| |
Zyga,
nic mi się nie wydaje. Dzień wcześniej pod wieczór byliśmy w Sromowcach i syn złowił 3 pstrągi na daleką nimfę. Ja 6 ryb na suchą. Łowiliśmy godzinę. Woda się kotłowała od zbiórek. Był wylot jętek i chruścika.
Następnego dnia syna złowił kilka ryby w tym pięknego kabana powyżej 50 cm na daleką nimfę. Ja jednego na daleką nimfę. Fakt, ryby nie brały, mało kto miał branie, nie mówiąc o złowionej rybie. Pojedyncze sztuki.
Ryby są w Dunajcu. Ktoś, kto twierdzi inaczej mija się z prawdą.
SB może tego nie wie ale pisze co mu się wydaje. Jeden z objawów frustracji podobnych do
wymienionych („czapla”, „kask”, żyłka”) w jego temacie wyżej.
Gdyby było ryb, zbiórek, wyników tyle co w latach 80-tych nie byłoby żadnego i z niczym
problemu.
|