f l y f i s h i n g . p l 2026.04.17
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Odp: kormorany - petycja. Autor: Mundek. Czas 2026-03-28 01:46:36.


poprzednia wiadomosc Indykator : : nadesłane przez tomekz (postów: 1478) dnia 2026-03-02 10:29:36 z *.ajc.com.pl
  Czy możecie mi wyjaśnić czemu w większości okręgów zabronione jest stosowanie
indykatorów do nimfy? Czy niesławna samołówka z kuli wodnej jest przyczyną. Trochę
szkoda bo ta metoda umożliwia połów na nieobciążoną nimfę.
  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: Indykator [4] 02.03 12:14
 
To stosuj np. muchę indykatorową i problem z głowy
 
  Odp: Indykator [3] 02.03 12:45
 
Ja wiem jak sobie z tym poradzić. Pytam się o rozsądny powód zakazu.
 
  Odp: Indykator [2] 02.03 13:08
 
Ooooo tak, żeby nie było spławika. „Mucha”, muchówka, to nie przepływanka. Gdyby był
nakaz „DRY FLY ONLY” samo by się wyjaśniło. Gdy dopuszcza się streamera, nimfę to
można dopuścić i kulę, i kulkę, i pałeczkę tyrolską, i spirolino, i indykator, i spławik i -…j wie
co. To nie fly fishing mimo że trzyma się „fly rod” w łapach. Metoda ta nazwa się spinning.
Choć i w spinningu takie „pałeczki, kulki, itp” są zakazane na Sanie.

Kula wodna jako samołówka była sławna. Nie wiem dlaczego piszesz „niesławna”. Tyle że
takie określenie nadali jej ci którzy pewnie „na kulę” nigdy nie łowili. Podejrzewam że w
obecnych czasach nie zdają sobie sprawy z tego że kulą to można sobie porzucać. Chyba
wyłącznie „w płot”. Ale zostali z tym zakazem bo … może boją się jakiś kombinacji (typu
„podwieszona nimfka”). Polak wszystko potrafi naciągnąć.

Kula jako samołówka!!!!! Chyba wyłącznie w czasach gdy ryb było więcej niż kamieni. A ile
spadów i pustych „brań” było na kulę. Muchówka etyczna, czysta, zabójcza broń dla lipienia,
pstrąga, kula beeeee, samołówka. Haaaaa, haaaaaa, haaaaaaaaaa. Śmiech na sali od
prawie pół wieku. Coś jak zakaz trollingu i jednoczesne dopuszczanie łowienia na
żywca/trupka. Średniowiecze z logicznym myśleniem.
 
  Odp: Indykator [1] 02.03 13:20
 
Nie wiem skąd te gloryfikowanie suchej muchy jako jedyne muszkarstwo. Klasyczna mucha
to przede wszystkim mokra mucha i muchy łososiowe.
No i współczesne wędkarstwo morskie. Świat nie zaczyna się i nie kończy na Sanie.
 
  Odp: Indykator [0] 02.03 15:21
 
Zgadza się. Nie dopisałem. Nic jednak o nimfie tam (w klasyce) nie ma. Dolnej.
 
  Odp: Indykator [56] 02.03 13:53
 
Nie zgłębiałem powodu wprowadzenia zakazu stosowania indykatora. Dla mnie indykator jest
niepotrzebny.
W wędkarstwie nie chodzi o to, żeby złowić rybę (to jest raczej cechą rybaków zawodowych, bo z tego
żyją), lecz raczej żeby odnieść przyjemność ze złowienia ryby. No i co z tego, ze ktoś złowi jedną drugą,
setną, tysięczną, czy milionową rybę? Ile potrzebuje ich złowić, żeby zaspokoić swoje ego?
Od stuleci wędkarstwo, zwłaszcza muchowe, jest traktowane jako sztuka. Chodzi o to, żeby wędkarz
wykazał się umiejętnościami w złowieniu ryby. Im trudniejsza jest ryba (dzika, w trudnym miejscu, itd.) tym
większy kunszt jest wymagany. Kunszt jest oparty na pracy mózgu (ten jest najważniejszym elementem
wyposażenia wędkarza), a nie sile rąk i nóg, czy beznamiętnym korzystaniu z najnowszych technologii.
Dawniej, gdy sprzęt był prymitywny z zasady nowości techniczne sprzyjały łowieniu większej liczby ryb.
Współcześnie technika tak bardzo poszła do przodu, że praktycznie w niektórych aspektach zwalnia
wędkarza z myślenia, a zarazem z kunsztu (czasem wręcz ryba sama się łowi, jak w trollingu i liczba
złowionych ryb może zależeć od ilości paliwa w baku). Tworzy się nowa generacja wędkarzy
zafascynowanych kolorowymi gadżetami, którzy mają coraz mniejszą wiedzę o rybach i ich środowisku.
Dlatego najłatwiej im łowić na łowiskach specjalnych, zwłaszcza z rybami pochodzenia hodowlanego.
Szukają też łatwej i taniej recepty.
Połów bez indykatora zmusza do myślenia, co się dzieje pod wodą, a nie jest łatwo widoczne gołym
okiem.
 
  Odp: Indykator [22] 02.03 14:28
 
Nie masz racji. Indykator nijak się ma do tego co jest pod wodą. On tylko umożliwia podanie
lekkiej małej mokrej muchy i prawidłowe jej poprowadzenie.
Mi mało zależy na złowieniu kolejnej ryby. Swoje już w życiu złowiłem.
 
  Odp: Indykator [16] 02.03 15:14
 
indykator ułatwia podanie muchy?
jak?
 
  Odp: Indykator [15] 02.03 16:42
 
Indykator umożliwia prowadzenie malutkiej nimfy np. imitacji ochotki głęboko w sposób
naturalnym dryfie. Rzutu oczywiście nie ułatwia. Ale umożliwia łowienie małymi muchami
głęboko. A na jeziorze utrzymuje muchę na odpowiedniej głębokości. Wolę tak niż metodą
żyłkową lub dolną nimfą.
Spróbuj a zobaczysz. Na wodzie z dopuszczoną przynętą sztuczną i przy JEDNEJ musze
nikt nie ma prawa się przyczepić.
 
  Odp: Indykator [14] 02.03 18:21
 
Na wodzie górskiej ma prawo. Zresztą, ma, nie ma. Jak mucha wielkości myszy, wiewiórki,
minoga, klenia jest sztuczną muchą to …. Kto wie.
 
  Odp: Indykator [13] 02.03 19:18
 
Nie ma czegoś takiego jak woda górska.
 
  Odp: Indykator [12] 02.03 20:11
 
Osz… nowość jakaś. Im więcej tu czytam tym więcej się nie uczę. Zadziwiacie to.
Niepotrzebnie Józek pisał te książki.

Nie ma czegoś takiego jak woda górska.
 
  Odp: Indykator [11] 02.03 20:59
 
Czego nie rozumiesz?
 
  Odp: Indykator [10] 02.03 21:27
 
Już nie ma wód górskich. Teraz to wody krainy pstrąga i lipienia. I przepisy są na nich różne.
I to nie w każdym Okręgu indykator jest zakazany. Mi to obojętne bo praktycznie na wodach
tej krainy PZW prawie już nie wędkuję.
A uczyć się zawsze warto. I nie trzeba się zamykać na inne metody. Bo nasze rodzime
muszkarstwo strasznie śmierdzi naftaliną. Połów łososie na muchę, Trocie w morzu. GT ,
bonefishe i permity w tropikach. Pogadaj trochę z muszkarzami morskimi. I wtedy dry fly
only jest jakieś śmieszne. Przynajmniej dla mnie.
Ale to daleko od mojego pytania o przyczynę zakazu indykatorów.
 
  Odp: Indykator [9] 02.03 21:43
 
No tak. Łowienie GT i tarponów czy troci w morzu jest kwintesencją miszkarstwa. W
zasadzie… ja ich nie łowisz toś nie muszkarz.
Tylko zapytaj jednego drugiego czy zamieniłby łowienie GT na jętkę w maju. Bo jak ich
słyszę to zrobiliby wszystko żeby na te jętkę połowić. Takie to muszkarstwo…

Odnośnie wód…. Dla Polaków jak coś jest nazwane ale nie istnieje to tego nie ma.
Tak jak z prawem. Skoro nie pisze że nie wolno to znaczy że wolno. Nieważne że
niewypada.

Muszkarswo smierdzi. Hmmmm. Chyba tobie w szafie. Trzeba nosić Simmsa albo Trapera
w nowoczesnej formule i już się jest muszkarzem.

Co do Twojego pytania. Indykator robi za spławik i wskaźnik brań a to już znacząco odbiega
od muszkarstwa. I na pewno nie powoduje topienia małych much. Totalny odlot. Od tego
jest linka i przypon. Umiejętne prowadzenie ale to już za duża sztuka w nowoczesnym
muszkarstwie.

Już nie ma wód górskich. Teraz to wody krainy pstrąga i lipienia. I przepisy są na nich
różne.
I to nie w każdym Okręgu indykator jest zakazany. Mi to obojętne bo praktycznie na wodach
tej krainy PZW prawie już nie wędkuję.
A uczyć się zawsze warto. I nie trzeba się zamykać na inne metody. Bo nasze rodzime
muszkarstwo strasznie śmierdzi naftaliną. Połów łososie na muchę, Trocie w morzu. GT ,
bonefishe i permity w tropikach. Pogadaj trochę z muszkarzami morskimi. I wtedy dry fly
only jest jakieś śmieszne. Przynajmniej dla mnie.
Ale to daleko od mojego pytania o przyczynę zakazu indykatorów.
 
  Odp: Indykator [0] 02.03 22:07
 
Dobra kończę bo i tak nic się nie dowiem.
 
  Odp: Indykator [7] 03.03 08:23
 
Co do Twojego pytania. Indykator robi za spławik i wskaźnik brań a to już znacząco odbiega
od muszkarstwa. I na pewno nie powoduje topienia małych much. Totalny odlot. Od tego
jest linka i przypon. Umiejętne prowadzenie ale to już za duża sztuka w nowoczesnym
muszkarstwie.


Pytanie czy chociaż część z piszących w tym wątku lowila z indykatorem, po czym stwierdza, że to
bezmyslna przeplywanka albo nawet samolówka ze splawikiem. Nie jest tak, samo zalożenie indykatora
i ciepnięcie tym do wody niczego nie wnosi ani nie podnosi skuteczności.
Są specyficzne miejsca i zastosowania, gdzie dodanie indykatora kasuje kilka problemów, z którymi
trudno sobie poradzic klasycznym zestawem.
 
  Odp: Indykator [0] 03.03 10:05
 
Może też tak być, że łowiący dobrze nie widzi i potrzebny mu jest stosowny indykator, aby lepiej widział
branie. Rzeczywiście trzeba tutaj odróżnić łowienie jeziorowo-stawowe (łowiący może mieć daleko do
jakiejkolwiek rzeki) od rzecznego, stąd zasadność wprowadzenia indykatora do określonej metody
połowu, środowiska. Okręgi PZW powinny postępować elastycznie, a nie bezmyślnie, bez wyraźnej
koncepcji "małpować" obostrzenia innych okręgów, o innej specyfice wędkarskiej.
Na temat zakładania stosownego indykatora nie będę się wypowiadał, bo w ogóle go nie używam (tak
samo jak nie łowię metodą żyłkową). Cyklicznie łowię na wyrobiskach popiaskowych, i innych podobnych,
ale nie są to stosunkowo trudne łowiska pod technicznym kątem. Inaczej zapewne by się łowiło
zakładając odpowiedni indykator w mocno zarośniętych stawach - nastawiając się np. na lina, zakładając
imitację ochotki, imitację kompostówki, jakieś mokronimfki itp.
 
  Odp: Indykator [5] 03.03 11:30
 

Pytanie czy chociaż część z piszących w tym wątku lowila z indykatorem, po czym stwierdza, że to
bezmyslna przeplywanka albo nawet samolówka ze splawikiem. Nie jest tak, samo zalożenie indykatora
i ciepnięcie tym do wody niczego nie wnosi ani nie podnosi skuteczności.
Są specyficzne miejsca i zastosowania, gdzie dodanie indykatora kasuje kilka problemów, z którymi
trudno sobie poradzic klasycznym zestawem.


Wstyd a może i nie wstyd się przyznać, ale nigdy nie łowiłem z indykatorem, więc doświadczenie w tej kwestii mam zerowe. Jedyne co mogę to tylko snuć domysły i wydaje mi się, jak pewnie wielu innym, że indykator to spore ułatwienie, bo to i wskaźnik brań i sposób na to by mucha płynęła na określonej głębokości no i lokalizator miejsca, w którym akurat znajduje się mucha, a to musi być szczególnie przydatne, jeśli ktoś łowi bardzo długą linką na bardzo małą muszkę i do tego przy złym oświetleniu.
Pewnie też stabilizuje spływ, bo mucha podwieszona pod indykator mniej smuży lub w ogóle nie smuży, oczywiście do pewnego momentu.

Dlaczego to zakazane? Wydaje mi się, że właśnie ze względu na zbyt duże uproszczenie. Być może też ot tak dla zasady, dla czystości formy, ale czy akurat tym kierował się autor zakazu, to w to wątpię.


Za to bardzo ciekawie brzmi to:

„Są specyficzne miejsca i zastosowania, gdzie dodanie indykatora kasuje kilka problemów, z którymi
trudno sobie poradzic klasycznym zestawem.”

Może napiszesz coś więcej?
 
  Odp: Indykator [3] 03.03 13:04
 
Może napiszesz coś więcej?

Nie napiszę, bo bylbym niespójny w swoich zasadach, a jedną z nich jest nie ulatwiać innym, a już broń
Boże publicznie , lowienia na muchę.
Ale bardzo trafnie wyliczyleś korzyści jakie plyną z zastosowania indykatora.
 
  Odp: Indykator [2] 03.03 13:13
 
Może napiszesz coś więcej?

Nie napiszę, bo bylbym niespójny w swoich zasadach, a jedną z nich jest nie ulatwiać innym, a już broń
Boże publicznie , lowienia na muchę.
Ale bardzo trafnie wyliczyleś korzyści jakie plyną z zastosowania indykatora.



Wiem, wiem, masz obecnie alergię na dzielenie się informacjami i bardzo dobrze to niedawno uzasadniłeś, ale jaki będzie miało sens to forum, jeśli zupełnie przestanie być tematyczne, a temat praktycznego użycia indykatora bardzo mnie zaciekawił i w tym sezonie popróbuję takiego łowienia, oczywiście tam, gdzie jest dopuszczony.

Już oczami wyobraźni widzę te dublety, kleń na suchara i brzana na nimfę, bo indykatorem będzie gruby chrust, a kierunkową będzie smakowita, tłusta nimfa. Akurat urlop planuję nad Popradem, więc o te ryby nie powinno być chyba trudno.
 
  Odp: Indykator [1] 08.03 18:44
 
Próbuj tak jak napisałeś. Na Popradzie dawno nie łowiłem, ale doskonale pamiętam zawody LP, gdzie
były dublety ryb typu pstrąg potokowy/lipień, lipień/lipień, lipień/kleń, przyłowy brzan, a także głowacic (na
nimfę).
Chruścik jako indykator może być ciekawy - jeżeli w konstrukcji muchy użyjesz sierści sarny, to możesz
próbować z jej różnymi barwami...może wziąć na nią zarówno kleń, jak i pstrąg, a na dolnej, "mięsnej"
nimfie - brzana Taki tandem może być rzeczywiście ciekawy. Nie pomyl jednakże, tzn. raczej nie zakładaj
dwu nimf, bo co zrobisz, jak Ci siądą dwie brzany?. Będziesz starał się to jakoś udatnie doholować, ale
czy to się da zrobić bez ew. obcięcia?. Pytanie retoryczne. Ja nigdy nie miałem dubletu brzan, co nie
oznacza, że być może w bliżej nieokreślonej przyszłości coś takiego może mnie spotkać. Jak to się mówi
nigdy nie mów nigdy....Tak czy owak trzeba próbować. Powodzenia!.
 
  Odp: Indykator [0] 09.03 21:26
 
Chruścik jako indykator może być ciekawy - jeżeli w konstrukcji muchy użyjesz sierści sarny, to możesz
próbować z jej różnymi barwami...może wziąć na nią zarówno kleń, jak i pstrąg, a na dolnej, "mięsnej"
nimfie - brzana Taki tandem może być rzeczywiście ciekawy. Nie pomyl jednakże, tzn. raczej nie zakładaj
dwu nimf, bo co zrobisz, jak Ci siądą dwie brzany?. Będziesz starał się to jakoś udatnie doholować, ale
czy to się da zrobić bez ew. obcięcia?. Pytanie retoryczne. Ja nigdy nie miałem dubletu brzan, co nie
oznacza, że być może w bliżej nieokreślonej przyszłości coś takiego może mnie spotkać. Jak to się mówi
nigdy nie mów nigdy....Tak czy owak trzeba próbować. Powodzenia!.



Tak właśnie kombinuję, duży chrust, tak na 10-tce, z sarniej, pewnie w dwóch, trzech kolorach i smakowita, mięciutka duża nimfa.
Dwóch nimf nie przewiduję, bo co jeśli faktycznie ciachnę głowacicę, och te marzenia, hehe.
Pozdrawiam.
 
  Odp: Indykator [0] 03.03 21:29
 
„Wstyd a może i nie wstyd się przyznać, ale nigdy nie łowiłem z indykatorem, więc
doświadczenie w tej kwestii mam zerowe.”

_________

Nie wydaje ci się i nie snujesz domysłów. Albo udajesz. Tak jak pisał @mart, doskonale
trafiłeś w korzyści.

Pamiętam letnie popołudnia/wieczory jakieś 20 lat temu gdy lipienie zbierały „jakieś coś”
spod/z powierzchni wody. Muszkę miałem „wykonaną” z jakiejś odrobiny jasnobrązowej
wełny owiniętej na haku. Bez żadnego obciążenia. Miało to imitować malutką wylinkę
(długość tego była 8-10mm). Mam ją jeszcze na pewno w pudełku. Zakładałem indykator
(jak kogoś interesuje to wrzucę fotę) i na odpowiedniej głębokości nimfka sobie spływała.
Brania naprawdę były dobrze widoczne bo „indykator” znikał momentalnie pod wodę.
Zacięcia nie zawsze były skuteczne jakby się komuś wydawało. Brały i ostrożne pstrągi
(mimo że myślałem że były to lipienie) i wspomniane lipiony. Plus tej „metody”? Tak jak
napisałeś, „podwieszenie przynęty na odpowiedniej głębokości” z dokładnością do kilku
centymetrów pod powierzchnią wody. Indykator rybom nic nie przeszkadza bo …. zarówno
pstrągi jak i klenie waliły w niego i czasami się również wieszało. Indykator to niby mucha.
Więc z hakiem.
W zeszłym roku również połowiłem pstrągi (były i grube) na „jakieś nic” ale już na „linkę plus
przypon”. O indykatorze już dawno zapomniałem. Może przez zakaz, presję czy inne „złe
emocje”. Teraz po Twoim wpisie w tym sezonie chyba spróbuję czy zadziała bo muszka
znowu „jakiś tułowik” na samym haku wiec ma być „na/pod powierzchni”. Może „pływak” nie
odstraszy pstrągów bo lipieni nie było. Mooooooożeeee. Pstrąg to jednak ostrożniejsza
ryba. Podejrzliwy wzrokowiec, trochę mniej niż kleń czy boleń. A mam takie miejsce gdzie
grube „kropy” stoją jak uklejki pod powierzchnią i zbierają drobinki. Może i tam je w końcu
zaskoczę.

Także, ten, teges …. Czas zmienić kolejny zapis/zakaz. Oprócz wymogu stosowania
kołowrotka z zestawie. Haki bezzadziorowe nie gwarantują udanego holu wiec po co
młynek? Do tego No Kill, złapać rybkę (szybko) i szybko wypuścić. „Bat” lepszy niż młynek
w zestawie przepływankowym. U mnie spełnia on rolę magazynu na linkę. Chyba że
głowacica (80cm +) dostanie pierdolca to wtedy się przydaje.
 
  Odp: Indykator [1] 02.03 15:35
 
O ile mi wiadomo, chodzi Ci o indykator brań, co słusznie podniósł WZ_WZ.
Czy może o coś innego? Też nie rozumiem, jak to się ma do rzucania muszki.
 
  Odp: Indykator [0] 02.03 15:54
 
wręcz chyba przeszkadza
opór w powietrza, jak coś (nawet skoczka w postaci dużego chrusta) dowiążesz
ale da się (choć np. jętka duża skręca przypon)




O ile mi wiadomo, chodzi Ci o indykator brań, co słusznie podniósł WZ_WZ.
Czy może o coś innego? Też nie rozumiem, jak to się ma do rzucania muszki.
 
  Odp: Indykator [2] 02.03 17:11
 
To bardzo ciekawe co piszesz. Możesz rozwinąć tę technikę, z tą małą mokrą muchą i
ochotka z indykatorem?
 
  Odp: Indykator [0] 02.03 17:40
 
... a także żeby podał dokładny opis indykatora, bo z jego wypowiedzi nie wiem o co mu chodzi, skoro mu
to przeszkadza w rzucaniu.
A w ogóle, skoro mu to przeszkadza, to w czym jest problem? - nie musi go używać, ani prowadzić
dywagacji dlaczego jest zakazany.
 
  Odp: Indykator [0] 02.03 19:26
 
A co tu rozwijać. Na końcu zestawu masz jedną muszkę tonącą ale lekką. Ja używam
imitacji ochotki lub mikronimfki . Na przyponie blisko sznura masz indykator . Malutki ,
leciutki. Tyle żeby przy swobodnym dryfie utrzymywał się na powierzchni. Zestawu nie
napinasz ma płynąć luźno. Idealny na wody stojące. I na grube płanie i grube głębokie nurty.
Na San mniej przydatne.
 
  Odp: Indykator [7] 02.03 15:59
 
Niby tak. „Technika do przodu”. Idąc tym tokiem myślenia można było zostać przy lince z
końskiego włosia, kijach „bambusowych”, hakach z kości, piórka zamiast …, itd, itd.
„Cel złowienia ryby” dotyczy również wędkarstwa bo skoro tak miałoby nie być to po co w
ogóle iść z wędką na wodę. Rybę można kupić w sklepie, od handlarza, rybaka, zastawić
pułapki (np. sieci) czy w inny sposób ją pozyskać.
 
  Odp: Indykator [6] 02.03 16:16
 
Arek, zadałem AI pytanie: ewolucja postawy etycznej wędkarza muchowego

i wyszło tak

Przegląd od AI
Ewolucja postawy etycznej wędkarza muchowego to przejście od traktowania wędkarstwa jako
sposobu pozyskiwania pożywienia, przez fazę sportową skoncentrowaną na wyniku, aż do
współczesnego modelu opartego na ochronie przyrody, szacunku dla ryb i ekosystemu (catch and
release).

Oto kluczowe etapy i aspekty tej ewolucji:
1. Historyczne podwaliny (od utylitaryzmu do sportu)
Dawne podejście: Pierwotnie wędkarstwo muchowe, mimo że techniczne, służyło głównie do
pozyskiwania pożywienia. Z czasem, wraz z rozwojem wędkarstwa jako hobby, uwaga przesunęła się
na wyzwanie techniczne, jakim jest "przechytrzenie" ryby.
Początki ochrony: Pierwsze ślady etyki, nakazujące wypuszczanie części ryb, pojawiały się już w XIX
wieku (np. Thaddeus Norris w 1864 r.), a wczesne techniki (używanie bezzadziorowych haczyków)
promowano na początku XX wieku.

2. Rewolucja "Catch and Release" (Złów i Wypuść)
Kluczowa zmiana: Za fundamentalną dla współczesnej etyki uważa się postawę popularyzowaną
m.in. przez Lee Wulffa w 1939 roku, który stwierdziłże "ryba sportowa jest zbyt cenna, by złowić ją
tylko raz".
Zmiana wartości: Wędkarze zaczęli traktować ryby jako zasób odnawialny, który należy chronić dla
przyszłych pokoleń, a nie jako trofeum do zabrania.

3. Wpływ ochrony środowiska (Biocentryzm)
Ochrona ekosystemu: Współczesna etyka wykracza poza samo wypuszczanie ryb. Wędkarz
muchowy jest obecnie często postrzegany jako strażnik wód, który dba o siedliska, jakość wody i
naturalne tarliska.
Maksymalna troska: Etyka ta promuje minimalizowanie stresu ryby poprzez:
Używanie haczyków bezzadziorowych (barbless hooks).
Używanie miękkich, bezwęzłowych podbieraków.
Ograniczanie czasu przebywania ryby poza wodą do niezbędnego minimum (fotografowanie ryby w
wodzie).
Zabranianie "wieszania" ryb za skrzela.

4. Etyka zachowania nad wodą
Szacunek dla innych: Współczesny muszkarz szanuje prywatność innych wędkarzy, nie wchodzi w
"dołek" zajęty przez kogoś innego i zachowuje odpowiedni dystans.
Pomoc koleżeńska: Dzielenie się wiedzą i technikami jest uznawane za element etyki, budujący
społeczność.

5. Kontrowersje i wyzwania
Metody "żyłkowe": Rozwój nowoczesnych metod (np. nimfa żyłkowa) budzi polemiki dotyczące tego,
czy nie jest to zbyt "skuteczne" i czy nie narusza tradycyjnych wartości muszkarstwa.
Etyka w podziemiu: Mimo rozwoju świadomości, etyka bywa łamana, co prowadzi do funkcjonowania
pewnych nieetycznych zachowań w "podziemiu" wędkarskim.

Podsumowując, ewolucja ta zmierza w kierunku biocentrycznego podejścia, gdzie wędkarz jest
częścią przyrody, a nie jej eksploatatorem, a najwyższą wartością jest przeżycie ryby i zachowanie
czystego środowiska wodnego

Niby tak. „Technika do przodu”. Idąc tym tokiem myślenia można było zostać przy lince z
końskiego włosia, kijach „bambusowych”, hakach z kości, piórka zamiast …, itd, itd.
„Cel złowienia ryby” dotyczy również wędkarstwa bo skoro tak miałoby nie być to po co w
ogóle iść z wędką na wodę. Rybę można kupić w sklepie, od handlarza, rybaka, zastawić
pułapki (np. sieci) czy w inny sposób ją pozyskać.
 
  Odp: Indykator [1] 02.03 18:18
 
Wszystko pięknie i ładnie, jak zawsze. Tylko tych …. ekoterrorystów z hasłami „znęcanie
się” nie ujęła. Może to kolejny jej etap. Wszystko przed nami.
 
  Odp: Indykator [0] 02.03 18:36
 
Gadasz tak, jak każdy mało ogarnięty intelektualnie z wiedzą z Tiktoka.
Jak trwoga z rzeką to petycje, Greenpeace i inni którzy szerzą informacje.
Naprawdę tak wiele trzeba, żeby zacząć rozumieć innych i ich argumenty a nie pierdolic bez
sensu?

Czy naprawdę trzeba się przypierdalac za każdym razem z tymi heheszkami jak nieogar
jakiś?

Proponuje zainwestować trochę w książki, publikacje i wywiady z naprawdę mądrymi
ludźmi.
Już to proponował Bami. Będę go w tym wspierał.🤦


 
  Odp: Indykator [3] 03.03 07:07
 
Kluczowa zmiana: Za fundamentalną dla współczesnej etyki uważa się postawę popularyzowaną
m.in. przez Lee Wulffa w 1939 roku, który stwierdziłże "ryba sportowa jest zbyt cenna, by złowić ją
tylko raz".

Zajebista postawa etyczna, nadanie rybom miana sportowych a potem ch łowienie i wypuszczanie w kółko.
Skończmy z używaniem pojęcia etyka w stosunku do C&R, które owszem jest nam potrzebne ale nie że względów
etycznych a po prostu by móc cośkolwiek sensownego złowić.

 
  Odp: Indykator [2] 03.03 12:49
 
"Skończmy z używaniem pojęcia etyka w stosunku do C&R, które owszem jest nam potrzebne ale nie że względów etycznych a po prostu by móc cośkolwiek sensownego złowić"

No ale to trzeba jeszcze rozumieć lub przynajmniej chcieć.


Kluczowa zmiana: Za fundamentalną dla współczesnej etyki uważa się postawę popularyzowaną
m.in. przez Lee Wulffa w 1939 roku, który stwierdziłże "ryba sportowa jest zbyt cenna, by złowić ją
tylko raz".

Zajebista postawa etyczna, nadanie rybom miana sportowych a potem ch łowienie i wypuszczanie w kółko.
Skończmy z używaniem pojęcia etyka w stosunku do C&R, które owszem jest nam potrzebne ale nie że względów
etycznych a po prostu by móc cośkolwiek sensownego złowić.

 
  Odp: Indykator [1] 03.03 16:55
 
Jeszcze tym sportowym rybom trzeba dojebać z kacz end ryliz w nocy, żeby poczuły siłę etyki i pieniądza białego
człowieka.
 
  Odp: Indykator [0] 03.03 17:57
 
Chyba chciejstwa i większego podkreslenia własnego ego.


Jeszcze tym sportowym rybom trzeba dojebać z kacz end ryliz w nocy, żeby poczuły siłę
etyki i pieniądza białego
człowieka.
 
  Odp: Indykator [24] 10.03 00:56
 
Nie zgłębiałem powodu wprowadzenia zakazu stosowania indykatora. Dla mnie indykator
jest
niepotrzebny.
W wędkarstwie nie chodzi o to, żeby złowić rybę (to jest raczej cechą rybaków zawodowych,
bo z tego
żyją), lecz raczej żeby odnieść przyjemność ze złowienia ryby. No i co z tego, ze ktoś złowi
jedną drugą,
setną, tysięczną, czy milionową rybę? Ile potrzebuje ich złowić, żeby zaspokoić swoje ego?
Od stuleci wędkarstwo, zwłaszcza muchowe, jest traktowane jako sztuka. Chodzi o to, żeby
wędkarz
wykazał się umiejętnościami w złowieniu ryby. Im trudniejsza jest ryba (dzika, w trudnym
miejscu, itd.) tym
większy kunszt jest wymagany. Kunszt jest oparty na pracy mózgu (ten jest najważniejszym
elementem
wyposażenia wędkarza), a nie sile rąk i nóg, czy beznamiętnym korzystaniu z najnowszych
technologii.
Dawniej, gdy sprzęt był prymitywny z zasady nowości techniczne sprzyjały łowieniu większej
liczby ryb.
Współcześnie technika tak bardzo poszła do przodu, że praktycznie w niektórych aspektach
zwalnia
wędkarza z myślenia, a zarazem z kunsztu (czasem wręcz ryba sama się łowi, jak w
trollingu i liczba
złowionych ryb może zależeć od ilości paliwa w baku). Tworzy się nowa generacja wędkarzy
zafascynowanych kolorowymi gadżetami, którzy mają coraz mniejszą wiedzę o rybach i ich
środowisku.
Dlatego najłatwiej im łowić na łowiskach specjalnych, zwłaszcza z rybami pochodzenia
hodowlanego.
Szukają też łatwej i taniej recepty.
Połów bez indykatora zmusza do myślenia, co się dzieje pod wodą, a nie jest łatwo
widoczne gołym
okiem.
Zgadzam się z tym co napisał kolega w całej rozciągłości. Jak czytam bzdury po co komu
kołowrotek w wędce muchowej to odechciewa mi się czytać bzdur tego typu. Żal mi jak
widzę te czaple stojące z długimi lolami i czeszącymi wodę żyłą bo nic innego nie potrafią .
A co najgorsze nazywają się wędkarzami muchowymi 😀 kupcie sobie baty. Bez
kołowrotków, dowiążcie parę metrów żyły do tego nimfę i spławik w postaci dużego
kolorowego chrusta czy czegokolwiek, ale nie nazywajcie się wędkarzami muchowymi bo z
prawdziwym wędkarstwem muchowym nie ma to nic wspólnego . 😀
 
  Odp: Indykator [23] 10.03 16:58
 
Mam takie same przemyślenia.
Indykator jak spławik. Czy to plastelina, kulka, pianka.
Oczywiście, że zakładając dużego chrusta też moze robić za indykator ale tego tak nie widzę. Raczej jako metodę na dwie muchy.

Jak widzę te indykatory w USA jak łowią to.... zero myślenia...



Zgadzam się z tym co napisał kolega w całej rozciągłości. Jak czytam bzdury po co komu
kołowrotek w wędce muchowej to odechciewa mi się czytać bzdur tego typu. Żal mi jak
widzę te czaple stojące z długimi lolami i czeszącymi wodę żyłą bo nic innego nie potrafią .
A co najgorsze nazywają się wędkarzami muchowymi 😀 kupcie sobie baty. Bez
kołowrotków, dowiążcie parę metrów żyły do tego nimfę i spławik w postaci dużego
kolorowego chrusta czy czegokolwiek, ale nie nazywajcie się wędkarzami muchowymi bo z
prawdziwym wędkarstwem muchowym nie ma to nic wspólnego . 😀
 
  Odp: Indykator [22] 11.03 10:48
 
Cześć,

"Oczywiście, że zakładając dużego chrusta też moze robić za indykator ale tego tak nie widzę. Raczej jako
metodę na dwie muchy." Tylko jakie to ma znaczenie jak się to widzi jeżeli zasada działania jest dokładnie
taka sama?
Czym ma się różnić łowienie z indykatorem od metody z dry droperem, które często są specjalnie
skonstruowane, żeby właśnie służyć jako indykator (poprawiona pływalność, kolorystyka pozwalajaca na
dobra widoczność itp) nawet dodaje się często żyłkę w muszcze, żeby można było wkomponować muchę
w przypon tak, żeby tworzyła z nim w zasadzie całość. Więc jedyne co różni to od indykatora to obecność
haczyka.

Więc mamy obecnie absolutny brak konsekwencji w przepisach.

Pozdrawiam, Paweł Kowalski.

Mam takie same przemyślenia.
Indykator jak spławik. Czy to plastelina, kulka, pianka.
Oczywiście, że zakładając dużego chrusta też moze robić za indykator ale tego tak nie widzę. Raczej jako
metodę na dwie muchy.

Jak widzę te indykatory w USA jak łowią to.... zero myślenia...


 
  Odp: Indykator [0] 11.03 18:52
 


Więc mamy obecnie absolutny brak konsekwencji w przepisach.


Ewidentnie. Jedynie od wędkarza zależy czy potraktuje poważnie taki zakaz.
 
  Odp: Indykator [20] 12.03 18:08
 
Jest taki połów w którym indykator się przydaje i ułatwia trafienie z zacięciem. Choćby połów
na nimfetki pod powierzchnią wody. W jaki sposób zauważysz branie i w odpowiednim
momencie zatniesz (to krótkie i szybkie branie)? Masz dwie możliwości. W zasadzie trzy.
Trzecia to taka że ryba sama się zatnie. Ale to nie łowienie a samołówka (coś jak przeklęta
na wodach górskich kula wodna). Kolejne dwie to widzisz moment brania i zacinasz „w
punkt”. Druga opcja nie widzisz nic i indykator może jedynie pomóc. Ile osób widzi w
rożnym oświetleniu wody, załamaniach światła na rożnej powierzchni rybę która podnosi się
i pobiera przynętę? Wiem że niewielka. Samemu bardzo rzadko mi się to zdarza/zdarzało.
„Ruch linki”? Występuje wtedy gdy ryba już trzyma przynętę i schodzi do dna. A ile jest
takich brań że takiego ruchu nie będzie bo przynęta będzie już wypluta? Ruch linki to
praktycznie 3 opcja. Tzw. samołówka, choć i ryby w tej opcji często wie wypinają. Tak jak
(było) przy kuli wodnej.

Indykator w takich sytuacjach pomaga. Zwłaszcza przy lipieniach.
 
  Odp: Indykator [19] 12.03 20:07
 
Żeby być niewiarygodnie skutecznym, wręcz mistrzem wygrywania wszystkiego i zawsze
potrafimy sobie wytłumaczyć wszystko i znaleźć do tego uzasadnienie.
Staszek dobrze powiedział, że muszkarstwo jest dla inteligentnych. Przy takim wyborze
linek muchowych trzeba jeszcze plastelinę kleić na przypon.


Nie przypominam sobie aby w filmach Olivera Edwards a były stosowane infykatory a
uchodził dla wielu za wzór i autorytet.

Rozumiem, że w USA stosują z uwielbieniem ale to kraj ludzi mniej wykształconych i
ubogich w intelektualne myślenie ale że w Europie…
Staczamy się jak ludzkość.



Jest taki połów w którym indykator się przydaje i ułatwia trafienie z zacięciem. Choćby
połów
na nimfetki pod powierzchnią wody. W jaki sposób zauważysz branie i w odpowiednim
momencie zatniesz (to krótkie i szybkie branie)? Masz dwie możliwości. W zasadzie trzy.
Trzecia to taka że ryba sama się zatnie. Ale to nie łowienie a samołówka (coś jak przeklęta
na wodach górskich kula wodna). Kolejne dwie to widzisz moment brania i zacinasz „w
punkt”. Druga opcja nie widzisz nic i indykator może jedynie pomóc. Ile osób widzi w
rożnym oświetleniu wody, załamaniach światła na rożnej powierzchni rybę która podnosi się
i pobiera przynętę? Wiem że niewielka. Samemu bardzo rzadko mi się to zdarza/zdarzało.
„Ruch linki”? Występuje wtedy gdy ryba już trzyma przynętę i schodzi do dna. A ile jest
takich brań że takiego ruchu nie będzie bo przynęta będzie już wypluta? Ruch linki to
praktycznie 3 opcja. Tzw. samołówka, choć i ryby w tej opcji często wie wypinają. Tak jak
(było) przy kuli wodnej.

Indykator w takich sytuacjach pomaga. Zwłaszcza przy lipieniach.
 
  Odp: Indykator [17] 13.03 06:29
 
Rozumiem, że w USA stosują z uwielbieniem ale to kraj ludzi mniej wykształconych i
ubogich w intelektualne myślenie ale że w Europie…


Ciekawe skąd takie stwierdzenia? Masz na to jakieś dane?
Co do bogactwa intelektualnego myślenia to właśnie w Europie wymyślono tzw. "żyłę", gdzie stała się podstawową
metodą łowienia ryb na muchę, i to w środku Europy niszczy się regularnie rzeki górskie przy użyciu koparek, za
pieniądze podatników, podczas gdy w USA rozebrano już ileś tam setek zapór i progów.
 
  Odp: Indykator [16] 13.03 08:25
 
Stwierdzenie, dane - poczytaj, posłuchaj, sięgnij po publikacje. Książki.
Co do bogactwa intelektualnego nadmienię, że najstarsze, najlepsze uczelnie są i były w Europie. Oczywiście, że USA mają również swoje ale to z Europy naukowcy przyjechali do USA.
To, że wymyślono w Europie "żyłę" to nie znaczy, że jesteśmy ubodzy intelektualnie. Powiedziałbym wręcz przeciwnie. Liczy się skuteczność w tym przypadku.

W kwestii indykatora, którego bronią tu niektórzy koledzy. Dodam, że wystarczy dodać kawałek zapałki czy patyczka do plasteliny/indykatora i mamy już spławik. Czy na pewno jest to muszkarstwo? mogę to zrozumieć na rzekach nie P&L ale mucha? no mi się to nie spina.
Właśnie dlatego muszkarstwo jest czymś więcej niż inne metody łowienia...



Rozumiem, że w USA stosują z uwielbieniem ale to kraj ludzi mniej wykształconych i
ubogich w intelektualne myślenie ale że w Europie…


Ciekawe skąd takie stwierdzenia? Masz na to jakieś dane?
Co do bogactwa intelektualnego myślenia to właśnie w Europie wymyślono tzw. "żyłę", gdzie stała się podstawową
metodą łowienia ryb na muchę, i to w środku Europy niszczy się regularnie rzeki górskie przy użyciu koparek, za
pieniądze podatników, podczas gdy w USA rozebrano już ileś tam setek zapór i progów.
 
  Odp: Indykator [12] 13.03 09:49
 
Stwierdzenie, dane - poczytaj, posłuchaj, sięgnij po publikacje. Książki.
Co do bogactwa intelektualnego nadmienię, że najstarsze, najlepsze uczelnie są i były w Europie.
Oczywiście, że USA mają również swoje ale to z Europy naukowcy przyjechali do USA.


Z tymi książkami i publikacjami, to czasem zachowujesz się tak jakbyś tylko Ty je czytał.
Dane są takie, że USA mają porównywalny z EU poziom wykształcenia, liczony jako odsetek ludzi z
wykształceniem wyższym, biją na głowę całą resztę świata w ilości laureatów Nagrody Nobla, są ciągle
obecne na podium liderów innowacyjności i prowadzą w liczbie patentów i to w USA powstał pierwszy
komputer. Nieprawdą jest że Europa ma najlepsze uczelnie, podium zajmują od lat Harvard, MIT i
Stanford a w pierwszej 10 jest 7 uczelni z USA. Nie  ma żadnej przepaści intelektualnej, którą
sugerujesz, co wynika prawdopodobnie z nieznajomości faktów i posługiwania się stereotypami  -
poczytaj, posłuchaj, sięgnij po publikacje zamiast posługiwać się nimi.
To że naukowcy przyjechali z Europy do USA to żadne odkrycie, tam wszyscy biali przyjechali z Europy.
Na koniec, to my w EU kupujemy Sage, Winstony, Scotty, Rio, Orvisy, Simmsy, Able, Galvany itd a nie
odwrotnie, co m. in. wynika z ich wysokich wartości użytkowych, które z kolei są rezultatem solidnej
pracy intelektualnej w obszarze R&D.  
 
  Odp: Indykator [11] 13.03 11:19
 
Darek,
Nic nie sugeruje. Inni też czytają. Może czytamy coś innego, czasami to samo.
W kwestii Nobla to masz rację ale to wynika tylko i wyłącznie z kasy, która tam jest
przeznaczana na wynalazki. Bardzo dużo Europejczyków wyjeżdża tam bo tam są
pieniądze. Inaczej inwestowane.
Co do wiedzy. W Europie każdy wie co to Ameryka Północna czego nie można powiedzieć o
przeciętnym Amerykaninie. Podstawowa wiedza przeciętnego tam człowieka jest na dużo
niższym poziomie.
I naprawdę nie rozumuję stereotypami. Ale jeśli uważasz inaczej to OK. Masz do tego
prawo.
Dlaczego kupujemy marki, które wymieniłeś? Oczywiście, z dobrze zbudowanej solidności i
jakości. Mamy takie wyobrażenie. Czy dobrze? Nie mnie oceniać. W Europie mamy również
sporo dobrych marek wędkarskich znanych na całym świecie. Pewnie bardziej gloryfikujemy
z USA bardziej patrząc na Wielka Amerykę, kompleks w stosunku do nich i mierzenie
wszystkiego, że tam jest lepsze. W rzeczywistości tak nie jest.




Stwierdzenie, dane - poczytaj, posłuchaj, sięgnij po publikacje. Książki.
Co do bogactwa intelektualnego nadmienię, że najstarsze, najlepsze uczelnie są i były w
Europie.
Oczywiście, że USA mają również swoje ale to z Europy naukowcy przyjechali do USA.


Z tymi książkami i publikacjami, to czasem zachowujesz się tak jakbyś tylko Ty je czytał.
Dane są takie, że USA mają porównywalny z EU poziom wykształcenia, liczony jako
odsetek ludzi z
wykształceniem wyższym, biją na głowę całą resztę świata w ilości laureatów Nagrody
Nobla, są ciągle
obecne na podium liderów innowacyjności i prowadzą w liczbie patentów i to w USA powstał
pierwszy
komputer. Nieprawdą jest że Europa ma najlepsze uczelnie, podium zajmują od lat Harvard,
MIT i
Stanford a w pierwszej 10 jest 7 uczelni z USA. Nie  ma żadnej przepaści intelektualnej,
którą
sugerujesz, co wynika prawdopodobnie z nieznajomości faktów i posługiwania się
stereotypami  -
poczytaj, posłuchaj, sięgnij po publikacje zamiast posługiwać się nimi.
To że naukowcy przyjechali z Europy do USA to żadne odkrycie, tam wszyscy biali
przyjechali z Europy.
Na koniec, to my w EU kupujemy Sage, Winstony, Scotty, Rio, Orvisy, Simmsy, Able,
Galvany itd a nie
odwrotnie, co m. in. wynika z ich wysokich wartości użytkowych, które z kolei są rezultatem
solidnej
pracy intelektualnej w obszarze R&D.  
 
  Odp: Indykator [10] 13.03 11:55
 

Co do wiedzy. W Europie każdy wie co to Ameryka Północna czego nie można powiedzieć o
przeciętnym Amerykaninie. Podstawowa wiedza przeciętnego tam człowieka jest na dużo
niższym


To są właśnie stereotypy. Tu masz " w Europie każdy wie", dooglądaj do 9:15.
PS. W kraju wielkości i pokroju USA nie można mówić o "przeciętnym tam człowieku".
 
  Odp: Indykator [9] 13.03 12:13
 
Darku,
masz rację. Zupełnie się z Tobą zgadzam. W tej wersji przekazu dla YT tam zawsze będzie ktoś, kto czegoś nie wie. Jak lubisz takie filmy....

Ale masz trochę racji z tą Europą. U nas w Polsce standardowy wędkarz muchowy myli wylot z rójką co jest nagminne( i nie widzą w tym obciachu) ale są również tacy co mylą widelnicę z chruścikiem. I są mistrzami w łowieniu pstrągów.

Znam również takich ludzi, którzy kręcą bardzo dobre muchy ale nie mają pojęcia jak dana mucha pracuje w wodzie.

Możemy się tak przewalać argumentami ale myślę, że to nie ma sensu. Zostanę przy swoim. Jako europejczycy jesteśmy lepiej wykształceni od USA choć decyzja najwyższego z wczoraj tego nie potwierdza. trudno. takei przypadki są również w przyrodzie.,



Co do wiedzy. W Europie każdy wie co to Ameryka Północna czego nie można powiedzieć o
przeciętnym Amerykaninie. Podstawowa wiedza przeciętnego tam człowieka jest na dużo
niższym


To są właśnie stereotypy. Tu masz " w Europie każdy wie", dooglądaj do 9:15.
PS. W kraju wielkości i pokroju USA nie można mówić o "przeciętnym tam człowieku".
 
  Odp: Indykator [3] 13.03 12:35
 
Chruścik odpowie. Albo widelnica. -;)

„Pomyłka” dlatego że może raz w życiu widziałem nad Sanem żywą widelnicę. Była czarna.
Zmyliło mnie to że podobne (do tego chruścika z foto) brazowe były na Rybniku i inni mowili
że to widelnica. Nieważne. Z fotki powtórzę raz jeszcze jest to October Caddis. Chruścik po
naszemu. Żeby nie było niejasności. Widelnica już dokładnie wiem jak wyglada. Nawet jej
larwa żyjąca pod kamieniami.

Teraz konkretne pytanie i liczę na konkretne odpowiedzi ludzi którzy się znają. Mogą być
również „mistrzowie”. Moze być w nowym wątku. Chętnie poczytam i podyskutuję.

Konkretnie- „ co widzi ryba w mokrej muszce”? Co ją kusi do brania?

Konkretnie, z uzasadnieniem, dowodami.
Nie nimfie, „kasku”, nie streamerze. Wyłącznie klasycznej mokrej muszce. W tym temacie
nie jestem specem, chętnie poczytam, douczę się, może i sie do niej przekonam bo ….
lipień już prawie nie istnieje a pstrąg …. To inne zachowania. Prostsze.
Klejonka czeka właśnie pod takie łowienie. Na sucha jej absolutnie nie widzę (może dlatego
że „nie te muchy”, za bardzo się spieszę, itp.
 
  Odp: Indykator [2] 13.03 12:58
 
Konkretnie- „ co widzi ryba w mokrej muszce”? Co ją kusi do brania?


Widzi pupę chruścika...I ta pupą kusi...
 
  Odp: Indykator [0] 13.03 13:03
 
I ta dupa, pupa zamyka dyskusję.



Konkretnie- „ co widzi ryba w mokrej muszce”? Co ją kusi do brania?


Widzi pupę chruścika...I ta pupą kusi...
 
  Odp: Indykator [0] 13.03 19:33
 
Nie widzę tu żadnych konkretów. Mokre łososiowe temu przeczą.
 
  Odp: Indykator [4] 13.03 12:53
 
Zostanę przy swoim.

Seba,
Nie zamierzam Cię przekonywać, żebyś nie został. Bądź sobą.
Chcę tylko obalić tezę że Amerykanie łowią z indykatorem, bo brakuje im inteligencji i wiedzy, którą mają
Europejczycy, gardzący (?) tymi niekoszernymi ułatwiaczami. Tak jakby samo założenie kawałka pianki
automatycznie zwalniało z myślenia, znajomości wody, jej mieszkańców, ich zwyczajów,  pokarmu i
miejsc gdzie przebywają, z drugiej strony podnosząc horrendalnie skuteczność takiego bezmózgowca,
stosującego indykator.
 
  Odp: Indykator [3] 13.03 14:16
 
OK,
dla mnie założenie pianki zwalnia z myślenia. I podnosi skuteczność bo możesz stosując piankę dowolnie regulować miejsce i poziom muszki czego za pomocą linki już nie zrobisz. Z taką dokładnością na pewno nie.
Ale niech każdy łowi jak chce. Byleby nie nazywać tego muszkarstwem bo to wg. mnie nadużycie.



Zostanę przy swoim.

Seba,
Nie zamierzam Cię przekonywać, żebyś nie został. Bądź sobą.
Chcę tylko obalić tezę że Amerykanie łowią z indykatorem, bo brakuje im inteligencji i wiedzy, którą mają
Europejczycy, gardzący (?) tymi niekoszernymi ułatwiaczami. Tak jakby samo założenie kawałka pianki
automatycznie zwalniało z myślenia, znajomości wody, jej mieszkańców, ich zwyczajów,  pokarmu i
miejsc gdzie przebywają, z drugiej strony podnosząc horrendalnie skuteczność takiego bezmózgowca,
stosującego indykator.
 
  Odp: Indykator [1] 13.03 19:55
 
OK,dla mnie założenie pianki zwalnia z myślenia. I podnosi skuteczność bo możesz
stosując piankę dowolnie regulować miejsce i poziom muszki czego za pomocą linki już nie
zrobisz. Z taką dokładnością na pewno nie. Ale niech każdy łowi jak chce. Byleby nie
nazywać tego muszkarstwem bo to wg. mnie nadużycie.

——————

Muszkarstwem. A co to muszkarstwo? Dry fly? Wet fly? Które z nich? Obie techniki? A w
nich trzeba regulować poziom muszki? Przy „wet” na czym w ogóle polega praca wędkarza?
Czytając znawcę Dmycha „wet” to luz, swing i dymek spod nosa. Zacinania nie ma bo
samołówka sama wiesza ryby. W sensie linka.

Co do skuteczności. Kto na nią pozwala? Sprzedający zezwolenie. Po co? Pomyśl po co?
Podpowiem, „żeby namówić ryb” jak już wyżej wcześniej napisałeś. A kto chce nałowić ryb?
Podpowiem, goniący za punktami/mięsem.
Wiec wszystko czego się czepiasz (nałowienie się) to wymysł dwóch typów wędkarzy.
Mięsiarzy i zawodników. O ile tych drugich można zrozumieć (zawody krajowe, zagraniczne,
GP, itp) to mięsiarze powinni być od tej metody odcięci. Właśnie zawodnicy powymyślali na
świecie te techniki. Nie mięsiarze. Spytam wiec, dlaczego gospodarz łowiska chcący dbać o
nie nie zakazuje tego typu łowienia? Nie zawodnikom. W łowieniu ogólnodostępnym czyli
mięsiarzom i łowiącym rekreacyjnie. Skończyłoby się „chęć nałowienia ryb”. Ale to trzeba
chcieć a nie pierd***ć farmazony.
 
  Odp: Indykator [0] 14.03 08:25
 
Jeśli Ty nie potrafisz zdefiniować pojęcia muszkarstwo, jeśli Ty masz wątpliwości z tym
związane a na końcu obarczasz tym wszystkim dzierżawcę wody to w takim razie słowo
Master nabiera innego znaczenia.

To jest tak jak z samochodem. Jest znak ograniczający jazdę do 70 km/h ale widzisz, że nie
powinieneś jechać więcej niż 50. No ale znak mówi co innego więc zapierdalasz bo możesz.



OK,dla mnie założenie pianki zwalnia z myślenia. I podnosi skuteczność bo możesz
stosując piankę dowolnie regulować miejsce i poziom muszki czego za pomocą linki już nie
zrobisz. Z taką dokładnością na pewno nie. Ale niech każdy łowi jak chce. Byleby nie
nazywać tego muszkarstwem bo to wg. mnie nadużycie.

——————

Muszkarstwem. A co to muszkarstwo? Dry fly? Wet fly? Które z nich? Obie techniki? A w
nich trzeba regulować poziom muszki? Przy „wet” na czym w ogóle polega praca wędkarza?
Czytając znawcę Dmycha „wet” to luz, swing i dymek spod nosa. Zacinania nie ma bo
samołówka sama wiesza ryby. W sensie linka.

Co do skuteczności. Kto na nią pozwala? Sprzedający zezwolenie. Po co? Pomyśl po co?
Podpowiem, „żeby namówić ryb” jak już wyżej wcześniej napisałeś. A kto chce nałowić ryb?
Podpowiem, goniący za punktami/mięsem.
Wiec wszystko czego się czepiasz (nałowienie się) to wymysł dwóch typów wędkarzy.
Mięsiarzy i zawodników. O ile tych drugich można zrozumieć (zawody krajowe, zagraniczne,
GP, itp) to mięsiarze powinni być od tej metody odcięci. Właśnie zawodnicy powymyślali na
świecie te techniki. Nie mięsiarze. Spytam wiec, dlaczego gospodarz łowiska chcący dbać o
nie nie zakazuje tego typu łowienia? Nie zawodnikom. W łowieniu ogólnodostępnym czyli
mięsiarzom i łowiącym rekreacyjnie. Skończyłoby się „chęć nałowienia ryb”. Ale to trzeba
chcieć a nie pierd***ć farmazony.
 
  Odp: Indykator [0] 14.03 02:00
 
Problem jest w tym , że dzisiejsi muszkarze muszą się pochwalić przed kumplami czy jakimś
durnym medium ile to nałowili. Czują się wtedy ważni. Poza tym nikomu się nie chce
kombinować. Łatwiej wziąć lolę założyć spławik niezależnie jaki i też się naciągnie. A
jeszcze uczyć się innych trudniejszych metod , suchej,mokrej,strimera po co jak na nimfę ze
spławikiem ,żyłą też się nałowi. Takich dziś mamy wędkarzy muchowych. Dla mnie
muszkarstwo ma inny wymiar. Czasami zakładam suchą i łowię i się tym delektuję a
złowienie ryby to sprawa drugorzędna. A jeśli uda się na przykład na wymuszoną
przechytrzyć pstrąga czy lipienia to wtedy dopiero czuję zadowolenie. Kontakt z przyrodą ,
ciągłe doskonalenie techniki i umiejętności . Podanie suchej czy mokrej w punkt,
bezszelestnie , złowienie ryby lub nie , bo to ma drugorzędne znaczenie . I tak widzę
prawdziwe muszkarstwo. To rodzaj sztuki. Niestety takich kolegów coraz rzadziej spotykam
nad wodą. Są niestety czaple sterczące nad rynną z żyłą i spławikiem który dla ich spokoju
sumienia nazywają indykatorem itd. Żeby tylko jak najwięcej wyjąć . Ciekawe ile ryb nie
przeżyje spotkania z takimi muszkarzami na niby. Moim zdaniem żyłą ze spławikiem nie ma
nic wspólnego z metodą muchową , to zwykła przepływanka i tyle.Ja osobiście nigdy się do
tej metody nie zniżę bo dla mnie było by to uwłaczające.
 
  Odp: Indykator [2] 13.03 20:12
 
„Właśnie dlatego muszkarstwo jest czymś więcej niż inne metody łowienia...”.

————-

Myślisz się. Byłoby gdyby muszkarstwo było „dry fly” lub „wet fly”. Powtórzę „fly”. Mucha.
Nie coś co jest na haczyku muchowym. Nie żaba, nie ryba, nie rak, krewetka, nie mysz,
szczur, larwa, robak, minóg, żmija, korek od wina czy kapsel po piwie. Mucha.
 
  Odp: Indykator [1] 14.03 08:32
 
Ależ to nie ma nic wspólnego z tym o czym piszesz. Muszkarz to kompleksowość.
Przesłuchaj co mówił Staszek w wywiadzie. On tam powiedział to bardzo wyraźnie.
Chociaż może nie słuchaj bo ostatnio jaki Master pytałeś czy głowacica jest ryba
łososiowatą.

Pytanie czy łowienie lipieni na wędkę muchowa ze spławikiem na przyponie może żądać
debiutant, dziecko które nie wie ale nie ktoś kto ma dziesiątki wiosen na karku i mieszka nad
rzeką muchowa.


„Właśnie dlatego muszkarstwo jest czymś więcej niż inne metody łowienia...”.

————-

Myślisz się. Byłoby gdyby muszkarstwo było „dry fly” lub „wet fly”. Powtórzę „fly”. Mucha.
Nie coś co jest na haczyku muchowym. Nie żaba, nie ryba, nie rak, krewetka, nie mysz,
szczur, larwa, robak, minóg, żmija, korek od wina czy kapsel po piwie. Mucha.
 
  Odp: Indykator [0] 15.03 07:55
 
Spisałem się wczoraj żeby odpowiedzieć ale oczywiście wylogowało mnie w międzyczasie i
wszystko trafił … „ten” co zawsze.


Widząc jak pięknie odbudowała się populacja ginących gatunków mam taką propozycję dla
wszystkich „cierpiących młodych Werterów”. Załatwmy w Ministerstwie Środowiska
całkowity zakaz połowu ryb i wszelkich czynności szkodliwych dla ryb. Żadnego zarybiania,
grzebania w stadach. Niech to co ma żyć samo sie przystosuje i żyje. To co ma zniknąć,
niech znika. Wędkarze? Wędkarze mogą utworzyć kluby, koła, grupy, oddziały pilnujące wód
i polujące tym razem na tych którzy będą chcieli dobrać się do tego co będzie żyło w
wodach. Coś na kształt amerykańskiego ICE. Bardzo niepopularnego ale skutecznego.
Dalej będziemy polować tyle tylko że cel obierzemy inny. Sprzęt, zabawki i wyposażenie
wędkarza będzie dużo tańsze. Każdego będzie stać na „takie łowienie”. Żadnych zakazów,
limitów, ograniczeń.

Dla niedowiarkow, dowodem sukcesu takiego sposobu działania niech będą populacje
żubrów, wilków, niedźwiedzi, bobrów i naszych kochanych kormoranów. Tam rozmnażanie
odbywa się w sztukach wiec czas oczekiwania na efekt powinen się skrócić. Chętnych żeby
dobrać im się do „mięska” też jakoś nadmiernie nie widać.

Próby naprawy tego co już się spier***ło to zwykle marzenia, marudzenie, czepianie się i
niepotrzebne wkur****nie. Uwierzcie. Dodam że po odbudowaniu populacji gospodarze wód
(o ile tacy jeszcze będą) muszą dostać „w łeb” hasłem „ręce precz od grzebania w rybach”.
Wiadomo jakiego grzebania.
Łowienie? Łowienie będzie dozwolone tylko jako formuła „No Kill”, tzw. „znęcanie się nad
zwierzętami” O ile będzie.

Pasuje Wam takie rozwiązanie? Jeżeli tak to komu z marudzących. Działamy nie gadamy.

Miłej niedzieli i pięknych chwil nad wodą. Nieważne jak kto rozumie piękno.
 
  Odp: Indykator [0] 13.03 20:06
 
Żeby być niewiarygodnie skutecznym, wręcz mistrzem wygrywania wszystkiego i zawsze
potrafimy sobie wytłumaczyć wszystko i znaleźć do tego uzasadnienie.
Staszek dobrze powiedział, że muszkarstwo jest dla inteligentnych.

—————

Ktoś na to pozwala. Regulaminy, zezwolenia. Do nich można mieć pretensję. Inteligencja
tworzącym przepisy też by się przydała. Trudno winić korzystających z wód że kombinują.
Przy połowie ryb szlachetnych pstrąg, lipień przepisy powinne ograniczać „niewiarygodną
skuteczność, mistrzostwo wygrywania wszystkiego”. Pytanie czy komuś to pasuje. Podobnie
jak dopuszczenie połów głowacicy na spinning w trzech dziurach na wodzie muchowej. Czy
zawodów spinningowych na OS San. Można i tak. Po co wiec się dziwisz i szukasz
inteligencji w zachowaniach.
 
  Odp: Indykator [0] 02.03 21:30
 
Ja smaruję lider smarem pływającym zostawiając część która ma zatonąć nienasmarowaną. Indykator byłby lepszy ale mnie odrzuca.
 
  Odp: Indykator [4] 02.03 23:33
 
Witam.
Jedynym powodem jest bezmyślne i bezrefleksyjne przepisywanie starego, ogólnopolskiego wzorca RAPR'u w
poszczególnych Okręgach PZW, od czasu uchwały ZG PZW. cedujcej ustanawianie przepisów na te Okręgi PZW.
Bo po cóż to wysilać się i myśleć, skoro można zrobić "kopiuj-wklej" ...
To samo tyczy się zapisów o konieczności zestawu z kołowrotkiem przy łowieniu na muchę, pomimo zdobywania
coraz większej popularności przez tenkarę, stanowiącą chyba kwintesenscję muchołowieństwa - starszą o jakieś
tysiąc lat od "cywilizowanego wzorca" angielskiego
Pozdrawiam.
 
  Odp: Indykator [3] 02.03 23:51
 
Ja bym Ziemowixie tak z tysiącleciem nie szarżował bo Cię Staszek zgasi zaraz pismem z
epoki kamienia łupanego. No😁 i wyjdziesz na ignoranta.


Staszku, to taki żarcik 😁

Witam.
Jedynym powodem jest bezmyślne i bezrefleksyjne przepisywanie starego, ogólnopolskiego
wzorca RAPR'u w
poszczególnych Okręgach PZW, od czasu uchwały ZG PZW. cedujcej ustanawianie
przepisów na te Okręgi PZW.
Bo po cóż to wysilać się i myśleć, skoro można zrobić "kopiuj-wklej" ...
To samo tyczy się zapisów o konieczności zestawu z kołowrotkiem przy łowieniu na muchę,
pomimo zdobywania
coraz większej popularności przez tenkarę, stanowiącą chyba kwintesenscję
muchołowieństwa - starszą o jakieś
tysiąc lat od "cywilizowanego wzorca" angielskiego border="0">
Pozdrawiam.
 
  Odp: Indykator [2] 03.03 13:14
 
Witam.
Nasmoliłem epistołę całą i ten fajny edytor skasował mi ją wyświetlajc powtórnie komunikat o potrzebie
zaloowania się na forum, na którym byłem właśnie zalogowany ... więc to walę i nie będe tego drugi raz pisać.
Zaczynam mieć wstręt do pisania tutaj, wolę rozmawiać
Pozdrawiam.
 
  Odp: Indykator [0] 03.03 13:28
 
Witam.
Nasmoliłem epistołę całą i ten fajny edytor skasował mi ją wyświetlajc powtórnie komunikat o potrzebie
zaloowania się na forum, na którym byłem właśnie zalogowany ... więc to walę i nie będe tego drugi raz pisać.
Zaczynam mieć wstręt do pisania tutaj, wolę rozmawiać
Pozdrawiam.



Też tak czasem mam, ale podejmij trud i przekaż to, co i tak cię będzie dusić, hehe.
 
  Odp: Indykator [0] 03.03 20:43
 
Jak tak ci zrobi to dajesz wstecz i z automatu znowu jesteś zalogowany. Później „strzałką”
do przodu i masz to co napisałeś w zalogowanej opcji. Dalej wiesz co robić.
Albo pisać w innym miejscu i na zasadzie kopiuj/wklej działasz.
 
  Odp: Indykator [0] 03.03 13:00
 
Cześć,

Moje podejście do tematu jest takie: jak chcesz łowić z indykatorem i jedną muchą to legalnie zakładasz
jako droppera jakiegoś adewatnego wielkościowo piankowca (żeby nie byo żadnego problemy z
poddtapianiem) i po temacie masz indykator i masz swoja muchę główną.

Więc to jeden kij, czy ta pianka, czy cos innego jest na żyłce jako indykator czy przywiązana do zestawu
na haczyku jako mucha . Powiem więcej teoretycznie typowy dropper będzie łowił ryby, więc skuteczność
zestawu będzie wieksza niż zestaw z indykatorem i jedną muchą.

Według mnie, połów z indykatorem np. jedną muchą (jak bardzo będą boleć ludzi dwie) powinien być
całkowicie dozowlony, bo absolutnie teraz ten zakaz się żadnej logiki nie trzyma. No chyba, że dry dropper
też zakazany - to wtedy inna bajka.
Pozdr, Paweł.
 
  Odp: Indykator [3] 14.03 14:49
 
Dla różnych osobników informacja. Ja zadałem pytanie o indykator. Żadna z osób mająca
wpływ na tworzenie regulaminów nie odezwała się. Natomiast osoby które mnie nie znają i
w zasadzie nic o mnie nie wiedzą śmiało się wypowiadało o mnie i mojej motywacji . Nic o
mnie nie wiecie i tak pozostanie.
Wątek uznaję za bezprzedmiotowy. Do osób które mają wpływ na regulamin i czasami tu
zaglądają być może zadzwonię i spytam wprost.
 
  Odp: Indykator [2] 15.03 18:50
 
Dla różnych osobników informacja. Ja zadałem pytanie o indykator. Żadna z osób mająca
wpływ na tworzenie regulaminów nie odezwała się. Natomiast osoby które mnie nie znają i
w zasadzie nic o mnie nie wiedzą śmiało się wypowiadało o mnie i mojej motywacji . Nic o
mnie nie wiecie i tak pozostanie.
Wątek uznaję za bezprzedmiotowy. Do osób które mają wpływ na regulamin i czasami tu
zaglądają być może zadzwonię i spytam wprost.


Histeryzujesz, a to już coś mówi o tobie, czy tego chcesz, czy nie.
 
  Odp: Indykator [1] 15.03 19:09
 
Ciekawe co takiego?
 
  Odp: Indykator [0] 16.03 01:03
 
Nic ciekawego 😀
 
       


Copyright © flyfishing.pl since 1999
FlyFishing.pl is maintained by Taimen.com - international fly-fishing shop and Taimen.pl - Polish fly-fishing shop