictwem
(czyli łowieniem bez zezwolenia)?


„Kłusownika” w sensie klasycznym już nie ma.
Historycznie kłusownik nie był „złodziejem ryb”, tylko osobą naruszającą cudze prawo rybołówstwa – prawo do
zawłaszczenia ryb niczyich. Dopóki ryby nie miały właściciela, nie było „kradzieży”, - nie można było je komuś ukraść skoro nie miały właściciela - było tylko naruszenie prawa
połowu.

Po zmianie ustawy rybackiej ryby stały się pożytkami (mają właściciela), więc formalnie mamy do czynienia nie
z „kłusownikiem”, tylko ze złodziejem ryb. Potocznie kłusownik to ten co łowi ryby nielegalnie.

Czy jest możliwe coś takiego że użytkownik rybacki (PZW) odbiera zezwolenie na skutek
wykroczeń a delikwent wykupuje zezwolenie od jakiś niby Wód Polskich na połów ryb? I nim
się podpiera przy kontrolach.


W obwodzie rybackim nie może funkcjonować dwóch uprawnionych do rybactwa. Wprost to jest w ustawie.


każda "druga" osoba lub instytucja, która „wydaje zezwolenia” na wodzie należącej do obwodu, robi to
nielegalnie, bo nie ma do tego umocowania. Praktyka jednak uczy nas, że choć niby niemożliwe, to na Tresnej
był okres, gdy dwa podmioty wydawały zezwolenia. To, że jedne były nielegalne wiadomo było z góry.

Poza obwodem, przynajmiej kiedyś było to możliwe (np. spadek na na kilku braci)

Pozr. Maciej
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [1] 17.11 21:58
 
Bardzo teoretycznie podchodzisz do sprawy.

Praktyka jest taka, że nie mamy na dzisiaj skutecznej ochrony wód.

Zobacz jaka jest skala łamania przepisów i jaka jedt ich egzekwowalność w obecnym systemie.

Sam z doświadczenia mogę powiedzieć, że na oko 80% wędkarzy PZW łamie przepisy. Od drobnych wykroczeń po
grube paragrafy. Wszyscy są z tej samej parafii. Dlaczego tak się dzieje?? Ano, bo łaskawie nam panujący użytkownik
monopolista wychował te pokolenia dzisiejszych wędkarzy dając im z jednej strony wrażenie, że wody są ochraniane
(fikcja, której sam dowiodłeś pisząc, że SSR zostało powołane do ochrony interesów użytkownika a nie do ochrony
wód.), z drugiej pokazując, że są całkowicie bezkarni jeżeli tylko wykupią zezwolenie.
To patologią w czystej postaci

Efekt niezależności pewnej liczby strażników pilnujących SWOJEJ WODY widać było w skali wniosków do PSR w SSR
Żywiec w 2022/2023. Komendant wojewódzki żalił mi się w słowach, panie ile my mamy teraz roboty, ludzie
powariowali, tyle wniosków nigdy nie było. Jezioro Żywieckie miało skuteczną ochronę dopóty Koniec ny nie dostał
się do zarządu okręgu. Dzisiaj po dwóch latach ochrona nie istnieje. Strażnicy odeszli, jest totalne bezprawie. Można
sobie robić co komu się podoba i pies z kulawą nogą się nie przypląta.
To jest efekt działania użytkownika rybackiego, PZW Bielsko.

Nie mów mi o zaangażowaniu społeczeństwa w cokolwiek. Dzisiaj możesz na ulicy zrobić eksperyment i
zasymulować dowolne przestępstwo. Zobaczysz ile osób zareaguje.

Wszystko co opisujesz nie trzyma się kupy poza przytoczonymi paragrafami.

SSR ma wielki sens jeżeli będzie rzetelnie organizowana, zarządzana i selekcjonowana.

Nie może mieć nic wspólnego z PZW bo z wiadomych względów będzie tłumiona wszelką aktywność. To co dzisiaj
oferuje PZW za 40mln rocznie to jedna wielka farsa i nie ma nic wspólnego z tym o czym piszę.

Sprawa jest prosta jak budowa cepa. Ludzie chcący ochraniać wody społecznie powinni mieć taką możliwość bez
zależności od kogokolwiek. Z resztą są już doskonałe przykłady, choćby Strażnicy Rzek w ramach WWF. Młodxi
ludzie, angażują się. szkolą się, działają i interweniują dla dobra natury, nas wszystkich i robią to społecznie.

Trzeba tylko oderwać to od PZW i wszystko zacznie działać jak należy. I nie ma w tym żadnej stronniczości, interesu
ani kombinacji. Jest zwykła dbałość o czyste rybne wody.

Proste i logiczne.

Można wszystko ubrać w prawnicze dywagacje, interesy. To właśnie tak zostało wypaczone i zawłaszczone przez
grupy interesów.



 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 18.11 01:06
 


PZW – jeśli chce, żeby ktoś strzegł ich zezwoleń i ich zasad – powinno samo sobie to zorganizować, ma do
tego uprawnienia z racji posiadania wód. Nie możesz zakładać, że strażnicy WWF, Strażnicy Rzek albo
„niezależna SSR” będą robić robotę, która z definicji należy do uprawnionego do rybactwa. Slyszaeś o jakimś
waścicelu stawu, który marzy o niezależnych strażnikach co mu się po wodzie plączą i ustawjają mu
wędakrzy?

To nie jest rola WWF, ani wolontariuszy, ani żadnej NGO.
To nie jest ich woda, ich zezwolenie ani ich treść regulaminu.
To jest odpowiedzialność użytkownika, a nie „społecznych wybawców”.

Jeśli woda ma być chroniona skutecznie w znaczeniu rybackim, to nie może to być oparte na tym, czy akurat w
danym powiecie jest pięciu zapaleńców i dobry komendant. Tak samo można chronić gniazdo bociana – ale
nie 14 tys. km rzek i jezior.

Chronić wody ma „niezależna SSR” której niczego nie możesz nakazać? Jak chcesz to zrobić? Zapał trwa rok
dwa a potem jest codzienny obowiązek, jak go brak to niezależnie bedziesz siedział w domu. Pieniądze
chcesz dać od użytkowników, „niezależnym społecznikom” - pieniądze wezmą – a co z odpowiedzialnością?
SSR istniej już 50 lat i po 50 latach piszesz że ochrony brak. SSR jest niezależna – nic im nie można nakazać,
myślisz że jak będzie bardziej niezależna to wody będą chronione?

„Niezależna straż”, która wbrew woli uprawnionego do rybactwa zaczyna kontrolować jego wędkarzy, jego
zezwolenia i jego zasady, kuriozum. . „Niezależny strażnik” odbiera komuś wędkę, bo jego zdaniem ktoś
złamał regulamin, który… nie należy nawet do tej straży. Kogo wędkarz ma pozwać NGO? Stowarzyszenie?
Komendanta? Gminę? Skarb Państwa? Zacznij na to patrzeć realnie.


no cuż widzę że nie dojdziemy do porozumienia.


Pozdr Maciej
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [28] 17.11 22:23
 
A kiedy łowienie z przekroczeniem warunków zezwolenia staje się łowieniem bez zezwolenia? To kwestia albo
bardzo prosta, albo bardzo skomplikowana — zależy od konstrukcji samego zezwolenia, uprawnień łowiących -
skąd one płyną, historycznych uwarunkowań prawnych.

U nas w obwodzie wydajemy zezwolenia warunkowe, czyli takie, które obowiązują tylko pod warunkiem
przestrzegania zasad w nich zapisanych. W takim modelu sprawa jest jasna: jeśli ktoś zaczyna łowić z
naruszeniem tych warunków, to w praktyce łowi już bez zezwolenia, bo warunek jego ważności przestaje być
spełniony.

W PZW trudno mi powiedzieć, jak jest teraz, bo po zmianach w ustawie ma to znaczenie drugorzędne. Natomiast
historycznie — zanim wpisano wprost do ustawy obowiązek przestrzegania warunków zezwolenia 27a — sądy
zazwyczaj przyjmowały, że w momencie naruszenia warunków wędkarz tracił ochronę prawną wynikającą z
posiadania zezwolenia. Innymi słowy: od chwili złamania zasad łowił tak, jakby w ogóle nie miał zezwolenia.|

Jesli zaś przyjąć historycznie powiedzmy od końca XIX wieku jak to wyglądało, to wyglądało różnie, ale te różnice
raczej wynikały z tego, że z innego źródła szło uprawnienie, niż sam zakresu zezwolenia.

Pozdr Maciej
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [27] 18.11 05:54
 
Tu nie chodzi o porozumienie tylko o zrozumienie.

Ani wędkarze, ani przepisy, ani rzeki nie są własnością użytkownika.

Usilnie starasz się wykazać, że użytkownik to pan i władca. To pomylenie pojęć.
To, że zostaliśmy przez socjalizm sprowadzeni do bycia wasalem we własnym domu to porażka dziejowa!!

Użytkownik zarabia wykorzystując te aspekty. Ma obowiązek udostępnić wody wędkarzom, ustanowić regulamin z
uwzględnieniem przepisów i zachować dobry stan środowiska z którego czerpie zyski.

To nie jest prywatna własność!!

Państwo ma prawo i obowiązek dbać i pilnować aby wszystko było utrzymane z poszanowaniem wszystkich tych
obszarów.

Realizuje to organizując organy publiczne jak Policja i PSR. One są obligatoryjne i w założeniu niezależne od nikogo
poza prawem!! Teoretycznie, wiadomo, że politycznie bywa różnie, ale trzymajmy się zasad.

Może poprosić obywateli aby sami pomogli dopilnować porządku, wsparli działania powołanych służb.

To bardzo prosta konstrukcja i w sytuacji, kiedy nie zostanie sponiewierana interesami i zakłamaniem osób
starających się na wszelkie sposoby skomplikować to rozwiązanie aby coś urzeźbić to może bardzo skutecznie
działać.

Rozumiem, że takie podejście w naszych realiach 70lat kombinatorstwa, przekręciarstwa i okradania państwa na
wszelkie możliwe sposoby utrwaliło przekonanie, że niemożliwe jest społeczne pilnowanie porządku. Ot tak dla
ogólnego porządku. Zobacz na kraje typu Dania, Szwecja, Norwegia. Tam mentalność statystycznego mieszkańca
jest w zupełnie innym miejscu. Jakiś wspólny mianownik?? Brak wpływu ruskiego mentalnego DNA.

Zaręczam ci, że znajdzie się wielu chętnych do takich skutecznych działań. Ludzie wręcz potrzebują i uwielbiają
utożsamiać się z robieniem czegoś wartościowego, tylko trzeba im dac poczucie, że są ważni, mają sprawczość i są
doceniani za to co robią. Zamiast pokrętnej polityki, interesów w niejasnych zawiłych przepisach i pieniądzach w tle,
jasne, czytelne zasady, cel namacalny i środki do realizacji w celu wyższego celu i dbania o wspólne dobro. Tego
trzeba uczyć nasze dzieci!!!

Tak było przed wojną zanim kacapska zaraza sponiewierała ten naród do spółki z zachodnią zachłannością w
ostatnim dwudziestoleciu.




 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 18.11 08:05
 
Wiadomo, że dzierżawa jest tylko jedną z form własności, ale nadal nie własnością.
Dzierżawca/użytkownik wody musi prowadzić racjonalną gospodarkę rybacką (także: rybacko-wędkarską).

Reguluje to m.in. rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 24 grudnia 2012 r. w sprawie
oceny wypełniania obowiązku prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej (akt wykonawczy
obowiązujący z 2013 roku):
isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20130000103
Ale, jak tak dalej pójdzie, to obowiązujące prawo zaczną zastępować lokalne uchwały, dekrety, protokoły,
itp. miejscowe ustalenia. O tym, już sygnalzowano dwa lata wstecz, że przykład pójdzie od góry. Juz teraz
terminowość obowiązkowej odpowiedzi wynikającej z KPA, zaczyna być po urzędach abstrakcją. Dla
przypomnienia, organizacje społeczne, także podlegają pod KPA.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [25] 18.11 10:50
 
Ani wędkarze, ani przepisy, ani rzeki nie są własnością użytkownika.

Masz rację. Władza użytkownika wynika z prawa do pożytków z rzeczy. Taką samą władzę ma każdy
użytkownik, niezależnie od tego, czy użytkuje staw, obwód czy kawałek gruntu, np. skarbu państwa.

Usilnie starasz się wykazać, że użytkownik to pan i władca.

Ja mam relację z wędkarzami, którzy łowią w obwodzie — normalne, ludzkie relacje: oni łowią, ja
prowadzę obwód; jeśli im się podoba, to wracają, jeśli nie — idą gdzie indziej. Ty natomiast starasz
się wykazać, że możesz wejść w relację pomiędzy wędkarzem a mną i sprawdzać wędkarzom —
wbrew ich i mojej woli — zezwolenia, które ja im wydaję, a oni akceptują. Bo rzekomo masz takie
prawo. Wychodzi na to, że to ty uważasz, że jesteś „właścicielem” wędkarzy i mnie. To ty uważasz, że
masz władzę nad ludźmi — typowy „pan i władca”.

Użytkownik zarabia wykorzystując te aspekty.

Nawet jeśli zarabiam, to nie zarabiam wykorzystując te aspekty, ale dlatego, że czerpię korzyści ze
swojej pracy i z pracy osób, które zatrudniam. Nikt nie ma obowiązku zapisania się do mnie — ani w
sensie faktycznym, ani formalnym.

Ma obowiązek udostępnić wody wędkarzom, ustanowić regulamin z
uwzględnieniem przepisów i zachować dobry stan środowiska z którego czerpie zyski.


Oświeć mnie, skąd ten obowiązek wynika, bo dla mnie byłoby lepiej, aby tak było — przynajmniej
Wody Polskie na wszystkich swoich wodach musiałyby taki regulamin ustanowić i udostępnić je
wędkarzom, nie mówiąc już o innych wodach będących w zasobach państwa.

To nie jest prywatna własność!! Państwo ma prawo i obowiązek dbać i pilnować aby wszystko było
utrzymane z poszanowaniem wszystkich tych obszarów.


Tak jak połowa gruntów i większość wód w Polsce. Państwo ma przede wszystkim obowiązek
zapewnić ochronę przed uzurpatorami, którzy chcą zakłócać spokojne, legalne korzystanie z wód
obywatelom, bo uważają, że stoją ponad państwem i obywatelami, bo „mają takie prawo”.

Realizuje to organizując organy publiczne jak Policja i PSR. One są obligatoryjne i w założeniu
niezależne od nikogo poza prawem!! ... Może poprosić obywateli aby sami pomogli dopilnować
porządku, wsparli działania powołanych służb.


Ty wychodzisz z założenia, że wszyscy wokół są złodziejami i oszustami, których trzeba kontrolować.
Użytkownik to taki podmiot, który — według ciebie — chce właściciela rzeczy okraść razem z
wędkarzami, którzy na tych wodach łowią. Taka zbiorowa kradzież: kradną jedni i drudzy, a ty ich za
pomocą niezależnych społeczników wychowasz i pokażesz jednym i drugim, gdzie ich miejsce.

Czy naprawdę nie rozumiesz, że uprawnienia, których żądasz, jeśli nie realizujesz ich w ramach
stosunku prawnego wędkarz–użytkownik, są zarezerwowane dla państwa? Państwo nie może tych uprawnień nadużywać.
A społecznicy niezależni,
jeśli chcą realizować swoje pasje czy potrzeby, mogą to robić na zasadach ogólnych.

Jaką odpowiedzialność chcesz wziąć na siebie i swoich niezależnych strażników, jeśli przekroczą
uprawnienia? Kto ma za to płacić? Jakie kary dla nich przewidujesz za przekroczenie uprawnień
podczas wykonywania czynności, kiedy będą „pomagać państwu”?
Kto ma chronić legalnie łowiących wędkarzy i posiadaczy wód przed tobą i twoją niezależną strażą?

Mamy inne podejście do tej sprawy, co naturalnie prowadzi do różnych wniosków. Pozwólmy więc,
aby każdy z nas pozostał przy swojej ocenie sytuacji.

Pozdrawiam,
Maciej
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [24] 19.11 05:52
 
Dyskusja mocno się rozjechała, nawet Jacek Wojcieszek, wierny strażnik SSR I najemny hejter oponentów PZW dostał
nocnych polucji i wypisuje poematy na mój temat.

Przyznam, Maciek, że można się pogubić czytając twoją interpretację prawa i tego co się wydarza. Mamy różne
podejście do tych spraw, bo jesteśmy w dwóch różnych punktach odniesienia.

Dla porządku dyskusji.

Wątek zacząłem od postawienia tezy, że nie istnieje żadna realna ochrona wód w Polsce. Mimo prawa dosyć
precyzyjnego brakuje instytucji, a raczej woli w istniejących instytucjach do egzekwowania prawa.
Pojawił się absurd Ukraińca bez poważnych konsekwencji niszczącego kilkuletnią pracę wielu osób.

PZW chwali się, że wydaje kilkadziesiąt milionów na ochronę.

A ta ochrona to fikcja w wydaniu PZW w odniesieniu do kwot jakie są na nią deklarowane. Deklarowane bo nie
realizowane. W paru miejscach w kraju jakąś grupa strażników pilnuje i poświęca się. Mówimy o SSR.

Postawiłem tezę, że tylko SSR oderwana od użytkownika może realnie ochraniać wody. Ta uwiązana na pasku PZW
jest ograniczana w działaniach ochraniając interes PZW a nie interes wędkarzy (tych po jasnej stronie).

Jak rozumiem usiłujesz dowieść, że SSR nie może inaczej funkcjonować, niezależnie od użytkownika. To twój pkt
widzenia i ok. Uważam inaczej i są tego przykłady w PL.

Nie jestem żadnym policjantem. Mieszkam nad wodą i zwyczajnie się nią interesuję, od dziecka spędzałem nad nią
większą część życia. Poświęciłem jej mnóstwo czasu i pieniędzy i szlag mnie trafia, kiedy widzę i mam świadomość
jak jest zaniedbywana. Dlatego reaguję. Zdaję sobie sprawę, że jestem w 0,05 % grupie ludzi, którzy reagują i krytykują
mnie tylko ludzie, którzy nie robią nic albo robią mniej ode mnie. To zasada krytykantów. Ich kompleks i problem.
Życzę zdrowia im. Z tego się trudno wychodzi.

Co do twoich relacji z wędkarzami. Ty organizuhesz jedną z najskuteczniejszych straty w PL a jakbyś o tym zapomniał
piszesz o jakiejś relacji? Prowadzisz normalny biznes i każdy wędkarz jest twoim klientem. Ochraniasz swój biznes
ale przy okazji ochraniasz wspólne wody. Ryby w rzece nie są twoje. Tu trzeba się zgodzić z Gluzą. Wykorzystujesz je
do prowadzenia interesu.

Państwo musi i chce je ochraniać. Jest UR i UOŚ, i inne regulacje.
Ochrona ma podstawy być realizowana w różny sposób.

SSR jest jednym z nich. Jest powołana do pomocy PSR w KONTROLOWANIU PRZESTRZEGANIA PRAWA.

To, że to prawo zostało napisane pod grupy eksploatujące środowisko nie oznacza, że tylko oni są beneficjentami.
To my, obywatele mamy tu pierwszeństwo i tak należy patrzeć na każdą ustawę. Państwo jest dla obywateli a nie grup
interesów. To patologia wypacza sens ustaw a ty starasz się dowieść, że tak jest oj?

Na koniec. Strażnik SSR może skontrolować w restauracji, na straganie dowód pochodzenia ryb wprowadzonych do
obrotu. Jak ma się to do ograniczeń co do zakresu uprawnień o którym wspominasz,
Jednak kompetencje SSR znacznie wykraczają poza zakres użytkownika.

Obecna SSR to wypaczenie i patologia idei ochrony wód. Statystyka i oszustwo jak wiele innych w PZW. Zobacz post
powyżej. Gdzie jest ochrona głowacicy w NS i Krośnie. Ta ochrona na, którą Rudnik wydawał 40mln a teraz pewnie
60mln!!!!

Mam nadzieję, że to się zmieni. Jest wiele osób, byłych zaangażowanych strażników, którzy chętnie wróciliby nad
wodę, gdyby tylko nie PZW. I działaliby nie, jak piszesz w negatywnych słowach pod interes tylko niezależnie dla dobra
wód.

My w SWP tworzymy taką Straż. Fundujemy sprzęt, odzież, know-how i inne niezbędne rzeczy. I dziwię się tobie, bo
też z niej możesz skorzystać. Ochraniamy wody na których ty zarabiasz. Więc robi też dobrą robotę dla ciebie. Ale nie
taki jest jej cel, czego możesz nie rozumieć. Robimy to pro bublico bono. Dla naszych dzieci i wnuków. Ochraniamy
nasze narodowe dziedzictwo z poczuciem, że tak należy robić. Mamy to w genach.

Pozdrawiam.







 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [23] 24.11 00:59
 
Myślę, że źle identyfikujesz źródło potrzeby walki z kłusownictwem, a co za tym idzie – źle chcesz je
„leczyć”. Ty zakładasz, że w imię dobra wspólnego, większej ilości ryb i jakiegoś abstrakcyjnego
interesu społecznego, masz moralny tytuł, żeby kontrolować ludzi nad wodą. A tytuł prawny – jak sam
piszesz – miałoby ci dać państwo. W twojej wizji, gdy już go dostaniesz, będziesz sprawdzał, jak
wędkarze realizują swoje uprawnienia, jednych będziesz eliminował, innych pouczał pozwalając im
dalej łowić, wszystko „pro publico bono”, a skoro robisz to społecznie, dla dobra ogółu, to inni powinni
się cieszyć.


Po pierwsze to tak nie działa, jak piszesz. Po drugie zapewniam cię, że w rzeczywistości tu nie o to
chodzi i po trzecie nie ma się z czego cieszyć.
Tu chodzi o coś zupełnie innego - chodzi o poczucie
sprawiedliwości.
Co do ochrony zasobów, to nie do końca tak jak myślisz.
Nawet gdyby w wodzie nie było ani jednej ryby, wszyscy by o tym wiedzieli, a ktoś
przyszedłby z wędką bez zezwolenia i zaczął moczyć kij – potrzeba eliminacji takiej osoby byłaby
dokładnie taka sama. Jestem, przekonany że dalej uważałbyś że jest coś nie tak w tym że nie goni
kłusowników, choć skłusować za bardzo czego nie ma. Podejrzewam że znalazłbyś inny powód na to,
aby to kwestionować brak ochrony niż ochrona ryb skarbu państwa.

Dlaczego jest tak, że ja mogę kontrolować łowiących i społecznie jest to akceptowane a nawet
oczekiwane, a twoje działania „ochronne” co najwyżej doprowadzą do konfliktu?
Sam sobie na to odpowiedziałeś, pisząc to zdanie:

Prowadzisz normalny biznes i każdy wędkarz jest twoim klientem. Ochraniasz swój biznes.

Kiedyś ktoś napisał, że ludzie dążą do harmonii i postawił znak równości między tą harmonią a
sprawiedliwością. A sprawiedliwość zdefiniował jako robienie swojego i niewchodzenie w zadania
innych.

Skoro więc ten biznes prowadzę, każdy pozwala mi go chronić, bo to jest po prostu sprawiedliwe i tym
samym społecznie akceptowane. Wręcz przeciwnie – gdybym go nie chronił, zaraz byś powiedział, że
coś jest nie tak: że mając biznes, nie wykonuję swojej roli, nie pilnuję swojego, więc może nie
powinienem w ogóle tego biznesu posiadać. I to jest dokładnie ta sama logika, którą stosujesz wobec
PZW.

Twoje założenie, że jeśli prowadzący biznes nie wykonuje swojej roli, to ty możesz wejść częściowo na
jego miejsce – z uprawnieniami zupełnie innego charakteru, z boku – jest błędne – to jest
nieakceptowalne.

Harmonia o której piszę polega na tym, że każda część robi to, do czego została powołana:
uprawniony do rybactwa chroni „swój biznes”, wędkarze łowią ryby, a organy państwa pilnują porządku
– nie majątku, nie ryb i nie zasobów, tylko właśnie porządku.
Niesprawiedliwość pojawia się wtedy, gdy ktoś – choćby nawet w dobrej wierze – wchodzi w cudze
zadanie. To o czym pisze jest uniwersalne dotyczy wszelkiej aktywności. Źródłem tych mądrości które
Ci cytuje jest niejaki Platon z Aten (Platon, „Państwo”, Księga IV, 433a–434c).

Jeśli zaczniesz sprawdzać zezwolenia wędkarzom, którzy uznali, że uzyskanie mojego zezwolenia jest
konieczne, to oni pierwsi będą krzyczeć, że tobie się to nie należy. Bo to nie jest twój biznes i nie twoje
zezwolenie, nie z tobą mają kontrakt — więc dlaczego masz im je sprawdzać, skoro od ciebie się to nie
należy? Oni łowią legalnie, wiec co od nich chcesz. Ja z kolei zacznę cię zwalczać, bo wchodzisz w
rolę, która mi się należy, a ty naruszasz mój kontrakt który z nimi zawarłem, decydując czy mogą dalej
łowić.

Ale kiedy ja sprawdzam zezwolenia, sytuacja wygląda odwrotnie: nagle okazuje się, że chronię nie
tylko swój biznes, ale również kontrakt, który zawarłem z wędkarzami. To jest ta relacja którą ja mam a
ty nie masz. Bo skoro wędkarze uznali, że potrzebują mojego zezwolenia, to równocześnie uznali, że
tym bez zezwolenia się nie należy. I to jest właśnie sprawiedliwe – aby ci bez zezwolenia nie łowili.
Oddaje się każdemu tyle, co mu się należy i nic więcej– suum cuique - bo to sprawiedliwe. To napisał
zaś niejaki Ulipian (Digesta Iustiniani).

Rolą posiadacza rzeczy jest jej pilnowanie, rolą państwa nie jest pilnowanie czyichś spraw, a
zapewnienie porządku, cnotą ludzką jest wola oddania każdemu co mu się należy, ale tylko tyle ile się
należy - nic więcej. To jest ta harmonia. W tym układzie niezależnej straży nic się nie należy
- bo gdyby się należało było by niesprawiedliwe.

Tak jest nie dlatego że ktoś to kiedyś spisał ale dlatego, że tak są poukładane stosunki ludzkie. W
świecie ludzi sprawiedliwość nie polega na tym, że coś jest „dobre” albo „złe” w sensie moralnym czy
gospodarczym tylko na tym, czy ktoś robi to, co do niego należy i czy działa w ramach swojej roli.

Można ścinać głowy będąc katem, bo katu ścinanie głów się „należy” i to jest sprawiedliwe. Jeśli kat
głowy nie zetnie, to właśnie to będzie niesprawiedliwe — bo puszczanie na wolność nie jest rolą kata.

Przenosząc to na to, co piszesz: chcesz kontrolować zezwolenia, bo uważasz, że PZW tego nie robi i
że to jest złe. W porządku — ale wtedy zostań uprawnionym do rybactwa – przejmij wody PZW albo
moje czy wynajmij staw - jesli nie działaj w ramach ich uprawnień i zostań strażnikiem PZW - albo znoś tą niesprawiedliwość.

Chcesz chronić ryby przed łowiącymi – zostań ekologiem i postuluj aby wyrzucić wędkarzy i
uprawnionych do rybactwa z wód aby tych zasobów nie uszczuplali i to będzie sprawiedliwe.

Chcesz narzucać ludziom co mają robić, zostań politykiem i uchwalaj ustawy, wyrzuć mnie czy PZW z
wód, zaostaw samych wędakrzy ale nie dlatego, masz w tym własny interes ale dlatego, że uważasz że to bardziej sprawiedliwe.

Chcesz być strażnikiem z uprawnieniami państwa? Zostań strażnikiem — ale wtedy nie sprawdzaj
ludziom zezwoleń dlatego, że PZW tego nie robi albo dlatego, że „ryb będzie więcej”, tylko strzeż
porządku. Strażnik ma pilnować porządku, a nie robić selekcję pod kątem tego, czy państwu, jemu albo
jego dzieciom się opłaca.

„Niezależnemu strażnikowi” o którym piszesz nie chodzi o porządek, tylko ma w tym własny biznes a
tylko udaje że strzeże porządku i to jest niesprawiedliwe.

Podsumowując, nie kwestionuje twoich potrzeb robienia tego czy tamtego, ale to że chcesz
wykorzystać cudze uprawnienia aby wykorzystać je do swoich celów.

Rób swoje, a nie cudze.

pozdr Maciej


 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [14] 24.11 09:35
 
W pełni zgadzam się z tym co piszesz, z tym, że twoje założenia nie biorą pod uwagę bardzo poważnego problemu.
Wszystko co opisujesz jest teoretyczne. W praktyce drąży to patologia.
Ani państwo, ani użytkownik (PZW) nie wywiązują sie ze swoich zobowiązań. Nie ochraniajà należycie. Tworzą
substytut tego co ty zakładasz za pewnik.

Co do mnie. Nie mam zamiaru kontrolować twoich zezwoleń ani niczuich innych a w szczególności PZW.
Jeżeli natomiast zobaczę kogoś łamiącego przepisy, które akurat bardzo dobrze znam to nie zawaham się
zareagować.

Co do wrzutki z Platona. Nie jesteś właścicielem wód. Prowadzisz biznes wykorzystując wspólne zasoby, również
moje. Jestem obywatelem RP i mam do nich prawa z tytułu konstytucji. Nie bezpośrednie jak ty, ale mogę z nich
korzystać. Tak więc mam prawo czuć się w obowiązku pilnowania ich dobrostanu. Twoje zezwolenia interesują mnie
najmniej, ale jak ktoś w tych wodach kaleczy ryby niezgodnie z obowiązującym prawem to mam już interes. Nie
zgadzam się na to. To samo dotyczy zaniedbań, dewastacji i co tam jeszcze przychodzi ci na myśl.

To może ten interes masz na myśli pisząc, że strażnik ma interes. Mój jest taki właśnie.

I wierz mi, lub nie. Gdyby wszystko było w porządku nie kiwnąłbym palcem. Nie czułbym takiej potrzeby.

Nie przekonasz mnie, że tak jak jest jest ok.

I jeszcze dla zrozumienia. Nie mam żadnych zastrzeżeń do twojej twórczości, działalności na obwodzie.
Brakuje mi paru elementów ale co do zasady stawiam cię za wzór i mogę założyć, że gdyby reszta wód była
prowadzona z takim podejściem byłoby cudownie.

Ale nie jest. Wątek dotyczy pozostałej patologii a w szczególności komuszego PZW.

Poczułeś sie jakoś niepotrzebnie urażony.








 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [13] 24.11 12:55
 
Poczułeś sie jakoś niepotrzebnie urażony.
nie nie poczułem się urażony, nie traktuje tego osobiście, piszę o sobie odniosłeś się do mnie. Więc
trudno mi pisać ogólnie.


Jeżeli natomiast zobaczę kogoś łamiącego przepisy, które akurat bardzo dobrze znam to nie
zawaham się zareagować.....


Jeśli zobaczysz kogoś łamiącego przepisy i Cię to poruszy — masz pełne prawo reagować.
Nie musisz tego uzasadniać żadnym „współwłaścicielstwem” wód, ryb czy czegokolwiek.
Możesz reagować nawet na cudzym stawie. Nie potrzebujesz do tego ani starosty, ani państwowych
uprawnień — masz je z samego faktu bycia obywatelem i z ustaw, które dają każdemu prawo
zawiadomić, zareagować, wezwać służby, zgłosić naruszenie.

tu pełna zgoda.

Nie jesteś właścicielem wód. Prowadzisz biznes wykorzystując wspólne zasoby, również
moje


Ja tego tak nie czuję, że jestem „właścicielem” czy współwłaścicielem wód. I nie widzę, co by to w
ogóle zmieniło, gdybym nim został, w szczególności bo ta „własność” to tylko fikcja zapisana w ustawie. Jak można
być właścicielem wód płynących, skoro one… płyną? To jak zostać właścicielem deszczu, płatków śniegu albo
powietrza. Jeśli czujesz się współwłaścicielem wód czy powietrza to dobrze, ja takich ambicji nie
mam.

Pozdr Maciej

 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [12] 24.11 14:02
 
Ja tego tak nie czuję, że jestem „właścicielem” czy współwłaścicielem wód. I nie widzę, co by to w

ogóle zmieniło, gdybym nim został, w szczególności bo ta „własność” to tylko fikcja zapisana w ustawie. Jak można

być właścicielem wód płynących, skoro one… płyną? To jak zostać właścicielem deszczu, płatków śniegu albo

powietrza. Jeśli czujesz się współwłaścicielem wód czy powietrza to dobrze, ja takich ambicji nie

mam.

Droczysz się. Przecież wiesz, że nie chodzi o wodę, tylko czasowe prawo do użytkowania jej zasobów. Ani grunty,
ani ryby ani woda nie są przedmiotem tej dzierżawy. Jest nią prawo do użytkowania po spełnieniu odpowiednich
zapisów umowy na dzierżawę.

Swoją drogą pokutuje przekonanie w społeczeństwie, że PZW jest właścicielem tej czy innej "wody".
PZW posiada prawa własnościowe do wielu kaczych dołków, większych i mniejszych tam jest wszystko
poukładane.
Wody otwarte tylko i wyłącznie dzierżawi. I tam jest koncentracja 100% patologii.

Nie ma co się rozpisywać.

Dziękuję za dyskusję, znowu udało się rozjaśnić parę tematów.

Pizdrawiam


 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [11] 26.11 09:33
 

Swoją drogą pokutuje przekonanie w społeczeństwie, że PZW jest właścicielem tej czy innej "wody".
PZW posiada prawa własnościowe do wielu kaczych dołków, większych i mniejszych tam jest
wszystko
poukładane.
Wody otwarte tylko i wyłącznie dzierżawi. I tam jest koncentracja 100% patologii.



Większość tych "kaczych dołków" to są "kacze dołki" skarbu państwa, głównie gmin, PZW je tylko
dzierżawi, więc ryby też nie są ich, a są pożytkami wody które może pobrać właściciel wody, a wiec
co do zasady skarb państwa, który im ten kaczy dołek wydzierżawił. Tam też działa prawo wodne i
ustawa o rybactwie śródlądowym. Poza tym, że nie muszą mieć operatu, różnica pomiędzy obwodem
jest niewielka.

Może jest dokładnie na odwrót ludzie myślą, że w kaczych dołkach ryby są PZW, a w obwodzie w
skarbu państwa, a skoro są obywatelami i więc i ich. .

na marginesie, w latach 90 uczestniczyłem przy wycenie Państwowych Zakładów Mięsnych -
zbankrutowały próbowano je sprzedać - 40 % wagowo mięsa wynosili pracownicy, była kontrola,
ludzi przed i po pracy ważono, ale i tak 40% mięsa znikało. Skala więc była olbrzymia to był główny
problem ubytków.

Tak sobie myślę, oni musieli myśleć, tak, skoro zakłady skarbu państwa, a ja jestem obywatelem to to
mięso jest też trochę takie moje.

Zakładów nie sprzedano, ostatecznie padły, ale przez jakiś czas wydzierżawiła je jakaś prywatna
spółka, problem znikającego mięsa zniknął (znacząco został ograniczony). Pewnie ludzie przestali
myśleć, że to mięso jest państwowe, bo wtedy już nie brali by swojego, ale musieli by je ukraść.


Pozdr Maciej
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [10] 26.11 14:51
 
Proceder ten dotyczył głównie zakładów mięsnych i mleczarni. Produkty przerzucano przez płoty
(wówczas nie było monitoringu), gdzie czekali ludzie, którzy następnie rozprowadzali je według
zamówienia, nierzadko po urzędach. Później, z takich "odpasionych" rodzin rekrutowali się też szacowni i
szanowani obywatele. To samo dotyczyło kradzionych ryb ze stawów hodowlanych i wód naturalnych.
Słyszałem i znam tyle przykładów, że nawet teraz ich ujawnienie byłoby niebezpieczne, bo potomkowie
czuwają nad dobrym imieniem przodków. A, my się tu dziwujemy, że nie możemy przywrócić dobrostanu
w wędkarstwie. Oglądnijmy się wokół, i oceńmy krytycznie, z jakim jakościowo garniturem ludzkim, nadal
mamy do czynienia.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 26.11 16:58
 
Na Śląsku i w całym kołchozie sowieckim, w różnych formach funkcjonowało wtedy słowo "spaczyć". Wyniesione
nawet do rangi prestiżu i niemalże bohaterstwa. Kto potrafił "spaczyć", czyli mówiąc wprost "ukraść" z zakładu pracy
ten był bardzo pozytywnie widziany. Złodziejstwo było tolerowane społecznie. I to zostało w genach niestety.
O ile w tamtych czasach, komunistycznej opresji, można było to utożsamiać z walką z reżimem, państwowe
oznaczało niczyje to płacimy dzisiaj bardzo wysoki rachunek za ten mental.
Okradanie państwa lub znieczulenie na jego dewastację jest dalej społecznie uzasadnione. Bsrdzo mało widać
społecznej dbałości o dobro wspólne, ludzie tego nie widzą. Mają w przekonaniach stare wzorce.






 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [8] 27.11 11:58
 

Robert,
Wynoszenie z zakładów pracy w czasach komuny było przyzwoleniem władz na to, że nie
było nic dostępne w sklepach. Czy to nasza narodowa przypadłość? Nie wiem. Dzisiaj
każdy pracownik coś wynosi. Kartke wydrukowaną z drukarki firmowej, paliwo służbowe bo
tylko podjadę po dziecko, choć w umowie ma 600 km prywatnych km a już przekroczył to
wielokrotnie. Więc to kradzież.
Praca nie prze 8 h będąc w biurze czy pracując na home office jest czymś normalnym.
Oczywiście, każdy może powiedzieć no pracodawca nie płaci mi tyle ile powinien. No to
skoro tak uważasz, zmień pracę.
Wynoszenie mięsa było i jest patologią. I dalej jest no np. Personel medyczny wynosi ze
szpitali ok. 20 %leków i środków medycznych do swoich potrzeb prywatnych. Lekarze, bo
nie mogą do swoich gabinetów kupować leków więc kradną z apteczek oddziałowych.

Oczywiście PZW ma w swoim zadaniach ochronę środowiska. Natomiast cały czas dyskusja
idzie w kierunku, o czym pisze Maciek, a czego pewna grupa ludzi nie chce zrozumieć.

Ochrona ryb, do których my przywiązujemy wagę to system składający się z wielu ustaw,
ministerstw, izb handlowych, lobbingu branż a na końcu zrozumienia ludzi, że np.
Betonowanie rzek jest złem. Kto ma im to tłumaczyć? Może burmistrz, wójt ale oni chcą
mieć spokój. Ryby im go nie zapewnią.zapewni im to umocniony brzeg a potem zwiezienie
drzewa do domu z lasu, żeby ogrzać dom. W każdym z tych przypadków każdy z tych
przypadków jest patologią.

Patrząc na 600 tys wędkarzy wszyscy chcą łowić ryby. Po to są wędkarzami. I tylkon1 % z
nich rozmawia intymnie w taki sposób, a promil chce coś zrobić. Porażka jest już na starcie,
cokolwiek byś nie napisał czy zrobił. To system, którego niej nie chce zmienić bo wszystkim
pasuje. Ryba w siatce i na wędce jest ważniejsza niż czyste środowisko i pływające w
wodzie ryby. Choć paradoksalnie one są najważniejsze.
Są przedmiotem a nie podmiotem. Smutne ale prawdziwe. I to o wędkarzach świadczy. Nie
o stanowiących prawo.




Proceder ten dotyczył głównie zakładów mięsnych i mleczarni. Produkty przerzucano
przez płoty
(wówczas nie było monitoringu), gdzie czekali ludzie, którzy następnie rozprowadzali je
według
zamówienia, nierzadko po urzędach. Później, z takich "odpasionych" rodzin rekrutowali się
też szacowni i
szanowani obywatele. To samo dotyczyło kradzionych ryb ze stawów hodowlanych i wód
naturalnych.
Słyszałem i znam tyle przykładów, że nawet teraz ich ujawnienie byłoby niebezpieczne, bo
potomkowie
czuwają nad dobrym imieniem przodków. A, my się tu dziwujemy, że nie możemy przywrócić
dobrostanu
w wędkarstwie. Oglądnijmy się wokół, i oceńmy krytycznie, z jakim jakościowo garniturem
ludzkim, nadal
mamy do czynienia.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [7] 27.11 12:29
 
Wypraszam sobie że każdy kradnie. Mów za siebie.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [6] 27.11 16:50
 
ależ nie czuj się urażony. To zwykła przenośnia. Ale… uderz w stół a norzyce się odezwą.




Wypraszam sobie że każdy kradnie. Mów za siebie.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [5] 27.11 17:03
 
No właśnie się odezwałeś
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [4] 27.11 17:07
 
Odpisałem Ci bo miałeś jakieś wątpliwości czy coś. Ale jak chcesz mogę Ci jakoś bardziej
wyjaśnić. Służę pomocą.



No właśnie się odezwałeś
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [3] 27.11 17:33
 
Tymi norzycami mi wyjaśniłeś. Aż oczy bolą.
A i znajomych masz innych. Moi znajomi w większości nie kradną i nie oszukują. Ja też nie .
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [2] 27.11 17:55
 
No pisze że nie zrozumiałeś. Będziesz się odnosił tylko do tego ze Ty nie kradniesz? Odnieś
się do innych kwestii o który mowa w kwestii ochrony ryb. Masz coś do dodania?
Naprawdę. Jeden pierdoli, że świat PZW to komuchy i ubecja, drugi nie rozumie zwykłej
przenośni. Ma swoje lata i naprawdę w życiu wiele widziałem i nie musisz mnie
przekonywać, że wszyscy działają zgodnie z prawem.

Masz coś o rybach bo jak nie, to proszę, nienpolemizuj więcej. Plissss


Tymi norzycami mi wyjaśniłeś. Aż oczy bolą.
A i znajomych masz innych. Moi znajomi w większości nie kradną i nie oszukują. Ja też nie .
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [1] 27.11 18:36
 
Tak sobie gaworzysz bez sensu o rybach o PZW . I co z tego wynika . No nic zwykłe bicie
piany. I obrażasz ludzi bez żadnego sensu.
Z mojej strony to tyle . Pyskować z Tobą nie będę. Pyskuj sobie z Mikrutem.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 27.11 18:49
 
Nikogo nie obrażam. Po coś się odzywał. Całą atmosferę zepsułeś.
Pa


Tak sobie gaworzysz bez sensu o rybach o PZW . I co z tego wynika . No nic zwykłe
bicie
piany. I obrażasz ludzi bez żadnego sensu.
Z mojej strony to tyle . Pyskować z Tobą nie będę. Pyskuj sobie z Mikrutem.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [7] 24.11 17:42
 
Odnośnie sprawiedliwości. Odczuwam jej brak w sytuacji gdy wybieram się na OS San, bulę stówę dziennie za
możliwość złowienia ryby, która mnie interesuje, raz mi się to lepiej udaje, raz i coraz częściej gorzej a wiem że po
wodzie grasuje bezkarnie kilku typków i łoi na spinning po nocy ryby które mnie interesują. To za co ja do k... nędzy
płacę? Co w tej sytuacji oznacza określenie "ochronne" w nazwie łowiska OS San?
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [6] 24.11 20:58
 
Komu niby miałoby zależeć na ich ujebaniu??!!
Z technicznego pktu widzenia to jest krótka piłka. Tylko kto niby ma hodowli zrobić? PZW??
Obudź się!!
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 24.11 20:59
 
Komu niby miałoby zależeć na ich ujebaniu??!!
Z technicznego pktu widzenia to jest krótka piłka. Tylko kto niby ma hodowli zrobić? PZW??
Obudź się!!


Miało być "Tylko kto niby miałby to zrobić??"

 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [4] 25.11 07:35
 
Tak, PZW. Jak powstał OS, to w pierwszych latach Strażnicy Krosna wyłapali większość tych typków a potem Okręg
doprowadził do ich skazania i nie było wtedy niskiej szkodliwości. Dało się.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [3] 25.11 10:32
 
Też tak kiedyś myślałem. PZW.

Poczytaj powyżej Maćka po co jest straż w PZW I co ochrania. Bo z całą pewnością nie to o czym ty, ja i wielu, wielu
myślało.

Budź się. Ile można spać!!
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [2] 25.11 13:29
 
PZW czy inny użytkownik rybacki (np. Maciek) wie co i jak ochrania. Pytanie jakie kto ma priorytety.

Co do ochrony w PZW- jak wszędzie brakuje "świeżej krwi". Młodzi robią się z czasem starsi i .... już "nie
mogą" lub im "się nie chce". Mniej chce. A młodych brak. Wszędzie. Cele mają inne. I można by tak
wymieniać, wymieniac, wym.....
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [1] 25.11 15:44
 
Młodzi są po prostu mądrzy i nie pchają się tam gdzie nie widzą sensu.

Napiszę parę ciekawostek odnośnie SSR. To z dwóch lat bycia członkiem SSR Bielsko.

Formacją zawiaduje grupa koleżków. Komendant nie za bardzo potrafi wysłowić się w języku ojczystym.
Kompetencje to znajomość z prezesem oszustem.
Merytorycznie szkoła podstawowa minus dostateczny. Podstawowa umiejętność bycie lojalnym. Alkoholicy mile
widziani.

Pieniędzy nie ma na nic. Tzn tak się mówi. Dzieli się nimi paru ziomków prezesa.
Ewidencja sprzętu. Nie istnieje. Jedyny zakup przez dwa lata to pieczątki za 7zł. z nrem strażnika do wbijania podczas
kontroli w zezwoleniu. Egzamin ze znajomości przepisów zdajesz do póki nie zdasz. Farsa.

Dzisiaj nawet tego nie ma. Koledzy, którzy się angażowali zrezygnowali. Komu by się chciało brać udział w takiej
maskaradzie z ludźmi dowodzącymi nie bardzo umiejącymi pisać w języku ojczystym.
Oczywiście nad wszystkim czuwa ON, pan działacz. Teraz chyba skarbnik okręgowy. Ten to dopiero jest
wyedukowany.

Ogólnie to jest zbieranina takich chłopków co niebardzo kumają co się dzieje dookoła. Zdarzają się zaangażowani,
nawet bardzo. Ci najszybciej rezygnują jak widzą o co w tym chodzi.
Szkoda pisać.


Jakich młodych chciałbyś wpędzić w to dziadostwo?



 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 25.11 22:12
 
Jakość. Rozumiem. Na każdym kroku brakuje (jej).
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 18.11 10:12
 
Maćku kolega ma duszę policjanta. I to takiego samozwańczego. Tacy stali na granicach.
Wyraźnie widać że nie tędy droga. Z drugiej strony nasze wody są zupełnie pozbawione
ochrony. Twój obwód i parę innych miejsc jest wyjątkiem.
 
  Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0] 19.11 00:29
 
"PSR prowadzi wyłącznie postępowanie karne – i to tylko w zakresie czynów z URŚ. Nie załatwi kwestii
szkody, jeśli użytkownikowi zależy tylko na naprsawieniu szkody, a nie na ukaraniu".

________

Jeszcze raz. Przykład z Okręgu Krosno.
Przyjmijmy przykład- "zakaz zabieranie szczupaków, sandaczy, karpi w m-cu listopad". Ktoś łowi celowo i
celowo łamie ten przepis. Kto ma go złapać i ukarać? I w jaki sposób? Oprócz straży (właśnie jakiej) czy
samego użytkownika rybackiego który wprowadził taki zakaz i gospodaruje na tej wodzie.

Inny przykład? Limit dzienny pstrąga, karpia, innych. Łowiący ma przywłaszczone ryby ponad limit. Co, kto
może mu zrobić?
Czy te zapisy nie są tylko pustymi przepisami skoro nie ma ich ani jak przypilnować, ani jak wyegzekwować
jeżeli zostaną złamane przez posiadającego zezwolenie. Co w rzeczywistości grozi łamiącemu warunki
zezwolenia? A warunkami w zezwolenia są choćby mniejsze limity, wyższe wymiary czy wymienione wyżej
zakazy? Choćby zabicie lipienia na którego w Okręgu Krosno na większości obwodów jest zakaz zabijania od -
nastu lat?


Zaczynam mieć wrażenie że te zakazy to rzeczywiście "pic na wodę ...." i cwaniaczki robią co chcą.
 
       


Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus