| |
Ja wywaliłem się kilka razy, głównie w Dunacju ale to tylko ze względu na moje zaniedbanie i
lekceważenie zasad lub rozkojarzenie w danej chwili.
To nie Twoja wina. Dunajeckie dno jest pokryte warstwą śliskiego nazwijmy to szlamu, co wynika z jego
wyjątkowego zasyfienia, a poniżej zapór dochodzi to tego brak gwaltownych wezbrań, które okresowo
czyszczą dno. Koledzy, którzy lowią ryby w czystych rzekach, np. na skandynawskich odludziach nie
mają z tym problemu.
|