f l y f i s h i n g . p l 2019.12.10
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Odp: No co za jełop dał jedynkę???. Autor: trouts master. Czas 2019-12-09 16:40:04.


poprzednia wiadomosc Odp: O : : nadesłane przez S. Cios (postów: 1494) dnia 2019-10-01 13:28:46 z *.msz.gov.pl
  Drogi Jurku,
Przeczytałem z uwagą to, co napisałeś. Piszesz o odmiennych kwestiach. Odnoszę tez wrażenie, że zupełnie nie zrozumiałeś o co mi chodziło, bo nawiązujesz do rzeczy, o których nie pisałem i nawet nie bardzo wiem, o co Ci chodzi.
Pierwszy podstawowy błąd, to stawianie znaku równości między czynszem dzierżawnym za wodę a wartością ekonomiczną sektora wędkarskiego. Tak jak pisałem są to odrębne kategorie ekonomiczne. Wycena wody jest wyceną majątku. Każdy majątek społeczny powinien być jakoś wyceniony, bo z niego można mieć różne dochody, bo można korzystać w różny sposób. W dużym uproszczeniu rzekę można wykorzystać na dwa sposoby: 1) do celów wędkarskich, 2) do budowy hydroelektrowni (z punktu widzenia ryb łososiowatych często jedno wyklucza drugie, co nauczyła nas historia). W przypadku wędkarstwa rzeka nie ma wartości, bo w budżecie lokalnym, regionalnym lub państwowym nie ma dochodów z niej. W przypadku elektrowni rzeka przedstawia określoną wartość, bo jest inwestycja, produkuje się energię, odprowadza podatki, itd. Takie przedsięwzięcie figuruje w budżecie. Jeśli projektodawca składa wniosek o budowę MEW, to ma argumenty finansowe, których nie ma organizacja wędkarska. Poza tym czasem używa nawet argumentu, że zapora zwiększy zainteresowanie wędkarstwem, bo powstanie zalew, w którym wędkarze będą łowić ryby (czytaj: płotki). Dlatego wszędzie powstawały i nadal powstają MEW-y. Dlatego też kanalizuje się cieki (albo zatruwa je), bo w praktyce są bezwartościowe. Prostowanie cieku nawet zwiększa obszar, który można wykorzystać do celów rolniczych i innych (bo rzeka nie kręci). Jakoś nie odnosisz się do tego. Czy nie widzisz tych związków? Czy możesz mi powiedzieć jaka może być wartość ekonomiczna 1 km rzek typu: San koło Leska, Świder, Wkra koło Jońca, Pasłęka, Bug koło Wyszkowa i Wisła koło Warszawy? Ja nie jestem w stanie Ci podać. Na podstawie analizy czynszów dzierżawnych naszych rzek na południu Polski sprzed ok. 120 lat mógłbym Cię jedynie zapewnić, że wnioski mogły by być interesujące i zaskakujące. Także z punktu widzenia ochrony środowiska i szerszego kontekstu ekonomicznego.
Po drugie, jaka jest pozycja wędkarstwa w społeczeństwa polskim? Jest żadna, jeśli porównamy sytuację w innych krajach, Am. Półn., Europa Zach., kraje nordyckie, Bałkany, itp.). Po 1950 r. wędkarstwo zostało sprowadzone do roli, jaką podałem wcześniej. Jeśli z tym się nie zgadzasz, to podaj argumenty. Do dzisiaj sytuacja, wbrew pozorom niewiele się zmieniła, pomimo kilku pozytywnych przykładów, o których wszyscy wiemy, więc nie ma potrzeby ich powtarzania. Duża część problemu leży w reprezentacji wędkarstwa na szczeblu centralnym. Czy możesz mi wymienić choć jedną osobę, która w ostatnich 20 latach mogła być partnerem merytorycznym do rozmów z ministerstwami, Sejmem lub innymi instytucjami? Jaką wiedzę przyrodniczą, ichtiologiczną, prawną, ekonomiczną posiadały te osoby? Czy możesz mi wskazać choć 1 artykuł, który został napisany przez prezesa lub wiceprezesa ZG i zawiera jakieś interesujące przemyślenia (w niektórych materiałach konferencyjnych były opublikowane teksty, z których nic nie wynika; szkoda było papieru na to).
Po trzecie, są okręgi (a konkretnie jeden), w skład którego wchodzi już kilka województw. Gdy w okręgu było jedno województwo, to już wtedy pracownicy biura i działacze okręgowi stwierdzili, że nie mają możliwości zajmowania się wszystkimi wodami, bo nie mają czasu i możliwości na to. Jak sądzisz – czy przejęcie kolejnych okręgów zwiększyło skuteczność działań tych osób? Decydenci nie są zainteresowani sprawną gospodarką na swoich wodach, bo nie mają ku temu żadnych bodźców, żadnej wiedzy i chęci. A poza tym są powody, o których nie będą pisał na forum publicznym.
Po czwarte, chyba wiesz jaki odsetek stanowi inteligencja w niektórych regionach Polski i jaki jest jej udział w procesie decyzyjnym. Nie liczy się kompetencja i wiedza. Nie będę rozwijał też tego wątku, ale stanowi odpowiedź na niektóre fragmenty Twojego tekstu.
Jest po prosty zły system, którego Ty bronisz i jesteś – jak rozumiem – z niego zadowolony. Zresztą na tym forum kilka innych osób też wyrażało zadowolenie z istniejącego systemu. Ja mam ten komfort, że mogę sobie pojechać za granicę, żeby sobie połowić. Mam po prostu alternatywę i głosuję nogami. Chciałbym, żeby inni wędkarze w Polsce też mieli alternatywę – ale w kraju, bo tylko konkurencja może wymusić działania. Ale konkurencja jest możliwa tylko w sytuacji, kiedy miernikiem oceny jest wartość ekonomiczna.
Ja nie marudzę. Ja tylko pokazuję, jakie są związki przyczynowo-skutkowe i jakie wnioski płyną z analizy historii. Ile osób w Polsce przeanalizowało różne systemy gospodarowania wodami w Polsce: do 1879, od 1879 do 1918, od 1918 do 1932, od 1932 do 1950, od 1950 do 1989, od 1989 do czasów obecnych? Do tego mam wiedzę o systemach w wielu innych krajach, także w ujęciu historycznym.

  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: O [10] 06.10 17:09
  Odp: O [1] 06.10 21:01
  Odp: O [0] 07.10 17:06
  Odp: O [7] 06.10 21:21
  Odp: O [6] 07.10 17:17
  Odp: O [5] 07.10 17:32
  Odp: O [4] 07.10 18:13
  Odp: O [0] 07.10 22:11
  Odp: O [2] 07.10 22:34
  Odp: O [1] 08.10 10:08
  Odp: O [0] 08.10 14:08
       


Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus