| f l y f i s h i n g . p l |
2026.06.09 |
 |
| | | | | | |
| | | | |
|
FORUM WĘDKARSTWA
MUCHOWEGO
|
|
|
|
|
 |
Odp: Indykator
: : nadesłane przez
S.R (postów: 3123) dnia 2026-03-13 14:16:36 z *.dynamic.play.pl |
| |
OK,
dla mnie założenie pianki zwalnia z myślenia. I podnosi skuteczność bo możesz stosując piankę dowolnie regulować miejsce i poziom muszki czego za pomocą linki już nie zrobisz. Z taką dokładnością na pewno nie.
Ale niech każdy łowi jak chce. Byleby nie nazywać tego muszkarstwem bo to wg. mnie nadużycie.
Zostanę przy swoim.
Seba,
Nie zamierzam Cię przekonywać, żebyś nie został. Bądź sobą.
Chcę tylko obalić tezę że Amerykanie łowią z indykatorem, bo brakuje im inteligencji i wiedzy, którą mają
Europejczycy, gardzący (?) tymi niekoszernymi ułatwiaczami. Tak jakby samo założenie kawałka pianki
automatycznie zwalniało z myślenia, znajomości wody, jej mieszkańców, ich zwyczajów, pokarmu i
miejsc gdzie przebywają, z drugiej strony podnosząc horrendalnie skuteczność takiego bezmózgowca,
stosującego indykator.
|
| |
[Powrót do
Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem] |
|
|
| |
|
Nadawca
|
Data |
|
Odp: Indykator [1]
|
|
13.03 19:55 |
| |
|
OK,dla mnie założenie pianki zwalnia z myślenia. I podnosi skuteczność bo możesz
stosując piankę dowolnie regulować miejsce i poziom muszki czego za pomocą linki już nie
zrobisz. Z taką dokładnością na pewno nie. Ale niech każdy łowi jak chce. Byleby nie
nazywać tego muszkarstwem bo to wg. mnie nadużycie.
——————
Muszkarstwem. A co to muszkarstwo? Dry fly? Wet fly? Które z nich? Obie techniki? A w
nich trzeba regulować poziom muszki? Przy „wet” na czym w ogóle polega praca wędkarza?
Czytając znawcę Dmycha „wet” to luz, swing i dymek spod nosa. Zacinania nie ma bo
samołówka sama wiesza ryby. W sensie linka.
Co do skuteczności. Kto na nią pozwala? Sprzedający zezwolenie. Po co? Pomyśl po co?
Podpowiem, „żeby namówić ryb” jak już wyżej wcześniej napisałeś. A kto chce nałowić ryb?
Podpowiem, goniący za punktami/mięsem.
Wiec wszystko czego się czepiasz (nałowienie się) to wymysł dwóch typów wędkarzy.
Mięsiarzy i zawodników. O ile tych drugich można zrozumieć (zawody krajowe, zagraniczne,
GP, itp) to mięsiarze powinni być od tej metody odcięci. Właśnie zawodnicy powymyślali na
świecie te techniki. Nie mięsiarze. Spytam wiec, dlaczego gospodarz łowiska chcący dbać o
nie nie zakazuje tego typu łowienia? Nie zawodnikom. W łowieniu ogólnodostępnym czyli
mięsiarzom i łowiącym rekreacyjnie. Skończyłoby się „chęć nałowienia ryb”. Ale to trzeba
chcieć a nie pierd***ć farmazony. |
|
|
|
Odp: Indykator [0]
|
|
14.03 08:25 |
| |
|
Jeśli Ty nie potrafisz zdefiniować pojęcia muszkarstwo, jeśli Ty masz wątpliwości z tym
związane a na końcu obarczasz tym wszystkim dzierżawcę wody to w takim razie słowo
Master nabiera innego znaczenia.
To jest tak jak z samochodem. Jest znak ograniczający jazdę do 70 km/h ale widzisz, że nie
powinieneś jechać więcej niż 50. No ale znak mówi co innego więc zapierdalasz bo możesz.
OK,dla mnie założenie pianki zwalnia z myślenia. I podnosi skuteczność bo możesz
stosując piankę dowolnie regulować miejsce i poziom muszki czego za pomocą linki już nie
zrobisz. Z taką dokładnością na pewno nie. Ale niech każdy łowi jak chce. Byleby nie
nazywać tego muszkarstwem bo to wg. mnie nadużycie.
——————
Muszkarstwem. A co to muszkarstwo? Dry fly? Wet fly? Które z nich? Obie techniki? A w
nich trzeba regulować poziom muszki? Przy „wet” na czym w ogóle polega praca wędkarza?
Czytając znawcę Dmycha „wet” to luz, swing i dymek spod nosa. Zacinania nie ma bo
samołówka sama wiesza ryby. W sensie linka.
Co do skuteczności. Kto na nią pozwala? Sprzedający zezwolenie. Po co? Pomyśl po co?
Podpowiem, „żeby namówić ryb” jak już wyżej wcześniej napisałeś. A kto chce nałowić ryb?
Podpowiem, goniący za punktami/mięsem.
Wiec wszystko czego się czepiasz (nałowienie się) to wymysł dwóch typów wędkarzy.
Mięsiarzy i zawodników. O ile tych drugich można zrozumieć (zawody krajowe, zagraniczne,
GP, itp) to mięsiarze powinni być od tej metody odcięci. Właśnie zawodnicy powymyślali na
świecie te techniki. Nie mięsiarze. Spytam wiec, dlaczego gospodarz łowiska chcący dbać o
nie nie zakazuje tego typu łowienia? Nie zawodnikom. W łowieniu ogólnodostępnym czyli
mięsiarzom i łowiącym rekreacyjnie. Skończyłoby się „chęć nałowienia ryb”. Ale to trzeba
chcieć a nie pierd***ć farmazony. |
|
|
|
Odp: Indykator [0]
|
|
14.03 02:00 |
| |
|
Problem jest w tym , że dzisiejsi muszkarze muszą się pochwalić przed kumplami czy jakimś
durnym medium ile to nałowili. Czują się wtedy ważni. Poza tym nikomu się nie chce
kombinować. Łatwiej wziąć lolę założyć spławik niezależnie jaki i też się naciągnie. A
jeszcze uczyć się innych trudniejszych metod , suchej,mokrej,strimera po co jak na nimfę ze
spławikiem ,żyłą też się nałowi. Takich dziś mamy wędkarzy muchowych. Dla mnie
muszkarstwo ma inny wymiar. Czasami zakładam suchą i łowię i się tym delektuję a
złowienie ryby to sprawa drugorzędna. A jeśli uda się na przykład na wymuszoną
przechytrzyć pstrąga czy lipienia to wtedy dopiero czuję zadowolenie. Kontakt z przyrodą ,
ciągłe doskonalenie techniki i umiejętności . Podanie suchej czy mokrej w punkt,
bezszelestnie , złowienie ryby lub nie , bo to ma drugorzędne znaczenie . I tak widzę
prawdziwe muszkarstwo. To rodzaj sztuki. Niestety takich kolegów coraz rzadziej spotykam
nad wodą. Są niestety czaple sterczące nad rynną z żyłą i spławikiem który dla ich spokoju
sumienia nazywają indykatorem itd. Żeby tylko jak najwięcej wyjąć . Ciekawe ile ryb nie
przeżyje spotkania z takimi muszkarzami na niby. Moim zdaniem żyłą ze spławikiem nie ma
nic wspólnego z metodą muchową , to zwykła przepływanka i tyle.Ja osobiście nigdy się do
tej metody nie zniżę bo dla mnie było by to uwłaczające. |
|
|
| |
|
|
|
|
|
Copyright
© flyfishing.pl since 1999
FlyFishing.pl is maintained by and |
|
|