f l y f i s h i n g . p l 2017.12.14
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Na zimowe wieczory. Autor: Józef Jeleński. Czas 2017-12-14 07:52:44.


poprzednia wiadomosc Wędkarze objawieni : : nadesłane przez Krzysztof Dmyszewicz (postów: 6108) dnia 2017-12-06 08:13:46 z *.centertel.pl
  Witam z rana,
Tu i ówdzie na forach czytam jaśnie objawioną tezę, że "się powinno łowić ryby duże". Ale jak idę na ryby to nie wiedzieć czemu, jakoś nastawiam się po prostu na ryby. Co to za bzdury z tymi rekordami? Ktoś może mi wyjaśnić dlaczego niby "się powinno"? WTF?

Podkreślam przy tym, że mój lipień 34 cm na Never Fail sprawił mi więcej radości niż 38 cm na nimfę. I że szczupak 60 cm z płycizny większą uciechę niż 110 cm z głębiny. Co więcej kleń 42 cm na wzrok z górnego Sanu na daleką nimfę więcej satysfakcji niż kleń 50 cm na mokrą.

Dlaczego więc u tak wielu wędkarzy wszystko musi być wielkie?

Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof

  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: Wędkarze objawieni [22] 06.12 08:37
 


Dlaczego więc u tak wielu wędkarzy wszystko musi być wielkie?

Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof


Bo "gdzie ci mężczyźni,orły sokoły".Teraz to sorry często chłopaki to
cioty co patrzą na narzędzia do połowu czy są ładne czy nie.Jak
baby.Mężczyzna niedorozwinięty czyli wieczny chłopiec próbuje się
dowartościować np.sprzętem.Sprzęt jest ważny bo nam służy...ale
bez przesady.Dobrze chociaż że mówią że ładny a nie śliczny bo to
już by był koniec.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [4] 06.12 09:18
 
Nie wiem, mnie tam interesuje tylko fizyka blanku, a nie jakieś logo... ale co u licha z tymi dużymi rybami?
 
  Odp: Wędkarze objawieni [3] 06.12 10:43
 
".. ale co u licha z tymi dużymi rybami?"

Spytaj wędkarzy amerykańskich dlaczego nie łowią bluegill, crappi czy innej drobnicy a polują na łososie.
W Skandynawii rodowici ich mieszkańcy jak łowią, to również łososie. Nie jakieś śmierdziuchy okonie, szczupaki,
jazie czy leszcze.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [2] 06.12 11:00
 
".. ale co u licha z tymi dużymi rybami?"

Spytaj wędkarzy amerykańskich dlaczego nie łowią bluegill, crappi czy innej drobnicy a
polują na łososie.
W Skandynawii rodowici ich mieszkańcy jak łowią, to również łososie. Nie jakieś
śmierdziuchy okonie, szczupaki,
jazie czy leszcze.

Na potwierdzenie tej tezy kilka stron ze zdjęciami brookies i innych "niewymiarków"!
http://fiberglassflyrodders.com/forum/viewforum.php?f=2
 
  Odp: Wędkarze objawieni [1] 06.12 13:08
 
"Na potwierdzenie tej tezy kilka stron ze zdjęciami brookies i innych "niewymiarków"!
http://fiberglassflyrodders.com/forum/viewforum.php?f=2"


U nas za radość z takiego łowienia możesz liczyć min na "wiadro zimnej wody" na ... otrzeźwienie.
Chyba że są to ukleje, jelce, okonie, plotki, itd, itp.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 06.12 16:40
 
Bo nasi odreagowują po kompletach i nadkompletach lipieni
Wszystko musi się jakoś wyrównać.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [1] 06.12 13:05
 
Mężczyzna-facet nie musi nikomu nic udowadniać,wystarczają mu narzędzia dobre czerpie satysfakcję z
działania.
Mężczyzna-baba próbuje swą męskość wszędzie udowadniać,jałowo dyskutuje o wyższości lepszych,czerpie
satysfakcję z manipulacji i dokuczania.
Łatwo rozpoznać.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 06.12 13:17
 
ad 2
i jeszcze musi mieć rację, zawsze

w górach mówią: "nalepiok"
wie zawsze najlepiej!


Mężczyzna-facet nie musi nikomu nic udowadniać,wystarczają mu narzędzia dobre czerpie satysfakcję
z
działania.
Mężczyzna-baba próbuje swą męskość wszędzie udowadniać,jałowo dyskutuje o wyższości
lepszych,czerpie
satysfakcję z manipulacji i dokuczania.
Łatwo rozpoznać.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [7] 06.12 13:45
 
Jeden z piękniejszych kołowrotków muchowych ever!
Tutaj w fantastycznym połączeniu kolorystycznym, dosyć odważnym, wyjątkowym!
Chętnie bym Ci poopowiadał jeszcze o swoim niedorozwinięciu, ale spieszę się złowić swoją "życiówkę"
na czerwonego skiłrmi łormsa.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [3] 06.12 16:47
 
Michale, rób swoje i się nie przejmuj. Nigdy wszystkim się nie dogodzi. Każdy ma w wędkarstwie tak porozkładane akcenty jak mu w duszy gra.

Mnie te średnie ryby kręcą powiem Ci szczerze, a miarą szczęścia dla mnie jest to jak się wyspałem, czy podczas holu nie chce mi się siku, czy woda jest kryształowa, jest ciepło, dzień długi, rzeka bez tłumów, duuużo owadów i jako taki krajobraz. I w takich warunkach złowienie lipienia 28 cm grubaska cieszy mnie bardziej jak duży gdy się nie wyspałem, chce mi się siku, woda trącona, zimno, dzień krótki, tłumy, bez owadów i komin na horyzoncie

Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof
 
  Odp: Wędkarze objawieni [2] 06.12 17:12
 
Dokładnie mam tak samo, chociaż cieszę się z ryb, które są wstanie przetestować sprzęt na jaki łowię. i czasami wybieram komin na horyzoncie
W tym sezonie miałem szczęście złowić kilka pięknych dzikich potokowców w Norwegii. Nie były to ryby powalających rozmiarów, ale za to jak piękne. Myślę, że to w jakich okolicznościach przyrody wędkujemy ma największe znaczenie, ryby stanowią tylko wspaniały dodatek, to dopełnienie tego naszego flaj fiszingowego "zboczenia". (oczywiście mam tutaj na myśli wędkowanie rekreacyjne, odstresowujące, bez sportowej rywalizacji)
Nie wyobrażam sobie jednak tego wszystkiego, bez tych rozmów o sprzęcie o nowościach o hamulcach w kołowrotkach i sprężystościach blanków. Ktoś kto wędkarstwo muchowe traktuje jako pasję szeroko pojętą wie o czym piszę.
pzdr
 
  Odp: Wędkarze objawieni [1] 06.12 17:22
 
Po prostu masz szerokie spektrum widzenia wędkarstwa To jest kwestia otwarcia zmysłów na poszczególne aspekty. A ten Twój flytying - otworzyłeś puszkę Pandory...

Domyślam się że ten mały industrial w tle to Słowacja. Dobrze że rzeki czyste, można się też gapić w czyste koryto rzeki z rybami.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 06.12 17:35
 


Domyślam się że ten mały industrial w tle to Słowacja. Dobrze że rzeki czyste, można się też gapić w czyste koryto rzeki z rybami.

Można je nawet łowić

 
  Odp: Wędkarze objawieni [2] 07.12 08:02
 
Pewnie że piękny.Jak czerwone ferrari.Tylko kupować wszystko co
się podoba?
 
  Odp: Wędkarze objawieni [1] 07.12 08:12
 
Kupowanie to płacenie swoim własnym czasem, poza rentierami, właścicielami niewolników najemnych lub / i robotów. Im więcej kupujemy tym mniej mamy czasu.

Życie jest bardzo krótkie... kupować warto wtedy, kiedy krótsze życie z tym czymś ma dla nas lepszy smak niż dłuższe bez tego czegoś. 10 h randka o chlebie i wodzie, 3 h randka w restauracji i parku lub 1 h randka skacząc ze spadochronu. Złoty środek istnieje ale każdy ma prawo do własnego.

Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof
 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 07.12 10:10
 
Bardzo mi się podoba to drugie zdanie. Powinieneś każdą swoją wypowiedź na forum zaczynać właśnie w taki sposób.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [6] 06.12 15:12
 

Bo "gdzie ci mężczyźni,orły sokoły".Teraz to sorry często chłopaki to
cioty co patrzą na narzędzia do połowu czy są ładne czy nie.Jak
baby.Mężczyzna niedorozwinięty czyli wieczny chłopiec próbuje się
dowartościować np.sprzętem.Sprzęt jest ważny bo nam służy...ale
bez przesady.Dobrze chociaż że mówią że ładny a nie śliczny bo to
już by był koniec.

Jeden z piękniejszych kołowrotków muchowych ever!
Tutaj w fantastycznym połączeniu kolorystycznym, dosyć odważnym, wyjątkowym!
Chętnie bym Ci poopowiadał jeszcze o swoim niedorozwinięciu, ale spieszę się złowić swoją "życiówkę"
na czerwonego skiłrmi łormsa.


To samo mógłbym Ci odpisać w inny sposób, surowiej, bardziej po męsku, bez ciotowania. Coś w stylu...
Chooj Cię to obchodzi jak ja patrzę na sprzęt i w jaki sposób wypowiadam się w temacie i gówno mnie obchodzi co Ty o mnie myślisz, ale ktoś by mógł pomyśleć, że jestem cham z PiSu a tego bym nie przeżył.

Pozdrawiam tęczowo i cieplutko
Michał
 
  Odp: Wędkarze objawieni [5] 06.12 17:36
 
Tęczowo to raczej nie po męsku :)
A tak poważnie to patrzcie jak chcecie.Żniwo każdy sam zbierze.
Ryby dla mnie to dodatek do życia a nie życie.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [4] 06.12 17:41
 
Dało się to wyczuć po Twojej błyskotliwej pierwszej wypowiedzi.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [3] 06.12 17:56
 
Hatche nie łowią tylko ludzie.
Rozmawialiśmy sobie na jętce w tym roku nad B.
Powiedziałeś że ten pstrąg około 50 centów nie do wyjęcia...a ja go
wyjąłem.
Pozdrawiam i bez urazy
 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 06.12 19:24
 
Niemożliwe od ręki,na cuda trzeba chwilę poczekać...
 
  Odp: Wędkarze objawieni [1] 06.12 21:38
 
Hatche nie łowią tylko ludzie.
Rozmawialiśmy sobie na jętce w tym roku nad B.
Powiedziałeś że ten pstrąg około 50 centów nie do wyjęcia...a ja go
wyjąłem.
Pozdrawiam i bez urazy


Cieszę się Twoim małym szczęściem i
nie żywię do Ciebie urazy.
Złotych myśli o Hatchu komentował nie będę, bo bym musiał zejść do poziomu żwirku w kuwecie mojej kocicy, a sprzątałem już dzisiaj tam trzy razy.

 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 06.12 21:45
 
Nie schodź.Szkoda życia.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 06.12 11:59
 
u mnie to proste

coś jak z górami: idę na najwyższą, choć być może ta obok ciekawsza technicznie
taki atawizm?

więc cieszę się, że ryba może być większa od dotychczasowego rekordu
i tak wypuszczam

ps: klenie też



Witam z rana,
Tu i ówdzie na forach czytam jaśnie objawioną tezę, że "się powinno łowić ryby duże". Ale jak idę na
ryby to nie wiedzieć czemu, jakoś nastawiam się po prostu na ryby. Co to za bzdury z tymi rekordami?
Ktoś może mi wyjaśnić dlaczego niby "się powinno"? WTF?

Podkreślam przy tym, że mój lipień 34 cm na Never Fail sprawił mi więcej radości niż 38 cm na nimfę. I
że szczupak 60 cm z płycizny większą uciechę niż 110 cm z głębiny. Co więcej kleń 42 cm na wzrok z
górnego Sanu na daleką nimfę więcej satysfakcji niż kleń 50 cm na mokrą.

Dlaczego więc u tak wielu wędkarzy wszystko musi być wielkie?

Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof
 
  Odp: Wędkarze objawieni [4] 06.12 13:08
 
Krzychu, małe ryby należy pozostawić w spokoju, aby miały szansę dorosnąć do pełnoletności. W końcu, po coś ustanowiono (z urzędu) wymiary ochronne. Natomiast, złowienie okazu zawsze będzie celem wędkarskich wypraw, choć niekoniecznie muszą zakończyć swój żywot na patelni. O taką ochronę, w szczególności powinien zadbać użytkownik rybacki uchwalając stosowny, wobec istniejącego rybostanu i tzw. wędkarskiej presji regulamin. Obecnie mamy sytuację nienormalną, ponieważ użytkownik rybacki dopuszcza łowienie, dopiero co wpuszczonego do rzeki narybku, przeliczając go na punkty. Duże ryby w czasie zawodów, też nie są chronione. Dlatego tak się dzieje, bo wielu decydentów PZW uważa, że wędkarstwo jest "sportem". Pomylono ideę sportowego zachowania nad wodą z bezwzględną rywalizacją, gdzie o słowie "fair play" można zapomnieć. Dzięki działaczom "sportowym" ta piękna żywa istota, jakim jest ryba, stała się zwykłym przedmiotem w osiąganiu prymitywnych, zabawowych celów. Wędkarstwo zawsze było łowiectwem, ucywilizowanym sposobem zdobywania pokarmu. Na przestrzeni lat wprowadzono wiele ograniczeń, które u zwykłych wędkarzy spotkało się ze zrozumieniem. Szkoda, że nie u wszystkich. Większość z nas cieszy się z przebywania nad wodą, obserwowaniem przyrody oraz złowieniem pięknej ryby i jakkolwiek wciąż drzemie w nas instynkt myśliwego, to szacunek do poławianych ryb powinien być kwintesencją uprawiania wędkarstwa.
pozdrawiam
jp
 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 06.12 13:14
 
zgoda

wędkarstwo to nie jest sport...


Krzychu, małe ryby należy pozostawić w spokoju, aby miały szansę dorosnąć do pełnoletności. W
końcu, po coś ustanowiono (z urzędu) wymiary ochronne. Natomiast, złowienie okazu zawsze będzie
celem wędkarskich wypraw, choć niekoniecznie muszą zakończyć swój żywot na patelni. O taką ochronę,
w szczególności powinien zadbać użytkownik rybacki uchwalając stosowny, wobec istniejącego rybostanu
i tzw. wędkarskiej presji regulamin. Obecnie mamy sytuację nienormalną, ponieważ użytkownik rybacki
dopuszcza łowienie, dopiero co wpuszczonego do rzeki narybku, przeliczając go na punkty. Duże ryby w
czasie zawodów, też nie są chronione. Dlatego tak się dzieje, bo wielu decydentów PZW uważa, że
wędkarstwo jest "sportem". Pomylono ideę sportowego zachowania nad wodą z bezwzględną rywalizacją,
gdzie o słowie "fair play" można zapomnieć. Dzięki działaczom "sportowym" ta piękna żywa istota, jakim
jest ryba, stała się zwykłym przedmiotem w osiąganiu prymitywnych, zabawowych celów. Wędkarstwo
zawsze było łowiectwem, ucywilizowanym sposobem zdobywania pokarmu. Na przestrzeni lat
wprowadzono wiele ograniczeń, które u zwykłych wędkarzy spotkało się ze zrozumieniem. Szkoda, że nie
u wszystkich. Większość z nas cieszy się z przebywania nad wodą, obserwowaniem przyrody oraz
złowieniem pięknej ryby i jakkolwiek wciąż drzemie w nas instynkt myśliwego, to szacunek do
poławianych ryb powinien być kwintesencją uprawiania wędkarstwa.
pozdrawiam
jp
 
  Odp: Wędkarze objawieni [1] 06.12 17:03
 
Spoko Jacku,
Ale mnie mimo czasu wciąż cieszy średniak. A jak mam mega dzień to patrzę na 15 cm lipka co się przyplątał i sobie myślę: "Jaka piękna rybka".
Co do odpuszczania rybom i braku ciśnienia... okazom też można dawać urlopy od naszej obecności w ich areałach. Tak po prostu, po łowiecku, bez przepisów, od siebie.
Gdyby w muszkarstwie nie chodziło o utrudnienie sobie, już dawno łowilibyśmy pstrągi na Białce na bolonkę albo na dynamit

W założonym wątku chciałbym tylko zwrócić uwagę że można docenić również mniejsze ryby, cieszyć się życiem i nie dać się sprowadzić do roli malkontenta beznamiętnie odhaczającego średniaka. To tylko propozycja sposobu myślenia, taka zajawka.

Na pewno jednak nie należy obrażać innych za łowienie na taki czy inny sprzęt, takich czy innych ryb. Lubię sobie zrelatywizować to i owo, żeby od tych oczywistości nie zrobiło się zbyt duszno.

Centralne przepisy uważam osobiście za trochę przesadną wiarę w ustawowe zadekretowanie dobrostanu. Gospodarz jednak powinien wiedzieć jak mu ryby szybko rosną w obwodach... i nie byłoby niczym złym, gdyby wymiary i okresy ochronne ryb miały charakter lokalny. Przepisy centralne mogłyby tylko oczekiwać ustanowienia takowych, ale z pewną dylatacją dla zmienności lokalnej.


Pozdrawiam Cię serdecznie
Krzysztof
 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 06.12 17:19
 
Duża cieszy, to jasne, ale bywa również tak, że ryba mniejsza od tej największej cieszy bardziej, bo:
- została złapana w wyjątkowo trudnym miejscu (przekonaliśmy sami siebie, że wciąż potrafimy stać na
jednej nodze po szyję w trzcinowisku i zapodawać ładne loopy)
- została złapana na "wabik", który teoretycznie powinien być gorszy, a niespodziewanie okazał się lepszy
(cierpliwość i niezależność myślenia popłaciła)
- została złapana "na upatrzonego", a nie "na macanego", a to przecież robi różnicę
- została złapana na wodzie, w której nikt nic nie łapie, a nam się udało
- została złapana na wodzie, w której co prawda coś żyje, ale nawet średniaczek jest powyżej oczekiwań
(coś jak najładniejsza dziewczyna w klasie, ale nie w szkole)
- ryba jest mała, ale należy do populacji, w którym uchodzi za okaz (coś jak chiński rozgrywający w NBA)

I chyba nie jest prawdą, ze w USA nie zajmują się niczym innym, tylko pobijaniem kolejnych wędkarskich
rekordów świata. Gierach opisuje z jakiegoś powodu wyjątkowe wypady na ryby, których efektem było
złapanie egzemplarzy co najwyżej przeciętnych...
 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 06.12 17:17
 
Acha, zapomniałem. Jeszcze Ci powiem co mnie osobiście kręci. Uwielbiam łowiska wybrukowane rybami typu 25 - 35 cm o wiele bardziej niż jakieś pustostany z pojedynczymi okazami. Jak widzę martwą wodę to mnie trafia. A gdy stanę na moście i widzę stada ryb - już mam dobry dzień. Chciałbym aby były też rójki jak opad grubego grudniowego śniegu. Tętniąca życiem rzeka - to mnie najbardziej uszczęśliwia w wędkarstwie. Dlatego pokochałem jelce, bo kilka razy trafiłem na stada po 50 - 100 sztuk na piaseczku takie 18 - 33, jeden przy drugim, rywalizujące o każdego owada w każdej warstwie wody. Chciałbym kiedyś zobaczyć podobne zagęszczenie pstrągów i lipieni. Woda pełna ryb - to kocham. Mogą być jesiotry, łososie, potężne stada świnek, płoci... ale musi być dużo ryb bo inaczej jest mi przykro.

Pozdrowienia
Krzysiek
 
  Odp: Wędkarze objawieni [37] 07.12 08:56
 
. Co to za bzdury z tymi rekordami?


Nie bzdury a świadomie wybrany model wędkarstwa. To szukanie najtrudniejszych do złowienia ryb z uwagi na ich nabytą ostrożność i wielkość Jak każdy inny, o ile u jego podstaw leżą zdrowe zasady, jest OK.

A zdrowe zasady w tym modelu to:

trzymanie się z daleka od łowienia ryb w okresie ochronnym - nawet najstarsze osobniki pewnych gatunków w okolicach tarła tracą ostrożność, dlatego złowienie takiego "okazu" to raczej wstyd niż powód do dumy,

mocny, niezawodny sprzęt, umożliwiający sprawny hol i wykluczający możliwość pozostawienia ryby z hakiem w ciele,

selektywnie duże przynęty, ograniczające brania małych i ryb i głębokie pobrania muchy "po skrzela",

szybki hol, z pełnym wykorzystaniem wytrzymałości sprzętu,

rezygnacja z przesadnego zbrojenia przynęt, w przypadku much mam na myśli wielkość haków,

użycie odpowiednio dużych podbieraków, skracające znacznie czas holu i eliminujące tarzanie ryby po kamieniach, żwirze czy błocie,

maksymalnie krókie sesje pomiarowo-fotograficzne,


Poza tym, jak już mówimy w sąsiednich wątkach o szkodliwości wędkarstwa to polowanie na okazy, z definicji znacznie ogranicza ilość kontaktów z rybami dlatego per rybia capita wyrządza mniej szkód niż przerzucanie wielu dziesiątków, czy setek mniejszych sztuk.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [26] 07.12 09:49
 
Twój model wędkarstwa jest fajny dla Ciebie, ale staraj się nie deprecjonować innych. I Twój
model wędkarstwa nie jest ani najlepszy ani jedyny. Można celowo ominąć stanowisko dużego
pstrąga, a złowić sobie dla własnej radochy średniaka na mokrą pod nawisem i napić się
herbatki na skarpie - wiedząc, że ten duży sobie żeruje. Tak samo można stanąć na płani małej
nizinnej jelcowej rzeczki i mając do dyspozycji 100 jelców, rozłożyć imadełko i bawić się w
imitowanie tego co lata. I złowić kilka ryb, po swojemu, na specjalnie wykonaną muchę, robiąc
w tym czasie ognisko, piekąc kiełbaski i ziemniaczki, wykąpać się w nieodległej rynnie,
oglądając przy tym sarny itd... Na wielką rybę w okresie żeru można patrzeć tak samo
łaskawym okiem jak na rybę niewymiarową, w okresie ochronnym - ot tak z dupy sobie jej
muchy nie podać, bo tak i już.

W tym roku namierzyłem klenia 60 cm - później go omijałem. Kilka razy podałem mu morką, nie
wykorzystał swojej szansy, aby być moją rybą - na kolejnych wycieczkach wiedząc, że tam stoi,
widząc go czasami łowiłem gdzie indziej. Moją rybą okazał się kleń 50 cm. Nie robię nic na siłę
ani się nie napinam - przy czym nie uważam, że ktoś kto poluje na jedną rybę kilka miesięcy
jest gorszy ode mnie. Nie jest ani gorszy ani lepszy. Każdy ma inną zajawkę i proszę nie
standaryzujmy wędkarstwa.

Pozdrawiam serdecznie
Krzysiek
 
  Odp: Wędkarze objawieni [24] 07.12 09:58
 
Twój model wędkarstwa jest fajny dla Ciebie, ale staraj się nie deprecjonować innych.

Staram się i nawet mi to wychodzi.
Co deprecjonuję to teoretyczne pienia znad klawiatury.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [23] 07.12 10:12
 
A ja się zajmuje takimi teoretykami jak Ty, którzy ze swojej teorii łowienia próbują uczynić teorię
wszystkiego. I choć ekspansja kulturowa jest silniejsza niż genetyczna nawet (bywały w historii
testamenty dla pojętnego ucznia spoza rodziny, którego przemysłowiec ukochał nad własnego,
acz głupiego syna) - licz się z terytorium innych. Nie życzę sobie, żebyś między wierszami
obrażał niemałą grupę wędkarzy, która okazami specjalnie sobie głowy nie zawraca.

W tym sensie ludzie promują swój system wartości, że w swoim własnym najlepiej się czują, a
grupa wsparcia dobra rzecz Tylko sprzedaj to inaczej, sprytniej niż do tej pory.

Jakby się dobrze zastanowić, to co u diabła posiadacza Sage obchodzi jakiś Cantarnik? Ale
właśnie o to chodzi, że obchodzi. Bo jeśli zobojętnienie na logo i markę zatoczy szersze kręgi,
wówczas kto ze stada da wsparcie i doceni wspaniały zakup, który kosztował tyle wysiłku?

Obawiasz się, że ktoś nie doceni Twojego okazu? Ornamenty i akcesoria przypominające
indiańskie pióropusze mają taką wartość, jaką nadaje jej jednostka po pierwsze, społeczeństwo
i kultura po drugie. W sumie to zazdroszczę Amerykańcom tego luzu na ich forach muchowych,
gdzie 15 cm brookie nie jest powodem do wykluczenia...


Napiętego sznura!
KD
 
  Odp: Wędkarze objawieni [21] 07.12 10:24
 
Krótko mówiąc, zazdroszczę Amerykańcom tego, że na jednym forum może współistnieć mały
brookie i wielki king. U nas na polskiej prowincji, jak się beretowało - było to wymogiem
społecznym i była presja na zabicie ryby. Teraz jest nokill ale prowincjonalny smrodek pozostał.
Dlatego nazwałem mojego kolegę "moherwoym gejem", czyli tak samo drobnomieszczański jak
wcześniej matki i ojcowie skinheadów - ale w postępowym przebraniu. A chodzi o to, żeby
można było zaznać większej swobody.

Dlatego wszelakie "się robi" należy zastępować "można robić", "fajnie jest mi z" itd. Co do
Hatchów, Sage, Loomisów, Cantar i innego stafu... znowu jakakolwiek presja, napinka i nerwica
tylko zniechęca. Najlepsza sprzedaż jest wtedy, gdy jest robiona na luzie. Nie płoszmy ptaszka


Ostatnio szedłem przez wrocławski Rynek i widziałem tych biednych handlarzy jarmarku
bożonarodzeniowego, mających bigos po 18 zł i bez klientów... patrzących na mnie głodnymi
oczami. Same te ich głodne oczy sprawiały, że nie chciało mi się u nich nic kupować, bo
odczuwałem napięcie które w sobie mają z powodu zawiedzenia, że nie udało się
wrocławianom sprzedać bigosu po 18. Cokolwiek najlepiej kupować od kogoś, kto nie wywiera
na nas presji. A już jedzenie w szczególności.

Tak w ogóle Mart to życzę Ci dużego okazu!
 
  Odp: Wędkarze objawieni [3] 07.12 10:53
 

Tak w ogóle Mart to życzę Ci dużego okazu!


A ja Tobie jelca długości moich największych streamerów.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [2] 07.12 11:04
 
35 cm? Napisz podanie do AFTMA, że linki za lekkie
 
  Odp: Wędkarze objawieni [1] 07.12 12:08
 
650 grainów ciągnie jak złoto.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 07.12 12:14
 
No tak ale AFTMA 0 lepiej powiększa
 
  Odp: Wędkarze objawieni [16] 07.12 11:38
 
Ostatnio szedłem przez wrocławski Rynek i widziałem tych biednych handlarzy jarmarku
bożonarodzeniowego, mających bigos po 18 zł i bez klientów... patrzących na mnie głodnymi
oczami. Same te ich głodne oczy sprawiały, że nie chciało mi się u nich nic kupować, bo
odczuwałem napięcie które w sobie mają z powodu zawiedzenia, że nie udało się
wrocławianom sprzedać bigosu po 18.


Popatrz, a wydawało się, że po 500+ stać ludzi na niechby nawet i bigos za 18zł, a tu nic! Dalej szczaw rządzi , no i mirabelki. Szkoda jednak, że to dania sezonowe. Hmm, a taki rozwojowy był ten Wrocław.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [15] 07.12 12:03
 
500 plus jest tak samo mądry jak dotacje unijne. Ale niejaki Szumlewicz wpadł na pomysł żeby ustawowo znieść ubóstwo Taka to licytacja wierzących i niewierzących socjalistów, państwowców i innych centralistów. To coś tak uroczego jak te nasze operaty, na papierze ryby panie w bród... zadekretowany dobrostan.

Czytałem że na program kapitał ludzki idzie więcej niż na kulturę. Wszak jakaś dupa po marketingu też musi mieć szansę na zabawę w Excelu. Miej empatię i zrozum tą dupę. Za kasę z urzędu pracy można kupić fajnego smartfona i szukać na mrozie hot spotu wifi, bo koleżanka coś napisała na mesendżerze... Takie są problemy w społeczeństwie informacyjnym

 
  Odp: Wędkarze objawieni [14] 07.12 12:24
 
Za kasę z urzędu pracy można kupić fajnego smartfona i szukać na mrozie hot spotu wifi, bo koleżanka coś napisała na mesendżerze... Takie są problemy w społeczeństwie informacyjnym


"Informacja popłaca". Marynujesz mirabelki?
 
  Odp: Wędkarze objawieni [1] 07.12 12:32
 
"Informacja popłaca". Marynujesz mirabelki?

Nie marynuję niczego, ale kiszę wiele... choć jak grupa kisi się we własnym sosie, trzeba jej
przypomnieć, że składa się z jednostek, a nie masy.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 07.12 13:03
 
"Informacja popłaca". Marynujesz mirabelki?

Nie marynuję niczego, ale kiszę wiele... choć jak grupa kisi się we własnym sosie, trzeba jej
przypomnieć, że składa się z jednostek, a nie masy.


Masy, to Ty nie masz Wuju, można zauważyć, hehehhe.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [11] 07.12 12:34
 
Taaaa marynuje w Zn/MnO2. Nie uwierzę, że energię do tych wszystkich swoich forumowych wywodów czerpie z kosmosu.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [10] 07.12 13:09
 
Taaaa marynuje w Zn/MnO2. Nie uwierzę, że energię do tych wszystkich swoich forumowych wywodów czerpie z kosmosu.

Cała energia pochodzi z kosmosu, tyle, że energia Wuja jest "lekkostrawnie" przekazywana innym.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [9] 07.12 13:18
 
No nie do końca cała, część z niej pochodzi z marynaty
 
  Odp: Wędkarze objawieni [8] 07.12 13:24
 
No nie do końca cała, część z niej pochodzi z marynaty

Hmm, może i z uwędzenia?!
 
  Odp: Wędkarze objawieni [7] 07.12 13:43
 
oObstawiałbym upalenia
 
  Odp: Wędkarze objawieni [5] 07.12 15:17
 
oObstawiałbym upalenia


Wuj nie popalając byle czego, woli wąchać bigosy na jarmarkach (za 18zł/michę), tyle że na samym wdychaniu może zaoszczędzić, jednak wydech generuje jakieś koszty (niestety stałe, niestety). Jednak "kisi" coś i nie chce się przyznać czy tylko ogórki, czy... coś mniej banalnego, hehhe.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [4] 07.12 15:29
 
oObstawiałbym upalenia


Wuj nie popalając byle czego, woli wąchać bigosy na jarmarkach (za 18zł/michę), tyle że na samym wdychaniu może zaoszczędzić, jednak wydech generuje jakieś koszty (niestety stałe, niestety). Jednak "kisi" coś i nie chce się przyznać czy tylko ogórki, czy... coś mniej banalnego, hehhe.


Na tyle na ile zdążyłem poznać Krzyśka, to jeśli już zdecydował się coś tam zakisić, to na bank nie zrobił tego tylko dlatego, że takie lepiej mu smakuje. Powodów kiszenia może być 1000. Np, po kiszonce cieplej robi mu się w lewą nogę.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [3] 07.12 15:34
 
Moje posty ratują życie, więc spieszmy się pisać, bo nasze posty tak szybko odchodzą - z
głównej strony fff....

Zapamiętaj Michale ze Skorkiem jedną, cholernie ważną rzecz: witamina K2!!! Zdrówka życzę
Doczytaj w necie. Od tej pory pożegnaj się z miażdżycą i osteoporozą. Ja kupuje w aptece
zestaw K2 + D3, kosztuje tyle co dwa świąteczne bigosy na rynku we Wrocławiu.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [2] 07.12 15:43
 
Dzięki zapamiętam, jednak wolałbym abyś zdradził sekret tej kiszonki, coś mi mówi, że chcesz tu mi zamydlić oczy jakimiś witaminami
 
  Odp: Wędkarze objawieni [1] 07.12 16:12
 
Michał, masz nicka live4flyfishing... ale żeby było flyfishing, to najpierw musi być live, a więc
zdrowie!

Kisić można wszystko, nie ma znaczenia co ja konkretnie mam w słoikach. Tak samo dla
wędkarstwa muchowego nie ma znaczenia ile linek presentation sobie kupisz - ich natura jest
oczywista.

Istotne dla wiedzy są "punkty węzłowe", ot takie o których napisał teraz Mack o Sage One #9,
że na sucho kij od miotły, a z linką już super. A to czy teraz milion innych kijów się tak
zachowa... nie jest już olśnieniem.

P.S. Mirabelek w tym roku było masa i chyba nikt ich nie jadł poza mną... ale fajnie, nie mam
konkurencji. Dosłownie całe aleje w mirabelkach!!! Ludzie są głupi z tymi pieniędzmi i wiarą, że
można sobie wszystko kupić. Oczywiście, że można - pryskane i bezwartościowe na ogół.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 07.12 16:32
 
Wszystko jasne, dzięki!
 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 07.12 21:48
 
oObstawiałbym upalenia

eeeeee upalenie objawia się raczej pozytywnym zobojętnieniem, więc w tym przypadku chyba raczej grzyby...
 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 07.12 10:51
 

Obawiasz się, że ktoś nie doceni Twojego okazu?


Pudło, gdyż jest dokładnie przeciwnie.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 07.12 11:32
 
Tak samo można stanąć na płani małej nizinnej jelcowej rzeczki i mając do dyspozycji 100 jelców, rozłożyć imadełko i bawić się w imitowanie tego co lata. I złowić kilka ryb, po swojemu, na specjalnie wykonaną muchę, robiąc w tym czasie ognisko, piekąc kiełbaski i ziemniaczki, wykąpać się w nieodległej rynnie, oglądając przy tym sarny itd...

Śliczny „landszaft”.
Nie jestem jednak pewien, że to Ty oglądałbyś sarny. Coś mi mówi, że to one stałyby „jak wryte” gapiąc się na gościa z wędką w jednej garści, a w drugiej z imadełkiem i palącego ognisko na tratwie (tylko ta tratwa przychodzi mi do głowy, hehhe), przytroczonej zapewne do pasa i kąpiącego się od czasu do czasu w pobliskiej rynnie.
Sam widząc takie zjawisko stałbym do wieczora możliwie cicho, by nie uronić ani sekundy z takiego doznania.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [9] 07.12 11:09
 
" ... mocny, niezawodny sprzęt, umożliwiający sprawny hol i wykluczający możliwość pozostawienia ryby z
hakiem w ciele,

selektywnie duże przynęty, ograniczające brania małych i ryb i głębokie pobrania muchy "po skrzela",

szybki hol, z pełnym wykorzystaniem wytrzymałości sprzętu,


W moim przypadku ostatnio to nie zadziałało.
Jak nie chodzę na ryby w ogóle z podbierakiem, tak ostatnio wziąłem bardzo duży sandaczowy (łososiowy), kij
mocny, hol szybki jak zwykle a może nawet z tym podbierakiem bardzo szybki i tak dupa.
Powód. Podejrzewam że wyższa, szybciej płynąca woda spowodowała agresywniejszy atak na "ofiarę" i ...
strimer prawie w przełyku.

Na fotce jeszcze żywa, zaraz po podebraniu.
Info dla Piotrka Koniecznego- godzina na fotce to 10.47
 
  Odp: Wędkarze objawieni [8] 08.12 07:59
 
Powód. Podejrzewam że wyższa, szybciej płynąca woda spowodowała agresywniejszy atak na "ofiarę" i ... strimer prawie w przełyku.


No cóż, bawimy się ostrymi przedmiotami i musimy mieć świadomość potencjanych konsekwencji. Ja w całej moje "karierze" taki przypadek miałem tyiko raz, było to pstrąg złowiony, o ironio, też w Sanie, pod Leskiem, na jednej turbinie. Chcąc ograniczyć takie zdarzenia, bo całkowicie uniknąć to się chyba nie da (chyba, że zostaniesz w domu), warto łowić na naprawdę duże muchy.
Współczuję naprawdę przykrej sytuacji i pozdrawiam.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [7] 08.12 14:48
 
Trafi mi się jeszcze jeden taki przypadek z głowacicą i przestane je łowić. Przerzucę się na szczupaki lub będę
jak dawniej łowił śmierdziuchy- lipienie.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [2] 08.12 16:02
 
Trafi mi się jeszcze jeden taki przypadek z głowacicą i przestane je łowić. Przerzucę się na szczupaki lub będę
jak dawniej łowił śmierdziuchy- lipienie.


Właściwie możesz się ograniczyć do samego prowokowania muchą bez haka ale z drobną siatką, kiedyś testowano ten sposób właśnie na szczupakach. Kilka udało się ponoć doholować. Może ta sztuczka sprawdzi się na głowatkach, spróbuj i opisz. Wcześniej sprawdź jednak czy regulamin PZW pozwala na takie bezkrwawe połowy.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [1] 08.12 19:06
 
"Wcześniej sprawdź jednak czy regulamin PZW pozwala na takie bezkrwawe połowy".

Jeżeli będzie bez haka to nie jest połów.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 08.12 19:35
 
Siatka...to kłusownictwo?!
))
 
  Odp: Wędkarze objawieni [3] 08.12 19:58
 
Master,
Nie trać kontaktu z przyczyną wędkarstwa czyli zdobywaniem pożywienia. Jeśli ktoś z nas choćby od czasu do czasu nie zapłodni baby stanie się osobą aseksualną. Natura nie będzie za damski chuj utrzymywać w nas popędu łowieckiego, bo mamy dziś z tego przyjemność tylko dlatego, że przez miliony lat nasi przodkowie mieli łowiska złów i zjedz. Rybę trzeba od czasu do czasu zabić i zjeść, bo inaczej przestanie mieć to dla nas znaczenie.

Bardzo motywująca jest tutaj żenująca jakość pożywienia dostępnego za pieniądze. Dlatego łowiska powinny być nokill za określoną składkę, ale za powiedzmy 5 tys. głowatka do zabrania - czemu nie? Lipień za 200 zł. Urynkowić to komunistyczne gówno bardzo trudno, ale inspirować można. Nie rozumiem gospodarzy łowisk, którzy nie chcą zarabiać na sprzedaniu ryby dewizowej. Taka ryba może zarobić na ochronę paru innych...

Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof
 
  Odp: Wędkarze objawieni [2] 08.12 20:24
 
Master,
Nie trać kontaktu z przyczyną wędkarstwa czyli zdobywaniem pożywienia".

Jeżeli będę głodnym na pewno o tym nie zapomnę.
W życiu człowieka od dziecka do śmierci są różne priorytety. Łowienie i zapładnianie powoli przestaje być dla
mnie ważnym. Pomaganie czy sprawianie radości innym cieszyć może do końca.
A ryby? Mogą być lub nie, mieszkając w Afryce (piasek) czy Szwecji (przesyt= brak wyzwania) nie będę się nad
tym zastanawiał.
 
  Odp: Wędkarze objawieni [1] 08.12 20:47
 
Kiedyś miałem szefa, który powiadał, że "temat trzeba zaetapować", czyli nie wystrzelać się od razu. Dlatego stwierdzenie Dippera, że "Dmych jest dzieciuchem" to dla mnie komplement. Jaram się jelcami. Śmierdziuchy? Ha, jeśli nie doceniasz, to czy ja mam problem czy Ty, żeby dłużej szukać czegokolwiek co cieszy?

Nie kumam ludzi mówiących że jakby zaczęli od Cantary, to mogliby zniechęcić się do wędkarstwa muchowego... Ja mogę łowić nawet na patyka zerwanego w lesie kiełbiki na rzeczce. Aby tylko pierwiosnek nadawał. Sage hahahaha Jakie to ma znaczenie. Albo okazy hehe. Beka z napinki. Weź AFTMA #0 i jedź na Tanew na jelca. Miej w dupie dniówki, zmęczone głowatki, padłe lipienie itd. Można kocyk rozłożyć nad rzeczką i sobie poleżeć dwie godziny przed łowieniem co by się zrosnąć z rzeką. Potrzeby świata są nieograniczone. Nie zasypiesz wszystkich wyryw swoim zdrowiem i czasem. Większość pragnień to bzdety reklamowe... wygenerowane sztucznie, bo ktoś chce zarobić.

Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof
 
  Odp: Wędkarze objawieni [0] 08.12 21:20
 
Czytasz czasem swoje starsze posty?
 
       


Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus