f l y f i s h i n g . p l 2020.05.25
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Odp: Zgubione pudełko Bóbr wleń nielestno. Autor: trouts master. Czas 2020-05-25 21:23:25.


poprzednia wiadomosc Odp: Yyhyy?! : : nadesłane przez Jachu (postów: 4219) dnia 2019-10-05 00:21:03 z *.dynamic.kabel-deutschland.de
  Chłopcze, zadanka domowe to sobie możesz. Swoim dzieciom. Popisuj się dalej, jeszcze tylko tu to
tolerują. Wszędzie była zmowa administratorów i użytkowników. Jak tam Twój blog? Dużo zarażonych
Twoimi złotymi myślami?
  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: Yyhyy?! [11] 05.10 08:00
 
Intelektualny chaosie, przeanalizuj to sobie tą "rozmowę":


http://www.flyfishing.pl/mainforum/msg.php?id=165092

KD: - "Urynkowienie spowoduje, że operaty trzeba będzie wykonywać z "muchowej kieszeni", ponieważ do tej pory biedniejsi fani łowienia na teleskop z targowiska i robaki, sponsorowali posiadaczom Sage i Winstonów pstrągi i lipienie. (...)"

 
  Odp: Yyhyy?! [4] 05.10 08:04
 
A póżniej piszesz, że jesteśmy ciężarem dla PZW.... sam sobie przeczysz.

Przecież to z mojego postu wynika, że jesteśmy dla PZW ciężarem. To znaczy dla naszego głównego sponsora z teleskopem, bo to właśnie jest PZW. W terenie, bo na Facebooku są influencerzy do pchania sprzedaży.

Ile ludzi chodzi po krzakach i łowi ryby z płetwą tłuszczową? Garstka. A Sprawdź sobie jakie są zarybienia w okręgach pomorskich i pomyśl, czy ta garstka korzystających zapłaciła za swoje przyjemności ze swoich marnych składek, które są składkami all inclusive, tj. na nizinne i górskie łącznie...

Ta dopłata do górskich to wyłącznie amortyzacja kosztów tego ciężaru dla PZW jakim niewątpliwie są fani łowienia P&L.
 
  Odp: Yyhyy?! [3] 05.10 08:19
 
PZW jest sprytne, w ogóle lewica jest sprytna.

Sport w PZW to nic innego jak korumpowanie najlepszych, aby nie mieli motywacji by cokolwiek zmieniać - sponsorowany wyjazd na GPX i MMP załatwia sprawę potencjalnej rewolty, a że najlepsi wedkarze zwykle mają najwyższe IQ i zdolności przywódcze - sprytne PZW przekupuje właśnie potencjalnych liderów ewentualnego rozłamu.

Łowienie ryb szlachetnych odbywa się głównie na koszt robaczkarzy. I ludzie, którzy rozwożą worki o wartości znacznie przewyższające ich składki, wiedzący w jak małej grupce będą te ryby łowić - są tego świadomi. I to są również najbardziej obywatelscy i najaktywniejsi w PZW.

Te dwie rzeczy sprawiają, że motywacji do zmian prawie w ogóle nie ma. Ponieważ zmiany oznaczałyby składki 1500 zł i większą transparentność, reklamę, co być może wyrzuciłoby poza nawias fajnego łowienia wiele legendarnych wędkarzy. Po co składki po 1500 zł i jakaś transparentność. Niech okręg PZW zapłaci za wyjazd sportowców, niech przyjemność łowienia pstrągów ogniskuje się na garstce ludzi, niech wreszcie nikt nie pisze o żadnych odcinkach, a głupi leśny dziadek z teleskopem dalej za to płaci...

Przecież jest jak jest bo prawie nikt nie chce żadnych zmian, więc po co to pieprzenie jakie to PZW jest złe. Jest bardzo dobre, szczególnie dla tych, co kręcą się przy okręgu. Płacą mało, wiedzą dużo, łowią i korzystają. Czego chcieć więcej???


 
  Odp: Yyhyy?! [2] 05.10 09:01
 
Dokładnie myślałem to samo , spędziłem na Łupawie cały sezon .Spotkałem dosłownie kilka osób , były miesiące że byłem jedynym wędkarzem na odcinku poniżej Smołdzina ,Nie narzekam wręcz super , tylko że co za tym idzie kompletny brak ryb .Jak przypominałem sobie czas przeszły , gdy nad rzeką było pełno wędkarzy . To już miałem w głowie teorie spiskowe że ktoś chce to sprywatyzować po polsku czyli dobić i za symboliczną złotówkę przejąć .Ale jednak to PZW Słupsk ma wyje...e bo , dziadki z teleskopem i tak zapłacą za ich nic nie robienie .
 
  Odp: Yyhyy?! [1] 05.10 19:33
 
Oczywiście, ponieważ PZW jest utrzymywane ze składek ludzi łowiących stacjonarnie. Większość wędkarzy ma krzesełko i łowi różne gatunki ryb siedząc. Mniejszość chodzi z wędką w terenie, jeszcze mniejsza mniejszość chodzi po krzakach, a już garstka ludzi onanizuje się z linką muchową

Gdybyś wyciął krzaki nad Łupawą, zrobił krótki trawniczek i postawił McDonadla, to klientów by przybyło hehe
 
  Odp: Yyhyy?! [0] 05.10 22:43
 

Gdybyś wyciął krzaki nad Łupawą, zrobił krótki trawniczek i postawił McDonadla, to klientów by przybyło hehe

Krzysiek byś się zdziwił , ale ta rzeka jest dobra pod linkę . Jeszcze teraz gdy budują przepławkę w Smołdzinie ,jakieś 20 lat za póżno .Coś tam napłynie siłą rzeczy ,bo i rybacy mają też okres ochronny .Powyżej rzeka płynie dzikimi łąkami można z muchówką by zaszaleć , gdy wejdzie troć , pod warunkiem że wejdzie .Ta rzeka ma możliwości tylko jest dławiona .pożyjemy zobaczymy .
 
  Odp: Yyhyy?! [5] 05.10 10:58
 
Intelektualny chaosie, przeanalizuj to sobie tą "rozmowę":


http://www.flyfishing.pl/mainforum/msg.php?id=165092

KD: - "Urynkowienie spowoduje, że operaty trzeba będzie wykonywać z "muchowej kieszeni",
ponieważ do tej pory biedniejsi fani łowienia na teleskop z targowiska i robaki, sponsorowali
posiadaczom Sage i Winstonów pstrągi i lipienie. (...)"


O Ty nasz geniuszu, specjalisto od wszystkiego, Nostradamusie polskiego wędkarstwa!

Tu pozostawiam wolne miejsce. Żebyś miał możliwość dopisania sobie jeszcze innych określeń na
swoją cześć. Przecież jak Doda, która chwali się najwyższym IQ pomiędzy Odrą i Bugiem, dowie się
o Twoim istnieniu, to biduśka będzie musiała sobie chyba w łeb strzelić. Latami drenowałeś
kieszenie biedaków od robaka, wiedziałeś o sprytnie niedoszacowanych workach i jak w PZW
funkcjonuje oszukańcza redystrybucja składek, czerpałeś z tego korzyści bez żadnych skrupułów? A
gdzie tu moralność Dmyszewicz? Czy czasy kiedy żyłeś na cudzy koszt pozostawiły trwały ślad?
Kiedy byłeś ostatni raz na Pomorzu? Co możesz powiedzieć o dzisiejszej gospodarce wielu
tamtejszych okręgów na wodach pstrągowych?
To ja Ci powiem. Tam, gdzie jeszcze działają jakieś nielubiane przez Ciebie towarzystwa lub w PZW
są ludzie, którym jeszcze chce się coś robić, jeszcze coś w wodzie pływa. Cała reszta to pustynia.
Niczym intelektualna pustka w Twojej głowie. Jerzy
Kowalski wspomniał tu o Lublinie. Może kiedyś będziesz mieć okazję porozmawiać z kimś, kto zna
historię jak to latami trwało. Upierdliwością, konsekwencją, nie szczędząc swojego czasu, często i
pieniędzy, doszli do tego, co mają dzisiaj. Jak czytam skład dzisiejszych władz okręgu, komisji, to tak
circa jedna trzecia to osoby, które ja jeszcze pamiętam z czasów tworzenia Podkomisji d.s.
łososiowatych. Można coś zrobić w tym skostniałym PZW? Można, tylko trzeba mieć wolę i chęć
zrobienia czegoś pozytywnego. Mazowsze, Warszawa. Od lat chętnie odwiedzają wody lubelskie,
zamojskie. A były czasy, które S. Cios doskonale pamięta i tę grupę ludzi, z których wielu już dzisiaj
nie ma. Było dużo trudniej niż dzisiaj, ale też się dało. Kto dzisiaj jeszcze pamięta o zakiełżaniu
mazowieckich rzeczek? Może dlatego, że nie było internetu i nie tracili czasu na klepanie w
klawiaturę, może byli lepiej zorganizowani i mimo, że nie mieli tej wiedzy, którą mamy dzisiaj, potrafili
coś pozytywnego zrobić. Tak Dmyszewicz, byliśmy kiedyś i jesteśmy dzisiaj ciężarem dla PZW, ale
nie w takim sensie jak Ty to rozumiesz i przedstawiasz.
 
  Odp: Yyhyy?! [4] 05.10 18:57
 
Ano masz rację, że jeszcze pływają. Taki model gdzie 1000 nieświadomie płaci, a 50 świadomie korzysta jest dla ichtiofauny lepszy niż gdyby korzystało 1000. Jednak gdyby tych 50 zbawców świata chciało korzystać wyłacznie za swoje płaciliby ok. 60 zł / dzień, ponieważ coś w ten deseń obliczał Jerzy Kowalski w swoim artykule na portalu "Na muchę" bodajże w artykule "Co nam się należy". Mniej więcej 1200 - 2000 zł na górski okręg rocznie i łowisz pstrągi i lipienie za swoje.

Gdyby było inaczej, owi aktywiści i społecznicy bazujący na cycku PZW sami przejeli by obwody rybackie. To się jednak im nie opłaca, więc nie przejmują.

Cało to narzekanie na PZW przypomina bunt nastolatka, który pyskuje do mamy i taty, bardzo by chciał iść na swoje, ale boi się zbytnio oddalić od maminej lodówki, gdzie może nie za dużo, ale zawsze jest jakieś żarcie. Tak to działa.

Dlatego te buńczuczne zapowiedzi tych wszystkich rewolucjonistów anty-PZW będą tak długo niepoważne aż ich autorzy publicznie nie zdeklarują wspólnego przejęcia obwodu rybackiego. W każdym innym wypadku takie pokrzykiwania są jak bunt nastolatka i tak powinny być traktowane.

 
  Odp: Yyhyy?! [3] 05.10 19:37
 
I to co tu napisałem nie jest niczym odkrywczym ani nowym. Korzystający z tego systemu wiedzą o tym od lat. Za to mnie niektórzy nienawidzą, podobnie jak matka powie nastolatkowi "To idź na swoje" ten wpada w furię i złość.

Ale skoro nie chcą iść na swoje, skoro im dobrze, to po kiego grzyba to narzekanie na PZW? Albo komuś jest dobrze albo źle.

Ja osobiście nie potrzebuję nawet użytkownika rybackiego, mogę płacić przelewem do RZGW. Dniówka 10 - 15 zł, już tak nie raz łowiłem. Ryb tyle samo co w wodach z użytkownikiem, tylko inny nieco skład ichtiofauny. Jeden grzyb... lubię leuciscusy, więc co mi tam...
 
  Odp: Yyhyy?! [2] 06.10 01:44
 
Nie znam wypowiedzi j.Kowalskiego i jej kontekstu. Jeśli tak powiedział, to z całą pewnością nie może
to służyć za argument w dyskusji o tysiącu nizinnych skubanych przez pięćdziesięciu opłacających
górskie. Punktem wyjścia do dyskusji na ten temat są operaty, wynikające z nich niezbędne nakłady na
poszczególne obwody i znajomość struktury wpływów ze składek na ochronę i zarybienia. Jeśli okręg
się z tego nie wywiąże, to masz takie historie jak z Parsętą. Z drugiej strony masz takie przykłady jak
Krosno z wpływami z OS-u i produkcji materiału, który nie wiem jak teraz, ale kiedyś odsprzedawali
innym okręgom. Są i okręgi z relatywnie znacznym udziałem opłacających górskie i małym areałem
takich wód. Nie da się zastosować jednego, uogólniającego stwierdzenia. To jak to jest? Jakaś mała
grupa korzysta i wie o tym od dawna, a większość nie zdaje sobie sprawy, że jest robiona w konia?
Może ta większość wie i godzi się?
 
  Odp: Yyhyy?! [0] 06.10 19:42
 
Informacje o cenach materiału zarybieniowego są chyba do zdobycia podobnie jak wielkości
nakładów na zarybienia. Wystarczy tylko sprawdzić ile poszło do wód P&L, a później odnieść to
do ilości korzystających, jętkowych wybrańców losu, dla których ich sponsorzy z robakiem to
"bydło, które należy pogonić".

Jak dobrze interpretuje zachowania niektórych buńczucznych członków towarzystw i grup
aktywistów, wody powinny być lepiej chronione... to jest robaczkarzom najlepiej podnieść
składki o 30 zł i z tego pokryć jeszcze strażnika na górskie Przy zachowaniu retoryki, że
robaczkarze to bydło Jakoś nigdy nie pasowałem do takiego cwaniactwa i Towarzystwa
Tajnych Odcinków, co to wszystkich mają za nic, ale w ramach swojej sekty wierzą w swoje
przesądy. Państwo złe, PZW złe, wioskowe bydło złe, wszyscy źli, a oni biedni z Winstonem za
4 tys. w krzakach, polujący na potokowca kupionego przez bydło Piramida finansowa jak się
patrzy. I wszystko pokrętnie przeplatane jakimiś hasłami w stylu Trout Unlimited, nowoczesne
wędkarstwo itd. Biedni ludzie zakręceni we własnych myślach, ale mający swoją grupę
referencyjną do podtrzymywania swoich chorych wierzeń w coś z niczego.

W tych krzakach powiadają oni niestworzone historie o rozwoju wędkarstwa muchowego w
oparciu o model nie wiadomo jaki, ale najczęściej tylko taki, że od czasu gdy z kumplami poszły
worki do "rzeki X", za 3-4 lata będzie niejeden z lassem latać. Oczywiście za pieniądze leśnych
dziadków. Tak trzymać

Uczciwie myślący człowiek, który nie zamierza kogoś świadomie wydymać, nigdy się na taki
model nie zgodzi, ani w takim nie będzie partycypować.
 
  Odp: Yyhyy?! [0] 06.10 20:23
 
Można dotrzeć do informacji, ile wynosi opłata ponoszona przez użytkownika rybackiego z
tytułu dzierżawy obwodu, ot np. rzeki takiej jak Parsęta. Skoro w konkursie ofert decyduje
wielkość nakładów rzeczowo-finansowych czyli zarybień, to jak sądzę w naszym kraju nie
było i nie z punktu widzenia fachowego - ichtiologicznego uzasadnienia, aby dla danego
obwodu istniał jeden operat i górny limit zarybień, a o wyborze użytkownika decydowały
inne kryteria. Pewnie dlatego rzuciło mi się kiedyś w oczy to, iż na tej Parsęcie nowy
użytkownik deklarował środki finansowe na zarybienia, na poziomie znacznie wyższym od
swojego poprzednika.
Nie potrafię w tej chwili podać dokładnych kwot, ale kilka temu gdy interesowałem się tego
typu kwestiami to bardzo się dziwowali i moje wnioski wówczas były takie:
 
       


Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus