 |
Zasady brodzenia w rzece
: : nadesłane przez
S.R (postów: 3087) dnia 2026-01-12 12:25:26 z *.dynamic.play.pl |
| |
Nie natrafiłem przez wszystkie te lata mojego wędkowania na zasady dobrego i bezpiecznego brodzenia w rzece. Choć sam biorę wszystko na logikę, zasady bezpieczne dla mnie bo dla innego niekoniecznie może być to samo to są takie, które w zasadzie stosujemy wszyscy.
Fajnie by było, gdybyście podali swoje zasady którymi się kierujecie. Wyjdzie z tego fajny materiał dla młodych ale i dla starych, którzy coś z tego wyniosą.
Dla mnie:
1. Kij do brodzenia
2. Dobre okulary polaryzacyjne
3. Stosowanie dobrych, stabilnych butów z kolcami lub z podeszwą z filcem. To należy rozróżnić:
- filc w lecie plus kolce( śliskie kamienie, glony) lub Vibram z kolcami.
- w zimie: Vibram plus kolce.
4. Wchodzenie do wody z płytkiego brzegu, z łagodnym zejściem.
5. Ze stromego brzegu wpierw zbadanie kijem głębokości wody
6. Zasady czytania wody, nurtu - duże kamienie, prądy, wiry za spiętrzeniami głazy
itd...
|
| |
[Powrót do
Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem] |
|
|
| |
|
Nadawca
|
Data |
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [1]
|
|
12.01 13:24 |
| |
|
Witam.
No i wyczerpałeś temat ...
Ja bym dodał jeszcze o brodzeniu nocą z racji uprawiania takowego - zawsze trzeba w dzień się przejść najpierw,
nawet jak się zna łowisko. Bo przykosy potrafią w ciagu 2-3 dni się całkowicie zmienić i przenieść "same" w inne
miejsce.
No i kamizelkę asekurcyjną warto zakładać jak się stoi samemu nocą pośrodku rzeki. Są niedrogie i ładnie
wyglądające w tej chwili - żadna ujma taką nosić
Pozdrawiam.
|
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [0]
|
|
12.01 14:02 |
| |
|
Mój syn nosi czerwoną kamizelkę ratunkową (taką do łodzi). Nie tylko jest bezpieczna, ale dzięki niej
widzę go z kilometra.
Kiedyś w Szwecji jeden z kolegów próbował przejść rzekę. Nie docenił głębokości i siły nurtu. Na
szczęście zakończyło się tylko kąpielą i wylądowaniem po drugiej stronie rzeki. I wtedy pojawił się
problem - jak wrócić? Na szczęście ok. 1,5 km wyżej było gospodarstwo po mojej stronie rzeki.
Pożyczyłem łódź i sprawa rozeszła się po kościach. Ale gdyby nie łódź, to byłoby niewesoło... |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [0]
|
|
12.01 13:42 |
| |
|
mnie uczyli na kursie muchowym (kiedy to było... pozdrawiam Mistrza Adama S.), żeby po tarliskach nie
łazić
oraz jak je rozpoznać
|
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [6]
|
|
12.01 15:22 |
| |
|
1. Kij do brodzenia
2. Dobre okulary polaryzacyjne
3. Stosowanie dobrych, stabilnych butów z kolcami lub z podeszwą z filcem. To należy rozróżnić:
- filc w lecie plus kolce( śliskie kamienie, glony) lub Vibram z kolcami.
- w zimie: Vibram plus kolce.
4. Wchodzenie do wody z płytkiego brzegu, z łagodnym zejściem.
5. Ze stromego brzegu wpierw zbadanie kijem głębokości wody
6. Zasady czytania wody, nurtu - duże kamienie, prądy, wiry za spiętrzeniami głazy
7. Używaj rozumu i nigdy nie lekceważ żywiołu jakim jest górska rzeka zwłaszcza w stanach średnich
i wysokich.
i do tego kilka zasad etyki i savoir vivre'u w żołnierskich słowach:
1. Nie depcz tarlisk (pisze o tym WZ) by potem krzyczeć na forum, że naturalne tarło nie przynosi
efektów i trzeba więcej zarybiać .
2. Nie musisz wszędzie wszędzie swojej d... w woderach, by maksymalnie obłowić rzekę, podaruj
rybom miejsca gdzie nie będą narażone na wymłócenie, nawet C&R. To głównie prośba do
Nolepioków.
3. Jak przechodzisz z miejsca na miejsce to nie leź jak słoń płycizną, robiąc falę na całą szerokość
rzeki tylko przejdź cicho brzegiem. Polecam szczególnie niektórym miłośnikom Sanu, którzy nie wiem
czemu zamiast iść brzegiem z miejsca na miejsce brną wodą płosząc wszystko w promieniu
kilometra.
4. Bródź tak by nie mącić wody stojącemu poniżej Koledze. No chyba, że sobie tego zażyczy, a akcja
będzie miala miejsce np. na Łupawie, gdzie etykę wyparło rycie w dnie buciorami w celu zmącenia
wody.
5. Jak widzisz fajną rynnę i kolesia, który nie obawia jej najgłębszych partii to nie oznacza, że możesz
się tam wryć po pachy. Może koleś zaczyna, tak jak trzeba, od objawienia pobrzeża rynny po czym w
kolejnych przejściach zamierza wejść głębiej, co mu się jednak uda jak wp... tam swój tyłek, nie
patrząc na takie bzdury jak kultura czy etyka. |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [5]
|
|
12.01 15:31 |
| |
|
Dodam jeszcze jeden temat, pewnie włożę kij w
mrowisko
Chodzi mi o dwa sprawy związane z paleniem:
1. Palenie w wodzie - dym leci na tych, którzy chcą
świeżego, górskiego powietrza, a nie wdychania syfu
2. Wrzucanie kiepów do wody |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [3]
|
|
12.01 15:40 |
| |
|
Znakomite punkty. Do dziś mam w starej kamizelce pety wciśnięte w wąskie kieszonki, z czasów gdy
mialem jeszcze tę przyjemność jarania fajek nad woda i nie tylko. |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [2]
|
|
12.01 16:06 |
| |
|
Kumpel z Rygi ma takie specjalne blaszane pudełko
na pety. Nigdy nie rzuca do wody czy na brzeg.
PS chce rzucić, ale nie potrafi
A lekarz... |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [1]
|
|
12.01 16:19 |
| |
|
dla chętnych
skutki przyrodnicze wrzucania kiepów do wody (w tym morskiej)
https://tobaccofreelife.org/resources/marine-life-cigarettes-pollution/ |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [0]
|
|
12.01 16:21 |
| |
|
cd
https://www.theswimguide.org/2025/09/08/butt-bugs-cigarette-litter-and-the-beach/ |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [0]
|
|
13.01 15:33 |
| |
|
jeszcze powinieneś parkować samochód, tak ok 800m od rzeki ,żeby spaliny nie przeszkadzały w oddychaniu świeżym powietrzem ........ |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [0]
|
|
12.01 20:38 |
| |
|
Skoro itd to ….
Ze względu na bezpieczeństwo.
1. Zawsze ocena dna butem przed pewnym postawieniem stopy. Kamienie, głazy, glony,
„kacze mydło”, krawędź (próg, uskok) skalna, konary czy pnie drzew, itp. Przeszkód,
stabilności (piach, muł, kurzawki, itp), ocena głębokości poniżej miejsca uwzględniając
możliwy upadek i spłynięcie z nurtem. Wszystko to nie tylko w wodzie o słabej
przejrzystości.
2. Przy wodzie wyższej lub o silnym nurcie trzeba wiedzieć że głębokość jest taka jaka jest
tylko schodząc z prądem wody. Próbując wycofać się pod prąd napór wody na ciało
powoduje falę która podnosi poziom od 0-20cm w zależności od zanurzenia.
Próbując się obrócić aby wycofać w silnym nurcie trzeba wiedzieć którą stopę mamy
silniejszą, która jest bardziej stabilna (zablokowana o przeszkodę), starać się zawsze brać
napór wody na „klatę” nie na plecy o ile nie można wycofać się bokiem (wtedy przekrój
człowieka jest najmniejszy).
3. Co do ubioru do brodzenia, inny rozmiarowo na lato inny na zimne pory roku. Zwłaszcza
buty.
4. Na Sanie dawniej przed napływem wyższej wody (otwarcie turbin) widać płynącą pianę.
Zwłaszcza przy brzegu. Teraz takie oznaki są również przy przyborze po deszczu/ burzy z
dopływów. Obserwować wystające kamienie czy poziom wody nie wzrasta.
5. Zimą przy roztopach spływanie większej ilości pojedynczej kry znaczy że może puścić
cały dopływ. Lepiej nie być na środku rzeki lecz przy brzegu. Gdy puszczą lody nikt nie jest
w stanie wrócić na brzeg bo płynącego lodu nie widać a nogami nie jest się w stanie
utrzymać jego naporu. W ostaniej chwili uciekać na bliższy brzeg lub w stronę czystszą od
lodu o ile jest się pewnym bezpiecznej głębokości i siły nurtu.
6. W mętnej wodzie czy w ciemnościach (nawet na płyciznach) przesuwać się rozstawiając
szeroko na boki nogi sprawdzając nogami dno przed postawieniem stopy. W głębszych
miejscach lepiej mieć kij do sprawdzenia głębokości czy utrzymania stabilności przed
kolejnym krokiem.
Ze względu na ciche podejście i nie płoszenie ryb też jest trochę zasad.
|
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [6]
|
|
12.01 20:52 |
| |
|
Dodałbym jeszcze takie punkty "Dla Zaawansowanych":
1. Jeżeli chcesz przejść na drugi brzeg rzeki, a jest to kawałek drogi/mocny nurt/głęboka woda -
nigdy nie staraj się iść pod kątem prostym na drugi brzeg, idź lekko w dół, NIGDY w górę.
Będzie dużo prościej. A jeżeli jest was dwóch/trzech, to zawsze łatwiej jest wziąć się nawzajem
pod ramię (największy i najsilniejszy najwyżej, najsłabszy i najmniejszy najbardziej w dole rzeki)
i można przejść razem wszystko :)
2. Jeżeli woda jest w okolicach pasa lub głębsza, nurt bardzo mocny a dno w miarę płaskie /
bez wielkich skał (np. białka tatrzańska) - spróbuj ,zamiast stawiać pewne kroki, "przeskakiwać"
kierując się pod kątem 45-60 stopni w dół. Oczywiście o ile twoja forma na to pozwala ;) Ale
pozwala to przejść relatywnie łatwo miejsca które wydają się być nie do przejścia.
|
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [5]
|
|
13.01 10:39 |
| |
|
Trochę żartem, ale zdarzyło mi się,
Jak stoisz pod elektrownią, która nagle postanawia zwiększyć przepływ z minimum na dwie rury to zrywasz przypon,
rzucasz sznurem na mocną gałąź na przeciwległym brzegu , oplątujesz sznur machając wędką i ściągasz się na zasadzie promu na drugi brzeg.
Ci co pamiętają remont zapory na Sanie i bujanie wodą co parę godzin to będą wiedzieć |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [4]
|
|
13.01 13:20 |
| |
|
A zdradzisz jaki to był sznur? |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [3]
|
|
13.01 13:46 |
| |
|
A zdradzisz jaki to był sznur?
O ile się nie mylę łowiłem na steamera 7mką .
To nie ma znaczenia, bo częściowo skaczesz, a tylko chwilę było pełnego holu z częsciowym przelewem przez burtę :. Nie miałem innego wyjścia , to było na wlewie płani na Zwierzyniu, a ja przelazłem na kamień pod skarpą.
Widział to kumpel - chyba miał bardziej mokro w spodniobutach ze śmiechu niż ja |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [2]
|
|
14.01 11:01 |
| |
|
Przemieszczając się po wodzie płynącej należy stąpać uważnie, z rozmysłem, zanadto nie śpieszyć się,
niezależnie od tego czy łowimy rekreacyjnie, czy też na zawodach. Dokładnie pamiętam jak na któryś
zawodach muchowych, które odbyły się na Dunajcu kolega ze stanowiska znający doskonale wodę, po
dłuższym namyśle normalnie popłynął z wędką (a był to stosunkowo krzepki jegomość) na drugi brzeg. O
ile pamiętam to miało miejsce gdzieś w okolicach jak Ochotnica wpada do Dunajca. Zawody odbywały się
wówczas na bitej rybie. To że kolega był dokładnie wykąpany nie miało zasadniczo żadnego znaczenia
albowiem wiedział, że w tamtym miejscu gdzie się udał złowi rybę. Istotnie tak było, bo miał 3 lipienie, a ja
jednego. Jak mówi przysłowie "do odważnych świat należy". No ale to było kiedyś, zasady jednakże jak
bezpiecznie brodzić po rzece, tym bardziej nie poznanej dokładnie rzece, pozostają stałe i niezmienne. |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [1]
|
|
14.01 11:35 |
| |
|
Obaj byli Prezesi Okręgu Nowy Sącz to były wzory przechodzenia przez Dunajec w ekstremalnych miejscach. Za jednym chciałem pójść to popłynąłem, a Janusz na Wagu za papierosem przeszedł taki wlew, że czołg by tam nie przejechał |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [0]
|
|
14.01 15:09 |
| |
|
Przypuszczam kto to był. Obaj słusznej postury, znający doskonale wodę, wiedzący dużo (na co aktualnie
ryby "biorą", gdzie, w których miejscach itp.) Janusz natomiast przed moimi pierwszymi MMP (początek
lat 90-tych, Gwda) na moje zapytanie (stał przed tablicą z sektorami) na co mogę liczyć w sektorze C/53
filozoficznie stwierdził: tutaj możesz liczyć jedynie na leszcza, tudzież karaska. W sumie jako, że byłem
wówczas żółtodziobem, to przyjąłem to do wiadomości, tak poł żartem, pół serio. W końcu zacząłem łowić
ukleje (dla drużyny), nie mając tak na dzień dobry w zasadzie zielonego pojęcia jak dobrać się do tych
wpuszczanych uprzednio tutaj tęczaków. Ale to tak na marginesie.
Natomiast na Sanie parokrotnie spływałem z wodą, oczywiście z należytą kontrolą, głównie wtedy, kiedy
mocno zagapiwszy się - załączyli tą....nieszczęsną drugą turbinę . Było to w rejonie powyżej Hoczewki,
gdzie dosyć często tam wówczas wędkowałem. |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [3]
|
|
14.01 22:35 |
| |
|
Łowiłem kiedyś w listopadzie lipienie, stojąc w środku Dunajca. Wodę miałem ponad pas. W końcu zaciąłem rybę i zacząłem kierować się ku brzegowi, tyle że poruszałem się do tyłu wychodząc z dołka no i nagle pięta poślizgnęła mi się i zniknąłem pod wodą, ale wędkę ciągle trzymałem uniesioną i ryba się nie wypieła. Jakimś cudem znalazłem płyciznę i zdołałem wstać cały czas utrzymując napięty sznur. Dotarłem do brzegu po kolejnych kilku wywrotkach, cały przemoczony. Szybko rozebrałem się i wykręciłem ciuchy, ale kardynała wyholowałem.
Łowiłem w towarzystwie starego wygi, który po całym zajściu klepnął mnie w ramię i powiedział dość głośno „JAK SIĘ NIE WYWRÓCISZ TO SIĘ NIE NAUCZYSZ” i dodał „Zrozumiałeś?”
Czy od tamtego zdarzenia jestem jednak jakoś super ostrożny? No niby tak, ale nie do końca, choć na wspomnienie tamtego doświadczenia robi mi się i zimno i też ciepło.
Obecnie buty mam świetnie podkute, mam dobrej jakości kij do brodzenia, patrzę pod wodę poprzez dobrej jakości okulary nie spuszczając oka z powierzchni wody i uważnie obserwuję otoczenie.
Finalnie to doświadczenie i myślenie, takie w tle, chyba instynkt, chroni przed zagrożeniami oraz zwyczajne szczęście.
|
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [2]
|
|
14.01 23:48 |
| |
|
Dobry wieczór....
..."Jakimś cudem znalazłem płyciznę i zdołałem wstać cały czas utrzymując napięty sznur. Dotarłem do
brzegu po kolejnych kilku wywrotkach, cały przemoczony. Szybko rozebrałem się i wykręciłem ciuchy,
ale kardynała wyholowałem.....)
Powiedz, jak ściągnąłeś i wykręciłeś ciuchy, trzymając wędkę w ręce? , bez utraty kardynała....;-
Pozdrowienia
|
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [1]
|
|
15.01 00:05 |
| |
|
Dobry wieczór....
..."Jakimś cudem znalazłem płyciznę i zdołałem wstać cały czas utrzymując napięty sznur. Dotarłem do
brzegu po kolejnych kilku wywrotkach, cały przemoczony. Szybko rozebrałem się i wykręciłem ciuchy,
ale kardynała wyholowałem.....)
Powiedz, jak ściągnąłeś i wykręciłeś ciuchy, trzymając wędkę w ręce? , bez utraty kardynała....;-
Pozdrowienia
A tak zupełnie zwyczajnie. |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [0]
|
|
15.01 00:21 |
| |
|
 ......
 ......
Pozdrowienia
|
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [4]
|
|
15.01 12:27 |
| |
|
Jedno zdarzenie głęboko utkwiło mi w pamięci. Około 20 lat temu łowiliśmy na początku marca poniżej ujścia Hoczewki na Sanie. Była odwilż,Hoczewka stała lodem ale na Sanie warunki były wręcz idealne. Woda ok.180cm w Lesku więc bez problemu przeszliśmy na drugą stronę Sanu tam gdzie stała zielona łódka zacumowana do brzegu,która służyła miejscowemu mieszkańcowi do przeprawy na drugą stronę do tzw. cywilizacji. Łowimy ze środka Sanu z wypłycenia i rzucamy na tą rynnę. Pogoda bajkowa,słoneczko,chyba ok 10st. na plusie.Między czasie na winklu od strony ujścia Hoczewki pojawiło się dwóch wędkarzy,jeden łowił z brzegu a drugi kilka metrów wszedł do wody. Około południa może lekko po,dobiega nas przeraźliwy łomot,trzask i dudnienie z drugiej strony rzeki. Naszym oczom ukazuje się najpierw potężna ''lawa'' zwałów lodu i śniegu na Hoczewce,woda na Sanie ''staje'' i zaczyna się mały armagedon. Zdążyliśmy tylko krzyknąć do wędkarzy z drugie strony spier.....cie i sami nie wiemy kiedyśmy ledwo zdążyli wrócić na lewy brzeg,ten od łódki. San na chwilę ''stanął'' a z Hoczewki olbrzymie masy połamanego lodu,krzewów i drzew zasnuły całe koryto Sanu. Woda skoczyła chyba ponad pół metra w górę błyskawicznie. O powrocie brodem nie było mowy. Po około godziny czy dwóch,stojąc na brzegu i obserwując niesamowity spektakl natury trzeba było pomyśleć o powrocie do auta,które stało na parkingu pod Hoczewką z drugiej strony. Na pomoc poszliśmy do domu gościa tego od łódki. Założył gumaki,ocenił sytuację i podjął się nas przewieźć na drugą stronę Sanu pośród płynącego lodu i kry. Na szczęście jakoś się udało,zniosło nas poniżej brodu ale byliśmy ocaleni. Gość jakoś szczęśliwie dotarł z powrotem sam,staliśmy dotąd aż nie dopłynął do siebie z powrotem. Za tydzień przysłowiowe podziękowanie czyli flaszka etc.
Powyższy przykład pokazuje,że z naturą nie raz człowiek jest bezradny i zawsze trzeba przewidywać różne scenariusze.
Pozdrawiam Witold. |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [0]
|
|
15.01 14:10 |
| |
|
Tak jak kolega zauważył...trzeba przewidywać różne scenariusze, jak również słuchać rad i wskazań
doświadczonych wędkarzy...
Miałem również zdarzenie także z tamtego rejonu, nieco wcześniej, w końcówce lat 80-tych. Łowiąc w
lecie pewnego sierpniowego dnia postanowiłem przenocować się (pożyczywszy namiot, śpiwór i inne
szpargały) gdzieś pośrodku, przy lewym brzegu pomiędzy ujściem Hoczewki a "przełamaniem" poniżej
charakterystycznego wzniesienia przy lewym brzegu, tzw. Grodzisko. Wieczorem, kiedy miałem już dość
wędkowania spotkał mnie miejscowy wędkarz (o ile pamiętam Andrzej miał na imię) i napomknął mnie,
żebym raczej oddalił się nieco z tym namiotem od wody bo za blisko, woda może przyjść, burza itp.
Byłem zmęczony całodziennym wędkowaniem (nie mówiąc o tym, że zupełnie zignorowałem kolegi
wskazania choćby dot. wieczornego zerowania ryb na chruścikach... )Około 6 rano przyszła woda (od
razu załączyli 2 turbiny) i słysząc szum zbliżającej się wody ledwo co udało mi się z tego przemakającego
namiotu wyjść. Z tego wszystkiego podarłem namiot, przedzierając się przez nadbrzeżne krzaki (tam było
w ogóle trudno przebić się przez te krzaki), jednakże sprzęt do łowienia, prumus, śpiwór itp. był ok. tzn.
zachował się. Dużo nie brakowało, a cały majdan popłynął by spokojnie z wciąż wzbierającym, rzecznym
nurtem.
Tę łódkę pamiętam, z resztą koło niej często łowiłem (można tam było dostać ładnego pstrąga), bo bliżej
środka było dobre miejsce, ale na lipienia. Pozdrawiam. |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [2]
|
|
15.01 14:41 |
| |
|
I takich spektakli brakuje na polskich rzekach. Oczywiście przez działania "człowieka rozumnego".
Wszędzie łapy musi wepchnąć i po swojemu poustawiać, zamiast się dostosowywać. Później tragedia,
katastrofa, szkody i płacz o odszkodowania bo "nagle" (-naście czy kilkadziesiąt lat) rzeka już nie może
utrzymać tego czego powinna pozbywać się regularnie po zimie.
|
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [1]
|
|
15.01 15:20 |
| |
|
I takich spektakli brakuje na polskich rzekach. Oczywiście przez działania "człowieka rozumnego".
Wszędzie łapy musi wepchnąć i po swojemu poustawiać, zamiast się dostosowywać. Później tragedia,
katastrofa, szkody i płacz o odszkodowania bo "nagle" (-naście czy kilkadziesiąt lat) rzeka już nie może
utrzymać tego czego powinna pozbywać się regularnie po zimie.
Tu akurat nie widzę zalet takiego zerwania zatoru lodowego, co prawdopodobnie mialo miejsce i
przejścia malego tsunami przez rzekę wielkości Hoczewki, będącej w zalożeniach natury tarliskiem i
podchowalnikiem mlodych roczników. Po czymś takim kamień na kamieniu nie zostanie, chociaą
umiarkowane zjawiska lodowe są jak najbardziej mile widziane. Tylko że coraz mniej tego umiarkowania
w zjawiskach naturalnych jak i świecie ludzkim. Teraz już wszystkiemu odpierd..la, mówiąc krótko. |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [0]
|
|
15.01 21:19 |
| |
|
Zawsze jakieś zatory się robiły i ryby te które miały przeżyć, przeżywały. W „normalnych”
latach po zimie i pierwszym zejściu lodów łowiło się pstrągi. Od razu widać po nich było co
przeszły. Zazwyczaj wyglądały jakby im ktoś skórę przetrzepał kijem. Poobijane aż strach.
Ale przeżyły. Selekcja naturalna.
W tym wszystkim najważniejsze jest to co dobrego dzieje się z rzeką. Dnem, brzegami,
kamieniami, głazami. Nikt lepiej tego nie poukłada jak sama natura. Rzeka oczyszczona do
„białej kości” po takim czymś. I tak powinno być z każdą. Niestety już nie tak szybko.
Regulujemy wszystko pod siebie i wg swojego rozumku.
|
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [0]
|
|
15.01 18:07 |
| |
|
Ważne żeby wiedzieć jak się zachować jak woda poniesie. A może byc to nawet w wodzie
po pas.
Zwykle nogi idą do góry a głowa pod wodę . No i prąd niesie. Można się utopić w wodzie po
pas.
Dobrze przećwiczyć w warunkach kontrolowanych i z asekuracją kolegów.
Co należy robić. Obrócić się na brzuch i podwinąć nogi. Wtedy próbować wstać. I nie
panikować. Walczyć. Woda zimna i może sił zabraknąć.
Jak jesteś poniżej 60 koniecznie polecam spróbować. |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [5]
|
|
16.01 01:39 |
| |
|
Witam.
No i zrobił się z poradnika wątek fabularny z opowieściami, które śwetnie się czyta ... i super
To może też ja historię pewna opowiem.
Kto mnie trochę zna, ten wie że praktycznie zawsze pieseł mi towarzyszy na rybach. Każdy jeden. którego
miałem.
To duże psy zawsze (wyżły i owczarkowate) były i z brodzeniem oraz pływaniem bezproblemu sobie takie psy
radzą, a nawet to wręcz uwielbiają i takie wspólne wyprawy są świetne dla nich jak i psa posiadacza - polecam
każemu naprawdę.
Psy mają to do siebie że ich zmysły nie są jeszcze tak stępione jak u naszego gatunku i wielokrotnie miałem
okazję się o tym przekonać. Mieszkam na Śląsku w rejonie, gdzie zadarzają się regularnie - raz. dwa razy w
roku tąpnięcia. I każdy nasz pieseł jakiego mieliśmy, doskonale te tąpnięcia wyczuwał o kilkanaście sekund
wcześniej niż dało się to odczuć już przez jakikolwiek wstrząs.
Autentycznie te 10-15 sekund wcześniej przed tąpnięciem, każdy nasz pies zaczynał wariować i zachowywć
się w nienaturalny sposó, tak, jakby chciał uciec z domu, szczekając na nas przy tym tak jak by chciał nas
czym prędzej na dwór wyciągąć.
I teraz najlepsze i stricte związane z brodzeniem ...
Mieliśmy suczkę Zarę - taki owczarkowaty mieszaniec wzięty jako szczeniak ze schroniska. Ona była "dzik na
ryby" - mogła godzinami całymi stać koło mnie po brzuch w rzece, albo siadała sobie na jakimś kamieniu i bez
oznak najmniejszego znudzenia wpatrywał się w linkę i wędkę, a każda złowiona ryba wywoływała w niej ze
sto razy większą radochę niż u mnie nawet. Każdą rybę musiałem jej dać po prostu obwąchać po złowieniu
Rozłożyiśmy się pewnej niedzieli na małej wyspie na Sole poniżej mostu na Zasolu, tam gdzie się kończy już
górska woda i spkojnie obławialiśmy we dwoje całą rzekę aż w pewnym momencie Zara zaczęła dostawać
pierdolca i to takigo,kóry jej się nigdy nie zdarzył. Zaczeła szczekać, i szczypać mnie zębami po gaciach i i
uciekać na brzeg, co mi się już w ogóle nie podbało - no bo wiadomo że gacie tanie nie są wcale a łowić się
chce ... a nie tam wyłazić z rzeki by z piesłem się bawić. I zacząłem być na nią już w pewnym momencie zły
bardzo ...
Do czasu aż moim oczom ukazała się na horyzoncie taka spora, zapier.alająca w naszą stronę, ponad
półmetrowa fala z okazałymi pniami, krzakami i wszelkimi możliwymi śmieciami, jakie może nieść rzeka.
Domyśliłem się że ze zbiornika na Czańcu puścli pierydolną wodę na Sole, kóra zbierała ze sobą co tylko
mogła po drodze.
Ledwo dałem radę z wody wyskoczyć, zebrać bety z wyspy, ,które już wkoło pływały, bo woda zacząła mi
powyżej pasa już sięgać. W dodatku nie na ten brzeg ewakuacja musiał nastąpić, gdzie miałem auto i dylać
pory kawał do mostu cza beło.
Ale od tamtej pory, każde jedno nienaturalne zachowanie się piesła nad wodą powoduje u mnie szybkie
zwinięcie sprzętu i wyjście na brzeg ... tak na wszelki wypadek, - żeby na spokojnie ocenić co też się dzieje
wokolo.
Pozdrawiam. |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [4]
|
|
16.01 01:49 |
| |
|
.  |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [3]
|
|
16.01 08:09 |
| |
|
Świetne. Czysta natura... gdyby nie ten smartfon na chińskim kiju  |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [2]
|
|
16.01 11:01 |
| |
|
kiedyś z Kumplami łowiliśmy na OS San
poniżej Bachlawy
Kumpel miał jeszcze czarne, szambonurkowskie gacie z grubej gumy
latem płynęło z niego jak ze szczura
było piękne słońce, lato
Kumpel poszedł stosunkowo daleko od brzegu i łowił
poszedł po jasnych, płaskich płytach skalnych, które było widać przez wodę
nie były mocno wysokie, kilka cm
stoi, łowi, nurt minimalny, woda powyżej pępka
no i w ciągu dosłownie kwadransa przyszła ulewa z burzą
nie dało się łowić, wychodzimy z wody
ale... deszcz wali po powierzchni, woda zmętniała i... nie widać tych płyt skalnych, po których Kumpel
doszedł prawie na środek rzeki
ja wylazłem i się drę, żeby wyłaził z wędką nie w pionie, bo piorun go walnie
Kumpel doszedł do momentu, gdy 1 cm miał do wlania się wody do gaci i stop
nic nie widać
poszukałem jakiejś możliwie długiej gałęzi, poodłamywałem gałązki i będę go ratował
włażę do wody, gałąź za krótka
szukam dłuższej, trochę mi to zajęło; mam i idę drugi raz; deszcz na szczęście przechodzi powoli
podaję Kumplowi gałąź, będę go holował do brzegu
i nagle... na dosłownie kilka sekund wychodzi zza chmur słonce i widać te płyty skalne, po których
można bezpiecznie wrócić
kilkanaście dużych kroków i Kumpel na brzegu
niezła nauczka
PS szambonurkowskie gacie nie miały paska na biodra, gdyby woda się wlała...
|
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [1]
|
|
16.01 14:03 |
| |
|
Istotnie, te kanalizacyjne biodrówki (mówiłem na nie "błotniaki), nie dość, że były ciężkie (to jeszcze pół
biedy), to istotną wadą było to, ze dosyć szybko wycierały się spody, nie miały też paska, o czym kolega
wspomniał. Dlatego zakładałem na nie żołnierski, parciany pas, jaki wykombinowałem wcześniej, jak
byłem w wojsku (miałem akuratnie dyżur wówczas i byłem obecny przy likwidowaniu zużytego, czy też
przeterminowanego wojskowego sprzętu, nawiasem mówiąc likwidowaniu również zupełnie dobre ciuchy,
jak skarpety, bluzy, spodnie, buty itp.).
Zmienne warunki pogodowe determinują nasze zachowanie nad wodą, zwłaszcza, kiedy łowimy w
trudnym technicznie terenie, właśnie takie, gdzie występuje karpacki flisz w postaci skalnych płyt, pod
różnymi kątami ustawionymi w stosunku do strugi wody. Także właśnie ilekroć złapała mnie burza, czy też
słyszałem nią z daleka, dawało to wszystko do myślenia, że za jakiś bliżej nieokreślony czas łowienia
może się definitywnie zakończyć.
No właśnie co by było, gdyby nie wyszło nagle słońce?. Zapewne, z dużą dozą prawdopodobieństwa -
kąpiel, kontrolowane spłynięcie z wodą. Bardzo dobrze, że była asekuracja, bo bez niej byłoby naprawdę
biednie.....
Jakieś 5 lat temu wędkując w Temeszowie, właśnie na tamtejszych płytach, słabo znając strukturę
rzecznego dna "przejechałem się' na płycie jakieś 5 metrów, bo nie chciało mi się obejść tej niewidocznej
rynny. Zważywszy na to, że było to jesienią ( poszukiwaniu wtedy na łowisku brzany), zrobiło mi się
momentalnie zimno i dosyć szybko zakończyłem połów. Zawsze trzeba z pokorą podchodzić do tych
istotnych z naszego punktu spraw, przecież zdrowie ludzkie jest najważniejsze. |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [0]
|
|
16.01 14:33 |
| |
|
Sorry, za pewne, niezamierzone techniczne błędy, - tzw. literówki, jakie się wkradły. Pozdrawiam. |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [1]
|
|
17.01 11:15 |
| |
|
Czas na historię jak kogoś wciągnęło w głęboka rynne a tam na dnie czołg niemiecki Pantera. I jeszcze niemiec w srodku żywy siedział. |
|
|
|
Odp: Zasady brodzenia w rzece [0]
|
|
17.01 12:58 |
| |
|
Temu Niemcowi nic i nikt już chyba nie pomoże
o historie o brodzeniu mogą komuś otworzyć oczy i uratować życie
IMHO
Czas na historię jak kogoś wciągnęło w głęboka rynne a tam na dnie czołg niemiecki Pantera. I
jeszcze niemiec w srodku żywy siedział. |
|
|
| |
|
|
|