| |
I takich spektakli brakuje na polskich rzekach. Oczywiście przez działania "człowieka rozumnego".
Wszędzie łapy musi wepchnąć i po swojemu poustawiać, zamiast się dostosowywać. Później tragedia,
katastrofa, szkody i płacz o odszkodowania bo "nagle" (-naście czy kilkadziesiąt lat) rzeka już nie może
utrzymać tego czego powinna pozbywać się regularnie po zimie.
Tu akurat nie widzę zalet takiego zerwania zatoru lodowego, co prawdopodobnie mialo miejsce i
przejścia malego tsunami przez rzekę wielkości Hoczewki, będącej w zalożeniach natury tarliskiem i
podchowalnikiem mlodych roczników. Po czymś takim kamień na kamieniu nie zostanie, chociaą
umiarkowane zjawiska lodowe są jak najbardziej mile widziane. Tylko że coraz mniej tego umiarkowania
w zjawiskach naturalnych jak i świecie ludzkim. Teraz już wszystkiemu odpierd..la, mówiąc krótko.
|