f l y f i s h i n g . p l 2026.06.09
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Odp: Ekspercki Quiz – Sucha mucha - autor AI. Autor: trouts master. Czas 2026-06-07 23:30:39.


poprzednia wiadomosc Odp: Zasady brodzenia w rzece : : nadesłane przez Forest-Natura (postów: 1555) dnia 2026-01-16 01:39:24 z *.31.25.86.mobile.internet.t-mobile.pl
  Witam.
No i zrobił się z poradnika wątek fabularny z opowieściami, które śwetnie się czyta ... i super
To może też ja historię pewna opowiem.
Kto mnie trochę zna, ten wie że praktycznie zawsze pieseł mi towarzyszy na rybach. Każdy jeden. którego
miałem.
To duże psy zawsze (wyżły i owczarkowate) były i z brodzeniem oraz pływaniem bezproblemu sobie takie psy
radzą, a nawet to wręcz uwielbiają i takie wspólne wyprawy są świetne dla nich jak i psa posiadacza - polecam
każemu naprawdę.
Psy mają to do siebie że ich zmysły nie są jeszcze tak stępione jak u naszego gatunku i wielokrotnie miałem
okazję się o tym przekonać. Mieszkam na Śląsku w rejonie, gdzie zadarzają się regularnie - raz. dwa razy w
roku tąpnięcia. I każdy nasz pieseł jakiego mieliśmy, doskonale te tąpnięcia wyczuwał o kilkanaście sekund
wcześniej niż dało się to odczuć już przez jakikolwiek wstrząs.
Autentycznie te 10-15 sekund wcześniej przed tąpnięciem, każdy nasz pies zaczynał wariować i zachowywć
się w nienaturalny sposó, tak, jakby chciał uciec z domu, szczekając na nas przy tym tak jak by chciał nas
czym prędzej na dwór wyciągąć.
I teraz najlepsze i stricte związane z brodzeniem ...
Mieliśmy suczkę Zarę - taki owczarkowaty mieszaniec wzięty jako szczeniak ze schroniska. Ona była "dzik na
ryby" - mogła godzinami całymi stać koło mnie po brzuch w rzece, albo siadała sobie na jakimś kamieniu i bez
oznak najmniejszego znudzenia wpatrywał się w linkę i wędkę, a każda złowiona ryba wywoływała w niej ze
sto razy większą radochę niż u mnie nawet. Każdą rybę musiałem jej dać po prostu obwąchać po złowieniu
Rozłożyiśmy się pewnej niedzieli na małej wyspie na Sole poniżej mostu na Zasolu, tam gdzie się kończy już
górska woda i spkojnie obławialiśmy we dwoje całą rzekę aż w pewnym momencie Zara zaczęła dostawać
pierdolca i to takigo,kóry jej się nigdy nie zdarzył. Zaczeła szczekać, i szczypać mnie zębami po gaciach i i
uciekać na brzeg, co mi się już w ogóle nie podbało - no bo wiadomo że gacie tanie nie są wcale a łowić się
chce ... a nie tam wyłazić z rzeki by z piesłem się bawić. I zacząłem być na nią już w pewnym momencie zły
bardzo ...
Do czasu aż moim oczom ukazała się na horyzoncie taka spora, zapier.alająca w naszą stronę, ponad
półmetrowa fala z okazałymi pniami, krzakami i wszelkimi możliwymi śmieciami, jakie może nieść rzeka.
Domyśliłem się że ze zbiornika na Czańcu puścli pierydolną wodę na Sole, kóra zbierała ze sobą co tylko
mogła po drodze.
Ledwo dałem radę z wody wyskoczyć, zebrać bety z wyspy, ,które już wkoło pływały, bo woda zacząła mi
powyżej pasa już sięgać. W dodatku nie na ten brzeg ewakuacja musiał nastąpić, gdzie miałem auto i dylać
pory kawał do mostu cza beło.
Ale od tamtej pory, każde jedno nienaturalne zachowanie się piesła nad wodą powoduje u mnie szybkie
zwinięcie sprzętu i wyjście na brzeg ... tak na wszelki wypadek, - żeby na spokojnie ocenić co też się dzieje
wokolo.
Pozdrawiam.
  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: Zasady brodzenia w rzece [4] 16.01 01:49
 
.
 
  Odp: Zasady brodzenia w rzece [3] 16.01 08:09
 
Świetne. Czysta natura... gdyby nie ten smartfon na chińskim kiju
 
  Odp: Zasady brodzenia w rzece [2] 16.01 11:01
 
kiedyś z Kumplami łowiliśmy na OS San
poniżej Bachlawy
Kumpel miał jeszcze czarne, szambonurkowskie gacie z grubej gumy
latem płynęło z niego jak ze szczura

było piękne słońce, lato
Kumpel poszedł stosunkowo daleko od brzegu i łowił
poszedł po jasnych, płaskich płytach skalnych, które było widać przez wodę
nie były mocno wysokie, kilka cm
stoi, łowi, nurt minimalny, woda powyżej pępka

no i w ciągu dosłownie kwadransa przyszła ulewa z burzą
nie dało się łowić, wychodzimy z wody

ale... deszcz wali po powierzchni, woda zmętniała i... nie widać tych płyt skalnych, po których Kumpel
doszedł prawie na środek rzeki

ja wylazłem i się drę, żeby wyłaził z wędką nie w pionie, bo piorun go walnie
Kumpel doszedł do momentu, gdy 1 cm miał do wlania się wody do gaci i stop

nic nie widać
poszukałem jakiejś możliwie długiej gałęzi, poodłamywałem gałązki i będę go ratował
włażę do wody, gałąź za krótka
szukam dłuższej, trochę mi to zajęło; mam i idę drugi raz; deszcz na szczęście przechodzi powoli
podaję Kumplowi gałąź, będę go holował do brzegu
i nagle... na dosłownie kilka sekund wychodzi zza chmur słonce i widać te płyty skalne, po których
można bezpiecznie wrócić
kilkanaście dużych kroków i Kumpel na brzegu

niezła nauczka

PS szambonurkowskie gacie nie miały paska na biodra, gdyby woda się wlała...





 
  Odp: Zasady brodzenia w rzece [1] 16.01 14:03
 
Istotnie, te kanalizacyjne biodrówki (mówiłem na nie "błotniaki), nie dość, że były ciężkie (to jeszcze pół
biedy), to istotną wadą było to, ze dosyć szybko wycierały się spody, nie miały też paska, o czym kolega
wspomniał. Dlatego zakładałem na nie żołnierski, parciany pas, jaki wykombinowałem wcześniej, jak
byłem w wojsku (miałem akuratnie dyżur wówczas i byłem obecny przy likwidowaniu zużytego, czy też
przeterminowanego wojskowego sprzętu, nawiasem mówiąc likwidowaniu również zupełnie dobre ciuchy,
jak skarpety, bluzy, spodnie, buty itp.).
Zmienne warunki pogodowe determinują nasze zachowanie nad wodą, zwłaszcza, kiedy łowimy w
trudnym technicznie terenie, właśnie takie, gdzie występuje karpacki flisz w postaci skalnych płyt, pod
różnymi kątami ustawionymi w stosunku do strugi wody. Także właśnie ilekroć złapała mnie burza, czy też
słyszałem nią z daleka, dawało to wszystko do myślenia, że za jakiś bliżej nieokreślony czas łowienia
może się definitywnie zakończyć.
No właśnie co by było, gdyby nie wyszło nagle słońce?. Zapewne, z dużą dozą prawdopodobieństwa -
kąpiel, kontrolowane spłynięcie z wodą. Bardzo dobrze, że była asekuracja, bo bez niej byłoby naprawdę
biednie.....
Jakieś 5 lat temu wędkując w Temeszowie, właśnie na tamtejszych płytach, słabo znając strukturę
rzecznego dna "przejechałem się' na płycie jakieś 5 metrów, bo nie chciało mi się obejść tej niewidocznej
rynny. Zważywszy na to, że było to jesienią ( poszukiwaniu wtedy na łowisku brzany), zrobiło mi się
momentalnie zimno i dosyć szybko zakończyłem połów. Zawsze trzeba z pokorą podchodzić do tych
istotnych z naszego punktu spraw, przecież zdrowie ludzkie jest najważniejsze.
 
  Odp: Zasady brodzenia w rzece [0] 16.01 14:33
 
Sorry, za pewne, niezamierzone techniczne błędy, - tzw. literówki, jakie się wkradły. Pozdrawiam.
 
       


Copyright © flyfishing.pl since 1999
FlyFishing.pl is maintained by Taimen.com - international fly-fishing shop and Taimen.pl - Polish fly-fishing shop