| |
Akurat te ostatnie "sukcesy" polskich patomuszkarzy z pomocą patoprzewodników, miały miejsce nad Dunajcem co
jednak nie powinno dać nam zapomnieć, nota bene powtarzającej się co roku, patolki nad Sanem. Dla przypomnienia,
mówimy o nocnych połowach na górskim odcinku, podobno najlepiej chronionej rzeki w Polsce.
Dobrze to napisałeś, brak umiaru, przyzwoitości, niepohamowany pęd do wyłowienia się po pachy, wynikający z
prymitywu intelektualnego, potrzeba nakarmienia ego, publicznego lansu i coś już naprawdę dowodzącego wyjątkowej
głupoty czyli kręcenie filmików i pokazywanie w internecie najlepszych miejsc, licząc na lajki, suby i zwiększenie
zasięgów. A zamiast krytyki achy i ochy gawiedzi...
|