| f l y f i s h i n g . p l |
2026.10.17 |
 |
| | | | | | |
| | | | |
|
FORUM WĘDKARSTWA
MUCHOWEGO
|
|
|
|
|
 |
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy
: : nadesłane przez
trouts master (postów: 9470) dnia 2025-11-17 14:54:04 z *.184.228.18.ipv4.supernova.orange.pl |
| |
Przyjmijmy takie przykłady.
Zezwolenie z PZW, właściciel zezwolenia łamie jego zasady: ilość ryb ponad limit ustalony
przez użytkownika (w tym przypadku PZW), za krótkie/długie, przekroczone limity
dobowe/miesięczne/roczne, zakazy połowu, itp.). Limity zaostrzone przez użytkownika
rybackiego ale nie łamiące „Ustawy Rybackiej”.
Kto, jaka straż ma się wziąć za takiego delikwenta? PSR? SSR? Straż użytkownika
rybackiego? Która straż co może zrobić?
Inna rzecz czy złamanie jakichkolwiek zasad ujętych w zezwoleniu jest już kłusownictwem
(czyli łowieniem bez zezwolenia)?
Czy jest możliwe coś takiego że użytkownik rybacki (PZW) odbiera zezwolenie na skutek
wykroczeń a delikwent wykupuje zezwolenie od jakiś niby Wód Polskich na połów ryb? I nim
się podpiera przy kontrolach.
|
| |
[Powrót do
Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem] |
|
|
| |
|
Nadawca
|
Data |
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [5]
|
|
17.11 15:52 |
| |
|
Czy jest możliwe coś takiego że użytkownik rybacki (PZW) odbiera zezwolenie na skutek
wykroczeń a delikwent wykupuje zezwolenie od jakiś niby Wód Polskich na połów ryb? I nim
się podpiera przy kontrolach.
Spróbuj sie podeprzeć paragonem z Biedronki w Lidlu... |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [3]
|
|
17.11 16:13 |
| |
|
Sorry za off topic, chociaż tak do końca to nie jest off. Pytanko. Temu pacanowi z Leska co w kwietniu,
bodajże 2018 lub 2019 zabil glowatkę 114 (dla przypomnienia gatunek z Czerwonej Księgi) pod skala w
Lesku i jeszcze się tym chwalil to PZW w tamtym roku pozbawilo gościa zezwolenia a w następnych
latach odmówilo sprzedaży kolejnych? Jaką motywację do dzialania, często z narażeniem, maja mieć
Strażnicy jak potem tacy kolesie idą do Kola i nikt im nie robi problemów z wykupieniem zezwolenia na
rok kolejny? Jaką korzyść w czlonkowstwa takich typków ma Związek i racjonalna gospodarka? |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [1]
|
|
17.11 16:17 |
| |
|
Przyznaję, że nie wiem co z nim było dalej.
Wiem za to że ma być centralna baza danych z ewidencją osób wykluczonych lub pozbawionych ale czy
wszyscy skarbnicy będą z niej korzystali tego nie wiem. |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0]
|
|
18.11 23:59 |
| |
|
"Wiem za to że ma być centralna baza danych z ewidencją osób wykluczonych lub pozbawionych ale czy
wszyscy skarbnicy będą z niej korzystali tego nie wiem".
________
Ot i rozwiązanie. Wprowadzimy coś co ma przeciwdziałać, chronić ale nie "wiemy czy będą korzystać"! A kto
ma korzystać? Strażnicy będą korzystać i na "kopach w ...ę" wywalać takiego czy innego cwaniaczka z
łowiska? Czy może sprawy będą trafiać tam gdzie powinny jako "recydywa"?
Jak się coś robi (ochrona-wykroczenie-kara) to chyba w jakimś konkretnym celu?
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0]
|
|
19.11 00:02 |
| |
|
Co do połowu, zezwoleń, ochrony mam pewne pomysły ale muszę je na spokojnie przemyśleć żeby
przedstawić. To co jest teraz, opłata za zezwolenie (na odstrzał), odstrzał, limit, itd to śmiechu warte. Na tak
cenną rybę i tak trudną do utrzymania w łowisku.
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0]
|
|
18.11 23:43 |
| |
|
A są jakieś wody w naszym Okręgu Krosno które są wodami "Wód Polskich" na których łepek wykupujący
opłatę może na nich łowić? Doszły mnie słuchy o takich bzdurach dalatego pytam. Kto jest w stanie
skontrolować pacjenta z takim "zezwoleniem" i je wyśmiać, podważyć i wyciągnąć odpowiednie
konsekwencje? Państwowa Straż Rybacka?
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [33]
|
|
17.11 21:26 |
| |
|
. Limity zaostrzone przez użytkownika
rybackiego ale nie łamiące „Ustawy Rybackiej”.
Jak użytkowanik zaoszczy limity, to idą one z ustawy. Ma delegację ustawową aby to zrobić, a z ustawi idzie że
wędkarz ma obowiązek ich rzestrzegać. Na poziomie ustawy wymiary i limity z rozporządzenia i zezwolenia są
znikome. Z punktu widzenia odpowiedzialności karnej nie ma to większego znaczenia. Różnica polega tylko na
tym, z którego artykułu odpowiadasz – 27a albo 27b. Łowienie wbrez warunkom zezwolenia 27a też jest
sankcjonowane karnie, a wyniarów z rozporządzenia 27b.
W obu przypadkach da się dochodzić i kary, i naprawienia szkody w postępowaniu karnym, albo samej szkody
w cywilnym.
Kto, jaka straż ma się wziąć za takiego delikwenta? PSR? SSR? Straż użytkownika
rybackiego? Która straż co może zrobić?
Największe uprawnienia ma… sam użytkownik rybacki, czyli PZW.
Dlaczego? Bo może dochodzić:
– ukarania sprawcy,
– naprawienia szkody w postępowaniu karnym (nawiązka lub orzeczenie),
– albo samego odszkodowania w cywilnym.
PSR prowadzi wyłącznie postępowanie karne – i to tylko w zakresie czynów z URŚ. Nie załatwi kwestii szkody,
jeśli użytkownikowi zależy tylko na naprsawieniu szkody, a nie na ukaraniu.
SSR – nie prowadzi żadnych spraw. Może zgłosić do PSR i tyle. SSR nie ma ani postępowania, ani
kompetencji procesowych, nie ma podstaw aby dochodzić szkody w postępowaniu karnym, bo nie jest poszkodowanym.
Inna rzecz czy złamanie jakichkolwiek zasad ujętych w zezwoleniu jest już kłusownictwem
(czyli łowieniem bez zezwolenia)?
„Kłusownika” w sensie klasycznym już nie ma.
Historycznie kłusownik nie był „złodziejem ryb”, tylko osobą naruszającą cudze prawo rybołówstwa – prawo do
zawłaszczenia ryb niczyich. Dopóki ryby nie miały właściciela, nie było „kradzieży”, - nie można było je komuś ukraść skoro nie miały właściciela - było tylko naruszenie prawa
połowu.
Po zmianie ustawy rybackiej ryby stały się pożytkami (mają właściciela), więc formalnie mamy do czynienia nie
z „kłusownikiem”, tylko ze złodziejem ryb. Potocznie kłusownik to ten co łowi ryby nielegalnie.
Czy jest możliwe coś takiego że użytkownik rybacki (PZW) odbiera zezwolenie na skutek
wykroczeń a delikwent wykupuje zezwolenie od jakiś niby Wód Polskich na połów ryb? I nim
się podpiera przy kontrolach.
W obwodzie rybackim nie może funkcjonować dwóch uprawnionych do rybactwa. Wprost to jest w ustawie.
każda "druga" osoba lub instytucja, która „wydaje zezwolenia” na wodzie należącej do obwodu, robi to
nielegalnie, bo nie ma do tego umocowania. Praktyka jednak uczy nas, że choć niby niemożliwe, to na Tresnej
był okres, gdy dwa podmioty wydawały zezwolenia. To, że jedne były nielegalne wiadomo było z góry.
Poza obwodem, przynajmiej kiedyś było to możliwe (np. spadek na na kilku braci)
Pozr. Maciej
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [1]
|
|
17.11 21:58 |
| |
|
Bardzo teoretycznie podchodzisz do sprawy.
Praktyka jest taka, że nie mamy na dzisiaj skutecznej ochrony wód.
Zobacz jaka jest skala łamania przepisów i jaka jedt ich egzekwowalność w obecnym systemie.
Sam z doświadczenia mogę powiedzieć, że na oko 80% wędkarzy PZW łamie przepisy. Od drobnych wykroczeń po
grube paragrafy. Wszyscy są z tej samej parafii. Dlaczego tak się dzieje?? Ano, bo łaskawie nam panujący użytkownik
monopolista wychował te pokolenia dzisiejszych wędkarzy dając im z jednej strony wrażenie, że wody są ochraniane
(fikcja, której sam dowiodłeś pisząc, że SSR zostało powołane do ochrony interesów użytkownika a nie do ochrony
wód.), z drugiej pokazując, że są całkowicie bezkarni jeżeli tylko wykupią zezwolenie.
To patologią w czystej postaci
Efekt niezależności pewnej liczby strażników pilnujących SWOJEJ WODY widać było w skali wniosków do PSR w SSR
Żywiec w 2022/2023. Komendant wojewódzki żalił mi się w słowach, panie ile my mamy teraz roboty, ludzie
powariowali, tyle wniosków nigdy nie było. Jezioro Żywieckie miało skuteczną ochronę dopóty Koniec ny nie dostał
się do zarządu okręgu. Dzisiaj po dwóch latach ochrona nie istnieje. Strażnicy odeszli, jest totalne bezprawie. Można
sobie robić co komu się podoba i pies z kulawą nogą się nie przypląta.
To jest efekt działania użytkownika rybackiego, PZW Bielsko.
Nie mów mi o zaangażowaniu społeczeństwa w cokolwiek. Dzisiaj możesz na ulicy zrobić eksperyment i
zasymulować dowolne przestępstwo. Zobaczysz ile osób zareaguje.
Wszystko co opisujesz nie trzyma się kupy poza przytoczonymi paragrafami.
SSR ma wielki sens jeżeli będzie rzetelnie organizowana, zarządzana i selekcjonowana.
Nie może mieć nic wspólnego z PZW bo z wiadomych względów będzie tłumiona wszelką aktywność. To co dzisiaj
oferuje PZW za 40mln rocznie to jedna wielka farsa i nie ma nic wspólnego z tym o czym piszę.
Sprawa jest prosta jak budowa cepa. Ludzie chcący ochraniać wody społecznie powinni mieć taką możliwość bez
zależności od kogokolwiek. Z resztą są już doskonałe przykłady, choćby Strażnicy Rzek w ramach WWF. Młodxi
ludzie, angażują się. szkolą się, działają i interweniują dla dobra natury, nas wszystkich i robią to społecznie.
Trzeba tylko oderwać to od PZW i wszystko zacznie działać jak należy. I nie ma w tym żadnej stronniczości, interesu
ani kombinacji. Jest zwykła dbałość o czyste rybne wody.
Proste i logiczne.
Można wszystko ubrać w prawnicze dywagacje, interesy. To właśnie tak zostało wypaczone i zawłaszczone przez
grupy interesów.
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0]
|
|
18.11 01:06 |
| |
|
PZW – jeśli chce, żeby ktoś strzegł ich zezwoleń i ich zasad – powinno samo sobie to zorganizować, ma do
tego uprawnienia z racji posiadania wód. Nie możesz zakładać, że strażnicy WWF, Strażnicy Rzek albo
„niezależna SSR” będą robić robotę, która z definicji należy do uprawnionego do rybactwa. Slyszaeś o jakimś
waścicelu stawu, który marzy o niezależnych strażnikach co mu się po wodzie plączą i ustawjają mu
wędakrzy?
To nie jest rola WWF, ani wolontariuszy, ani żadnej NGO.
To nie jest ich woda, ich zezwolenie ani ich treść regulaminu.
To jest odpowiedzialność użytkownika, a nie „społecznych wybawców”.
Jeśli woda ma być chroniona skutecznie w znaczeniu rybackim, to nie może to być oparte na tym, czy akurat w
danym powiecie jest pięciu zapaleńców i dobry komendant. Tak samo można chronić gniazdo bociana – ale
nie 14 tys. km rzek i jezior.
Chronić wody ma „niezależna SSR” której niczego nie możesz nakazać? Jak chcesz to zrobić? Zapał trwa rok
dwa a potem jest codzienny obowiązek, jak go brak to niezależnie bedziesz siedział w domu. Pieniądze
chcesz dać od użytkowników, „niezależnym społecznikom” - pieniądze wezmą – a co z odpowiedzialnością?
SSR istniej już 50 lat i po 50 latach piszesz że ochrony brak. SSR jest niezależna – nic im nie można nakazać,
myślisz że jak będzie bardziej niezależna to wody będą chronione?
„Niezależna straż”, która wbrew woli uprawnionego do rybactwa zaczyna kontrolować jego wędkarzy, jego
zezwolenia i jego zasady, kuriozum. . „Niezależny strażnik” odbiera komuś wędkę, bo jego zdaniem ktoś
złamał regulamin, który… nie należy nawet do tej straży. Kogo wędkarz ma pozwać NGO? Stowarzyszenie?
Komendanta? Gminę? Skarb Państwa? Zacznij na to patrzeć realnie.
no cuż widzę że nie dojdziemy do porozumienia.
Pozdr Maciej
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [28]
|
|
17.11 22:23 |
| |
|
A kiedy łowienie z przekroczeniem warunków zezwolenia staje się łowieniem bez zezwolenia? To kwestia albo
bardzo prosta, albo bardzo skomplikowana — zależy od konstrukcji samego zezwolenia, uprawnień łowiących -
skąd one płyną, historycznych uwarunkowań prawnych.
U nas w obwodzie wydajemy zezwolenia warunkowe, czyli takie, które obowiązują tylko pod warunkiem
przestrzegania zasad w nich zapisanych. W takim modelu sprawa jest jasna: jeśli ktoś zaczyna łowić z
naruszeniem tych warunków, to w praktyce łowi już bez zezwolenia, bo warunek jego ważności przestaje być
spełniony.
W PZW trudno mi powiedzieć, jak jest teraz, bo po zmianach w ustawie ma to znaczenie drugorzędne. Natomiast
historycznie — zanim wpisano wprost do ustawy obowiązek przestrzegania warunków zezwolenia 27a — sądy
zazwyczaj przyjmowały, że w momencie naruszenia warunków wędkarz tracił ochronę prawną wynikającą z
posiadania zezwolenia. Innymi słowy: od chwili złamania zasad łowił tak, jakby w ogóle nie miał zezwolenia.|
Jesli zaś przyjąć historycznie powiedzmy od końca XIX wieku jak to wyglądało, to wyglądało różnie, ale te różnice
raczej wynikały z tego, że z innego źródła szło uprawnienie, niż sam zakresu zezwolenia.
Pozdr Maciej |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [27]
|
|
18.11 05:54 |
| |
|
Tu nie chodzi o porozumienie tylko o zrozumienie.
Ani wędkarze, ani przepisy, ani rzeki nie są własnością użytkownika.
Usilnie starasz się wykazać, że użytkownik to pan i władca. To pomylenie pojęć.
To, że zostaliśmy przez socjalizm sprowadzeni do bycia wasalem we własnym domu to porażka dziejowa!!
Użytkownik zarabia wykorzystując te aspekty. Ma obowiązek udostępnić wody wędkarzom, ustanowić regulamin z
uwzględnieniem przepisów i zachować dobry stan środowiska z którego czerpie zyski.
To nie jest prywatna własność!!
Państwo ma prawo i obowiązek dbać i pilnować aby wszystko było utrzymane z poszanowaniem wszystkich tych
obszarów.
Realizuje to organizując organy publiczne jak Policja i PSR. One są obligatoryjne i w założeniu niezależne od nikogo
poza prawem!! Teoretycznie, wiadomo, że politycznie bywa różnie, ale trzymajmy się zasad.
Może poprosić obywateli aby sami pomogli dopilnować porządku, wsparli działania powołanych służb.
To bardzo prosta konstrukcja i w sytuacji, kiedy nie zostanie sponiewierana interesami i zakłamaniem osób
starających się na wszelkie sposoby skomplikować to rozwiązanie aby coś urzeźbić to może bardzo skutecznie
działać.
Rozumiem, że takie podejście w naszych realiach 70lat kombinatorstwa, przekręciarstwa i okradania państwa na
wszelkie możliwe sposoby utrwaliło przekonanie, że niemożliwe jest społeczne pilnowanie porządku. Ot tak dla
ogólnego porządku. Zobacz na kraje typu Dania, Szwecja, Norwegia. Tam mentalność statystycznego mieszkańca
jest w zupełnie innym miejscu. Jakiś wspólny mianownik?? Brak wpływu ruskiego mentalnego DNA.
Zaręczam ci, że znajdzie się wielu chętnych do takich skutecznych działań. Ludzie wręcz potrzebują i uwielbiają
utożsamiać się z robieniem czegoś wartościowego, tylko trzeba im dac poczucie, że są ważni, mają sprawczość i są
doceniani za to co robią. Zamiast pokrętnej polityki, interesów w niejasnych zawiłych przepisach i pieniądzach w tle,
jasne, czytelne zasady, cel namacalny i środki do realizacji w celu wyższego celu i dbania o wspólne dobro. Tego
trzeba uczyć nasze dzieci!!!
Tak było przed wojną zanim kacapska zaraza sponiewierała ten naród do spółki z zachodnią zachłannością w
ostatnim dwudziestoleciu.
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0]
|
|
18.11 08:05 |
| |
|
Wiadomo, że dzierżawa jest tylko jedną z form własności, ale nadal nie własnością.
Dzierżawca/użytkownik wody musi prowadzić racjonalną gospodarkę rybacką (także: rybacko-wędkarską).
Reguluje to m.in. rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 24 grudnia 2012 r. w sprawie
oceny wypełniania obowiązku prowadzenia racjonalnej gospodarki rybackiej (akt wykonawczy
obowiązujący z 2013 roku):
isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20130000103
Ale, jak tak dalej pójdzie, to obowiązujące prawo zaczną zastępować lokalne uchwały, dekrety, protokoły,
itp. miejscowe ustalenia. O tym, już sygnalzowano dwa lata wstecz, że przykład pójdzie od góry. Juz teraz
terminowość obowiązkowej odpowiedzi wynikającej z KPA, zaczyna być po urzędach abstrakcją. Dla
przypomnienia, organizacje społeczne, także podlegają pod KPA. |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [25]
|
|
18.11 10:50 |
| |
|
Ani wędkarze, ani przepisy, ani rzeki nie są własnością użytkownika.
Masz rację. Władza użytkownika wynika z prawa do pożytków z rzeczy. Taką samą władzę ma każdy
użytkownik, niezależnie od tego, czy użytkuje staw, obwód czy kawałek gruntu, np. skarbu państwa.
Usilnie starasz się wykazać, że użytkownik to pan i władca.
Ja mam relację z wędkarzami, którzy łowią w obwodzie — normalne, ludzkie relacje: oni łowią, ja
prowadzę obwód; jeśli im się podoba, to wracają, jeśli nie — idą gdzie indziej. Ty natomiast starasz
się wykazać, że możesz wejść w relację pomiędzy wędkarzem a mną i sprawdzać wędkarzom —
wbrew ich i mojej woli — zezwolenia, które ja im wydaję, a oni akceptują. Bo rzekomo masz takie
prawo. Wychodzi na to, że to ty uważasz, że jesteś „właścicielem” wędkarzy i mnie. To ty uważasz, że
masz władzę nad ludźmi — typowy „pan i władca”.
Użytkownik zarabia wykorzystując te aspekty.
Nawet jeśli zarabiam, to nie zarabiam wykorzystując te aspekty, ale dlatego, że czerpię korzyści ze
swojej pracy i z pracy osób, które zatrudniam. Nikt nie ma obowiązku zapisania się do mnie — ani w
sensie faktycznym, ani formalnym.
Ma obowiązek udostępnić wody wędkarzom, ustanowić regulamin z
uwzględnieniem przepisów i zachować dobry stan środowiska z którego czerpie zyski.
Oświeć mnie, skąd ten obowiązek wynika, bo dla mnie byłoby lepiej, aby tak było — przynajmniej
Wody Polskie na wszystkich swoich wodach musiałyby taki regulamin ustanowić i udostępnić je
wędkarzom, nie mówiąc już o innych wodach będących w zasobach państwa.
To nie jest prywatna własność!! Państwo ma prawo i obowiązek dbać i pilnować aby wszystko było
utrzymane z poszanowaniem wszystkich tych obszarów.
Tak jak połowa gruntów i większość wód w Polsce. Państwo ma przede wszystkim obowiązek
zapewnić ochronę przed uzurpatorami, którzy chcą zakłócać spokojne, legalne korzystanie z wód
obywatelom, bo uważają, że stoją ponad państwem i obywatelami, bo „mają takie prawo”.
Realizuje to organizując organy publiczne jak Policja i PSR. One są obligatoryjne i w założeniu
niezależne od nikogo poza prawem!! ... Może poprosić obywateli aby sami pomogli dopilnować
porządku, wsparli działania powołanych służb.
Ty wychodzisz z założenia, że wszyscy wokół są złodziejami i oszustami, których trzeba kontrolować.
Użytkownik to taki podmiot, który — według ciebie — chce właściciela rzeczy okraść razem z
wędkarzami, którzy na tych wodach łowią. Taka zbiorowa kradzież: kradną jedni i drudzy, a ty ich za
pomocą niezależnych społeczników wychowasz i pokażesz jednym i drugim, gdzie ich miejsce.
Czy naprawdę nie rozumiesz, że uprawnienia, których żądasz, jeśli nie realizujesz ich w ramach
stosunku prawnego wędkarz–użytkownik, są zarezerwowane dla państwa? Państwo nie może tych uprawnień nadużywać.
A społecznicy niezależni,
jeśli chcą realizować swoje pasje czy potrzeby, mogą to robić na zasadach ogólnych.
Jaką odpowiedzialność chcesz wziąć na siebie i swoich niezależnych strażników, jeśli przekroczą
uprawnienia? Kto ma za to płacić? Jakie kary dla nich przewidujesz za przekroczenie uprawnień
podczas wykonywania czynności, kiedy będą „pomagać państwu”?
Kto ma chronić legalnie łowiących wędkarzy i posiadaczy wód przed tobą i twoją niezależną strażą?
Mamy inne podejście do tej sprawy, co naturalnie prowadzi do różnych wniosków. Pozwólmy więc,
aby każdy z nas pozostał przy swojej ocenie sytuacji.
Pozdrawiam,
Maciej |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [24]
|
|
19.11 05:52 |
| |
|
Dyskusja mocno się rozjechała, nawet Jacek Wojcieszek, wierny strażnik SSR I najemny hejter oponentów PZW dostał
nocnych polucji i wypisuje poematy na mój temat.
Przyznam, Maciek, że można się pogubić czytając twoją interpretację prawa i tego co się wydarza. Mamy różne
podejście do tych spraw, bo jesteśmy w dwóch różnych punktach odniesienia.
Dla porządku dyskusji.
Wątek zacząłem od postawienia tezy, że nie istnieje żadna realna ochrona wód w Polsce. Mimo prawa dosyć
precyzyjnego brakuje instytucji, a raczej woli w istniejących instytucjach do egzekwowania prawa.
Pojawił się absurd Ukraińca bez poważnych konsekwencji niszczącego kilkuletnią pracę wielu osób.
PZW chwali się, że wydaje kilkadziesiąt milionów na ochronę.
A ta ochrona to fikcja w wydaniu PZW w odniesieniu do kwot jakie są na nią deklarowane. Deklarowane bo nie
realizowane. W paru miejscach w kraju jakąś grupa strażników pilnuje i poświęca się. Mówimy o SSR.
Postawiłem tezę, że tylko SSR oderwana od użytkownika może realnie ochraniać wody. Ta uwiązana na pasku PZW
jest ograniczana w działaniach ochraniając interes PZW a nie interes wędkarzy (tych po jasnej stronie).
Jak rozumiem usiłujesz dowieść, że SSR nie może inaczej funkcjonować, niezależnie od użytkownika. To twój pkt
widzenia i ok. Uważam inaczej i są tego przykłady w PL.
Nie jestem żadnym policjantem. Mieszkam nad wodą i zwyczajnie się nią interesuję, od dziecka spędzałem nad nią
większą część życia. Poświęciłem jej mnóstwo czasu i pieniędzy i szlag mnie trafia, kiedy widzę i mam świadomość
jak jest zaniedbywana. Dlatego reaguję. Zdaję sobie sprawę, że jestem w 0,05 % grupie ludzi, którzy reagują i krytykują
mnie tylko ludzie, którzy nie robią nic albo robią mniej ode mnie. To zasada krytykantów. Ich kompleks i problem.
Życzę zdrowia im. Z tego się trudno wychodzi.
Co do twoich relacji z wędkarzami. Ty organizuhesz jedną z najskuteczniejszych straty w PL a jakbyś o tym zapomniał
piszesz o jakiejś relacji? Prowadzisz normalny biznes i każdy wędkarz jest twoim klientem. Ochraniasz swój biznes
ale przy okazji ochraniasz wspólne wody. Ryby w rzece nie są twoje. Tu trzeba się zgodzić z Gluzą. Wykorzystujesz je
do prowadzenia interesu.
Państwo musi i chce je ochraniać. Jest UR i UOŚ, i inne regulacje.
Ochrona ma podstawy być realizowana w różny sposób.
SSR jest jednym z nich. Jest powołana do pomocy PSR w KONTROLOWANIU PRZESTRZEGANIA PRAWA.
To, że to prawo zostało napisane pod grupy eksploatujące środowisko nie oznacza, że tylko oni są beneficjentami.
To my, obywatele mamy tu pierwszeństwo i tak należy patrzeć na każdą ustawę. Państwo jest dla obywateli a nie grup
interesów. To patologia wypacza sens ustaw a ty starasz się dowieść, że tak jest oj?
Na koniec. Strażnik SSR może skontrolować w restauracji, na straganie dowód pochodzenia ryb wprowadzonych do
obrotu. Jak ma się to do ograniczeń co do zakresu uprawnień o którym wspominasz,
Jednak kompetencje SSR znacznie wykraczają poza zakres użytkownika.
Obecna SSR to wypaczenie i patologia idei ochrony wód. Statystyka i oszustwo jak wiele innych w PZW. Zobacz post
powyżej. Gdzie jest ochrona głowacicy w NS i Krośnie. Ta ochrona na, którą Rudnik wydawał 40mln a teraz pewnie
60mln!!!!
Mam nadzieję, że to się zmieni. Jest wiele osób, byłych zaangażowanych strażników, którzy chętnie wróciliby nad
wodę, gdyby tylko nie PZW. I działaliby nie, jak piszesz w negatywnych słowach pod interes tylko niezależnie dla dobra
wód.
My w SWP tworzymy taką Straż. Fundujemy sprzęt, odzież, know-how i inne niezbędne rzeczy. I dziwię się tobie, bo
też z niej możesz skorzystać. Ochraniamy wody na których ty zarabiasz. Więc robi też dobrą robotę dla ciebie. Ale nie
taki jest jej cel, czego możesz nie rozumieć. Robimy to pro bublico bono. Dla naszych dzieci i wnuków. Ochraniamy
nasze narodowe dziedzictwo z poczuciem, że tak należy robić. Mamy to w genach.
Pozdrawiam.
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [23]
|
|
24.11 00:59 |
| |
|
Myślę, że źle identyfikujesz źródło potrzeby walki z kłusownictwem, a co za tym idzie – źle chcesz je
„leczyć”. Ty zakładasz, że w imię dobra wspólnego, większej ilości ryb i jakiegoś abstrakcyjnego
interesu społecznego, masz moralny tytuł, żeby kontrolować ludzi nad wodą. A tytuł prawny – jak sam
piszesz – miałoby ci dać państwo. W twojej wizji, gdy już go dostaniesz, będziesz sprawdzał, jak
wędkarze realizują swoje uprawnienia, jednych będziesz eliminował, innych pouczał pozwalając im
dalej łowić, wszystko „pro publico bono”, a skoro robisz to społecznie, dla dobra ogółu, to inni powinni
się cieszyć.
Po pierwsze to tak nie działa, jak piszesz. Po drugie zapewniam cię, że w rzeczywistości tu nie o to
chodzi i po trzecie nie ma się z czego cieszyć. Tu chodzi o coś zupełnie innego - chodzi o poczucie
sprawiedliwości.
Co do ochrony zasobów, to nie do końca tak jak myślisz.
Nawet gdyby w wodzie nie było ani jednej ryby, wszyscy by o tym wiedzieli, a ktoś
przyszedłby z wędką bez zezwolenia i zaczął moczyć kij – potrzeba eliminacji takiej osoby byłaby
dokładnie taka sama. Jestem, przekonany że dalej uważałbyś że jest coś nie tak w tym że nie goni
kłusowników, choć skłusować za bardzo czego nie ma. Podejrzewam że znalazłbyś inny powód na to,
aby to kwestionować brak ochrony niż ochrona ryb skarbu państwa.
Dlaczego jest tak, że ja mogę kontrolować łowiących i społecznie jest to akceptowane a nawet
oczekiwane, a twoje działania „ochronne” co najwyżej doprowadzą do konfliktu?
Sam sobie na to odpowiedziałeś, pisząc to zdanie:
Prowadzisz normalny biznes i każdy wędkarz jest twoim klientem. Ochraniasz swój biznes.
Kiedyś ktoś napisał, że ludzie dążą do harmonii i postawił znak równości między tą harmonią a
sprawiedliwością. A sprawiedliwość zdefiniował jako robienie swojego i niewchodzenie w zadania
innych.
Skoro więc ten biznes prowadzę, każdy pozwala mi go chronić, bo to jest po prostu sprawiedliwe i tym
samym społecznie akceptowane. Wręcz przeciwnie – gdybym go nie chronił, zaraz byś powiedział, że
coś jest nie tak: że mając biznes, nie wykonuję swojej roli, nie pilnuję swojego, więc może nie
powinienem w ogóle tego biznesu posiadać. I to jest dokładnie ta sama logika, którą stosujesz wobec
PZW.
Twoje założenie, że jeśli prowadzący biznes nie wykonuje swojej roli, to ty możesz wejść częściowo na
jego miejsce – z uprawnieniami zupełnie innego charakteru, z boku – jest błędne – to jest
nieakceptowalne.
Harmonia o której piszę polega na tym, że każda część robi to, do czego została powołana:
uprawniony do rybactwa chroni „swój biznes”, wędkarze łowią ryby, a organy państwa pilnują porządku
– nie majątku, nie ryb i nie zasobów, tylko właśnie porządku.
Niesprawiedliwość pojawia się wtedy, gdy ktoś – choćby nawet w dobrej wierze – wchodzi w cudze
zadanie. To o czym pisze jest uniwersalne dotyczy wszelkiej aktywności. Źródłem tych mądrości które
Ci cytuje jest niejaki Platon z Aten (Platon, „Państwo”, Księga IV, 433a–434c).
Jeśli zaczniesz sprawdzać zezwolenia wędkarzom, którzy uznali, że uzyskanie mojego zezwolenia jest
konieczne, to oni pierwsi będą krzyczeć, że tobie się to nie należy. Bo to nie jest twój biznes i nie twoje
zezwolenie, nie z tobą mają kontrakt — więc dlaczego masz im je sprawdzać, skoro od ciebie się to nie
należy? Oni łowią legalnie, wiec co od nich chcesz. Ja z kolei zacznę cię zwalczać, bo wchodzisz w
rolę, która mi się należy, a ty naruszasz mój kontrakt który z nimi zawarłem, decydując czy mogą dalej
łowić.
Ale kiedy ja sprawdzam zezwolenia, sytuacja wygląda odwrotnie: nagle okazuje się, że chronię nie
tylko swój biznes, ale również kontrakt, który zawarłem z wędkarzami. To jest ta relacja którą ja mam a
ty nie masz. Bo skoro wędkarze uznali, że potrzebują mojego zezwolenia, to równocześnie uznali, że
tym bez zezwolenia się nie należy. I to jest właśnie sprawiedliwe – aby ci bez zezwolenia nie łowili.
Oddaje się każdemu tyle, co mu się należy i nic więcej– suum cuique - bo to sprawiedliwe. To napisał
zaś niejaki Ulipian (Digesta Iustiniani).
Rolą posiadacza rzeczy jest jej pilnowanie, rolą państwa nie jest pilnowanie czyichś spraw, a
zapewnienie porządku, cnotą ludzką jest wola oddania każdemu co mu się należy, ale tylko tyle ile się
należy - nic więcej. To jest ta harmonia. W tym układzie niezależnej straży nic się nie należy - bo gdyby się należało było by niesprawiedliwe.
Tak jest nie dlatego że ktoś to kiedyś spisał ale dlatego, że tak są poukładane stosunki ludzkie. W
świecie ludzi sprawiedliwość nie polega na tym, że coś jest „dobre” albo „złe” w sensie moralnym czy
gospodarczym tylko na tym, czy ktoś robi to, co do niego należy i czy działa w ramach swojej roli.
Można ścinać głowy będąc katem, bo katu ścinanie głów się „należy” i to jest sprawiedliwe. Jeśli kat
głowy nie zetnie, to właśnie to będzie niesprawiedliwe — bo puszczanie na wolność nie jest rolą kata.
Przenosząc to na to, co piszesz: chcesz kontrolować zezwolenia, bo uważasz, że PZW tego nie robi i
że to jest złe. W porządku — ale wtedy zostań uprawnionym do rybactwa – przejmij wody PZW albo
moje czy wynajmij staw - jesli nie działaj w ramach ich uprawnień i zostań strażnikiem PZW - albo znoś tą niesprawiedliwość.
Chcesz chronić ryby przed łowiącymi – zostań ekologiem i postuluj aby wyrzucić wędkarzy i
uprawnionych do rybactwa z wód aby tych zasobów nie uszczuplali i to będzie sprawiedliwe.
Chcesz narzucać ludziom co mają robić, zostań politykiem i uchwalaj ustawy, wyrzuć mnie czy PZW z
wód, zaostaw samych wędakrzy ale nie dlatego, masz w tym własny interes ale dlatego, że uważasz że to bardziej sprawiedliwe.
Chcesz być strażnikiem z uprawnieniami państwa? Zostań strażnikiem — ale wtedy nie sprawdzaj
ludziom zezwoleń dlatego, że PZW tego nie robi albo dlatego, że „ryb będzie więcej”, tylko strzeż
porządku. Strażnik ma pilnować porządku, a nie robić selekcję pod kątem tego, czy państwu, jemu albo
jego dzieciom się opłaca.
„Niezależnemu strażnikowi” o którym piszesz nie chodzi o porządek, tylko ma w tym własny biznes a
tylko udaje że strzeże porządku i to jest niesprawiedliwe.
Podsumowując, nie kwestionuje twoich potrzeb robienia tego czy tamtego, ale to że chcesz
wykorzystać cudze uprawnienia aby wykorzystać je do swoich celów.
Rób swoje, a nie cudze.
pozdr Maciej
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [14]
|
|
24.11 09:35 |
| |
|
W pełni zgadzam się z tym co piszesz, z tym, że twoje założenia nie biorą pod uwagę bardzo poważnego problemu.
Wszystko co opisujesz jest teoretyczne. W praktyce drąży to patologia.
Ani państwo, ani użytkownik (PZW) nie wywiązują sie ze swoich zobowiązań. Nie ochraniajà należycie. Tworzą
substytut tego co ty zakładasz za pewnik.
Co do mnie. Nie mam zamiaru kontrolować twoich zezwoleń ani niczuich innych a w szczególności PZW.
Jeżeli natomiast zobaczę kogoś łamiącego przepisy, które akurat bardzo dobrze znam to nie zawaham się
zareagować.
Co do wrzutki z Platona. Nie jesteś właścicielem wód. Prowadzisz biznes wykorzystując wspólne zasoby, również
moje. Jestem obywatelem RP i mam do nich prawa z tytułu konstytucji. Nie bezpośrednie jak ty, ale mogę z nich
korzystać. Tak więc mam prawo czuć się w obowiązku pilnowania ich dobrostanu. Twoje zezwolenia interesują mnie
najmniej, ale jak ktoś w tych wodach kaleczy ryby niezgodnie z obowiązującym prawem to mam już interes. Nie
zgadzam się na to. To samo dotyczy zaniedbań, dewastacji i co tam jeszcze przychodzi ci na myśl.
To może ten interes masz na myśli pisząc, że strażnik ma interes. Mój jest taki właśnie.
I wierz mi, lub nie. Gdyby wszystko było w porządku nie kiwnąłbym palcem. Nie czułbym takiej potrzeby.
Nie przekonasz mnie, że tak jak jest jest ok.
I jeszcze dla zrozumienia. Nie mam żadnych zastrzeżeń do twojej twórczości, działalności na obwodzie.
Brakuje mi paru elementów ale co do zasady stawiam cię za wzór i mogę założyć, że gdyby reszta wód była
prowadzona z takim podejściem byłoby cudownie.
Ale nie jest. Wątek dotyczy pozostałej patologii a w szczególności komuszego PZW.
Poczułeś sie jakoś niepotrzebnie urażony.
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [13]
|
|
24.11 12:55 |
| |
|
Poczułeś sie jakoś niepotrzebnie urażony.
nie nie poczułem się urażony, nie traktuje tego osobiście, piszę o sobie odniosłeś się do mnie. Więc
trudno mi pisać ogólnie.
Jeżeli natomiast zobaczę kogoś łamiącego przepisy, które akurat bardzo dobrze znam to nie
zawaham się zareagować.....
Jeśli zobaczysz kogoś łamiącego przepisy i Cię to poruszy — masz pełne prawo reagować.
Nie musisz tego uzasadniać żadnym „współwłaścicielstwem” wód, ryb czy czegokolwiek.
Możesz reagować nawet na cudzym stawie. Nie potrzebujesz do tego ani starosty, ani państwowych
uprawnień — masz je z samego faktu bycia obywatelem i z ustaw, które dają każdemu prawo
zawiadomić, zareagować, wezwać służby, zgłosić naruszenie.
tu pełna zgoda.
Nie jesteś właścicielem wód. Prowadzisz biznes wykorzystując wspólne zasoby, również
moje
Ja tego tak nie czuję, że jestem „właścicielem” czy współwłaścicielem wód. I nie widzę, co by to w
ogóle zmieniło, gdybym nim został, w szczególności bo ta „własność” to tylko fikcja zapisana w ustawie. Jak można
być właścicielem wód płynących, skoro one… płyną? To jak zostać właścicielem deszczu, płatków śniegu albo
powietrza. Jeśli czujesz się współwłaścicielem wód czy powietrza to dobrze, ja takich ambicji nie
mam.
Pozdr Maciej
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [12]
|
|
24.11 14:02 |
| |
|
Ja tego tak nie czuję, że jestem „właścicielem” czy współwłaścicielem wód. I nie widzę, co by to w
ogóle zmieniło, gdybym nim został, w szczególności bo ta „własność” to tylko fikcja zapisana w ustawie. Jak można
być właścicielem wód płynących, skoro one… płyną? To jak zostać właścicielem deszczu, płatków śniegu albo
powietrza. Jeśli czujesz się współwłaścicielem wód czy powietrza to dobrze, ja takich ambicji nie
mam.
Droczysz się. Przecież wiesz, że nie chodzi o wodę, tylko czasowe prawo do użytkowania jej zasobów. Ani grunty,
ani ryby ani woda nie są przedmiotem tej dzierżawy. Jest nią prawo do użytkowania po spełnieniu odpowiednich
zapisów umowy na dzierżawę.
Swoją drogą pokutuje przekonanie w społeczeństwie, że PZW jest właścicielem tej czy innej "wody".
PZW posiada prawa własnościowe do wielu kaczych dołków, większych i mniejszych tam jest wszystko
poukładane.
Wody otwarte tylko i wyłącznie dzierżawi. I tam jest koncentracja 100% patologii.
Nie ma co się rozpisywać.
Dziękuję za dyskusję, znowu udało się rozjaśnić parę tematów.
Pizdrawiam
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [11]
|
|
26.11 09:33 |
| |
|
Swoją drogą pokutuje przekonanie w społeczeństwie, że PZW jest właścicielem tej czy innej "wody".
PZW posiada prawa własnościowe do wielu kaczych dołków, większych i mniejszych tam jest
wszystko
poukładane.
Wody otwarte tylko i wyłącznie dzierżawi. I tam jest koncentracja 100% patologii.
Większość tych "kaczych dołków" to są "kacze dołki" skarbu państwa, głównie gmin, PZW je tylko
dzierżawi, więc ryby też nie są ich, a są pożytkami wody które może pobrać właściciel wody, a wiec
co do zasady skarb państwa, który im ten kaczy dołek wydzierżawił. Tam też działa prawo wodne i
ustawa o rybactwie śródlądowym. Poza tym, że nie muszą mieć operatu, różnica pomiędzy obwodem
jest niewielka.
Może jest dokładnie na odwrót ludzie myślą, że w kaczych dołkach ryby są PZW, a w obwodzie w
skarbu państwa, a skoro są obywatelami i więc i ich.  .
na marginesie, w latach 90 uczestniczyłem przy wycenie Państwowych Zakładów Mięsnych -
zbankrutowały próbowano je sprzedać - 40 % wagowo mięsa wynosili pracownicy, była kontrola,
ludzi przed i po pracy ważono, ale i tak 40% mięsa znikało. Skala więc była olbrzymia to był główny
problem ubytków.
Tak sobie myślę, oni musieli myśleć, tak, skoro zakłady skarbu państwa, a ja jestem obywatelem to to
mięso jest też trochę takie moje.
Zakładów nie sprzedano, ostatecznie padły, ale przez jakiś czas wydzierżawiła je jakaś prywatna
spółka, problem znikającego mięsa zniknął (znacząco został ograniczony). Pewnie ludzie przestali
myśleć, że to mięso jest państwowe, bo wtedy już nie brali by swojego, ale musieli by je ukraść.
Pozdr Maciej |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [10]
|
|
26.11 14:51 |
| |
|
Proceder ten dotyczył głównie zakładów mięsnych i mleczarni. Produkty przerzucano przez płoty
(wówczas nie było monitoringu), gdzie czekali ludzie, którzy następnie rozprowadzali je według
zamówienia, nierzadko po urzędach. Później, z takich "odpasionych" rodzin rekrutowali się też szacowni i
szanowani obywatele. To samo dotyczyło kradzionych ryb ze stawów hodowlanych i wód naturalnych.
Słyszałem i znam tyle przykładów, że nawet teraz ich ujawnienie byłoby niebezpieczne, bo potomkowie
czuwają nad dobrym imieniem przodków. A, my się tu dziwujemy, że nie możemy przywrócić dobrostanu
w wędkarstwie. Oglądnijmy się wokół, i oceńmy krytycznie, z jakim jakościowo garniturem ludzkim, nadal
mamy do czynienia. |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0]
|
|
26.11 16:58 |
| |
|
Na Śląsku i w całym kołchozie sowieckim, w różnych formach funkcjonowało wtedy słowo "spaczyć". Wyniesione
nawet do rangi prestiżu i niemalże bohaterstwa. Kto potrafił "spaczyć", czyli mówiąc wprost "ukraść" z zakładu pracy
ten był bardzo pozytywnie widziany. Złodziejstwo było tolerowane społecznie. I to zostało w genach niestety.
O ile w tamtych czasach, komunistycznej opresji, można było to utożsamiać z walką z reżimem, państwowe
oznaczało niczyje to płacimy dzisiaj bardzo wysoki rachunek za ten mental.
Okradanie państwa lub znieczulenie na jego dewastację jest dalej społecznie uzasadnione. Bsrdzo mało widać
społecznej dbałości o dobro wspólne, ludzie tego nie widzą. Mają w przekonaniach stare wzorce.
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [8]
|
|
27.11 11:58 |
| |
|
Robert,
Wynoszenie z zakładów pracy w czasach komuny było przyzwoleniem władz na to, że nie
było nic dostępne w sklepach. Czy to nasza narodowa przypadłość? Nie wiem. Dzisiaj
każdy pracownik coś wynosi. Kartke wydrukowaną z drukarki firmowej, paliwo służbowe bo
tylko podjadę po dziecko, choć w umowie ma 600 km prywatnych km a już przekroczył to
wielokrotnie. Więc to kradzież.
Praca nie prze 8 h będąc w biurze czy pracując na home office jest czymś normalnym.
Oczywiście, każdy może powiedzieć no pracodawca nie płaci mi tyle ile powinien. No to
skoro tak uważasz, zmień pracę.
Wynoszenie mięsa było i jest patologią. I dalej jest no np. Personel medyczny wynosi ze
szpitali ok. 20 %leków i środków medycznych do swoich potrzeb prywatnych. Lekarze, bo
nie mogą do swoich gabinetów kupować leków więc kradną z apteczek oddziałowych.
Oczywiście PZW ma w swoim zadaniach ochronę środowiska. Natomiast cały czas dyskusja
idzie w kierunku, o czym pisze Maciek, a czego pewna grupa ludzi nie chce zrozumieć.
Ochrona ryb, do których my przywiązujemy wagę to system składający się z wielu ustaw,
ministerstw, izb handlowych, lobbingu branż a na końcu zrozumienia ludzi, że np.
Betonowanie rzek jest złem. Kto ma im to tłumaczyć? Może burmistrz, wójt ale oni chcą
mieć spokój. Ryby im go nie zapewnią.zapewni im to umocniony brzeg a potem zwiezienie
drzewa do domu z lasu, żeby ogrzać dom. W każdym z tych przypadków każdy z tych
przypadków jest patologią.
Patrząc na 600 tys wędkarzy wszyscy chcą łowić ryby. Po to są wędkarzami. I tylkon1 % z
nich rozmawia intymnie w taki sposób, a promil chce coś zrobić. Porażka jest już na starcie,
cokolwiek byś nie napisał czy zrobił. To system, którego niej nie chce zmienić bo wszystkim
pasuje. Ryba w siatce i na wędce jest ważniejsza niż czyste środowisko i pływające w
wodzie ryby. Choć paradoksalnie one są najważniejsze.
Są przedmiotem a nie podmiotem. Smutne ale prawdziwe. I to o wędkarzach świadczy. Nie
o stanowiących prawo.
Proceder ten dotyczył głównie zakładów mięsnych i mleczarni. Produkty przerzucano
przez płoty
(wówczas nie było monitoringu), gdzie czekali ludzie, którzy następnie rozprowadzali je
według
zamówienia, nierzadko po urzędach. Później, z takich "odpasionych" rodzin rekrutowali się
też szacowni i
szanowani obywatele. To samo dotyczyło kradzionych ryb ze stawów hodowlanych i wód
naturalnych.
Słyszałem i znam tyle przykładów, że nawet teraz ich ujawnienie byłoby niebezpieczne, bo
potomkowie
czuwają nad dobrym imieniem przodków. A, my się tu dziwujemy, że nie możemy przywrócić
dobrostanu
w wędkarstwie. Oglądnijmy się wokół, i oceńmy krytycznie, z jakim jakościowo garniturem
ludzkim, nadal
mamy do czynienia. |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [7]
|
|
27.11 12:29 |
| |
|
Wypraszam sobie że każdy kradnie. Mów za siebie. |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [6]
|
|
27.11 16:50 |
| |
|
ależ nie czuj się urażony. To zwykła przenośnia. Ale… uderz w stół a norzyce się odezwą.
Wypraszam sobie że każdy kradnie. Mów za siebie. |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [5]
|
|
27.11 17:03 |
| |
|
No właśnie się odezwałeś |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [4]
|
|
27.11 17:07 |
| |
|
Odpisałem Ci bo miałeś jakieś wątpliwości czy coś. Ale jak chcesz mogę Ci jakoś bardziej
wyjaśnić. Służę pomocą.
No właśnie się odezwałeś |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [3]
|
|
27.11 17:33 |
| |
|
Tymi norzycami mi wyjaśniłeś. Aż oczy bolą.
A i znajomych masz innych. Moi znajomi w większości nie kradną i nie oszukują. Ja też nie . |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [2]
|
|
27.11 17:55 |
| |
|
No pisze że nie zrozumiałeś. Będziesz się odnosił tylko do tego ze Ty nie kradniesz? Odnieś
się do innych kwestii o który mowa w kwestii ochrony ryb. Masz coś do dodania?
Naprawdę. Jeden pierdoli, że świat PZW to komuchy i ubecja, drugi nie rozumie zwykłej
przenośni. Ma swoje lata i naprawdę w życiu wiele widziałem i nie musisz mnie
przekonywać, że wszyscy działają zgodnie z prawem.
Masz coś o rybach bo jak nie, to proszę, nienpolemizuj więcej. Plissss
Tymi norzycami mi wyjaśniłeś. Aż oczy bolą.
A i znajomych masz innych. Moi znajomi w większości nie kradną i nie oszukują. Ja też nie .
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [1]
|
|
27.11 18:36 |
| |
|
Tak sobie gaworzysz bez sensu o rybach o PZW . I co z tego wynika . No nic zwykłe bicie
piany. I obrażasz ludzi bez żadnego sensu.
Z mojej strony to tyle . Pyskować z Tobą nie będę. Pyskuj sobie z Mikrutem. |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0]
|
|
27.11 18:49 |
| |
|
Nikogo nie obrażam. Po coś się odzywał. Całą atmosferę zepsułeś.
Pa
Tak sobie gaworzysz bez sensu o rybach o PZW . I co z tego wynika . No nic zwykłe
bicie
piany. I obrażasz ludzi bez żadnego sensu.
Z mojej strony to tyle . Pyskować z Tobą nie będę. Pyskuj sobie z Mikrutem. |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [7]
|
|
24.11 17:42 |
| |
|
Odnośnie sprawiedliwości. Odczuwam jej brak w sytuacji gdy wybieram się na OS San, bulę stówę dziennie za
możliwość złowienia ryby, która mnie interesuje, raz mi się to lepiej udaje, raz i coraz częściej gorzej a wiem że po
wodzie grasuje bezkarnie kilku typków i łoi na spinning po nocy ryby które mnie interesują. To za co ja do k... nędzy
płacę? Co w tej sytuacji oznacza określenie "ochronne" w nazwie łowiska OS San? |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [6]
|
|
24.11 20:58 |
| |
|
Komu niby miałoby zależeć na ich ujebaniu??!!
Z technicznego pktu widzenia to jest krótka piłka. Tylko kto niby ma hodowli zrobić? PZW??
Obudź się!! |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0]
|
|
24.11 20:59 |
| |
|
Komu niby miałoby zależeć na ich ujebaniu??!!
Z technicznego pktu widzenia to jest krótka piłka. Tylko kto niby ma hodowli zrobić? PZW??
Obudź się!!
Miało być "Tylko kto niby miałby to zrobić??"
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [4]
|
|
25.11 07:35 |
| |
|
Tak, PZW. Jak powstał OS, to w pierwszych latach Strażnicy Krosna wyłapali większość tych typków a potem Okręg
doprowadził do ich skazania i nie było wtedy niskiej szkodliwości. Dało się. |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [3]
|
|
25.11 10:32 |
| |
|
Też tak kiedyś myślałem. PZW.
Poczytaj powyżej Maćka po co jest straż w PZW I co ochrania. Bo z całą pewnością nie to o czym ty, ja i wielu, wielu
myślało.
Budź się. Ile można spać!! |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [2]
|
|
25.11 13:29 |
| |
|
PZW czy inny użytkownik rybacki (np. Maciek) wie co i jak ochrania. Pytanie jakie kto ma priorytety.
Co do ochrony w PZW- jak wszędzie brakuje "świeżej krwi". Młodzi robią się z czasem starsi i .... już "nie
mogą" lub im "się nie chce". Mniej chce. A młodych brak. Wszędzie. Cele mają inne. I można by tak
wymieniać, wymieniac, wym.....
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [1]
|
|
25.11 15:44 |
| |
|
Młodzi są po prostu mądrzy i nie pchają się tam gdzie nie widzą sensu.
Napiszę parę ciekawostek odnośnie SSR. To z dwóch lat bycia członkiem SSR Bielsko.
Formacją zawiaduje grupa koleżków. Komendant nie za bardzo potrafi wysłowić się w języku ojczystym.
Kompetencje to znajomość z prezesem oszustem.
Merytorycznie szkoła podstawowa minus dostateczny. Podstawowa umiejętność bycie lojalnym. Alkoholicy mile
widziani.
Pieniędzy nie ma na nic. Tzn tak się mówi. Dzieli się nimi paru ziomków prezesa.
Ewidencja sprzętu. Nie istnieje. Jedyny zakup przez dwa lata to pieczątki za 7zł. z nrem strażnika do wbijania podczas
kontroli w zezwoleniu. Egzamin ze znajomości przepisów zdajesz do póki nie zdasz. Farsa.
Dzisiaj nawet tego nie ma. Koledzy, którzy się angażowali zrezygnowali. Komu by się chciało brać udział w takiej
maskaradzie z ludźmi dowodzącymi nie bardzo umiejącymi pisać w języku ojczystym.
Oczywiście nad wszystkim czuwa ON, pan działacz. Teraz chyba skarbnik okręgowy. Ten to dopiero jest
wyedukowany.
Ogólnie to jest zbieranina takich chłopków co niebardzo kumają co się dzieje dookoła. Zdarzają się zaangażowani,
nawet bardzo. Ci najszybciej rezygnują jak widzą o co w tym chodzi.
Szkoda pisać.
Jakich młodych chciałbyś wpędzić w to dziadostwo?
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0]
|
|
25.11 22:12 |
| |
|
Jakość. Rozumiem. Na każdym kroku brakuje (jej).
|
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0]
|
|
18.11 10:12 |
| |
|
Maćku kolega ma duszę policjanta. I to takiego samozwańczego. Tacy stali na granicach.
Wyraźnie widać że nie tędy droga. Z drugiej strony nasze wody są zupełnie pozbawione
ochrony. Twój obwód i parę innych miejsc jest wyjątkiem. |
|
|
|
Odp: Ochrona wód w Polsce, PSR, SSR, prywatni użytkownicy [0]
|
|
19.11 00:29 |
| |
|
"PSR prowadzi wyłącznie postępowanie karne – i to tylko w zakresie czynów z URŚ. Nie załatwi kwestii
szkody, jeśli użytkownikowi zależy tylko na naprsawieniu szkody, a nie na ukaraniu".
________
Jeszcze raz. Przykład z Okręgu Krosno.
Przyjmijmy przykład- "zakaz zabieranie szczupaków, sandaczy, karpi w m-cu listopad". Ktoś łowi celowo i
celowo łamie ten przepis. Kto ma go złapać i ukarać? I w jaki sposób? Oprócz straży (właśnie jakiej) czy
samego użytkownika rybackiego który wprowadził taki zakaz i gospodaruje na tej wodzie.
Inny przykład? Limit dzienny pstrąga, karpia, innych. Łowiący ma przywłaszczone ryby ponad limit. Co, kto
może mu zrobić?
Czy te zapisy nie są tylko pustymi przepisami skoro nie ma ich ani jak przypilnować, ani jak wyegzekwować
jeżeli zostaną złamane przez posiadającego zezwolenie. Co w rzeczywistości grozi łamiącemu warunki
zezwolenia? A warunkami w zezwolenia są choćby mniejsze limity, wyższe wymiary czy wymienione wyżej
zakazy? Choćby zabicie lipienia na którego w Okręgu Krosno na większości obwodów jest zakaz zabijania od -
nastu lat?
Zaczynam mieć wrażenie że te zakazy to rzeczywiście "pic na wodę ...." i cwaniaczki robią co chcą.
|
|
|
| |
|
|
|
|
|
Copyright
© flyfishing.pl since 1999
FlyFishing.pl is maintained by and |
|
|