| |
Równie ciekawa muszką, która mogła by się znaleźć w słowniku...to "Trutka". Pamiętam, jak na któryś z
rzędu zawodach miałem z takową do czynienia. Była to imitacja małej jęteczki (~nr.18), jaka roiła się w
sierpniu na Sanie w czasie MMP w 90-tych latach. Zważywszy na to, że podstawową rybą do łowienia był
wówczas lipień, to przed zawodami należało bardzo dokładnie ją zidentyfikować, aby stwierdzić na jaki
szczegół przy jej konstrukcji należy położyć szczególny nacisk...
Otóż szalenie istotnym elementem był kolor tułowia, ale nie przed określoną turą zawodów, kiedy mucha
jest jeszcze sucha (tzn. niezamoczona), ale wtedy, kiedy jest już czynnie używana w czasie łowienia.
"Trutka" w czasie łowienia zmieniała barwę tułowia na tę "własciwą w tym czasie dla lipienia. Kolega
wędkarz mógł widzieć wpiętą ją (rozmiar haczyka, kolor CDC) myśląc, że podobną dobierze. Jednakże
nie mógł wiedzieć, że to co widzi w danym czasie zmieni się zasadniczo (brania ryb będą częstsze w
czasie zmiany barwy tułowia), z chwilą czynnego łowienia. To była taka "zawodnicza" muszka w zasadzie
na użytek wewnętrzny, aby przechytrzyć rzecz jasna rybę...ale tez rywala ze stanowiska.
|