| |
Czytanie książek to opinia jednego (autora). Podparta faktami, doświadczeniem lub tylko
obserwacją. Kwestia jak poważnie podszedł do tematu. Dialog, przekazywanie sobie
doświadczeń z pokolenia na pokolenie też jest cenne. Może nawet cenniejsze jeżeli nie było
przekazane komuś kto to opisał. Tzw. tajemnice, sposoby, najcenniejsze i skrywane. To tak
jak z przynętą (odnośnie wedkarstwa). Mam taką jedną na która mogę łowić pstrągi cały
sezon. Nie potrzebuje innej. Jedna 100%-owa na każda porę i każde warunki. Macie taką?
Idąc wymienionym tokiem myślenia można uwalić ludziom języki (podobnie jak rytualne
zabiegi usunięcia …) bo skoro mamy jedynie czytać, klikać, „emotionować” i uj wie co, to
zapomnimy o mowie. Wrócimy/wracamy do czasu ludzi pierwotnych nie różniących się
niczym od zwierząt. Tylko warczenie, wycie, wrzask, drapanie, rzucanie się do gardeł.
Zacznijmy jeszcze się zabijać. Postęp „cywilizacyjny” jak nic.
|