|
Jest to mocne sformułowanie lecz niestety prawdziwe . Rzeka otoczona domostwami pozostawiona sama sobie ,kontrolowana raz w miesiącu musi ściągać jak magnes kłusowników. Tak też się dzieje, brak wędkarzy przeganiających łowiących inaczej szybko procentuje ich masowym pojawianiem na brzegu wody chronionej i wybraniem przez nich wszystkiego co żywe i do garnka się mieści . Utworzenie obrębu ochronnego na Sanie jest bardzo potrzebne ale nie wiem czy tworzenie go na zdegradowanym odcinku suchego koryta ma sens. Powyżej ujścia rzeki Olszanka przepływ Sanu jest tak słaby (przynajmniej tego roku) że latem przy dłuższych porach suszy rzeka zarasta glonami a temperatura wody jest bardzo wysoka ,za wysoka jak dla łososiowatych . Zgodzę się że będzie to obręb dla ryb innych gdyż bardzo dużo jest tam klenia (sztuki 50 cm) okonia , szczupaka, uklei i tylko tam gdzie bobry utworzyły rozlewiska z głebszą wodą . Z całości obrębu aż 75% stanowi ten zdegradowany obszar reszta to kawałek dość ładnej rzeki lecz z dużym obciążeniem kłusowniczym .Obawiam się ,że nie wpłynie ten zabieg dość znacząco na pogłowie łososiowatych w Sanie, obym się mylił .
|